„Zła domina”, Alexandra Mroczkowska

„Zła domina”, Alexandra Mroczkowska

 

   „Zła domina” wywołała spore poruszenie w świecie książek, zanim jeszcze została wydana. Wydawnictwo, które miało wydać książkę, wycofało się, co wywołała wzburzenie i ciekawość, co znajduje się w jej na jej kartach. Nie ukrywam, że sama bardzo byłam zainteresowana książką i ucieszyłam się, że ktoś inny ją wyda. Czy słusznie?


Zła domina

„Zwierzęce instynkty utrzymywane w sekrecie. Tajemnicza przeszłość. Namiętność. Zbrodnie. Fascynacja.
Klara
Chociaż taka mała i krucha, to taka silna i odważna.
Rozkapryszona córka właściciela międzynarodowej firmy transportowej, dla której ludzie nie są ludźmi, a przyrządami do spełniania jej rozkazów i zaspokajania najokrutniejszych żądzy. Emocje są jej doradcą, a każdy, kto niespodziewanie stanie na jej usłanej cierniami drodze, poniesie tego konsekwencje.
Jest bezpieczna, dopóki ON nie wyda na nią zlecenia.
Alex
Udowadnia, że diabeł też ma uczucia.
Kierowca tira, który na pozór wiedzie spokojne i szczęśliwe życie. Wodzony na pokuszenie, fascynuje się pewną kobietą, która dla niego powinna być nieosiągalna...
Wkraczasz do świata, w którym nie ma sentymentów. Mrok. Bestialstwo.
Tu rządzi ból.
Tu nie ma miejsca na miłość.
Czytasz na własną odpowiedzialność...”


Zła domina opis książki

  Klara jest dominą, lubi rządzić w łóżku i sprawia jej to radość. Jest buntownicza, władza i bezwzględna, chociaż głęboko w niej skrywa się krucha dziewczynka. Jej ojciec to tyran i brutalny kochanek, który w trakcie zbliżeń z kobietami zachowuje się jak „zwierzę”. Kolejnym bohaterem jest Alex, mężczyzna ma poukładane życie z rodziną, ale Klara wszystko zmienia. Jednak czy jest on prawdziwy, czy da kobiecie miłość, zrozumienie i bezpieczeństwo? Co połączy Klarę i Alexa? Do czego posunie się ojciec kobiety, aby zaspokoić swoje chore fantazje?

  Zła domina to brutalna, trudna i bolesna książka. Nie spodziewałam się przeżyć takich emocji w trakcie jej czytania. Liczyłam na sceny sexu z dominacją przez kobietę, chodź było ich mało. Liczyłam na więcej BDMS, ale to nie to było główną fabułą całej historii. To, co dostałam jest przerażające. W pewnym momencie musiałam odłożyć tę książkę, uspokoić się i zrozumieć, że to fikcja literacka, a nie prawdziwe życie. Przemyślenia do recenzji układałam kilka dni i nadal nie wiem, w jaki sposób przekazać swoje wnioski. Ta historia pokazuje jak relacje z rodziną na nas wpływają i w tym przypadku rodzi się w Klarze „potwór”. Kobieta była poniżana przez ojca i w będąc dominą, próbuje sobie to odbić, chce być górą i mieć władzę. Można uznać, że jej psychika jest w pewien sposób uszkodzona. Nie dziwię się, bo jej ojciec jest prawdziwym brutalem, który odbiera kobietom godność. Chwilami było mi jej żal, bo gdyby miała kochający dom, może była by inna.


Zła domina recenzja


  Historia nie jest łatwa, a wręcz przekraczająca pewne granice, za co podziwiam autorkę, że się na to zdecydowała. Żałuję, że nie znalazłam w tej historii tego co chciałam, ale też poznałam ciemną stronę literacką, której wyobraźnia potrafi przerazić. Czy ją polecam? Nie wiem, myślę, że każdy na własną odpowiedzialność musi sięgnąć po tę książkę i mieć świadomość, że nie będzie to relaksacyjna historia, przy której odpocznie. Miłośniczki mocnych wrażeń, opisów sytuacji, które wywołują gęsią skórkę i strach myślę, że będą zadowolone. Czytelniczki „ładnych” obyczajowych historii mogą poczuć się zniesmaczone i emocjonalnie zmęczone. Ja po tej historii mam ochotę na coś lekkiego i przyjemnego, co pozwoli mi zapomnieć o emocjach, jakie wywołała we mnie ta książka. Myślę, że znajdę coś odpowiedniego, przeglądając nowości z księgarni taniaksiazka.pl

  Informacje techniczne:
Tytuł: Zła domina
Autor: Aleksandra Mroczkowska
Wydawnictwo: WasPos
Ilość stron: 306

„Zabijanie mam w genach, nie boję się pobrudzić rąk ludzką krwią. Nie boję się niczego. Jestem dziedziczką piekła, które stworzył na ziemi mój ojciec.”


 

  Lubicie czytać mocne książki, w których autorzy przekraczają granice? Czytaliście Złą dominę?

 

 

„Zimna S Odwilż”, Justyna Chrobak

„Zimna S Odwilż”, Justyna Chrobak

 

   Zimna S Odwilż to kontynuacja książki Zimna S, która zrobiła na mnie średnie wrażenie. Jednak postanowiłam poznać dalsze losy Malwiny, czego nie żałuję. Książka jest świetna, jestem pod wrażeniem przemiany bohaterki, a także autorki. Zresztą musicie sami się przekonać o tym, dlatego już na wstępnie polecam.


Zimna S Odwilż

„Przeżywając osobistą tragedię Malwina odkrywa coś, co na zawsze zmieni jej życie. Kiedy myśli, że już nic nowego jej nie zaskoczy, dowiaduje się o ogromnym spadku. Na horyzoncie pojawia się również tajemniczy przyjaciel rodziny, a także ktoś, kto zaślepiony chęcią zysku grozi jej i szantażuje.
Kobieta dociera do punktu, z którego nie uda jej się już samej wyplątać z problemów, musi więc poprosić o pomoc i choć na chwilę zapomnieć o swojej dumie. Nie będąc odpowiedzialna już tylko za siebie, musi wybrać drogę, która zapewni bezpieczeństwo jej i jej bliskim. Czy będzie, potrafiła to zrobić pomimo zranionych uczuć i gniewu? Czy Sebastian zburzy mur, który powstał przez jego złe decyzje?
Jedno pozostaje pewne- w życiu Zimnej S… nieuchronnie nadchodzi odwilż.”


Zimna S odwilż opis ksiazki


  Malwina straciła ojca, stała się spadkobiercą majątku i czekają na nią kłopoty. Ktoś ja zastrasza, grozi i szantażuje, jej życie jest w niebezpieczeństwie. Kobieta z wyrachowanej, silnej i odważnej kobiety zmienia się w tej części, staje się bardziej emocjonalna. Obok niej znowu pojawia się Sebastian, jej ochroniarz. Jak potoczą się i ich losy, czy ich relacje ułożą się poprawnie mimo przeżytych wydarzeń? Jedno jest pewne, Malwina z góry lodowej staje się spokojnym potokiem, ta odwilż zmieniła wszystko.

  "Zimna S Odwilż" to świetna historia, która trzyma w napięciu, dreszcz emocji nadaje całości pazura. Historia pokazuje, jak różne wydarzenia na nas wpływają, jak nas zmieniają i co wynika z tych zmian. Nie zawsze bycie twardym jest dobre, delikatność i kobieca „słabość” nie jest zła. Autorka pokazuje tutaj także oblicze trudnej miłości, bez słodkości i motyli w brzuchu. Zakończenie trochę przewidywalne, jednak samo czytanie przyjemne i warte poświęcenia czasu. Podobały mi się emocje, jakie przepływają przez tę książkę, są autentyczne.


Zimna S odwilż recenzje


  Informacje techniczne:
Tytuł: Zimna S Odwilż
Autor: Justyna Chrobak

„Bo wszystko, na co człowiek zbyt mocno się nastawi, zawsze w przypadku niepowodzenia boli mocniej niż to, do czego podchodzimy racjonalne i z dystansem”.
 


  Jakie książki czytacie? Znacie historie Justyny Chrobak?

 

 


 „On jest dla mnie”, Corinne Michaels

„On jest dla mnie”, Corinne Michaels

 

  Seria książek Bracia Arrowood bardzo mi się podoba i z przyjemnością przeczytałam trzecią część. Tym razem poznajemy historię miłości Seana i Devney, która pokazuje, jak ważna jest przyjaźń. Z niecierpliwością czekam na ostatni tom cyklu i mam już pewne podejrzenia jak będzie on wyglądał. Wracając jednak do tej książki, od razu polecam.


On jest dla mnie

„Przyjaźnię się z Devney Maxwell od szóstego roku życia, ale nigdy nie powiedziałem jej, jak bardzo ją kocham.
Jako zawodowy gracz w baseball spędzam większą część roku w rozjazdach, ale ona jest moim domem – jedynym, jaki znałem. Kiedy wróciłem do Sugarloaf, aby zająć się rodzinną farmą, dowiedziałem się, że Devney zamierza wyjść za mąż za nieodpowiedniego mężczyznę. Wpadłem w rozpacz i po prostu musiałem zadziałać.
Jeden cudowny pocałunek zmienił wszystko.
Mam sześć miesięcy, żeby przekonać Devney, by wyjechała wraz ze mną i rozpoczęła nowe, wspólne życie, którego symbolem jest nasz pocałunek.
To właśnie jest moim celem, gdy spędzam czas, porządkując sprawy na farmie, trenując drużynę baseballu ukochanego bratanka Devney i kochając ją całym sercem. Wymaga to wielu zabiegów z mojej strony, ale w końcu wydaje się, że osiągnąłem swój cel – nasz związek rozkwita i jesteśmy zgodni, że uda nam się wspólnie pokonać wszelkie przeszkody.
I wtedy wydarza się tragedia, która na zawsze odmienia życie Devney. Moja ukochana nie może ze mną wyjechać, ja zaś, związany kontraktem, na pewno nie zostanę w Sugarloaf.
Wiem, że ona jest dla mnie tą jedyną, lecz być może będę musiał pozwolić jej odejść…”


Książka on jest dla mnie

   Sean i Devney przyjaźnią się od dziecięcych lat. Ich przyjaźń jest czymś ważnym dla nich, jednak ukrywają przed sobą najważniejsze sekrety życia. Kiedy Sean przyjeżdża do Sugarloaf na swoje półroczne „skazanie”, ma zamiar wyjawić swoją miłość przyjaciółce i namówić ją na związek. Wszystko układa się jak najlepiej, aby para mogła być razem, niestety wszystko zmienia pewien wypadek. Devney nie może wyjechać, a Sean związany jest kontraktami, które zobowiązują go do powrotu na Floryde. Jak potoczy się los tej dwójki? Kto z nich będzie musiał się poświęcić, a może odpuszczą sobie miłość i postawią na przyjaźń?

  "On jest dla mnie" to książka, która zwraca uwagę na przyjaźń. Rzadko spotyka się kobietę i mężczyznę związanych wielką przyjaźnią, pod którą skrywa się miłość. Bohaterowie tej części muszą zaryzykować swoją przyjaźń i albo zaznają szczęścia w miłości, albo wszystko się zmieni. Ryzyko jest duże, ale nagroda godna, więc ryzykują. Po drodze do ich szczęśliwa, los rzuca im pod nogi wydarzenie, które wszystko kompiluje i oboje muszą podjąć kolejną trudną decyzję, czy podejmą słuszną? Historia tej dwójki jest przyjemna, ale lekko przewidywalna. Mamy zwroty akcji i efekty zaskoczenia, jednak liczyłam na większe wow, mimo że i tak jestem zadowolona.


On jest dla mnie recenzja książki



  Informacje techniczne:
Tytuł: On jest dla mnie
Autor: Corinne Michaels
Wydawnictwo: Muza
Ilość stron: 448

„W imię miłości musimy wyrzec się naszych pragnień. Przekładamy potrzeby drugiej osoby nad własne i postępujemy wedle tej zasady, nawet jeśli jest to źródło naszego cierpienia.”


Znacie związki, które zrodziły się z przyjaźni?



Irygator- wszystko co musisz o nim wiedzieć

Irygator- wszystko co musisz o nim wiedzieć

 
  Pielęgnacja zębów i jamy ustnej to złożony schemat, który pozwala cieszyć się pięknym uśmiechem i zdrowymi zębami. Zazwyczaj przeciętna osoba stosuje jedynie mycie, płukanie i ewentualnie nitkowanie, mało kto używa irygatora. Jest to urządzenie bardzo ważne w pielęgnacji jamy ustnej i pozwala odpowiednio o nie dbać.



Co to jest irygator i jak działa?

  Irygator to specjalistyczne urządzenie do oczyszczania jamy ustnej z bakterii i pozostałości pokarmów. Irygator wytwarza strumień wody, który pod ciśnieniem dostaje się do najtrudniej dostępnych miejsc między zębami i przy dziąsłach. Miejsca te są narażone na „zabrudzenia”, ponieważ nie zawsze dociera tam szczoteczka do zębów lub nić dentystyczna. Siła wody oczyszcza zęby z płytki, zabrudzeń i usuwa resztki jedzenia, które utknęły w trudno dostępnych miejscach. Woda dodatkowo działa jak masaż dziąseł, poprawiając ich ukrwienie, zapobiegając krwawieniu z dziąseł i stanów zapalnych. Irygator nadaje się do stosowania dla każdego, zwłaszcza osób z aparatem ortodontycznym.

  Stosowanie irygatora jest ważne i warto wprowadzić taki sposób oczyszczania jamy ustnej, aby cieszyć się zdrowymi zębami. Efekty stosowania irygatora to: dokładne usunięcie płytki nazębnej i zabrudzeń, skuteczna ochrona przed próchnicą, zapobieganie powstawania stanów zapalnych, zmniejszenie objawów paradontozy.


  Do wyboru są różne irygatory, należy jednak dobrać urządzeni indywidualnie, zapewniając sobie najlepsze działanie. Mamy trzy rodzaje irygatorów:
- stacjonarny- duży i stabilny, posiada największy pojemniczek na wodę, zawiera wymienne końcówki przeznaczone do różnego rodzaju oczyszczania
- bezprzewodowy- mały i poręczny, idealny w podróży. Pojemniczek na wodę umieszczony jest w w uchwycie i wbudowany akumulator
- ze szczoteczką elektryczną- urządzenie 2w1, czyli szczoteczka, która posiada wbudowany irygator, który można włączyć w trakcie mycia zębów.

  Uważam, że irygator, tak jak szczoteczka do zębów, powinien być urządzeniem u każdego. Połączenie mycia i irygatora zapewni idealną pielęgnację jamy ustnej. Na stronie HelloDent możecie znaleźć różnego rodzaju irygatory, a także informacje potwierdzające słuszność stosowania tego urządzenia.

Stosujecie irygator?



Lakiery hybrydowe Moher Nails Company

Lakiery hybrydowe Moher Nails Company

 

   Moherowe paznokcie to najnowszy trend, gdzie lakier przypomina sweterek. Marka Nails Company oferuje jedną z najciekawszych i oryginalnych kolekcji lakierów hybrydowych Moher. Niezwykłe kolory gwarantują niepowtarzalne zdobienie, które zachwyci każdego kto na nie spojrzy. Poznajcie kolekcję i wybierzcie idealny lakier dla siebie.


Hybrydy Moher Nails company


  Kolekcja Moher liczy sześć kolorów, które wyróżniają się na tle innych. Piękne odcienie, a w każdym zatopione są maluteńkie „włoski” imitujące materiał tak, że manicure wygląda, jak sweterek. Pomysł rewelacja, jeszcze nigdy wcześniej nie zostałam tak dużo razy zapytana o swoje paznokcie, jak wtedy, gdy mam je pomalowane lakierami z tej kolekcji.


Hybrydy Moher


  Kolory lakierów Moher:
Cardigan- baza jest różowa, a włoski czerwone
Cashmere- turkusowy z ciemnymi niebieskimi włoskami
Jersey- pastelowy jasny róż z ciemniejszymi różowymi włoskami
Oversize- pomarańczowy z dwukolorowymi włoskami czarnymi i czerwonymi
Pullover- jasnoszary z czarnymi włoskami
Velours- fiolet z ciemnymi fioletowymi włoskami


Lakiery hybrydowe Moher


  Połączenie kolorów lakierów i włosków zapewnia niewiarygodnie oryginalne zdobienie. Można je łączyć ze sobą lub innymi hybrydami, które razem stworzą niepowtarzalne paznokcie. Lakiery są świetne, jestem nimi zauroczona i połączenie Pullover i Velours jest dla mnie najlepsze.


Lakiery hybrydowe moher


  Konsystencja lakierów jest gęsta, ciągnąca i początkowo nie było mi łatwo nakładać je na paznokcie. Trzeba nabierać małą ilość i delikatnie rozprowadzać na płytce. Ułatwia to zaokrąglony pędzelek. Hybrydy są gładkie, nie wyczuwa się włosków na powierzchni po nałożeniu topu. Ich trwałość jest standardowa dla hybryd, nie odpryskują.



  Jak podobają się Wam te lakiery?


Eclat Amour Oriflame

Eclat Amour Oriflame

 

   Bardzo lubię perfumy Oriflame, o czym możecie się przekonać, zaglądając do zakładki „Perfumy” gdzie znajdziecie wiele recenzji zapachów tej marki. Eclat to zapach bardzo intrygujący, dlatego ponownie zdecydowałam się na jeden z jego wariantów i tym razem jest to Amour. Wcześniej miałam Eclat Femme i Eclat Mon. Jeśli tak jak ja lubicie perfumy Oriflame, możecie samodzielnie je zamawiać ze zniżką korzystając ze strony Oriflame rejestracja.


Eclat Amour


  Woda toaletowa Eclat Amour umieszczona jest w prostym flakonie. Zdobi go złoty napis i czarna zatyczka. Prostota tej buteleczki jest sama w sobie elegancka i gustowna, ale wydaje się być najbardziej schludna z innych wariantów Eclat. Pojemność 50ml. 


Woda toaletowa Eclat Amour

  Nuty zapachowe:
Nuty głowy: frezja, gruszka, biały fiołek
Nuty serca: biały irys, malina, konwalia
Nuty bazy: drzewo sandałowe, cedr, wanilia

  Kompozycja zapachowa Eclat Amour jest mocna, po nutach spodziewałam się siły, ale nie aż takiej. Zapach zaraz po aplikacji jest wyrazisty i odważny, dominuje aromat frezji. Po kilku minutach rozwija się woń serca, która rośnie w siłę i moc przeważając zapachem konwalii. Nie wyczuwam w tych etapach owocowych nut, kwiaty stanowczo prowadzą. Ostatnia i najdłużej wyczuwalna faza to drzewo sandałowe i wanilia. Zapach tutaj łagodnieje, staje się lżejszy, ale równie dobrze wyczuwalny.


Eclat Amour recenzja perfum


  Eclat Amour to zapach wyrachowany, który ma oddawać wizję miłości. Jeśli ta moc aromatów ma być jak miłość dwójki osób (silna, mocna i trwała) to jak najbardziej jestem za. Perfumy dają kopa, są mocno wyczuwalne, zostawiają za sobą ogon. Idealnie sprawdzą się na wieczór, lub chłodniejsze dni. Pasują do stanowczej i odważnej kobiety z pazurem. Uważam, że to najbardziej wyrazisty zapach z serii Eclat, jakie poznałam.

 Lubicie perfumy Oriflame?



Pomada do brwi Brow Pomade Pierre Rene

Pomada do brwi Brow Pomade Pierre Rene

 

   Makijaż brwi to mój słaby punkt. Mam to szczęście, że moje brwi są grube, ich odcień jest brązowy, dzięki czemu są one dobrze widoczne. Wiele razy przechodziłam „zachwyt” nad różnymi produktami, starałam się je na stałe wprowadzić do swojego makijażu, ale po czasie rezygnowałam. Najdłużej jest ze mną pomada do brwi Pierre Rene.


Pomada do brwi Pierre Rene


  Pomada do brwi znajduje się w malutkim szklanym słoiczku. Szata graficzna wyjątkowo prosta, ale elegancka. Opakowanie zawiera 4g produktu. Konsystencja jest zbita, gęsta, ale aksamitnie gładka i kremowa. Łatwo nabiera się na pędzelek, a następnie przyjemnie rozprowadza się na skórze.


Brow Pomade Pierre rene


  Brow Pomade Pierre Rene to produkt, który początkowo mnie zniechęcił, ale szybko okazał się hitem. Pierwsze użycie mam nie wyszło, nabrałam zbyt dużą ilość produktu, która nie rozłożyła się równomiernie. Każde kolejne stosowanie były dużo lepsze. Teraz wiem, że sekretem ładnie zrobionych brwi jest sposób ich malowania. Po pierwsze robię delikatne obrysowanie brwi, a następnie wypełniam środek. Za pomocą szczoteczki wyczesuje nadmiar pomady i utrwalam włoski żelem. Pomada Pierre Rene fajnie się rozprowadza i po chwili zasycha, przez co staje się trwała. Pomada jest łatwa w użyciu i można stopniować nasycenie, poprzez delikatny efekt po mocne podkreślone brwi. Osobiście wybieram wersje delikatnego makijażu, który delikatnie podkreśla oprawę oczu.


Pomada do brwi Pierre Rene no 01


  Mój kolor to NO 01 Light Brow to brązowy średni odcień. Kolor jest bardzo zbliżony do mojego naturalnego koloru brwi i nie odznacza się. Kolorystyka pasuje do mojej karnacji i jednocześnie do jasnych włosów, odcień jest trochę ciepły, więc nie u każdego się sprawdzi.

Czym malujecie swoje brwi?



***

  Każdy z nas wykonuje rzeczy, których nie lubi i ich unika. Powodów jest wiele, u mnie np. jest to mycie okien i wieszanie firanek na żabki. Sama myśl o tym, że muszę stać na parapecie lub krześle mnie zniechęca, jest to niewygodne. Zmęczona tymi czynnościami zastanawiam się nad zakupem drabinki domowej dwustronnej z 3-4 stopniami. Myślę, że dzięki niej wygodnie będzie dostać do góry okien czy karnisza, a sama czynność stanie się łatwiejsza, a ja nie będę się bać upadku. Jeśli macie podobne zdanie to zaglądnijcie do sklepu https://sklep.drabiny.info/ być może znajdziecie tam dla siebie drabinę, która ułatwi Wam różne czynności.



„Nie uciekniesz”, Nana Bekher

„Nie uciekniesz”, Nana Bekher

 

   Twórczość Nany Bekher poznałam, czytając jej opowiadanie w antologii „Niegrzeczna miłość”. Teraz miałam okazję przeczytać książkę "Nie uciekniesz". Przyznaję, że autorka zrobiła na mnie pozytywne wrażenie i chętnie sięgnę po jej inne książki.


Nie uciekniesz Mama Bekher


„Nie może się zatrzymać. Nie może nikomu zaufać. Nie wierzy już w miłość.
Laura przeszła w życiu wiele. Udało się jej uciec od prześladowców, ale poczucie zagrożenia nie mija nigdy. Musi być w nieustannym ruchu, aby demony przeszłości nie mogły jej dopaść. Od tej pory życie Laury jest ucieczką, a ciepło rodzinnego domu nierealnym marzeniem.
Któregoś dnia Laura ratuje dziewczynkę przed rozpędzonym samochodem. Rodzina małej Elise udziela Laurze schronienia, a jej ojciec Daniel sprawia, że na nowo odkrywa moc pożądania. Laura nie może jednak pozwolić sobie na miłość. Chroni dostępu do siebie i nikomu nie odważy się powiedzieć prawdy o swojej przeszłości. Co się stanie, jeśli Daniel zburzy ten mur? Czy nie przerazi go to, co za nim znajdzie? Czy będzie gotów ochronić Laurę przed nią samą oraz przed tymi, którzy będą ją ścigać?”


Nie uciekniesz opis książki


  Laura to młoda kobieta, która została bardzo skrzywdzona. Ucieka od swoich oprawców, szuka schronienia i miejsca, gdzie zacznie nowe życie. Pewnego dnia zostaje potrącona przez samochód, gdy ratuje małą dziewczynkę. Rodzina dziecka zaprasza ją do siebie, chcą jej pomóc. Laura odnajduje spokój w domu Elise, Grace i Daniela. Kobieta zbliża się do ojca Elise- Daniela, jednak wie, że miłość nie jest dla niej. Kiedy układa swoje ,przeszłość powraca i chce odebrać jej to, co zyskała. Czy Laura zazna spokoju i szczęścia? A może jej prześladowcy odbiorą jej wszystko?

  "Nie uciekniesz" to książka bardzo emocjonalna, przedstawia problem gwałtu, porwań i sprzedaży kobiet. Główna bohaterka przeszła piekło, zaznała niewyobrażalny ból i musi nauczyć się z nim żyć. Autorka pokazuje jak takie sytuacje zmieniają życie, jak trudno na nowo nauczyć się zaufania i zdobyć odwagę na ułożenie sobie życia. Historia jest smutna i przygnębiająca, ale pokazuje, że po każdej burzy wychodzi słońce, że ilość potrafi zburzyć każdy mur, dodać sił i chęci do walki o siebie. Książka bardzo mi się podobała, nie jest łatwa, ale czyta się ją przyjemnie. Połączenie wątku kryminalnego, obyczajowego i romansu jest wyważone, co zapewnia ciekawość w trakcie czytania. Uważam, że fabuła, jak i realizacja pomysłu są udane i polecam książkę.


Nie uciekniesz opinie o książce


  Informacje techniczne:
Tytuł: Nie uciekniesz
Autor: Nana Bekher
Wydawnictwo: Kobiece, Niegrzeczne książki
Ilość stron: 304


"Patrzyli na mnie jak na przedmiot i tak też traktowali. Byłam nic nie warta."



Znacie książki Nany Bekher? Czytaliście tę książkę?

 

 

Emulsja do mycia i demakijażu twarzy Easy Going Be The Sky Girl

Emulsja do mycia i demakijażu twarzy Easy Going Be The Sky Girl

 

  Najczęściej do mycia twarzy używam pianek i żeli.  W ostatnich tygodniach dołączyłam do nich emulsję, która jest dla mnie nowością. Emulsja do mycia i demakijażu twarzy Easy Going Be The Sky Girl to produkt 2w1.


Emulsja do mycia twarzy Be the skin girl


  Emulsja znajduje się w plastikowej poręcznej buteleczce o pojemności 100ml.  Opakowanie posiada wygodny dozownik w postaci pompki, która szybko i higienicznie wydobywa zawartość. Szata graficzna jest prosta, biel z czarno-niebieskimi napisami wygląda przejrzyście. Buteleczka zapakowana jest w kartonik, który zawiera informacje dotyczące produktu.


Easy going emulsja


  Emulsja Easy Going Be the Sky Girl ma przyjemną konsystencję, przypomina gęste mleczko lub płynny delikatny krem w białym kolorze. W połączeniu z wodą delikatnie się pieni. Zapach jest przyjemny, ale wyraźny i mocno wyczuwalny. Nie utrzymuje się na skórze.


Emulsja do twarzy easy going cleansing


  Easy Going Cleansing to produkt do mycia i demakijażu, dzięki czemu możemy zaoszczędzić na kupnie dwóch produktów i zminimalizować ilość kosmetyków. Jako produkt do mycia emulsja jest świetna, delikatnie oczyszcza skórę z codziennych zanieczyszczeń, odświeża i wygładza. Demakijaż przy użyciu emulsji jest szybki i skuteczny. Początkowo sceptycznie do niego podeszłam, ponieważ do zmywania makijażu używam olejków, ale tutaj w składzie znajdziemy olej słonecznikowy i naturalne ekstrakty z oliwy. Emulsja dobrze rozpuszcza makijaż i usuwa go ze skóry, która staje się dokładnie oczyszczona. Produkt nie podrażnia skóry i oczu, na powieki nakładam minimalną ilość produktu i wycieram to wacikiem.


Emulsja 2w1 be the Sky girl


  Kosmetyki Be The Sky Girl łączą w sobie nowoczesność z naturą, które skutecznie pielęgnują. Jestem bardzo zadowolona z tej emulsji, tak jak wcześniej byłam z serum Keep Calm do cery wrażliwej i naczyniowej. Produkty marki dostępne są w sklepie Topestetic.pl

 

Znacie kosmetyki Be The Sky Girl?  



„Nieskończone bicie serca”, Alessio Puelo

„Nieskończone bicie serca”, Alessio Puelo

 

   Do przeczytania tej książki zabierałam się długi czas. Podobał mi się opis, jednak bałam się zawartości. Bardzo emocjonalnie reaguje na śmierć, zwłaszcza młodych ludzi, a tutaj taka się pojawia. Nie wiedziałam, czego się spodziewać, nie znałam wcześniej autora. Czy moje obawy były słuszne?


Nieskończone bicie serca

  „Historia przyjaźni nastolatek o bujnej wyobraźni, ciekawskich, przepełnionych chęcią życia, pragnących doświadczać nowych przygód.
Ylenie i Aleks byli parą. Na drodze do ich szczęścia stanęła nieuleczalna choroba i niespodziewana śmierć. Kiedy chłopak zginął w wypadku samochodowym, dziewczynie przeszczepiono jego serce. Ylenie próbuje poukładać swój świat na nowo. Poprzez media społecznościowe poznaje tajemniczą Giorgia, która też stoczyła walkę o swoje zdrowie. Giorgia przeszła operację przeszczepu rogówek. Dziewczyny łączą wspólne, trudne doświadczenia… odkrywają wiele niejasności w sprawie śmierci chłopaka. Znalezione przez dziewczyny dowody doprowadzają je do brutalnej i przerażającej prawdy o podziemnym świecie handlu narządami. Od tej chwili grozi im śmiertelne niebezpieczeństwo.”


Opis książki nieskończone bicie serca

  Ylenie to młoda kobieta, która przeszła przeszczep serca. Dawcą był jej ukochany Aleks. Chłopak zginął w wypadku, a jego ojciec oddał jego organy. Dziewczyna nie potrafi się z tym pogodzić, przeżywa podwójnie całą sytuację. Pomaga jej rodzina i przyjaciele, jednak dopiero pojawienie się Giorgia stawia ją na nogi. Giorgia to kobieta, która przeszła przeszczep rogówek, które pochodziły od Aleksa. Dziewczyna ma wizje, widzi to, co kiedyś przeszedł Aleks i próbuje to wyjaśnić. Spotyka się z Ylenie i obie chcą dowiedzieć się więcej na ten temat. Ich ciekawość prowadzi do odkrycia brutalnej prawdy o przeszczepach i handlu narządami.

  Nieskończone bicie serca to książka młodzieżowa, ale porusza bardzo ważne tematy. Spodziewałam się dużo emocji, jednak autor prowadzi akcję w spokojny sposób. Czytając książkę odpoczęłam, czułam się zrelaksowana, a wcześniej myślałam, że całą przepłaczę. Fabuła jest trudna, ale lekkość pióra i sposób przedstawienia sytuacji nie pozwala tego odczuć. Jest to kontynuacja książki ,,Moje serce należy do Ciebie”, której nie czytałam, ale uważam, że jej znajomość nie była wymagana. Książka to połączenie romansu, dramatu i kryminału, czyta się ją przyjemnie.


Nieskonczone bicie serca opinie o książce


  Informacje techniczne:
Tytuł: Nieskończone bicie serca
Autor: Alessio Puelo
Wydawnictwo: Muza
Ilość stron: 288

„Zawsze dobrze jest wiedzieć, że ktoś nas kocha, niezależnie od tego, czy odwzajemniamy jego uczucie, czy nie.”


 Znacie książki Alessio Puelo?

 

 

„Niebezpieczny trójkąt”, Kamila Andrzejak-Wasilewska

„Niebezpieczny trójkąt”, Kamila Andrzejak-Wasilewska

 

  Kamila Andrzejak-Wasilewska to debiutantka, która wywarła na mnie pozytywne wrażenie swoją książką „Niebezpieczny trójkąt”. Opis mocno mnie intrygował, więc bez wahania zdecydowałam się przeczytać książkę i teraz czuje wielki niedosyt, mam nadzieję, że autorka to zmieni kontynuacją tej historii.


Niebezpieczny trójkąt recenzja książki


„Dwóch braci. Jedna kobieta. Miłość. Nienawiść. Pożądanie i zdrada.
Podczas imprezy w jednym ze szczecińskich klubów, Nikola poznaje tajemniczego bruneta, dla którego momentalnie traci głowę. I choć nie zna jego imienia i nie wie, skąd pochodzi, nie ma to dla niej żadnego znaczenia – liczy się tylko niesamowity seks, który ich połączył. Oboje obiecują sobie, że jeżeli jeszcze kiedykolwiek się spotkają, powtórzą tę upojną noc. Cztery lata później Nikola układa sobie życie z nowym mężczyzną, którego wkrótce ma poślubić. Szczęśliwie zakochana, nie podejrzewa, że przeszłość upomni się o nią i zniweczy wszystkie jej plany… Co się wydarzy, gdy owładnięty zazdrością dawny kochanek postanowi ponownie ją zdobyć? Czy umowa, którą z nim niegdyś zawarła, pomoże jej podjąć słuszną decyzję czy tylko skomplikuje całą sytuację?”


Niebezpieczny trojkat książka

  Nikola jest narzeczoną Seweryna, planują ślub. Kobieta jest zakochana i szczęśliwa, do czasu kiedy poznaje brata swojego ukochanego. Alan to mężczyzna z jej przeszłości, spędzili razem noc i przysięgli sobie, że jeśli się spotkają, powtórzą to. Nikola mimo sprzeciwu realizuje ich umowę i wdaje się w romans. Sytuacja jest niekomfortowa, komplikuje się jeszcze bardziej, kiedy pojawiają się uczucia. Kobieta jest rozdarta, z jednej strony ukochany narzeczony, a z drugiej jego brat, który działa na nią jak nikt inny. Kogo wybierze? Czy trójkąt jaki stworzy zniszczy jej życie?

  Ona jedna- Nikola i ich dwóch- Alan i Seweryn. Niebezpieczne połączenie, erotyczne relacje, miłość, rywalizacja, pożądanie, zdrada. Fabuła tej książki jest oryginalna, historia zaskakująca, akcja przewrotna. Trudno przewidzieć zakończenie, które totalnie zaskakuje. Myślałam, że jest to książka jednotomowa, liczy prawie 500stron, a jest to pierwszy tom trylogii. Teraz wyczekuje kontynuacji, czuje się jak wciągnięta w wir, który wypuści mnie jak poznam ostateczne zakończenie. Nie wiem, któremu z mężczyzn kibicuje, ale obaj są… skomplikowani. Cała trójka jest wyjątkowa na swój sposób, każdy wnosi coś innego do tej historii, każdy przedstawia inny typ osobowości, która budzi zainteresowanie. To, co tam się dzieje jest niebywałe, odczuwałam w trakcie czytania różne emocje, ale mam wrażenie, że te najlepsze jeszcze przede mną.


Niebezpieczny trójkąt Kamila Andrzejak-Wasilewska


  Informacje techniczne:
Tytuł: Niebezpieczny trójkąt
Autor: Kamila Andrzejak-Wasilewska
Wydawnictwo: Novae Res
Ilość stron: 496

  Ciekawi Was ta historia? Znacie inne książki z motywem „trójkąta”?

 

 

 Kosmetyki Lirene: peeling myjący No More Drama i woda brązująca Coconut Water

Kosmetyki Lirene: peeling myjący No More Drama i woda brązująca Coconut Water

 

  Mamy lato! Nie wiem jak u Was, ale u mnie kolejny piękny dzień. Korzystam ze słońca, ale wiem, że na opaleniznę nie mam co liczyć. Mam jasną karnację, która „łapie” na czerwono. Ciężko uzyskać ładną brązową opaleniznę w naturalny sposób, dlatego postanowiłam wspomóc się kosmetykami. Wykorzystałam do tego peeling i wodę brązująca Lirene.


Kosmetyki Lirene


Peeling myjący No More Drama

  Peeling znajduje się w wygodnej tubie, która zdobi grafika ziaren kawy. Opakowanie zawiera 175g produktu. Konsystencja jest gęsta, żelowa, zawiera dużo drobinek kawy. Ziarenka peelingujące są duże i ostre. Peeling posiada świeży i aromatyczny zapach kawy, obok niego przebija się delikatna woń toffi.


Peeling myjący kawowy lirene


  Peeling myjący No More Drama dobrze rozprowadza się na mokrej skórze. Po nałożeniu należy wmasować go w skórę, drobinki mocno ścierają martwy naskórek i pobudzają krążenie krwi. Masaż można regulować poprzez nacisk dłoni, im mocniej potrzemy, tym efekty będą mocniejsze. Produkt nie podrażnia skóry, czego się obawiałam. Ciało po jego zastosowaniu jest wygładzone, miękki i przyjemne w dotyku. Dodatkowym działaniem peelingu ma być usuwanie cellulitu, ale same kosmetyki jak wiadomo nie zdziałają cuda, więc jako dodatek do kuracji antycellulitowej jest ok., ale jako samodzielny produkt to wiadomo, że się nie sprawdzi. Peeling stosowałam za każdym razem przed nakładaniem wody brązującej, aby skóra była dobrze przygotowana.


Peeling lirene


Woda brązująca do ciała Coconut Water

  Woda znajduje się w plastikowej butelce o pojemności 200ml. Opakowanie posiada wygodną pompkę, która umożliwia rozprowadzenie produktu na skórze. Sama woda jest bezbarwna o intensywnym zapachu kokosa.


Woda brazująca Lirene coconut


  Zawsze sceptycznie podchodziłam do produktów brązujących, jednak ta woda mnie zaciekawiła. Pierwsze użycie mocno mnie zaskoczyło, już po godzinie skóra zaczęła nabierać ciemniejszego koloru. Użyłam dużo produktu i nie rozprowadziłam go zbyt dokładnie, dlatego pojawiły się drobne smugi. Kolejnym razem wodę nakładałam miejscami i dokładnie rozcierałam. Woda ładnie przyciemnia skórę, nadając jej delikatnego brązowego koloru, wygląda na słoneczną opaleniznę. Efekty po jednym zastosowaniu widoczne są trzy dni, efekt stopniowo jaśnieje. Przy regularnym stosowaniu 2-3 razy w tygodniu opalenizna ładnie się utrzymuje. Woda nie nadaje koloru na bliznach, tz. są one jaśniejsze.

  Lubię ten zestaw i chętnie po niego sięgam. Latem zapewni mi on stałą i ładną opaleniznę. W serii Perfect Tan znajdują się inne produktu brązujące, które chętnie poznam. Kosmetyki nie są drogie, łatwo dostępne np. w drogerii Jasmin.



  Używacie produktów samoopalających?


„Bez powrotu”, Mia Sheridan

„Bez powrotu”, Mia Sheridan

 

  Mia Sheridan była mi nieznaną autorką, więc z ciekawości sięgnęłam po jej książkę „Bez powrotu”. Jest to zagraniczna pisarka, ciesząca się sławą, jednak ja nie odczułam tego w tej historii. Opis intrygował, liczyłam na krótką, ale intensywną historię.


Bez powrotu

„Zamożna i obracająca się w najlepszym towarzystwie Olivia Barton nigdy by nie przypuszczała, że w trakcie podróży służbowej jej narzeczony
zniknie bez śladu. Jest tym bardziej zrozpaczona i zdezorientowana, kiedy wynajęty przez nią prywatny detektyw namierza go na drugim końcu świata, w nadmorskim miasteczku w Kolumbii. Kraj został niedawno dotknięty potężnym trzęsieniem ziemi i śmiercionośnym tsunami, a w efekcie pozbawiony łączności ze światem, co prawie uniemożliwia wszelkie podróże. Olivia mimo to postanawia dotrzeć do Kolumbii i znaleźć odpowiedzi, których tak rozpaczliwie potrzebuje. Musi w tym celu zatrudnić przewodnika- najchętniej uzbrojonego. Pojawia się Thomas, mężczyzna, który woli kryć się w cieniu, otoczony aurą tajemnicy. Obiecuje pomóc Olivii przedostać się w głąb zdewastowanego, opanowanego przez przestępczość kraju. Niebezpieczeństwa nabierają nowego wymiaru, kiedy bohaterowie przekonują się, że muszą też walczyć z wzajemnym rosnącym zainteresowaniem. W południowoamerykańskiej dżungli wszystkie reguły się zmieniają, a Thomas i Olivia stopniowo odkrywają, że czasem to, czego się szuka, i to, co się znajduje, to zupełnie różne rzeczy.”


Mia Sheridan  bez powrotu

  Oliwia niedługo przed ślubem zostaje sama. Jej narzeczony w niewyjaśnionych okolicznościach znika w Kolumbii. Kobieta chce go odszukać i dowiedzieć się, dlaczego Alec się tam znalazł i dlaczego się do niej nie odezwał. Oliwia wynajmuje przewodnika, który ma jej pomóc dojechać do Palomino. Thomas ma jej pomóc odnaleźć Aleca. Razem wyruszają w podróż, która zbliża ich do siebie. Gdy docierają do celu, nic nie jest takie na, co przygotowała się Oliwia. Co stało się z jej narzeczonym? Kim jest tajemniczy Thomas?

  "Bez powrotu" to krótka książka licząca 200 stron, które normalnie czytam jednego dnia, tutaj zeszło mi trzy. Czytając nudziłam się, nie odczułam żadnych emocji, było po prostu słabo. Akcja i ciekawe wydarzenia pojawiły się pod koniec, jednak jak szybko się pojawiły, tak szybko zniknęły, a książka się skończyła. Autorka pokazuje w tej historii, że życie potrafi zaskoczyć, że możemy być oszukiwani i wykorzystywani tylko dla korzyści materialnych. Główna bohaterka zaślepiona miłością i chęcią założenia rodziny, nie zauważyła, że jest zwykłą zabawką w rękach oszusta. Liczyłam na coś innego, brakowało mi efektów zaskoczenia, zwrotów akcji czy iskier między bohaterami. Nie wiem, co było nie tak, książka zbiera pozytywne opinie i choć nie mogę powiedzieć, że jest zła, to pochwalić też jej nie mogę. Jest to propozycja dla osób, które czytają i nie oczekują od książki emocji. Na pewno sięgnę kiedyś po inne książki autorki, być może źle trafiłam, a nie chce oceniać jej twórczości po jednej historii.


Bez powrotu recenzja książki


  Informacje techniczne:
Tytuł: Bez powrotu
Autor: Mia Sheridan
Wydawnictwo: Edipresse
Ilość stron: 200

  Znacie książki Mia Sheridan?



Woda kokosowa Cocosa- pij na zdrowie

Woda kokosowa Cocosa- pij na zdrowie

 

  Woda kokosowa słynie z wielu dobrodziejstw. Ma wiele zalet i jest polecana do picia, aby zapewnić zdrowie. W ostatnim czasie poznałam wodę kokosową COCOSA w dwóch wariantach: woda kokosowa niegazowana i woda kokosowa niegazowana z colagenem. Po wypiciu kilku puszek przychodzę do Was z małym opisem moich wrażeń.


Woda kokosowa cocosta


  Woda kokosowa ma wiele właściwości zdrowotnych: bardzo dobrze nawadnia organizm, obniża ciśnienie krwi, zawiera przeciwutleniacze, pomaga zredukować tkankę tłuszczową, poprawia wygląd skóry. Ma niską wartość energetyczną, a jednocześnie zapewnia uczucie sytości. Polecana jest przy chorobach wrzodowych żołądka.


Smak wody kokosowej


  Woda kokosowa ma półprzeźroczystą strukturę, intensywny kokosowy zapach i słodki smak. Najlepiej smakuje schłodzona. Można dodawać ją do drinków, koktajli czy pić solo. Dla mnie pita samodzielnie jest zbyt słodka i mdląca, zwłaszcza gdy jest w temperaturze pokojowej.

  Woda kokosowa niegazowana jest słodka, ma lekko kokosowy smak i zapach. Nadaje się jako dodatek do koktajli lub jako „przekąska” pomiędzy posiłkami. Produkt w 100% naturalny zawiera tylko wodę kokosową bez konserwantów czy innych składników. Kolorowa puszka zawiera 350ml wody, jest to sporo i nigdy nie udało mi się wypić w całości naraz tego napoju.


Woda kokosowa cocosta


  Woda kokosowa z colagenem ma dziwny rybi zapach, nie jest on przyjemny. Jednak smak jest lepszy od samej wody kokosowej, nie odczuwa się tak mocno słodyczy, jest delikatniejsza w smaku. Skład to woda kokosowa, kolagen rybi 1,6% i kwas askorbinowy. Puszka zawiera 320ml wody. Świetnie sprawdza się w gorące dni, szybko gasi pragnienie i zapewnia utrzymanie prawidłowego poziomu elektrolitów.


Woda kokosowa z colagenem


  Dla mnie woda kokosowa to nowość, która zrobiła na mnie dobre wrażenie. Na co dzień piję głównie czystą wodę, ale taki zamiennik fajnie się sprawdził. Na stałe nie wprowadziłabym jej do swojego menu, dla mnie jest za słodka, ale jako dodatek do koktajli jak najbardziej. W ofercie COCOSA są różne smaki wody kokosowej: z sokiem ananasa, z sokiem arbuza, z sokiem mango i gazowana. Chętnie spróbowałabym wariantów z sokami.
 


  Lubicie wodę kokosową?

 

 

Paleta cieni Naked Honey Urban Decay

Paleta cieni Naked Honey Urban Decay

 

  Długo „chorowałam” na palety od Urban Decay, zawsze jednak cena była dla mnie sporą zaporą. Kilka tygodni temu postanowiłam zrobić sobie prezent na Dzień Kobiet i zamówiłam paletę Naked Honey. Przekonały mnie do niej pozytywne opinie i kolorystyka paleta. Piękne złociste kolory, przeplatane musztardą, brązem, beżem. Nie ukrywam, że sam wygląd palety mnie zauroczył.


Naked Honey


  Paleta Naked Honey umieszczona jest w pięknym opakowaniu. Solidna złota kasetka z pięknym napisem, połyskująca i zwracająca na siebie uwagę. Prezentuje się niezwykle elegancko i z klasą. W środku znajduje się lusterko, bardzo lubię, kiedy jest ono przy paletach, to spore ułatwienie podczas makijażu. Paleta zawiera 12 cieni, utrzymanych w spójnej kolorystyce oraz dwustronny pędzelek do nakładania cieni.


Naked Honey recenzja palety


  Paleta zawiera cienie matowe i błyszczące, z małą przewagą matów. Struktura cieni jest bardzo przyjemna, maty są delikatnie suche i nieznacząco osypują się podczas nakładania. Błyszcząco-metaliczne kolory mają świetną konsystencję, bezproblemowo rozprowadzają się na powiece. Cienie są wyraziste, mają dobry pigment, który nie zanika.


Kolory palety Naked honey


  Kolorystyka palety Naked Honey:
Flyby- najjaśniejszy cielisty beż
Sweet- jasny brąz
Swarm- musztardowy mat
Amber- miedziane złoto o metalicznym wykończeniu
Keeper- brązowy rudy mat
Golden- ciemniejsze brokatowe złoto
Honey- miodowy złoty
Queen- metaliczny ciemniejszy brąz
Hibe- średni matowy brązowo-rudy
Drip- ciemny ciepły brąz
Hbic- miedziany metalik
Sting- ciemny matowy brąz


Swatche Naked Honey


  Makijaż wykonywany tą paletą jest prosty i przyjemny w wykonaniu. Bardzo lubię takie połączenie kolorów, uważam, że super pasuje do mojej niebieskiej tęczówki oka. Sama też dobrze się czuje w takim makijażu, łączenie matów i błysków zapewnia świeżość w oprawie oka. Paleta fantastycznie się spisuje, jej jakość jest na wysokim poziomie. Szczerze stwierdzam, że to najlepsza moja paleta, a nie mam ich mało. Jestem tak pozytywnie zaskoczona, że planuję zakup kolejnej tym razem w kolorystyce fioletu. Chętnie sięgam po nią przy wykonywaniu makijażu dziennego, jak i wieczorowego, nigdy mnie jeszcze nie zawiodła. Cienie są trwałe, z bazą w niezmiennej formie wytrzymują cały dzień. Nie zbierają się w załamaniach, nie osypują i nie bledną.


Pędzelek z palety Naked Honey


  Pędzelek w palecie jest utrzymany w złoto-miodowej kolorystyce. Skuwki w kolorze brudnego złota, dobrze trzymają włosie, nic nie wypada. Włosie jest bardzo przyjemne, łatwo nabierają cienie i rozprowadzają na powiece. Dobrze się z nimi pracuje.

  Podsumowując moje zdanie na temat palety Naked Honey to jestem bardzo zadowolona i uważam, że jej cena przy jakości nie wypada tak wygórowanie. Aktualnie na stronie notino.pl paleta kosztuje 235zł z darmową dostawą.


  Znacie palety Urban Decay?



Perfumy Mugler Alien

Perfumy Mugler Alien

 

   Perfumy są nieodłącznym elementem mojej codzienności. Bardzo lubię otaczać się zapachami, które często dobieram do swojego nastroju. Zapach Mugler Alien to wyjątkowa kompozycja, która świetnie nadaje się na dzień pełen wyzwań, dodaje odwagi i pewności siebie.


Alien Mugler


  Flakon Mugler Alien wygląda niczym klejnot, piękny głęboki fiolet i złoto. Ja mam wersję mini 15ml, więc opakowanie jest prostsze niż większych pojemności, które wyglądają obłędnie. Mój flakonik jest malutki i poręczny, idealny do torebki. Wygląda niezwykle elegancko i gustownie. Opakowanie posiada atomizer, który dozuje delikatną zapachową mgiełkę.


Perfumy Mugler


  Nuty zapachowe Mugler Alien:
Nuta głowy: jaśmin
Nuta serca: kaszmir
Nuta bazy: bursztyn

  Mugler Alien to zapach należący do kompozycji orientalno-drzewnej. Przyznaję, że rzadko sięgam po takie cięższe perfumy, jednak te od dawna mnie intrygowały. Kiedy pierwszy raz powąchałam, przepadłam. Zapach początkowy to niesamowity świeży jaśmin, jestem fanem tego krzewu i jego aromat bardzo lubię. Tutaj jest fantastycznie odwzorowany i realny, jakbym wąchała kwiaty. Po kilkunastu minutach aromat słabnie i na jego miejsce wstępuje kaszmir. Ostatnią i najdłużej wyczuwalną fazą rozwoju zapachu jest bursztyn.

  Mugler Alien to zapach bardzo kobiecy, odważny, sexowny, uwodzicieslki i prowokujący. Nie da się przejść obok niego i nie zwrócić uwagi, ma długi i wyrazisty ogon. Zapach dodaje odwagi, pewności siebie i zachęca do działania. Niepowtarzalny i wyjątkowy, idealny na randkę, a jednocześnie wpisujący się w klasykę codziennych zapachów. Z jednej strony jest dobitny, ale z drugiej przebija przez niego świeżość i przejrzystość. Dla mnie to zapach kobiety sukcesu, kobiety, która zawsze idzie z podniesioną głową i nie zatrzymują ją żadne przeszkody.


Opinie o zapachu Mugler Alien


  Perfumy Mugler są wyjątkowe, charakteryzują je nietuzinkowe flakony i ekstrawaganckie zapachy. Mam ochotę poznać inne propozycje marki, mam nadzieję, że zaskoczą mnie tak samo tak Alien i rozkochają w sobie. Jestem wręcz nimi oczarowana. Mugler Alien dostępny jest w sklepie notino.pl w dwóch pojemnościach 30 i 60ml.


  Lubicie mocne i wyraziste zapachy perfum? Znacie propozycje zapachów Mugler?



Copyright © Anszpi blog , Blogger