„Grzeszne intencje” K. C. Hiddenstorm

„Grzeszne intencje” K. C. Hiddenstorm

 

   „Grzeszne intencje” to drugi tom trylogii „Nieczyste zagrania” historii, która zaciekawiła mnie w początkowych stronach pierwszego tomu. Długo zbierałam się do przeczytania tej części, przez swoje problemy zdrowotne, a kiedy już książka wpadła w moje ręce, trudno było ją odłożyć. Na szczęście mam już trzeci tom i wkrótce poznam dalsze losy bohaterów.


Grzeszne intencje książka


„Blackmore wraca do motelu i odkrywa, że Judith została porwana. Domyśla się, że stoją za tym ludzie Romano i wie, że jeśli zdecyduje się odbić dziewczynę, wpadnie w pułapkę. Kiedy jednak odbiera telefon od enigmatycznego mężczyzny z angielskim akcentem, nie waha się i wyrusza w podróż. Nie ma jeszcze pojęcia, że po drodze spotka go wiele pokus, na przykład ta o imieniu Alyssa. Judith rozpoczyna niebezpieczną grę z jednym z porywaczy. Od tego, czy wygra, zależeć będzie o wiele więcej niż tylko jej życie...”



  Judith zostaje uprowadzona z hotelu, gdzie ukrywała się z Ethanem. Mężczyzna zdaje sobie sprawę, że jego wrogowie nie śpią i chcą się na nim zemścić, a dziewczyna jest ich przynętą. Kierowany nieznanymi uczuciami postanawia odnaleźć tancerkę i ponownie uciec przed mafią. Kiedy Ethan dociera do uwięzionej kobiety, rozpoczyna się wojna, z której wyjdą nieliczni. Podczas walki mężczyzna zdobywa sprzymierzeńca, z którym rozpoczyna niebezpieczną, a jednocześnie fascynującą znajomość. Thomas to człowiek maska, trudno go rozgryźć i poznać prawdziwe zamiary. Mężczyźni razem wyruszają w ucieczkę, obaj kierowani innymi celami, ale związanymi z Judith. Jak zakończy się ich podróż? Czy mafia zostawi w spokoju zdrajcę, a może będzie go ścigać, póki nie zabije?


Recenzja książki grzeszne intencje


  „Grzeszne intencje” to książka z wieloma zwrotami akcji, pełna zaskoczeń, mafijnych porachunków, miłosnych uniesień i tajemnic. Bohaterowie są bardzo charakterni, największym zaskoczeniem jest dla mnie Judith, kobieta nie boi się pokazać pazurów i walczy jak lwica. Wątek miłosny rozwija się wolniej, niż w pierwszym tomie, a mafijny wysuwa na prowadzenie. Pojawiają się nowi bohaterowie, którzy mam nadzieję, w kolejnym tomie zagrają kluczowe role. Zakończenie trochę przewidywalne, ale i intrygujące, trudno przewidzieć, co czeka nas w kolejnej części. Jestem usatysfakcjonowana treścią książki, ale też stawiam wyżej poprzeczkę kontynuacji.

„Kłamstwem byłoby powiedzieć, że dzięki niej stawał się lepszy- wszakże czarnej duszy nie da się wybielić, zwłaszcza jeśli się nie chce- ale chodziło o to, że ona go… spajała. Tak po prostu. Była wolnością bez samotności, ukojeniem”.

 


Pump It Up mgiełka unosząca włosy u nasady Anwen

Pump It Up mgiełka unosząca włosy u nasady Anwen

   Mając długie, gęste i ciężkie włosy uniesienie ich u nasady nie jest łatwe. Naturalne sposoby są zbyt słabe, a efekty krótkotrwałe. Jednym z produktów, który sobie radzi, ale jednocześnie nie nadaje się do częstego stosowania jest suchy szampon. Aktualnie mam coś na zastępstwo, dzięki czemu nie muszę walczyć z oklapniętymi i ulizanymi włosami. Przedstawiam Wam mgiełkę Pump It Up Anwen.


Mgiełka unosząca włosy u nasady Anwen


  Mgiełka zamknięta została w plastikowej buteleczce o pojemności 100ml. Opakowanie posiada wygodny atomizer, który rozprowadza zawartość na włosach tworząc delikatną mgiełkę. Butelkę zdobi kolorowa etykieta, która mi osobiście na myśl przywodzi lato. Kosmetyk ma piękny słodkawy zapach, nie utrzymuje się on jednak zbyt długo na włosach.


Mgiełka Pump It up anwen


  Stosowanie mgiełki jest szybkie i łatwe. Po umyciu włosów należy rozprowadzić mgiełkę na ich nasadzie, po wcześniejszym dokładnym wstrząśnięciu. Włosy wysuszyć i ułożyć lub pozostawić do samodzielnego wyschnięcia.

  W składzie mgiełki znajduje się 95% składników pochodzenia naturalnego. Największą zaletą dla mnie jest brak alkoholu w składzie, który często jest bazą kosmetyków unoszących włosy u nasady. Składniki aktywne, które znajdują się w mgiełce to: ekstrakt z nasion lnu, ekstrakt z korzenia prawoślazu lekarskiego, wyciąg z owoców słodkiego migdałowca, witamina B3, pantenol.




  Mgiełka Pump It Up sprawdza się na moich włosach bardzo fajnie. Po pierwsze szybka i łatwa aplikacja, po drugie natychmiastowe efekty, które nie znikają po chwili. Włosy po nałożeniu mgiełki zostają się optycznie zagęszczone, grubsze i nadal wyglądają naturalnie. Mgiełka unosi włosy u nasady, delikatnie je usztywnia, ale nie tworzy twardej warstwy jak lakier. Jest lekka, nie obciąża pasm, nie okleja ich i nie przyspiesza przetłuszczania, dzięki czemu nie wpływa na zmianę częstotliwości mycia.


Pump It up anwen


  Pump It Up to produkt wart uwagi, który naprawdę działa i mogę stosować go, kiedy tylko potrzebuje bez obawy o skutki uboczne jak wysuszenie skóry głowy lub podrażnienie. Jestem z niego zadowolona i myślę, że sprawdzi się na większości rodzajów włosów. Najtrudniej jest unieść u nasady włosy zdrowe, naturalne i niskoporowate, a takie w tej chwili posiadam, więc mogę powiedzieć, że mgiełka została sprawdzona na "najgorszym" materiale. Polecam


  Używacie produktów unoszących włosy u nasady? A może znacie inne sposoby na skuteczne odbicie włosów u nasady?

 

Lakiery hybrydowe Gold Rush- oświeć swój manicure złotem

Lakiery hybrydowe Gold Rush- oświeć swój manicure złotem

 

  Nie jestem typową sroką, która rzuca się na każde świecidełko, ale nie mogłam przejść obojętnie obok kolekcji lakierów hybrydowych Gold Rush od Nails Company. Piękne pastelowe kolory i dodatek złota, i to aż w dwóch postaciach wręcz krzyczy: „nałóż mnie na swoje paznokcie”.


Hybrydy Nails Company Gold rush


  Gold Rush to kolekcja pięciu lakierów hybrydowych od marki Nails Company. Lakiery charakteryzują się wyjątkowym urokiem, który zapewnia im dodatek złota w postaci drobnych drobinek i kawałków foli. Połączenie to zapewnia niepowtarzalne zdobienie na każdym paznokciu. Bazą każdego lakieru są jasne pastelowe odcienie, które idealnie sprawdzają się do delikatnych malowideł.


Hybrydy Nails Company Gold rush


  Fuschia- według marki to jaśniejszy fiolet zmieszany z czerwienią, dla mnie to odcień malinowego różu
Nude- delikatny nudziak w ciepłym odcieniu
Peach- jasne pastelowy brzoskwiniowy
Pink- delikatny pastelowy róż
White- mleczna biel


White lakier hybrydowy Gold rush


  W mojej domowej kolekcji znajduje się cztery kolory: White, Nude, Peach, Fuschia. Każdy z nich jest wyjątkowy i atrakcyjny, dzięki czemu mogę stworzyć szybko niepowtarzalne zdobienie. Lakiery są półtransparentne, należy nałożyć dwie warstwy, aby uzyskać ładny efekt koloru. Konsystencja jest kremowa, a w niej zatopione tysiące drobnych złotych drobinek i nieregularne kawałki złotej foli o różnym rozmiarze. Drobinki folii można przesuwać i układać wedle uznania, co umożliwia konsystencja i pędzelek o zaokrąglonym kształcie. Ostateczny efekt 3D zwraca na siebie uwagę.


Gold rush hybrydy Nails Company


  Lakiery Gold Rush zajmują wysoką pozycję wśród moich hybrydowych ulubieńców. Fajnie byłoby, gdyby marka powiększyła kolekcję o nowe kolorki ze złotymi dodatkami, np. intensywna zieleń lub czerń.

  Lubicie manicure z dodatkiem złota?


„To skomplikowane. Efekt Ericka”, K. N. Haner

„To skomplikowane. Efekt Ericka”, K. N. Haner

 

   Po długiej przerwie Kasia Haner wraz z wydawnictwem Purple Book wydała kontynuację serii „Efekt Ericka”. „To skomplikowane” to szósty tom cyklu, który przedstawia nam losy Meg i Ericka. Co się dzieje u naszych bohaterów?


K n Haner to skomplikowane

„Meg jest mistrzynią w komplikowaniu życia sobie i innym. Panna Donell nadal bez pamięci kocha Ericka i choć już nie ukrywa swojego pobytu w Londynie, wciąż nie ma odwagi powiedzieć ukochanemu, dlaczego od niego odeszła. Kiedy zrozpaczony Erick rzuca się w wir pracy, by jak najszybciej odzyskać majątek, ona wije sobie urocze gniazdko z Tomem i Brayanem.
Z kim? No właśnie… los postawił na drodze panny Donell kolejnego ciekawego mężczyznę.”




  Meg wraca do Londynu, który traktuje jak swój nowy dom. Erick nie może pogodzić się ze stratą ukochanej i ponownie pojawia się w jej życiu. Para spędza miło czas, po którym Meg postanawia wyjawić prawdę o swojej ucieczce. Jak zareaguje na to Erick? W życiu kobiety pojawia się nowy mężczyzna, rodzi się między nimi przyjaźń, która może przekształci się w coś więcej. Razem z Tomem tworzą zgrany zespół, wspierają się i pomagają sobie. Do mężczyzny powraca przeszłość, która zechce namieszać w jego życiu. Czy Tom na to pozwoli? Meghan dowie się czegoś, co na zawsze odmieni jej życie. Co to będzie? Na te wszystkie pytanie odpowiedź znajdziecie w książce.


To skomplikowane haner


  Książka jest pełna niespodzianek i zaskakujących wydarzeń. Życie Meghan nie staje się ani na chwilę nudne, na jej drodze pojawiają się nowe osoby, a najważniejsza z nich odmieni całe jej życie. Jestem bardzo ciekawa, dalszych wydarzeń, a podejrzewam, że kolejny tom będzie bogaty w wybuchowe sytuacje. Nie brakuje tutaj emocji, a im jest ich więcej, tym bardziej mi się podoba. Lubię niepewność, która towarzyszy bohaterom i tajemnice. Taka trochę jazda bez trzymanki jest najlepsza do zaspokojenia czytelnika.


Kofeinowe serum pod oczy Nature Queen

Kofeinowe serum pod oczy Nature Queen


  Marka Nature Queen ma w moim sercu wyjątkowe miejsce. Bardzo lubię ich produkty, nie wszystkie jakie poznałam były dla mnie odpowiednie, ale większość to prawdziwe perełki. Jestem fanem NQ i z wielką radością zawsze witam u siebie ich kosmetyczne nowości. Ponad 3 miesiące temu na rynku pojawiły się ich cztery nowe produkty, serum do twarzy w różnych wariantach i serum pod oczy. Dziś chcę zaprezentować Wam kofeinowe serum pod oczy, które stało się moim hitem.



  Serum umieszczone jest w małej szklanej buteleczce, która została wyposażona w pipetę. Jest to fajny sposób aplikacji, jednak wolę bardziej pompkę i żałuję, że tutaj takiej nie ma. Szata graficzna serum jest utrzymana w stylu marki, przejrzysta, czytelna i jak dla mnie bardzo ładna. Produkt dodatkowo zapakowany jest w kartonik, na którym znajduje się kilka informacji na jego temat. Pojemność to 10ml. Produkt jest bardzo wydajny.



  Serum ma przyjemną średnio gęstą konsystencję, która z łatwością rozprowadza się na skórze. Produkt ma perłowe zabarwienie, delikatnie się mieni. Pachnie ciekawie, nie jest to aromat kawy, którego się spodziewałam. Wyczuwam nuty kwiatów, jest to przyjemny zapach, ale nie mocny.



  W składzie serum znajdziemy: ekstrakt z wina lodowego, naturalną kofeinę, hydrolazy z białej herbaty, ekstrakt z kakaowca, ekstrakt z wąkrotki azjatyckiej, estry oleju morelowego. Serum jest vegańskie.



  Zadaniem serum kofeinowego pod oczy jest napięcie, lifting skóry i spłycenie zmarszczek wokół oczu. Regularne stosowanie zmniejsza widoczność cieni pod oczami, a skóra staje się jędrna i gładka. Jak jest w rzeczywistości? Na początek wspomnę, że stosuje ten produkt ok 3 miesięcy,  nie było to regularne codzienne stosowanie, ale naprawdę efektywne. Po pierwsze łatwo się nakłada, otacza skórę przyjemną warstwą, nie jest ona tłusta. Wchłania się dość szybko, przez co nadaje się także pod makijaż. Pierwszym efektem jaki u siebie zauważyłam to nawilżenie, wygładzenie i ukojenie skóry. Po kilku razach koloryt skóry się poprawił, cienie pod oczami stały się jaśniejsze, przez, co otoczka oka wygląda młodziej i zdrowiej. Po dłuższym czasie okolice oczu stały się bardziej napięte, skóra elastyczna i jędrna. Mini kurze łapki zostały spłycone (nie zniknęły całkowicie), skóra jest odżywiona, zregenerowana, wygląda na zadbaną. Jestem zadowolona z takiego działania i zachęcona do dalszego stosowania.

 

  Znacie to serum? Czego używacie do pielęgnacji okolic oczu?

„Jego głosem”, Beata Majewska

„Jego głosem”, Beata Majewska

   Beata Majewska zaskoczyła swoich fanów i serię arabską zakończyła kolejnych czwartym tomem. Historia Izabelli i księcia Omara dobiegła końca, jest to bardzo zaskakujące zakończenie, które wprowadzi czytelników w szok. Cała seria jest pełna emocji, wywołuje kontrowersje, ale prawdziwy wybuch znajdziemy na stronach ostatniego tomu „Jego głosem.”



„JEGO WYSOKOŚĆ MA GŁOS
O co poprosi Izę, swoją największą miłość?

Izabella przestała się bać, odetchnęła. Miała żyć długo i szczęśliwie: ona, Dawid, ich dzieci. Jednak los ma wobec niej inne plany. Przeszłość nie daje o sobie zapomnieć, teraźniejszość staje się bolesna i smutna, a przyszłość niknie we mgle. W życie Izy ponownie wkroczy książę Omar al-Saud. Czego od niej oczekuje? Czy coś może go usprawiedliwić? Jakie były motywy jego działań?

Między złem a dobrem, między rozumem a sercem, gniewem i wybaczeniem... Czwarty, ostatni tom bestsellerowej sagi arabskiej udowadnia, że nie wszystko jest takie, jak może się wydawać. Historia opowiedziana tylko z jednej strony często prowokuje niesprawiedliwy osąd. Ostatni raz daj się porwać w świat Izabelli i księcia Omara i zobacz, jak potoczą się ich dalsze losy. Tym razem opowiedziane również jego głosem…”



  Iza ułożyła swoje życie u boku Dawida, mają dwójkę dzieci i są szczęśliwi. Kilka lat później na jej drodze ponownie staje Omar i wywraca życie Izabelli do góry nogami. Książę powraca z prośbą, chce uporządkować sprawy ze swoją żoną. Iza początkowo boi się mężczyzny, który dzień po dniu niszczył ją i prawie zabił, ale z czasem daje mu możliwość rozmowy. Ich spotkania są wytłumaczeniem zachowania Omara, pokazują przeszłość z jego strony. Mają być wstępem do ich wolności, życia bez żalu, wrogości i nienawiści. Czy Iza będzie umiała wybaczyć Omarowi wszystkie krzywdy, jakie jej wyrządził? Czy ich miłość umarła?

  „Jego głosem” to książka, która wywołała u mnie masę emocji, łez, złości i niezrozumienia. Historia Izy i Omara dla mnie została zakończona w trzecim tomie, ale autorka postanowiła na inne zakończenie, na które początkowo całkowicie się nie zgadzałam. To, co się wydarzyło w tej części jest prawdziwym rollercoasterem. Zwrot akcji, zaskakujące zachowania bohaterów, emocjonujące wydarzenia sprawiają, że nie łatwo czyta się tę książkę, ale trudno się oderwać. Nie rozumiałam i wielu rzeczy nie rozumiem, jeśli chodzi o zachowanie bohaterów, ale nie szłam w ich butach, ich życiem, dlatego nie będę ich oceniać. Początkowo chciałam podzielić się z Wami moimi myślami o ich postępowaniu, a raczej o tym, jak się z nimi nie zgadzam, ale nie zrobię tego. Podziwiam Ize i życzę jej jak najlepiej, oby jej życie więcej nie zawiodło, a miłość towarzyszyła do końca.




  Cała seria pokazuje bardzo trudną historię miłości, chwilami ślepą i chorą. Związek polskiej kobiety i arabskiego księcia nie jest łatwy z wielu powodów (kultura, tradycje, religia), ale możliwy na ile sami zainteresowani są w stanie się poświęcić. Historia Izy i Omara pokazuje jak może wyglądać takie małżeństwo, autorka zdradza, że jest to historia napisana na faktach, ale nie wiemy, co dokładnie jest prawdą, a co wymysłem. Mam nadzieję, że te najstraszniejsze wydarzenia mimo wszystko nie spotkały naszej bohaterki, a teraz żyje spokojnie. Jestem pod wrażeniem całości i na pewno zostanie ona w mojej pamięci na długi czas. Chciałbym dowiedzieć się więcej o prawdziwych bohaterach i wydarzeniach, ale to niemożliwe. Muszę zadowolić się tym, co powiedziała nam autorka. Beatka zdradziła, że ta historia jest zakończona, ale poznamy jeszcze losy innych bohaterów i na to niecierpliwie czekam.

  Gratuluję Beacie Majewskiej i jej wydawnictwu Miraż. Trzymam kciuki za kolejne książki i rozwój wydawnictwa. Mam nadzieję, że będę mieć okazję na dalszą udaną współpracę, za którą bardzo dziękuję. Jestem zaszczycona, że mogłam być patronem medialnym tej historii.

"Wybaczenie to nie tylko zapomnienie win. Wybaczasz, kiedy z powrotem komuś zaufasz i uwierzysz, że ten ktoś już nigdy cię nie skrzywdzi."


„Wspólne perwersje”, Meghan March

„Wspólne perwersje”, Meghan March

 

  Wielokrotnie wspominałam, jak lubię historie Meghan March i z przyjemnością po nie sięgam. Seria Kasa i perwersje to historia bogatego biznesmena i gwiazdy muzyki country, a Wspólne perwersje to ostatni tom cyklu. Jak zakończy się wybuchowy i szalony związek Holly i Creightona?



„Ta historia po prostu nie mogła się zakończyć happy endem.

Holly Wix, utalentowana piosenkarka country, nie miała zamiaru rezygnować z rozwijającej się kariery tylko dlatego, że wyszła za miliardera. Żaden mężczyzna na świecie nie skłoniłby jej do ustępstw na tym polu. Nawet oszałamiająco przystojny i seksowny Creighton Karas. Holly już raz dała mu do zrozumienia, że od życia chce czegoś więcej niż męża miliardera. Jak widać, jej krótki list: Żegnaj, Creighton i to, co się stało później, niczego go nie nauczyło.

I nic dziwnego, bo Creighton był samolubnym dupkiem i nie miał ochoty niczego się uczyć. Uznał, że jego żona należy wyłącznie do niego, i nie zamierzał traktować jej kariery poważniej od własnych życzeń. Kiedy więc po raz kolejny został porzucony, oczywiste było, że musi ją znaleźć. Holly była jego, jej miejsce było przy nim. Nieważne, za jaką cenę. Nie przyjmował do wiadomości, że dumnej Holly nie sposób zniewolić i zmusić do czegokolwiek.

Tym razem jednak to, w czym był naprawdę dobry, mogło nie wystarczyć. Brudnymi zagrywkami i brutalnością raczej nie przekonałby jej o swoich uczuciach. W końcu Holly nie bez powodu wcześniej nie zaufała żadnemu mężczyźnie. Creighton już wkrótce miał się przekonać, że aby skłonić żonę do zajęcia miejsca u jego boku, będzie musiał się postarać i bardzo zmienić.

A to nigdy nie jest proste, jeśli ma się nieograniczone możliwości i ogromne pieniądze.”




  Holly po raz drugi uciekła od męża, jej charakter popycha ją do czynów, które nie zawsze są rozważne. Kobieta ma żal do Creightona, że nie jest z nią szczery. Nie chcę być dodatkiem milionera, a jego partnerką w każdym znaczeniu tego słowa. Ich relacje są napięte, a kiedy biznesmen odnajduje żonę, wszystko powoli się układa. Niestety kolejny raz Holly dowiaduje się o postępkach męża, który nie mówi jej wszystkiego. Czy zdobyte informacje ponownie popchnął ją do ucieczki, a może stanie u boku męża i razem zwalczą problemy?




  Historia tej pary jest zaskakująca, oboje dostarczają czytelnikom emocji i wrażeń. Holly to twarda kobieta, która nie zamierza stać się kurą domową, chce spełniać marzenia. Creighton jest zarozumiały, myśli, że biorąc ślub z piosenkarką ma nad nią władze, co jest mylne. Ich wspólne życie nie jest łatwe, ale rodząca się miłość ułatwia każdy kolejny dzień. Wychodzą na jaw ukrywane sekrety i tajemnice, które pod koniec napędzą akcje i wprowadzą nowe wątki. Wszystko zostanie ostatecznie wyjaśnione i rozwiązane, jednak bez zaskoczeń się nie obejdzie. Cała seria pokazuje, jak ważne w związku są zaufanie, szczerość i rozmowa, bez tych rzeczy nawet miłość nie wygra. Problemom należy stawiać czoła, a nie uciekać. Myślę, że czytając tę historię, można wiele wyciągnąć i uczyć się na błędach bohaterów.

  Meghan March kolejny raz zapewniła mi rozrywkę swoją historią. Oczywiście polecam.


„Kontrakt na miłość”, Katarzyna Mak

„Kontrakt na miłość”, Katarzyna Mak

 

  Niegrzeczne książki z wydawnictwa Kobiecego to jedne z moich ulubionych. Bardzo lubię niegrzeczne historie i miło spędzam z nimi czas, dlatego moja biblioteczka stanowi dużą ilość ich wydań. Ostatnio miałam przyjemność czytać „Kontrakt na miłość”. Książkę, która naprawdę jest warta polecenia.


Kontrakt na miłość Katarzyna Mak

„Uważaj, na co się zgadzasz. Czasem jeden podpis może wywrócić życie do góry nogami.

Nie wszyscy potrafią mężnie stawić czoła przeciwnościom losu. Zdecydowanie nie potrafił tego były partner Nataszy, który zostawił ją samą z ciężko chorym dzieckiem. Zderzenie z rzeczywistością było brutalne, mimo to Natasza znalazła w sobie dość sił, by zawalczyć o zdrowie syna. Jedyną szansą na uratowanie mu życia jest leczenie w Los Angeles. Wyjeżdżają wspólnie, a Natasza podejmuje pracę jako sprzątaczka. Kiedy niespodziewanie zostaje zwolniona, musi czym prędzej znaleźć sobie dochodowe zajęcie…

Collin jest uosobieniem sukcesu. Ten bogaty producent filmowy zdaje się prowadzić idealne, pełne uciech życie. Ale czy za tymi pozorami nie kryje się przypadkiem bolesna tajemnica? Kiedy Collin spotyka Nataszę, składa jej pewną kontrowersyjną propozycję – w zamian za hojne wynagrodzenie ma pozostawać do jego pełnej dyspozycji. O co tak naprawdę mu chodzi? Jedno jest pewne – zawarta między dwojgiem bohaterów umowa staje się początkiem relacji pełnej namiętności i sprzecznych uczuć.”




  Natasza pochodzi z Polski, ale od dwóch lat mieszka w Los Angeles. Dziewczyna samodzielnie wychowuje czteroletniego synka, który jest chory na serce. Ich życie nie jest łatwe, Natasza, aby utrzymać siebie i chłopca pracuje na dwie zmiany. Kiedy traci jedną pracę, jej sytuacja robi się jeszcze bardziej trudna. Znajoma z przedszkola Stasia proponuje jej "pracę" dzięki, której wyjdzie na prostą. Natasza ma się sprzedać, zostać kobietą do towarzystwa. Jest to dla niej trudny krok, ale dla swojego dziecka zrobi wszystko. Idzie do klubu i tam poznaje swojego klienta Collina. Mężczyzna także jest pierwszy raz w takim miejscu, więc jest to ich wspólny debiut, który starają się ukryć. Spędzają razem noc, która odmieni całe ich życie. Ich ponownie spotkania kończą się kontraktem na wspólne dziesięć dni, kiedy to Natasza ma być na każde zawołanie Collina i spełniać jego zachcianki. Do czego doprowadzi ich umowa? Jak skończą się wspólne 10 dni?


Kontrakt na miłość


  „Kontrakt na miłość” to historia pełna zaskoczeń, emocji, pożądania. To, co spotka bohaterów będzie nietypowe i odmieni całe ich życie. Jedna wspólna noc zmieni wszystko, obudzi uśpione pragnienia i marzenia. Natasza i Collin mają swoją przyszłość, która nie była łatwa i nie nastawiła ich na szczęśliwe życie. Oboje nie chcą się sobie przyznać, co ich spotkało i w jakim są położeniu. Ona sama zmagała się z chorym dzieckiem, bez pieniędzy i wsparcia. On stracił miłość swojego życia i chęć poszukania nowej. Z pozoru wszystko ich dzieli, a jednocześnie tak wiele łączy. Do czego to doprowadzi? Kontrakt na miłość to lekka i przyjemna historia, trochę erotyczna, niespotykana, oryginalna i zaskakująca. Czyta się ją szybko, fabuła jest pomysłowa, wykonanie całości udane, co sprawia, że trudno odłożyć tą książkę na później. Przesłaniem jakie odbieram z tej książki, jest szczerość, należy zawsze i wszędzie być szczerym z innymi, inaczej można stracić szansę na szczęście. Ukrywanie się i swoich problemów, nie zawsze jest słuszne.

"Miłość uskrzydla, ale nawet najdoskonalszy lotnik musi wzbijać się w powietrze z rozwagą, by nie spłonąć w żarze słońca. Bowiem najpiękniejsze uczucie wymaga poświęceń, kompromisów i niezwykłej dbałości o każdy szczegół. Niepielęgnowane umiera."


Copyright © Anszpi blog , Blogger