Granatowe spodnie i musztardowa bluzka- niedzielny look

Granatowe spodnie i musztardowa bluzka- niedzielny look


 


  Od dawna czekałam na ciepłą niedzielę, aby wybrać się z rodziną na spacer i lody. Od kilku tygodni pogoda nie dopisywała lub nie mieliśmy okazji gdzieś wyjść. Gdy nadarzyła się okazja postanowiliśmy nie odkładać wspólnego czasu i razem spędziliśmy cały dzień. Korzystając z okazji zrobiłam zdjęcie swojej stylizacji i chciałam Wam ją pokazać.



  Wybrałam dopasowane spodnie z jasnym wzorkiem, którego i tak nie widać na zdjęciach. Długość spodni 7/8 dobrze komponuje się z wysokimi butami, dlatego włożyłam koturny. Buty są niesamowicie wygodne, jest to moje pierwsze tego typu obuwie i na pewno kupię jeszcze kilka par. Nie mogę zbyt długo chodzić w obcasach/szpilkach przez ból kręgosłupa, ale w tych butach jest inaczej. Dobrze trzymają stopę, a sama wysokość nie jest zbyt odczuwalna mimo, że koturn tylna ma 10cm. Na górę wybrałam musztardową bluzkę, spodobała mi się ona podczas zakupów i dobrze czuje się w tym kolorze. Bluzka jest luźna, ma zapinany przód na małe guziczki. Rękawy ¾ można podwinąć i zapiąć paseczkiem. Dopełnieniem stylizacji jest brązowa torebka, pasująca kolorystycznie do butów. Moja niedzielna stylizacja jest wygodna, luźna i dobrze się w niej czułam.





Jaką stylizacje wybieracie na niedzielny spacer?








„Zaklęcia ochronne. Jak pozbyć się negatywnej energii i odzyskać swoją moc”, Arin Murphy-Hiscock

„Zaklęcia ochronne. Jak pozbyć się negatywnej energii i odzyskać swoją moc”, Arin Murphy-Hiscock



  Wierzycie w magiczne moce, energię czerpaną z natury, nieziemską siłę, amulety i zaklęcia? Ja jestem gdzieś pośrodku, z jednej strony są rzeczy, w które wierzę, a z drugiej takie rzeczy są dla mnie śmieszne i patrzę na nie przez palce. Lubię jednak o nich czytać, jest w tym coś ciekawego i zaskakującego. Poradnik „Zaklęcia ochronne. Jak pozbyć się negatywnych energii i odzyskać swoją moc” to interesująca książka, która warto przeczytać w wolnej chwili.


jak pozbyć się negatywnej energii i odzyskać swoją moc

  "Czy dopada cię czasem nieuzasadnione uczucie niepokoju lub gniewu? A może pojawia się u ciebie myśl, że z niewiadomej przyczyny masz zły dzień? Niewykluczone, że powód tkwi w zakłóceniach twoich pasm energii, która ma zaskakująco istotny wpływ na samopoczucie i efektywność działania.
  Wskazówki zawarte w tej książce pozwolą dobrać odpowiednie praktyki magiczne do indywidualnych sytuacji i potrzeb. Dowiedz się:
- jak działają zaklęcia ochronne, które pomagają chronić bliskich i dom;
- jakie rekwizyty, składniki i symbole mogą być używane w różnych intencjach ochronnych;
- jak tworzyć własne rytuały, zaklęcia i talizmany;
- jak pozbyć się negatywnej energii i oczyścić swoją życiową przestrzeń."



ksiązki o magii

  Magia jest widziana przez każdego człowieka w inny sposób, dla jednych jest to coś wielkiego i wyniosłego, dla innych to zabawa i patrzenie w karty. Jest to jednak coś niesamowitego, jeśli potrafimy prawidłowo na to patrzeć, a co najważniejsze wykonywać zaklęcia i rytuały.  Poradnik Zaklęcia ochronne pokazuje jak działają takie czary, jak je prawidłowo wykonywać, aby działały. Dowiadujemy się w jaki sposób możemy chronić siebie, swoich bliskich i miejsca dla nas ważne. Poznajemy różne akcesoria i rekwizyty, składniki i symbole, które używane są w praktykach magicznych. Autorka uczy jak zrobić własne rytuały i amulety, które będą dla nas ważne i pomocne. Dodatkowo poznajemy sposoby na oczyszczenie siebie i swojego otoczenia z negatywnej energii. Wszystko opisane jest w zrozumiały i prosty sposób, a same obrzędy są łatwe do realizacji. Książka pokazuje, jaki jest sens zaklęć i daje wiedzę na ich temat.



książk z zaklęciami

  Zaklęcia ochronne to ciekawy poradnik, ale nie zmienił mojego nastawienia do magii. Nadal jest to dla mnie coś zbędnego, trochę niezgodnego z religią i wierzeniom. Zdaje sobie jednak sprawę, że wiele osób traktuje to poważnie i wierzy w działanie magicznych rytuałów. Myślę, że efekty działania tych mocy są podobne do efektu placebo, jeśli w coś wierzymy to siłą wyobraźni potrafimy to zobaczyć i poczuć. 



  Wierzycie w zaklęcia i magię?









Mineralne cienie Eye Reflections Shadow Palette i zestaw pędzli Pixi

Mineralne cienie Eye Reflections Shadow Palette i zestaw pędzli Pixi



  Pixi to marka, która wywołuje szybsze bicie serca. Wprowadza na rynek ciągle nowe produkty do pielęgnacji i makijażu. Jestem większa fanką kosmetyków pielęgnacyjnych, ale i po kolorówkę chętnie sięgam. Dziś chcę pokazać Wam paletę cieni mineralnych Eye Reflections Shadow Palette Natural Beauty i mini zestaw trzech pędzelków.


cienie pixi

Eye Reflections Shadow Palette Natural Beauty Pixi

  Paleta wykonana jest z plastiku, ale mimo to jest solidna i trwała. Górne wieczko jest przeźroczyste, dzięki czemu od razu widzimy kolorystykę. W środku znajduje się 12 cieni w różnych kolorach. Mamy tutaj uniwersalne zestawienie kolorów, które pozwoli wykonać piękny naturalny makijaż. Wśród cieni znajdziemy beże i brązy różnej tonacji i kolorystyce. Cienie są matowe, metaliczne, połyskujące, z drobinkami. Kombinacji odcieni i wykończenia jest zaskakująca, mamy tutaj prawdziwy mix.


pixi natural beauty cienie
 
  Paleta Pixi Natural Beauty proponuje kolorystykę cieni w odcieniach bardzo neutralnych, pasujących do większości makijaży dziennych, jak i wieczorowych. Całość idealnie trafia w mój gust, bardzo lubię takie kolory, są łatwe w użytkowaniu. Matowe cienie są troszkę suche, lekko się osypują, ale nie stanowią kłopotu podczas nakładania. Metaliczne kolory są wilgotne i zbite, ładnie przyczepiają się do powieki i odbijają światło. Pigmentacja jest na dobrym poziomie, jednak brakuje im wyrazistości i mocy. Niektóre kolory mimo intensywnej barwy na powiece jaśnieją i należy się postarać, aby wyciągnąć z nich coś więcej.



pixi
 
  Poniżej przedstawiam Wam swahte całej palety. Cienie nałożyłam na suchą skórę bez bazy. Nazwy poszczególnych odcieni to: Petal, Metal Mauve, Sheer Sand, Metallic Rose, Rose Clay, Antique Rose, Soft Brown, Foiled Bronze, Deep Taupe, Bronze Gleam, Cocoa Shimmer, Chocolate Brown.





Zestaw pędzli Pixi

  Pędzelki umieszczone są w plastikowym pudełeczku, które jest bardzo solidne i trwałe. W środku znajdują się trzy pędzle do makijażu oka. Pędzle mają wygodne zielone trzonki, włosie jest miękkie i delikatne, równo przycięte i ułożone. Łatwo się nimi nakłada cienie i rozprowadza na powiece, są wygodne.


zestaw pędzli pixi


  W zestawieniu znajduje się pędzel:
- standardowy do rozcierania i blendowania cieni, jest średniej wielkości
- malutka kuleczka do nakładania cieni w mniejszej ilości i na mniejszy obszar
- płaski, który sprawdzi się do kresek, załamań i do dokładniejszych malowideł



trzy pędzle pixi

  Paleta cieni oraz zestaw pędzli to zgrany zestaw do makijaży oczu. Cienie są dobrej jakości, może spodziewałam się lepszej pigmentacji, ale mimo wszystko do codziennych makijaży są odpowiednie i nie mam zastrzeżeń. Pędzle również mnie nie zawiodły, lubię po nie sięgać, są wygodne i przyjemne w użytkowaniu. Produkty Pixi dostępne są w Sephora lub sklepie firmowych marki.


Znacie produkty Pixi? Wybieracie kolorówkę czy pielęgnację?


***

  Lato w tym roku szaleje, niestety mieszkam na terenie, gdzie niedawno wystąpiły obfite opady deszczu i burze. Moja miejscowość i okoliczne zostały zalane, a powódź przyniosła wiele strat. Chcąc zabezpieczyć się na przyszłość, zapobiec kolejnym podtopieniom i uchronić przed zalaniem domu zaczęłam szukać skutecznych sposobów na odwodnienia. Musimy wokół domu zrobić system odprowadzający wodę do kanalizacji deszczowej, który mam nadzieję, pomoże zapobiec kolejnemu zalaniu. Odwodnienie liniowe wydaje się być dobrym rozwiązaniem, jednak szukam informacji i może ktoś z Was ma takie u siebie i podzieli się opinią. 






"Po godzinach", Ludka Skrzydlewska

"Po godzinach", Ludka Skrzydlewska



   Lipiec przywitałam nową książką „Po godzinach” Ludki Skrzydlewskiej, to jedna z wielu książek, które mam przygotowane na ten miesiąc. Zdecydowałam się zacząć od tej, ponieważ jest najgrubsza i liczy grubo ponad 500 stron, przez co wiedziałam, że czytanie zajmie mi więcej czasu. Poświęciłam jej 5 dni, ale czy było warto?


po godzinach recenzja książki

  „Kiedy zakres obowiązków zaczyna wykraczać poza umowę...
  Indiana Fisher, absolwentka Harvardu i asystentka dyrektora generalnego w renomowanej bostońskiej firmie deweloperskiej, początkowo żywiła przekonanie, że jej posada będzie trampoliną do sukcesu. Niestety, po roku spędzonym na podawaniu kawy, kserowaniu dokumentów, a przede wszystkim na chronieniu szefa firmy Ryana przed konsekwencjami jego własnej nieodpowiedzialności entuzjazm Indiany nieco przygasł.
  Kiedy w Bostonie pojawia się starszy brat Ryana, Vincent - ponury, mrukliwy i zdaniem Indiany raczej podejrzany - życie zawodowe dziewczyny gwałtownie przyspiesza. Rozdarta pomiędzy mieszanymi uczuciami wobec Vincenta, a potrzebą chronienia swojego szefa młoda asystentka wkrótce przekonuje się, że ktoś chce przejąć firmę Ryana. Ktoś, kto nie zawaha się przed żadną podłością, by osiągnąć cel. Indiana, coraz mocniej uwikłana w niejasne układy biznesowe, nie przypuszcza, że i jej może grozić niebezpieczeństwo...
  Ludka Skrzydlewska funduje swoim bohaterom przejażdżkę emocjonalnym rollercoasterem. Przejażdżkę, której finału nie da się przewidzieć, aż do samego końca. Dołączysz? Niezapomniane przeżycia gwarantowane!”




  Bohaterowie książki „Po godzinach” są bardzo różnorodni, każdy z nich ma indywidualny charakter, styl życia i podejście. Razem tworzą świetną historię, która wciąga i wprowadza w ich świat. Dzięki nim nie można się nudzić, wiele się dzieje.
  Indiana Fisher Indy to główna bohaterka książki, asystentka dyrektora dużej firma. Pracowita, wygadana i pyskata dziewczyna, która marzy o karierze, a mimo to siedzi za biurkiem i pracuje za swojego szefa. Ryan odziedziczył firmę po ojcu, dostał wszystko na tacy i nie musi się wysilać, aby coś osiągnąć. Jest niebieskim ptakiem, do wszystkiego podchodzi na luzie, lubi się bawić. Swoje obowiązki zwala na Indy, która je przyjmuje. Vincent to starszy brat Ryana prowadzi własną firmę, jest pracowity. To mężczyzna bardzo poważny, nie okazuje żadnych uczuć, a jego twarz jest jak z kamienia.




  Historia zaczyna się od przyjazdu Vincenta do Bostonu i jego działań w firmie brata. Indy próbuje chronić swojego szefa i dowiedzieć się co knuje Vincent. Nie lubi cichego i ponurego mężczyzny, ale zbliża się do niego i tak odkrywa nieprawidłowości w firmie. Dziewczyna próbuje odkryć, kto chce przejąć firmę i dlaczego. Jej działania sprowadzają na nią niebezpieczeństwo, ktoś czyha na jej życie. Pojawiają się morderstwa, tajemnice, nieoczekiwane uczucia. Sytuacja komplikuje się nie tylko w pracy Indy, ale jej prywatnym życiu. Ona jedna i dwóch mężczyzn, którzy zaczynają walczyć o jej uczucia. Kogo wybierze młoda dziewczyna i dlaczego? Kto próbuje się jej pozbyć i zawładnąć firmą?

  Książka jest tajemnicza i pełna niespodzianek. Początkowo myślałam, że to zwykły romans, a jednak z czasem okazało się, że jest to świetne połączenie sensacji, obyczajówki, kryminału i romansu. Całość jest dobrze wywarzona, czyta się ją przyjemnie i ciężko robi się przerwy. Mimo mieszanki różnych gatunków książka jest lekka. Nie żałuję poświęconego czasu tej książce, chociaż jej grubość może zniechęcać. Jest to moja pierwsza książka tej autorki i jestem zadowolona na tyle, że mam ochotę na Semtymentalną bzdurę.




  Informacje techniczne:
Tytuł: Po godzinach
Autor: Ludka Skrzydlewska
Wydawnictwo: Editio Red
Ilość stron: 568


„…nie zawsze to, co prostsze, jest lepsze. Proste rzeczy nie stawiają przed nami żadnych wyzwań. Czasami warto zaryzykować, żeby zyskać coś więcej…”



 

  Znacie twórczość Ludki Skrzydlewskiej? Jaką książkę aktualnie czytacie?










Perfumy Tiffany & Co. Sheer, Tiffany & Co

Perfumy Tiffany & Co. Sheer, Tiffany & Co


  Najlepszym przyjacielem kobiety są perfumy i diamenty. A gdy tak połączyć te dwie rzeczy? Wtedy powstaje niesamowity zapach Tiffany & Co. Sheer. Luksusowe perfumy zawsze mnie urzekają, chociaż nie schronię od tych zwykłych, ale te mają w sobie prawdziwą moc. Poznajcie  reprezentacyjny zapach luksusu i elegancji.


tiffany & co

   „Marka Tiffany & Co. słynie z luksusowej, diamentowej biżuterii. Podobnie jak poprzedni zapach, również ta subtelna woda toaletowa Tiffany & Co. Sheer ma przywoływać skojarzenia związane z dotykiem drogocennych kamieni na gołej skórze. Flakon przypomina doskonale krystaliczny diament, a ozdobny srebrny pierścień wokół szyjki odwołuje się do legendarnych pierścionków zaręczynowych tej marki. Odkryj i Ty świat wyrafinowanej klasy i elegancji z wodą toaletową Tiffany & Co. Sheer z 2019 roku.”

  Perfumy znajdują się w pięknym kartonowym opakowaniu, nie jest to zwykłe pudełeczko, a idealnie dopasowana szkatułka do perfum w kolorze błękitu. Flakon jest zamieszczony w środku w specjalnym wgłębieniu, dzięki czemu wygląda dostojnie. Buteleczka wykonana jest z grubego  przeźroczystego szkła, jedyną ozdobą jest srebrna obręcz wokół szyjki poniżej atomizera z wygrawerowaną nazwą marki. Flakon jest prosty, ale bardzo przyjemny w swojej prostocie.



tiffany co sheer


  Nuty zapachowe:
Nuty głowy: liść mandarynki, czarna porzeczka
Nuty serca: ylang-ylang, róża
Nuty bazy: piżmo, irys

  Woda toaletowa Tiffany & Co. Sherr należy do kategorii kwiatowej, jednej z moich ulubionych. Po pierwszym psiknięciu do nosa uderza mocna i silna woń czarnej porzeczki z delikatną słodką nutą mandarynki. Pierwsze chwile z zapachem są naprawdę wyraziste, ale chwilę później się wyciszają. Kolejnym poznanym zapachem staje się róża, jest to trudna woń do odzwierciedlenia, ale tutaj bardzo naturalna i dobrze ukazana. Bazą całego zapachu jest piżmo i irys, dwa wspaniałe aromaty, które idealnie się komponują z całością i wyróżniają na tle wszystkiego.




  Tiffany&Co. Sherr to zapach elegancji i klasy, to odzwierciedlenie kobiety. Siła, harmonia, równowaga i styl idealnie określają ten zapach. Jest wyważony, nuty kwiatowe nie robią z niego ogrodu, a raj zapachów. Z jednej strony jest on prosty, ale z drugiej to bogactwo aromatu. Woń jest mocna i długo się utrzymuje na skórze, jest to kilka dobrych godzin. Mi najbardziej podoba się w chłodne dni lub wieczorem, kiedy może się czysto rozchodzić i otaczać ciało. Perfumy dostępne są w sklepie notino.pl w trzech pojemnościach 30, 50 i 75ml.



  Mieliście kiedykolwiek styczność z zapachami Tiffany.Co lub biżuterią marki?

 









Olejowy syndet do mycia twarzy Oilage Anti-Ageing Dermedic

Olejowy syndet do mycia twarzy Oilage Anti-Ageing Dermedic



  Zmywanie makijażu i oczyszczanie twarzy olejami to mój hit i nie wiem, jak mogłam dawniej tego unikać. Dziś nie wyobrażam sobie pielęgnacji bez olei. Dzięki nim moja sucha skóra się zmieniła, nie brak jej nawilżenia i natłuszczenia. Chętnie poznaje i testuję nowe produkty olejowe i tak trafiłam na syndet olejowy Oilage Anti-Ageing Dermedic , który skusił mnie swoją nazwą do zakupu. Czy  było warto?


olej do demakijażu dermedic


Oilage Anti-Ageing olejwy syndet

„→ Nowoczesna olejowo-żelowa konsystencja
→ Skutecznie zmywa makijaż i wszelkie zanieczyszczenia nie powodując podrażnień
→ Nie wysusza i nie ściąga skóry
→ Regeneruje naskórek i uzupełnia niedobory składników odżywczych w skórze
→ Tworzy warstwę okluzyjną na naskórku
→ Dzięki formule Anti-Pollution stymuluje odporność naskórka i jego funkcje obronne”

  Produkt umieszczony jest w plastikowej butelce z pompką o pojemności 200ml. Wygląd opakowania jest prosty i czytelny, dzięki przeźroczystej butelce możemy kontrolować zużycie. Pompka jest wygodna w stosowaniu i bezproblemowo dozuje zawartość. Konsystencja syndetu jest żelowo-oleista, bardzo delikatna , pod wpływem kontaktu z wodą i masażu zmienia się w przyjemną pianę. Kosmetyk ma przyjemny, delikatnie kwiatowo-słodki zapach, bardzo mi się podoba.




  Syndet olejowy Oilage Anti-Ageing używam głównie od usuwania makijażu i radzi sobie z tym świetnie. Skutecznie i szybko rozpuszcza makijaż, usuwa go ze skóry, a nie rozmazuje. Radzi sobie z różnymi kosmetykami do makijażu, delikatnymi jak kremy BB, czy też mocnymi jak ciemne cienie do powiek, czy mocny podkład. Podczas użycia nie szczypie w oczy i nie powoduje zamglenia, bardzo nie lubię tego efektu i cieszę się, że go tutaj nie ma. Jest to produkt naprawdę wart zainteresowania. Jeśli chodzi o samo mycie twarzy bez makijażu, robi to delikatnie, nie wysusza i nie podrażnia. Skóra zostaje oczyszczona, gładka, miękka, bez efektu naciągnięcia. Produkt jest wydajny, na jedno użycie wystarcza jedna pompka, chyba że myjemy twarz dwukrotnie to dwie, ale nadal jest to mała ilość.

  Wyjaśniając skąd nazwa syndet, to jest to detergent synetyczny bez mydła, które narusza barierę ochroną skóry. Zawiera substancje powierzchniowo czynne (surfaktanty) typu sole izetionianu oleju kokosowego, sulfobursztyniany, alkilosiarczany i betaina. Dzięki temu jest to produkt dobrze tolerowany przez skórę suchą i wrażliwą. W składzie syndetu Oilage Anti-Ageing dodatkowo znajdziemy Kompleks TriOleum, Betaine, Gliceryne, Polyquaternium-7.



syndet do twarzy

  Oilage Anti-Ageing olejwy syndet to produkt, który szybko zyskał miano ulubieńca. Jego działanie jest bardzo dobre, nie mam żadnych zastrzeżeń i nie znalazłam w nim wad. Jako fanka kosmetyków olejowych jest 3 x na tak i na pewno do niego jeszcze wrócę. Produkt dostępny jest w sklepie notino.pl w cenie 29,70zł.

 

  Znacie kosmetyki Dermadic? Używaliście syndetu do mycia twarzy?





Tonik i hydrolat- różnice, działanie i co wybrać?

Tonik i hydrolat- różnice, działanie i co wybrać?



  Toniki i hydrolaty to dwa różne kosmetyki służące do pielęgnacji skóry. Oba mają to samo zastosowanie, czyli wyrównują pH skóry, oczyszczają skórę, jeśli pierwszy etap pielęgnacji sobie z tym nie poradził i pozostawił jakieś zanieczyszczenia, zmiękczają i przygotowują skórę na przyjęcie kolejnym substancji aktywnych w kosmetykach, odświeżają, nawilżają, koją. Ich działanie jest bardzo podobne, ale nie są to takie same produkty.


tonik a hydrolat co wybrać

Co to jest tonik?


  Tonik to płynny kosmetyk, bazujący na wodzie, który dodatkowo zawiera różne substancje aktywne i dodatki w swoim składzie. Znajdziemy w nim ekstrakty, oleje, witaminy, substancje czynne, a także konserwanty i barwniki.

  Tonik ma za zadanie wyrównać pH skóry, nadać jej miękkości i wygładzenia, oczyścić, przygotować do dalszych etapów pielęgnacyjnych. Dodatkowo nawilża, odżywia, regeneruje,  w zależności od składników, jakie zawiera w swoim składzie.




 Co to jest hydrolat?


 Hydrolat to produkt w 100%, wytworzony w procesie destylacji roślin lub wybranych ich części w trakcie, których wytwarza się olejki eteryczne. Jest to wytwór uboczny podczas wytwarzania olejków eterycznych, ale bardzo dobry i przydatny.

  Hydrolat w zależności od rodzaju ma różne właściwości, jednak podobnie jak tonik wyrównuje pH skóry, wygładza, nawilża, koi i odświeża skórę. Jest to produkt samodzielny, ale często dodawany do innych kosmetyków. Można stosować go nie tylko w pielęgnacji twarzy, ale również dodawać do masek/glinek, nakładać na skórę głowy i włosów.



co wybrać tonik czy hydrolat


Różnice pomiędzy tonikiem, a hydrolatem?


 Główną różnicą pomiędzy tonikiem a hydrolitem jest skład. Hydrolant to produkt naturalny, nie powinien zawierać żadnych substancji zapachowych czy barwników, ewentualnie konserwant, który pozwoli na dłuższy czas użyteczności. Tonik natomiast to produkt złożony z różnych substancji. Dodatkową różnicą jest zapach, toniki mają dodawane sztuczne substancje, a hydrolaty mają swój naturalny zapach, który nie zawsze jest przyjemny.


Co wybrać tonik czy hydrolat?

  
  Jak widać, działanie obu produktów jest bardzo podobne. Różnić ich może jednak czas działania, np. hydrolat szybciej załagodzi podrażnienia i ukoi skórę, a tonik da uczucie nawilżenia, wygładzenia i odżywienia. Wybór jest zatem kwestią naszych oczekiwań co do działania, upodobań czy „zachcianek”. Zwolennicy naturalnych produktów zdecydowanie bardziej skuszą się na hydrolaty, chociaż i toniki znajdziemy z naturalnym składem, ale nie w 100%. Fani wzbogaconej pielęgnacji skierują się ku tonikom. Oba produkty są dobre i nie zależnie co wybierzemy warto je stosować. Tonizowanie skóry jest jednym z elementów jej pielęgnacji, a pomijanie tego kroku nie jest zalecane. Osobiście stosuję zarówno toniki najczęściej Pixi, ale i hydrolaty i tutaj wybieram Nature Queen. 


Wybieracie toniki czy hydrolaty?











„Bad Boys go to hell” Małgorzata Piotrowska

„Bad Boys go to hell” Małgorzata Piotrowska



  Bad Boys go to hell (Źli chłopcy idą do piekła) to ostatnia książka w tym miesiącu, którą udało mi się przeczytać,  a wszystkich było 8. Na ten miesiąc mam przygotowanych kilka nowych propozycji, które na pewno Wam pokaże. Wracając jednak do książki Małgorzaty Piotrowskiej, to przyznaję, że całkiem przyjemnie mi się ją czytało.


recenzja bad boys go to hell

Bad Boys go to hell

  „Mike i Olivia od zawsze się nienawidzą. Kiedy byli dziećmi, bez przerwy sobie dokuczali. Ich kontakt się urwał, kiedy Olivia wyjechała do szkoły z internatem. Teraz jednak wróciła. Mike nie poznaje na ulicy dziewczyny, której nie lubił przez niemal całe swoje życie. Olivia nie ma już aparatu na zębach ani denerwujących warkoczyków.
  Olivia też go nie rozpoznaje i kiedy dowiaduje się, że chłopak, który zaczepił ją na ulicy, to właśnie Mike, cała niechęć wobec niego powraca ze zdwojoną siłą. On teraz ma już dziewiętnaście lat i jest seksowny jak diabli, ale to nie zmienia faktu, że ona go nienawidzi. Nic się nie zmieniło. A przynajmniej nie dla Olivii. Szkoda, że Mike postanawia testować jej cierpliwość.
  Dwoje odwiecznych wrogów, którzy znaleźli się w niezwykle zaskakującej sytuacji- muszą zamieszkać pod jednym dachem.
  To oczywiście oznacza wojnę i… może coś jeszcze.”



„Bad Boys go to Hell” opis

  Olivia i Michael znają się od dzieciństwa, już wtedy sobie dokuczali i robili nieprzyjemne rzeczy. Kilka lat przerwy w ich znajomości sprawił, że wrogie nastawienie się ulotniło, ale tylko do czasu, aż nie spotkali się ponownie.  Olivia wraca do miasta i znów skazana jest na towarzystwo Mike, ponieważ chodzą do tej samej szkoły, a nawet mieszkają po jednym dachem. Nastolatkowie nie mogą się dogadać, ciągle się kłócą, wyzywają i wzajemnie sobie dokuczają. Z czasem jednak ich nienawiść przechodzi w przyjaźń, która z czasem się przemienia w inne uczucia.

  Książka to idealna propozycja dla młodych czytelników, którzy sami są w wieku głównych bohaterów. Pokazane jest ich życie w szkole, domu, stosunki ze znajomymi i miłosne podboje. Starsi czytelnicy nie będą zadowoleni z fabuły czy też zachowania bohaterów. Sama przez palce patrzyłam na wiele sytuacji, które mnie śmieszyły. Przypomniały mi się też czasu technikum, wiele sytuacji odzwierciedlało rzeczywistość szkolnych korytarzy, uczniów i  ich życia. Brakowało mi jednak w książce większej ilości uczuć, ale czy ta  młodzi ludzie są w stanie takimi władać. Trudno określić.  Autorka pisząc książkę, troszkę się chyba gubiła, różne opisy były ze sobą sprzeczne lub nie składały się w całość, ale można przymknąć na to oko. Co do samych bohaterów, nie wiem, czy chciałabym ich mieć obok siebie, są to typowi nastolatkowie, którzy sami nie wiedzą do końca czego chcą i bawią się jak dzieci, jednocześnie udając dorosłych. Całość czyta się szybko, historia pokazana jest z perspektywy Oliwi, Mike lub ich przyjaciół. W książce nie brakuje humoru, odbierałam śmiechem dziecinne zachowania bohaterów, przez co dobrze się bawiłam w trakcie czytania. Jedynie zabrakło mi większych wrażeń, efektów zaskoczenia czy nieoczekiwanych zwrotów akcji. Książkę polecam młodym czytelnikom, w wieku szkolnym.




  Informacje techniczne:
Tytuł: Bad Boys go to hell
Autor: Małgorzata Piotrowska
Wydawnictwo: Wydawnictwo niezwykłe
Ilość stron: 346



„Od nienawiści do miłości jeden krok”



  Lubicie książki z historią hate-love? Sięgacie po książki nieprzeznaczone dla Waszej kategorii wiekowej?








Copyright © Anszpi blog , Blogger