Jesienne premiery My Secret w drogeriach Natura

Jesienne premiery My Secret w drogeriach Natura



  Klienci drogerii Natura wiedzą, że co jakiś czas sklep zaskakuje licznymi nowościami. Zawsze, gdy pojawia się coś nowego na półkach, jestem ciekawa co tym razem zaproponują marki własne drogerii. Marka My Secret zaszalała i tym razem postawiła na jesienne kolory i oferuje nam fajną kolekcję. Poznajcie kilka z nich.




Palety cieni Hello Pretty! Eyeshadow Palette 


  „Paleta cieni idealnych do wykreowania makijażu dziennego, jak również wieczorowego w bardziej zdecydowanym stylu.  Jedwabista, silikonowo- mineralna formuła ułatwia aplikację. Cienie znakomicie przylegają do powieki i zachowują trwałość przez długi czas. Hipoalergiczne.”





  Paletki zawierają po trzy zgrane kolory. Ich struktura jest miękka i wilgotna, łatwo nakładają się na powiekę. Pigmentacja jest całkiem dobra, kolory są nasycone i wyraziste. Cena 18,99zł, aktualnie w promocji za 11,39zł. Do wyboru trzy wersje kolorystyczne:


1. Dazzle Berry- zawiera w sobie jasny srebrny z połyskiem kolor, delikatny liliowy róż i piękny fiolet. Kolorystyka bardzo mi się podoba, te trzy odcienie wystarczają, aby stworzyć prosty dzienny makijaż.




2. Flame- ta paleta zaskakuje zestawieniem kolorystycznym, mamy tutaj żółto-musztardowy kolor, brzoskwiniowy róż i malinową czerwień.  Jest to bardzo jesienna barwna paletka.




3. Nude Glam- totalnie moja kolorystyka, gdzie znajdziemy świetlisty jasny beż, odcień jasnej kawy z mlekiem i ciemny brąz. Paleta bardzo ładna, na pewno będę po nią najczęściej sięgać z tej trójki.





Rozświetlacz Moonlight Pearls Highlighter 

 

  „Wyjątkowy, prasowany rozświetlacz. Zawiera pigmenty odbijające światło. Zapewnia łatwą aplikację i długotrwały efekt. Gwarantuje świeży i promienny wygląd skóry.”



Rozświetlacz znajduje się w małym tekturowym opakowaniu. Waga 2,2g, cena 14,99zł (na promocji 8,99zł). Kolor rozświetlacza to szampańskie stonowane złoto, nie zawiera on drobinek rozświetlających, sam ma strukturę odbijającą światło. Na twarzy ładnie wygląda, jednak należy uważać z ilością, im mniej, tym lepiej.





Puder bronzujący Tropical Kiss, Face'n'Body Bronzing Duo Powder


  „Wypiekany puder brązujący do twarzy i ciała zapewnia satynowy blask i jedwabistą gładkość. Wyrównuje koloryt skóry i daje możliwość stopniowania koloru. Pozwala uzyskać delikatne rozświetlenie aż po mocne konturowanie i ocieplanie twarzy. Sprawia, że skóra wygląda świeżo i promiennie. Zapewnia szybki i trwały makijaż.”




  Puder znajduje się w tekturowym opakowaniu, w środku znajduje się połączenie dwóch kolorów. Mamy jasny stonowany ciepły orzechowy brąz i drugi bardziej chłodny ciemniejszy brąz. Kolory dobrze się łączą i mieszają, łatwo nakładają na twarz i pozwalają wyrównać koloryt skóry lub ją wykonturować.





Lakiery do paznokci Easy To Go 


  „Łatwa aplikacja bez smug, piękny kolor i długotrwały połysk. Nie zawiera: toluenu, formaldehydu, dbp, kamfory.”




  Lakiery mają gęstą konsystencję i dość spory pędzelek. Kolory, które do mnie trafiły są to jasne pastele, które wymagają trzech warstw, aby krycie było dobre bez prześwitów. Trwałość jest dobra, bez uszczerbku nosze je już czwarty dzień.



 


Lubicie kolorówkę My Secret?












Balsam do demakijażu Oil-to-milk make-up remover Saffee Cleansing

Balsam do demakijażu Oil-to-milk make-up remover Saffee Cleansing


  Jak wiecie, jestem fanką zmywania makijażu olejkami. Sposób ten najbardziej odpowiada mojej skórze i idealnie radzi sobie z każdym makijażem. Ostatnio poznałam produkt, który nie jest typowym olejkiem do demakijażu, ale jego forma go przypomina. Poznajcie balsam do demakijażu Oil-to-milk make-up remover Saffee Cleansing.




  Oil-to-milk make-up remover Saffee Cleansing- mieszanka płynu micelarnego, olejku i balsamu, czy to działa?


  Produkt umieszczony jest w plastikowej buteleczce, przez którą widać zużycie. Opakowanie wyposażone jest w zamykanie typu press, które pozwala precyzyjnie dozować produkt. Konsystencja jest zadziwiająca i pierwszy raz spotkałam się z takim kosmetykiem. Balsam do demakijażu na pierwszy rzut oka jest jak płyn miceralny, jednak w dotyku przypomina olejek. Po kontakcie z wodą i skóra zmienia się w bardzo delikatny myjący balsam. Jest wydajny. Oil-to-milk make-up remover nie posiada zapachu.




  Producent sugeruje, aby produkt nałożyć na wacik, a następnie zmyć nim makijaż. Jednak osobiście wolę wylać odrobinkę na dłonie i kulistymi ruchami rozprowadzić na twarzy i rozpuścić makijaż. Następnie przecieram skórę wacikami i przystępuję do mycia. Balsam do demakijażu działa niczym magiczna różdżka, w mig usuwa cały makijaż i pozostawia oczyszczoną skórę. Olejek nie  szczypie w oczy, nie powoduje zamglenia czy zaczerwienienia. Twarz zostaje pokrywa delikatnym filtrem, nie jest on tłusty, ale przyjemny w dotyku, zostaje usunięty w kolejnym etapie oczyszczania. Mam wrażenie, że skóra bez kolejnego mycia byłaby nawilżona, gładka i miękka długi czas. Nie jest to typowy olejek do demakijażu, ale bardzo polubiłam się z tym produktem. Uważam, że jest wart uwagi zwłaszcza dla osób, które nie są przekonane do zmywania makijażu olejami.



 
  Balsam do demakijażu Oil-to-milk make-up remover Saffee Cleansing dostępny jest w sklepie notino.pl w cenie 29zl za 100ml lub 75zł za 250ml. Jest to mój pierwszy produkt marki Saffee i jestem z niego zadowolona na tyle, że mam ochotę poznać kolejne. Ciekawi mnie żel nawilżający i maseczka na noc. 


  Znacie markę Saffee? Mieliście kiedyś styczność z takim produktem do demakijażu?











Ubezpieczenie dziecka- czy warto ubezpieczyć swoje dziecko i gdzie najlepiej to zrobić?

Ubezpieczenie dziecka- czy warto ubezpieczyć swoje dziecko i gdzie najlepiej to zrobić?


  Jak wiecie moja córka od września chodzi do przedszkola i od początku interesowałam się tematem ubezpieczenia. Niestety placówka, do której uczęszcza Milena, nie ubezpiecza dzieci, ponieważ nie ma takiego obowiązku. Nie ukrywam, że nie ucieszyła mnie ta informacja, ale skłoniła do poszukiwań prywatnego ubezpieczenia. Uważam, że obowiązkiem każdego rodzica jest ubezpieczenie dziecka i zadbanie o nie podczas ewentualnego wypadku.



  Moja córka jest bardzo żywym dzieckiem i nie trudno jej coś sobie zrobić. Do przedszkola chodzi na piechotę, więc narażona jest na różne niebezpieczne sytuacje przez drogę. W placówce chodzi na plac zabaw, a tam także łatwo sobie coś zrobić np. spaść z huśtawki, drabinek czy karuzeli. W domu także potrafi w mgnieniu oka zrobić sobie krzywdę. Rok temu skoczyła z fotela upadając na łóżeczko dla lalek i przebiła sobie buzię. Rana wymagała wizyty na chirurgii, szycia i zażywania antybiotyków po zakażeniu. Jak widać łatwo o nieszczęście, które do tego zawsze chodzi parami. Jak widzicie ubezpieczenie jest niezbędne i warto wybrać jak najlepsze.



Gdzie ubezpieczyć dziecko?


  Poszukując idealnego miejsca na ubezpieczenie NNW dziecka, warto zainteresować się ofertą Nationale Nederlanden. Ubezpieczyciel ten posiada idealną ofertę, która chroni nasze dziecko, a także nas. Charakterystyką dla ubezpieczenia u NN jest:
- ochrona w szkole/przedszkolu, a także w domu czy na wycieczce. Nie ważne, gdzie przebywa dziecka, wszędzie i zawsze obejmuje go ubezpieczenie.
- szybka wypłata odszkodowania, nawet w trakcie leczenia. Pieniądze wypłacane są po złożeniu wniosku bez czekania na komisję lekarską.
- z góry wiadomo jaka kwota przysługuje za dany uszczerbek na zdrowiu. Nie ma określania procentowego uszczerbku na zdrowiu, np. za złamanie jest 900zł.
- w ramach jednego wypadku odszkodowanie wypłacane jest za każdy uszczerbek na zdrowiu, np. w przypadku złamania ręki i nogi odszkodowanie obejmuje obie kończyny i jest liczone podwójnie.
- do wyboru są trzy różne pakiety ubezpieczenia (standard, optimum i premium).
- cena najniższego ubezpieczenia za rok to tylko 50zł, kolejne to 75zł i 125zł.
- możliwość wykupienia dodatkowego pakietu.


Ubezpieczacie swoje dzieci? 











Rozświetlenie czy mat? Holograficzna baza pod makijaż Holo Primer i fluid matujący Matt

Rozświetlenie czy mat? Holograficzna baza pod makijaż Holo Primer i fluid matujący Matt



  Jaki makijaż lubicie rozświetlający czy matowy? Sama stawiam bardziej na satynowe wykończenie z efektem rozświetlenia. Matowy makijaż często wydaje się być płaski i niedokończony. Dziś mam dla Was recenzje dwóch produktów marki Bielenda, jeden z nich zapewnia rozświetlenie, a drugi mat.





Holograficzna baza pod makijaż Holo Primer Make-up Akademie 


  „Ultralekka  nietłusta rozświetlająca baza, to idealny sposób na uatrakcyjnienie wyglądu skóry na wiele sposobów. HOLO PRIMER jest bardzo lekki i trwały, szybko wysycha na skórze, nie osypuje się i nie gromadzi w zagłębieniach- zmywa się klasycznymi środkami do demakijażu.”





  Baza umieszczona jest w szklanym opakowaniu z pompką. Pojemność 30ml. Konsystencja bazy jest delikatna i aksamitna, nasycona dużą ilością drobinek rozświetlających. Baza ma jasny perłowy kolor, stapia się ze skórą po nałożeniu. Twarz pokryta bazą zostaje wygładzona i pokryta rozświetlającą powłoką. Efekt blasku jest duży i mocny, dlatego warto nakładać minimalną ilości i w razi potrzeby dołożyć. Osobiście tak mocny efekt nie podoba mi się, dlatego holo primer nakładam punktowo na miejsca, które chce rozświetlić. Produkt dobrze łączy się z podkładami.









Fluid matujący Matt Make-up Akademie


  „MATUJĄCY fluid w doskonały sposób poprawia wygląd cery mieszanej i tłustej. Idealnie i na długo matuje skórę, nadaje jej aksamitnego  wykończenia oraz jednolitego wyglądu. Dostępny w 3 idealnie dopasowujących się odcieniach: jasny, naturalny, beżowy.”




  Fluid znajduje się w miękkiej tubce. Konsystencja jest kremowa i jedwabista. Łatwo rozprowadza się na skórze. Poziom krycia jest średni, fluid tuszuje niedoskonałości i wyrównuje koloryt. Produkt nadaje skórze matowego wykończenia, ale nie podkreśla suchych skórek i nie wysusza. Cera wygląda dobrze, jednak mój odcień 1 naturalny jest dla mnie za ciemny. Miałam kiedyś fluid kryjący Cover i tam numerek 1 był dobry. Ogólnie produkt jest dobra, chociaż nie poznałam go zbyt dobrze, ze względu na niedopasowanie kolorystyczne.





Na jaki makijaż stawiacie? Rozświetlenie czy mat?

Makaron tagiatelle z kurczakiem i suszonymi pomidorami w sosie śmietanowym

Makaron tagiatelle z kurczakiem i suszonymi pomidorami w sosie śmietanowym


  Dania z makaronem są najszybsze w przygotowaniu, a takie lubię najbardziej. W moim domu makaron to podstawa i często jest wykorzystywany na różne sposoby. Dziś mam dla Was przepis na makaron z kurczakiem, suszonymi pomidorami z sosem śmietanowym.





   Składniki:
- makaron wstążki tagiatelle na dwie porce
- podwójny filet z kurczaka
- 200ml śmietany
- 2 łyżki oleju
- suszone pomidory w oliwie (pół słoiczka)
- przyprawy (curry, sól, pieprz, przyprawa do kurczaka)




  Przygotowanie:
Makaron gotujemy wedle przepisu na opakowaniu. Kurczaka kroimy w małą kostkę, otrzepujemy przyprawą złocisty kurczak i podsmażamy na oleju. Następnie dodajemy pokrojone suszone pomidory (najlepsze z oliwy z ziołami) i śmietanę. Całość dokładnie mieszamy, dusimy 3 minuty i ewentualnie doprawiamy. Na talerz wykładamy makaron i na wierz kurczaka w sosie. Danie jest szybkie w przygotowaniu, wystarczy 30 minut. A smak wyśmienity.



Lubicie obiady z makaronem? 











Zestaw do brwi Lily Lolo: Eyebrow Duo Light i podwójny pędzel Angled Brow- Spoolie Brush

Zestaw do brwi Lily Lolo: Eyebrow Duo Light i podwójny pędzel Angled Brow- Spoolie Brush

 
  Do malowania brwi przekonuję się długi czas. Z jednej strony nie maluję ich, same w sobie mają ciemny kolor i są w miarę równe, ale z drugiej delikatne podkreślenie nadaje im charakteru i wyrazistości. Używam dużo różnych produktów z nadzieją, że trafię na prawdziwą petardę i na stałe polubię malowani brwi. Ostatnio poznałam zestaw marki Lily Lolo, czyli Eyebrow Duo Light i pędzelek Angled Brow- Spoolie Brush.





Zestaw do brwi Eyebrow Duo Light


  „W skład jasnego zestawu wchodzi cień w chłodnym odcieniu brązu oraz wosk. Cieniem precyzyjnie wypełnisz wszystkie luki między brwiami, woskiem natomiast nadasz brwiom pożądany kształt. To idealny produkt, dzięki któremu Twoje brwi będą perfekcyjnie podkreślone, przez co sam makijaż będzie bardziej dopracowany i pięknie wykończony.”




  Zestaw do brwi znajduje się w małym plastikowym opakowaniu. Kolorystyka tradycyjna dla marki Lily Lolo, czyli czerń i biel. W środku kółeczka znajduje się wosk i cień do brwi w jasnym kolorze oraz małe lustereczko. Produkt dodatkowo zamieszczony jest w kartoniku. Waga produktu 2g, cena 48,50zł.



jasny cień do brwi


  Wersja kolorystyczna, którą posiadam to Light. Jest to najjaśniejszy odcień z dostępnych. W opakowaniu wygląda na bardzo jasny. Początkowo myślałam, że będzie za jasny, jednak na brwiach jest ciemniejszy, a nawet mam wrażenie, że ciemnieje o pół tonu po nałożeniu. Na palcu niestety nie wygląda tak jak w rzeczywistości.





   Cień ma lekką konsystencję, jest jakby wilgotny. Łatwo nanosi się na pędzelek, a następnie brwi. Nie osypuje się, dobrze przylega do skóry i włosków. Jest trwały, wytrzymuje cały dzień. Wosk jest gęsty i kremowy,  łatwo się nim pracuje. Nałożony na brwi ujarzmia je i utrzymuje w miejscu. Nałożony w odpowiedniej ilości nie skleja brwi.




Podwójny pędzel do brwi Angled Brow- Spoolie Brush


  „Podwójny pędzelek, który powinien znaleźć się w każdej kosmetyczce. Szczoteczka świetnie sprawdzi się przy rozczesaniu brwi i rozdzielaniu rzęs, z kolei pędzelek o grubym, twardym włosiu okaże się niezastąpiony przy aplikacji cieni i wosku do wymodelowania i podkreślenia brwi.”




  Pędzelek jest mały, ale praktyczny. Jego długość to 17cm. Z jednej strony znajduje się mała szczoteczka, która pozwala rozczesać włoski i je ułożyć przed malowaniem oraz wyczesać nadmiar malowideł do brwi po malowaniu. Z drugiej strony znajduje się pędzelek, jest on skośno ścięty, zbity i dość twardy. Cena 39,60zł.





  Pedzel Angled Brow- Spoolie Brush jest bardzo przydatny podczas malowania brwi. Szczoteczka jest tradycyjna i dobrze się sprawdza. Jeśli chodzi o pędzelek to muszę przyznać, że pierwszy raz miałam tak dobry produkt. Kształt i profil pędzelka pozwala łatwo i precyzyjnie nadać brwiom wybrany kształt i równomiernie rozprowadzić cień. 



  Zestaw do malowania brwi od Lily Lolo uważam za dobry i wart polecenia. Dobrze mi się nim pracuje i myślę, że często zagości w moim makijażu. Znacie te produkty?











Jak zwiększyć popularność bloga na blogerze? Optymalizacja bloga

Jak zwiększyć popularność bloga na blogerze? Optymalizacja bloga






  Mój blog ma już 5 lat. Pisanie od początku sprawiało mi przyjemność, jest to miejsce, które pozwala odpocząć mi od codzienności. Kiedy zaczynałam pisać nie miałam pojęcia o istnieniu seo, pozycjonowania i optymalizacji, nie interesowałam się tym temat. Z czasem jednak poszerzając swoją wiedzę trafiam na te zagadnienia i zaczęłam je wprowadzać na swoją stronę. Proces pracy nad optymalizacją nie jest łatwy i wymaga ciągłego zaangażowania. Znalazłam kilka prostych trików, które stosuję w nowych wpisach. Cofam się do starych tekstów i je tam wprowadzam, aby pomóc wyszukiwarce Google je odnaleźć. Dla osób mających swoje strony na blogerze mam kilka wskazówek, dzięki którym łatwo zoptymalizujecie swoje blogi.





Na co zwrócić uwagę optymalizując bloga?


 

1. Tytuł wpisu, a link do niego

  Pisanie tekstu zaczyna się od tytułu wpisu, który powinien jak najwięcej mówić o treści. Jednak zbyt długi tytuł nie przekłada się na pozycjonowanie i nic nie mówi robotom Google. Na blogerze w link wciągnięte są pierwsze słowa tytułu, co całkowicie może zniechęcać roboty do zainteresowania się nim, jeśli brakuje tam konkretnej frazy. Warto zatem zmienić link i samemu stworzyć taki, który pomoże wyszukiwarce. W linku najlepiej zamieścić słowo kluczowe. Zmiany takiej dokonuje się w panelu tworzenia tekstu w opcji „link bezpośredni” .






2. Nagłówki


  Pisząc tekst, warto wprowadzić do niego dodatkowe nagłówki, które wpływają na optymalizację bloga. Nagłówki (H) nie tylko pokazują czytelnikowi, o czym przeczyta poniżej, ale także dzięki nim roboty Google, szybko i łatwo poznają tematykę tekstu. Nagłówki powinny się wyróżniać, czyli większa czcionka/pogrubienie/kursywa.






 3. Zdjęcia 

  Zdjęcia także pozytywnie potrafią wpływać na pozycjonowanie bloga i zwiększać jego widoczność w wyszukiwarce. Wiele osób poszukując odpowiedzi na swoje pytania kieruje się grafiką i tutaj dobrze opisane zdjęcie jest na wagę złota. Zdjęcie opisujemy przed dodaniem na bloga, możemy zrobić to ręcznie lub za pomocą programu. Zmieniamy nazwę przypisaną przez aparat na taką, która zawiera informacje na temat i numerujemy, np. DSC_4260 zamieniamy na nazwę produktu spider-gel02.




  Drugim zadaniem dotyczącym zdjęcia jest opisanie właściwości obrazu. Robimy to po podaniu już zdjęcia, klikając na niego pokazuje się poniżej okienko, gdzie wybieramy „właściwości” i uzupełniamy.






4. Opis na potrzeby wyszukiwania

  Kolejny ważny element to opis naszego teksu, który pomoże czytelnikowi trafić na naszą stronę. W miejscu „Opis na potrzeby wyszukiwania” wpisujemy dane frazy, które zazwyczaj wyszukiwane są w wyszukiwarce inaczej słowa kluczowe. Jeśli piszemy recenzje produktu, należy wpisać jego pełną nazwę.
  Jeśli na Twoim blogu brakuje tej opcji, możesz samodzielnie ją włączyć: wejdź w ustawienia, następnie w ustawienia wyszukiwania i u góry znajduje się zakładka „Metatagi” zaznacz tam „Tak” przy pytaniu: Włączyć opisy dla wyszukiwarek?






 Jak widzicie łatwo optymalizować swoją stronę, wystarczy zastosować powyższe wskazówki przy dodawaniu nowego wpisu. Warto także cofać się do starych teksów i je poprawiać, co z czasem przyniesie same korzyści. Optymalizacja bloga to część pozycjonowania danej strony, którą jako blogerzy możemy wykonywać sami. Jeśli zależy nam jednak na profesjonalnym pozycjonowaniu i działaniach seo, warto zwrócić się o pomoc do agencji, dla których pozycjonowanie stron to łatwizna.



Zajmujecie się optymalizowaniem swojego bloga? 










Copyright © Anszpi , Blogger