„Zrobiliśmy coś złego”, Sonia Rosa

„Zrobiliśmy coś złego”, Sonia Rosa

 

  „Zrobiliśmy coś złego” to druga książka autorki, którą miałam okazję przeczytać. Jej poprzedniczka nie zrobiła na mnie specjalnego wrażenia, ale teraz jestem zadowolona z lektury i już na wstępie mogę Wam ją polecić. Wejdźcie do mrocznego świata głównych bohaterów i przeżyjcie z nimi ciekawą historię, która wywoła ciarki na skórze.


Zrobiliśmy coś złego

„Zuzanna i Adam to para, jakich wiele. Mieszkają w niewielkim miasteczku nad jeziorem i pracują w tym samym gabinecie stomatologicznym. Żyją z dnia na dzień. Pewnego dnia dzieje się jednak coś strasznego. Po tragicznym wypadku muszą podjąć decyzję, która na zawsze zmieni ich życie. Kolejne dni są koszmarem. Wyrzuty sumienia nie dają im żyć, a ich codzienność zamienia się w piekło.
Do tego ktoś wie, co zrobili i zaczyna ich szantażować. Chce, by zapłacili za swój błąd.
Pewnego dnia Adam znika. Zuzanna wie jedno, musi zrobić wszystko, by go odnaleźć.
Zrobiliśmy coś złego to opowieść o tym, jak jedna zła decyzja może zniszczyć całe życie. To opowieść o obsesyjnej miłości i zemście. O przeszłości, która nie pozwala o sobie zapomnieć.”



  Zuzanna szuka miłości i dostatku, którego nie zaznała. Adam czuje się Panem świata, myśli, że wszystko mu wolno i jest bezkarny. Tworzą związek, który poprzedzony był rozwodem mężczyzny. Pewnego dnia ich życie się zmienia, kiedy po wypadku muszą podjąć jedną z ważniejszych decyzji w życiu. Nie była ona słuszna, a konsekwencje mogą doprowadzić do tragedii. Ktoś ich widział, wie co się stało i szantażuje parę. Adam znika, a Zuzanna stara się go odnaleźć. Czy jej się to uda? Co wydarzyło się w lesie? Kto chce zemsty i dlaczego?


Zrobiliśmy coś złego ksiazka


  „Zrobiliśmy coś złego” to książka, która od pierwszych stron wprowadza czytelnika w mroczny i trudny świat bohaterów. Autorka porusza wiele tematów, które chowane są w naszym społeczeństwie pod dywan: przemoc domowa, bicie, gwałt, brak szacunku, uzależnienie, toksyczne relacje, obojętność społeczeństwa na krzywdę innych. Tematyka jest trudna i bolesna, a przedstawione sytuacje niemal realne, które można odczuć. Czytając książkę przepada się, wnika w świat, który nie jest łatwy, czuć strach, złość czy radość, przeżywa się razem z bohaterami całą paletę emocji. Nie jest to przyjemne, a chwilami przytłaczające. Opisana historia porusza, trzyma w napięciu i z niecierpliwością czeka się na rozwiązanie zagadki.


  Lubicie thrillery psychologiczne? Znacie tę książkę?

 


Open box najnowszego pudełka Pure Beauty Bright Harmony

Open box najnowszego pudełka Pure Beauty Bright Harmony

 

    Ostatnio mnie tutaj trochę mało, ale mam nadzieję, że już wkrótce wrócę na dobre i będę mieć dla Was recenzje kosmetyków, książek i wiele innych. Planuję trochę blogowych zmian, więc trzymajcie kciuki, aby się udało. Dziś chcę przedstawić Wam zawartość wrześniowego pudełka od Pure Beauty o nazwie Bright Harmony.




  Box Pure Beauty to świetne pudełko wypełnione po brzegi kosmetykami. Jego zawartość zaskakuje i zachwyca, dzięki takiej paczce możemy poznać nowe dla nas marki i kosmetyki, a wszystko to w niskiej cenie. Koszt pudełeczka znacznie różni się od wartości umieszczonych w nim produktów, jest niższy nawet o 300%, więc to świetna okazja do zakupów. W boxie Bright Harmony znalazły się fajne produkty, które poznajcie poniżej. Wszystko zostało zapakowane w piękne pudełeczko z motywem flamingów.




Owsiany krem do twarzy na dzień Oat Therapy, Soraya



  „Krem do codziennej pielęgnacji cery wrażliwej. Poprawia nawilżenie cery, redukuje suchość i szorstkość, wygładza i łagodzi. Formuła oparta w 99% na składnikach pochodzenia naturalnego zawiera: nawilżający i łagodzący wyciąg z owsa, biomimetyczny olej z owsa bogaty w kwasy omega-3, omega-6 i nawilżającą betainę.”


  Zawartość tego kremu w boxie mnie ucieszyła, teraz po lecie moja skóra potrzebuje nawilżenia i odżywienia, więc będzie jak znalazł do codziennej pielęgnacji. Na oklaski zasługuje także naturalny skład, a jak wiadomo z natury warto korzystać. Myślę, że za jakiś czas opowiem Wam więcej na jego temat.


Aktywator pod krem do twarzy i pod oczy, Sunew Med+



  „Aktywator pod krem do twarzy i pod oczy jest produktem niezwykle bogatym w składniki aktywne. To one sprawiają, że jest on jednym z najlepszych kosmetyków odmładzających. Efekty działania aktywatora Essence potwierdzone są badaniami aparaturowymi: +28% wzrost nawilżenia skóry, +31% wzrost elastyczności skóry, -12% zmniejszenie zmarszczek.”


  „Wow!”- taka była moja reakcja na ten produkt w pudełku. Pełnowymiarowe opakowanie aktywatora do pielęgnacji twarzy i okolic oczu o działaniu przeciwstarzeniowym naprawdę cieszy. Wielkimi krokami zbliżam się do 30-stki i moja skóra potrzebuje pomocy w nawilżaniu, poprawie elastyczności i zmniejszaniu zmarszczek, dlatego chętnie przetestuję ten produkt.

Czysta woda różana orzeźwiająca Rosa, Equilibra



  „Czysta woda różana orzeźwiająca z linii Rosa od Equilibra to kosmetyk stworzony z myślą o dobrym samopoczuciu skóry. Ten multiaktywny tonik stanowi idealne uzupełnienie w codziennej rutynie oczyszczania cery, skutecznie równoważy pH skóry, przywracając jej naturalną świeżość i nawilżenie.”


  Lubię wodę różaną, stosuje ją na różne sposoby (jako tonik, do masek na twarz, jako podkład pod olej na włosy), dlatego jest to kolejny trafiony produkt dla mnie. Na pewno z przyjemnością wodę zużyje i nic się nie zmarnuje.



Krem-mus pod oczy rozjaśniający cienie Limoncello, OnlyBio



  „Spraw, aby Twoje spojrzenie było świeże i promienne, jakbyś właśnie wróciła z włoskich wakacji! Jego lekka, a zarazem skoncentrowana formuła powstała z myślą o delikatnej i przesuszonej skórze z widocznymi oznakami zmęczenia. Zawarte w kosmetyku naturalne składniki (99%) kompleksowo pielęgnują wymagający obszar wokół oczu. Skóra staje się wzmocniona, zregenerowana, a przy tym jędrniejsza oraz elastyczniejsza.”


  Kosmetyki OnlyBio zawsze witam u siebie z uśmiechem i tak było tym razem. Krem-mus pod oczy to dla mnie nowość, którą chętnie poznam. Aktualnie stosuje inny produkt, ale gdy go zdenkuje zabieram się za testowanie tego. Jestem ciekawa jak się sprawdzi, liczę na fajne efekty, którymi będę mogła się z Wami podzielić.

Szampon kremowa kąpiel do włosów wymagających nawilżenia, Artishoq



   „Kremowa kąpiel do włosów myje, jednocześnie pielęgnując włosy i skórę głowy. Połączenie kreatyny z ekstraktem z karczocha rewitalizuje uszkodzenia struktury włosów, sprawiając, że stają się one mniej łamliwe i bardziej wytrzymałe. Szampon zabezpiecza końcówki przed rozdwajaniem i sprawia, że łatwo się rozczesują oraz lepiej układają. Już po pierwszym użyciu włosy stają się gładkie i miękkie oraz widocznie odżywione.”


  Kolejny produkt na plus, jak wiadomo szampony zużywa się w dużych ilościach i tego produktu nigdy za wiele, nawet w zapasach. Tutaj mamy ciekawy szampon, który nazwany jest kremową kąpielą dla włosów. Przyznaję, że sprawdza się fajnie, miałam okazje go już stosować i moje wrażenia są pozytywne.

Spray przeciwdziałający łamliwości włosów Instacure, Matrix



  „Spray Instacure to nowy bohater do włosów uwrażliwionych redukujący ich łamliwość nawet do 60%*! Jeśli Twoje końcówki są rozdwojone, a włosy łamią się, spray będzie dla Ciebie świetnym rozwiązaniem. Dzięki zawartości płynnych protein i prowitaminy B5, wypełnisz luki w strukturze włosa i wyrównasz pH. Włosy staną się miękkie, a Ty będziesz mieć kontrolę nad ich puszeniem i elektryzowaniem się.”


  Moje włosy aktualnie są w dobrej formie, czeka mnie jednak podcięcie końcówek w najbliższym czasie. Spray na pewno się przyda, lubię takie produkty i staram się regularnie je stosować, dzięki czemu nie mogę narzekać na rozdwajanie się końcówek, łamanie i inne zniszczenia. W okresie jesienno-zimowym zmagam się z elektryzowaniem, więc ten produkt będzie odpowiedni do pielęgnacji włosów w tym czasie.

Olejowa wcierka do skóry głowy, Sylveco



  „Specjalnie skomponowana mieszanka olejów roślinnych do wcierania o szerokim zastosowaniu. Powstała z myślą o osobach, które borykają się z problemami skóry głowy. Wcierka łączy stymulujące wzrost włosów oleje (rycynowy, laurowy, z kozieradki, musztardowy, z nasion czarnuszki) oraz olejki eteryczne (pichtowy, miętowy i rozmarynowy) o działaniu normalizującym skalp i wzmacniającym cebulki.”


  Olejowa wcierka to trzeci produkt do pielęgnacji włosów w boxie, który chętnie sprawdzę, ale w przyszłości. Obecnie nie mogę stosować wcierek, ale za kilka tygodni jak najbardziej. Na wiosnę taka kuracja wzmacniająca włosy na pewno się przyda.

Prebiotyczny krem multifunkcyjny Smoothie Care, Bielenda



  „Krem o bogatej odżywczej konsystencji, przeznaczony do pielęgnacji skóry suchej, napiętej, szarej i zmęczonej. Zawiera połączenie skutecznych składników pielęgnujących: ekstrakt z banana, który nawilża i odżywia naskórek i orzeźwiający ekstrakt z melona, który dodaje skórze blasku i promienności. Idealny do stosowania na ciało, jak i twarz. Wakacyjny zapach otuli Twoją skórę na długo.”


  Mam kilka kremów w zapasie, ale ten zauroczył mnie zapachem, więc szybko zabrałam się za stosowanie. Jego aromat to obłęd, a najlepsze jest to, że utrzymuje się na skórze. Działanie także ma fajnie, więc jestem na tak.

Odżywczy żel pod prysznic, Vianek



  „Żel pod prysznic z ekstraktem z miodunki oraz olejem z pestek moreli i rokitnikowym o działaniu odżywczym i nawilżającym. Myje łagodnie i skutecznie, otulając aromatycznym zapachem. Pozostawia po kąpieli uczucie przyjemnej czystości i świeżości.”


  Marka Vianek jest mi dobrze znana i lubiana, dlatego pojawienie się tego żelu w pudełku jest dla mnie ok. Żeli pod prysznic używam codziennie, na pewno ten wykorzystam. Teraz mogę powiedzieć, że ma ładny przyjemny zapach.

Pomadka nabłyszczająca Bright Lipstick, dr. Irena Eris



  „Pomadka o lekkiej, kremowej konsystencji z zawartością subtelnych drobinek rozświetlających dla zapewnienia krystalicznego koloru oraz efektu błyszczących, mokrych ust. Dzięki pielęgnacyjnej formule usta zyskują natychmiastowe uczucie jedwabistej miękkości, komfortu i nawilżenia. Witamina E chroni je i przeciwdziała starzeniu. Kremowo-błyszczący efekt makijażu ust, lekkie krycie.”


  Pomadki pielęgnacyjne, a jednocześnie koloryzujące usta lubię, takie 2w1 to super rozwiązanie. W boxie znalazłam jeden trzech dostępnych kolorów, niestety nie trafiłam na odcień odpowiedni dla mnie. Podoba mi się, ale nie pasuje do mojej karnacji. Szkoda, ale może znajdzie się ktoś w moim otoczeniu, komu będzie pasował.

Kolagenowa żelowa maseczka na usta, Pierre Rene



  „Kolagenowa maska do ust z niskocząsteczkowym wypełniaczem hialuronowym, dzięki właściwościom wiązania wody i rekonstrukcji struktury skóry, wypełni Twoje usta i sprawi, że będą one delikatne, miękkie i sprężyste. Maseczka do ust posiada kwas hialuronowy, który w połączeniu z kolagenem, poprawia elastyczność, jędrność oraz wygładza drobne zmarszczki wokół ust.”


  Żelowych masek na usta nie stosuję często, zazwyczaj moja pielęgnacja opiera się na peelingu i pomadce. Ten produkt sprawdzę, jestem ciekawa działania i efektów, być może okaże się to produkt, do którego będę wracać. Wkrótce się o tym przekonam.

Plastry ochronne, Mosquiterum



  „Powstały z myślą o zapewnieniu komfortu przebywania latem na powietrzu. Skutecznie pielęgnują skórę przed i po ukąszeniach owadów. Zawarta w plastrach kompozycja naturalnych olejków eterycznych i wyciągu z grejpfruta tworzy przyjemnie odprężającą i odświeżającą barierę zapachową.”


  Fajne plastry, które mają za zadanie odstraszać komary. U mnie jeszcze ich żerowanie trwa, więc przebywając na podwórku wieczorem przyklejam je córce na ubrania. Czy działają? Wydaje mi się, że tak, Milenka jest zdecydowanie mniej pogryziona.

Kojący krem pod oczy Xemose, Uriage



  „Specjalnie opracowana formuła dla delikatnej okolicy oczu i powiek, zapewnia natychmiastowe i długotrwałe działanie zmniejszające dyskomfort i suchość skóry. Odpowiedni dla skóry atopowej już od 1. dnia życia.”


  W boxie znalazła się mini wersja kremu, ale jest to produkt pod oczy, którego używamy bardzo mało, więc na pewno uda mi się ocenić jego działanie i zdecydować czy warto kupić opakowanie pełnowymiarowe.

Żel do mycia twarzy i okolicy oczu Blach Detox, Apivita



  „Oczyszczający żel z węglem aktywnym i propolisem skutecznie oczyszcza skórę twarzy i okolic oczu, nie powodując jej przesuszenia. Oczyszcza, usuwa makijaż i zanieczyszczenia dzięki aktywnemu węglowi i łagodnym środkom oczyszczającym.”


  Marki nie znam, więc mam okazję poznać coś nowego. Szkoda, że w pudełku znalazły się tylko dwie próbki, ale z drugiej strony kosmetyki z węglem aktywnym często są za mocne dla mnie, więc tak mogę sprawdzić, czy to produkt dla mnie.

Aloesowy dermo-gel z kwasem hialuronowym, Equilibra



  „Aloesowy dermo żel z kwasem hialuronowym to uniwersalny kosmetyk do pielęgnacji każdego rodzaju skóry i włosów. Zawiera aż 97% czystego Aloe vera. Połączenie niepasteryzowanego aloesu i kwasu hialuronowego sprawi, że skóra jest doskonale nawilżona, gładka i jędrna.”


  W pudełku znajdowały się jeszcze dwie saszetki żelu aloesowego. Próbki chętnie zużyję, najprawdopodobniej w pielęgnacji włosów, które lubią aloes.

 

  Pudełko Bright Harmony prezentuje się bardzo fajnie. Zawartość dla mnie jak najbardziej na plus, tylko jeden produkt powędruje do kogoś innego, resztę chętnie zużyję sama. Co mogę powiedzieć więcej? Polecam i zachęcam do zamawiania boxa, sprawdzi się on także na prezent dla koleżanki/siostry, która lubi poznawać kosmetyki.


  Podoba się Wam zawartość tego boxa?

 

Baza wypełniająca zmarszczki Instant Smooth Lirene

Baza wypełniająca zmarszczki Instant Smooth Lirene

 

   Ładny wygląd makijażu to zasługa odpowiedniej pielęgnacji skóry, dobrej bazy pod makijaż i samych kosmetyków. Spełniając te trzy warunki, możemy cieszyć się naprawdę makijażem jak z okładki magazynu o urodzie. Dziś chcę skupić się na jednym punkcie, a mianowicie na bazie pod makijaż. Pod lupę wezmę produkt marki Lirene- baza wypełniająca zmarszczki Instant Smooth 3w1.


Instant Smooth Lirene baza pod makijaż


„Rewolucyjna baza pod podkład 3 IN 1 INSTANT SMOOTH to efekt połączenia: wiedzy Ekspertek z naszego laboratorium, najskuteczniejszych składników i nowoczesnych technologii. Baza 3 IN 1 zadba o młody wygląd i kondycję Twojej skóry oraz sprawi, że będziesz cieszyć się nieskazitelnym makijażem nawet do 10h!

1. ODMŁADZAJĄCA BAZA POD PODKŁAD- unikalna kompozycja składników natychmiast wygładza skórę, abyś mogła od razu cieszyć się tym efektem.
2. SERUM PEPTYDOWO-CERAMIDOWE- bazę połączyliśmy z peptydowo-ceramidowym serum przeciwzmarszczkowym, które zapewnia młody wygląd i ogranicza oznaki starzenia się skóry.
3. UTRWALACZ MAKIJAŻU DO 10H TRWAŁOŚCI- dzięki zastosowaniu bazy, makijaż będzie trwalszy i wymagać będzie mniejszej ilości poprawek w ciągu intensywnego dnia lub wieczornego, wielkiego wyjścia.” (Od producenta)




  Baza znajduje się w małym miękkim opakowaniu o pojemności 30ml. Szata graficzna jest ładna i prosta, można powiedzieć „tradycyjna” dla tego typu produktów. Zawartość należy delikatnie wyciskać z tubki, która jest średnio wygodna, zdecydowanie bardziej wolę produkty z pompką. Opakowanie w środku skrywa kremową bazę, która ma bardzo przyjemną aksamitną konsystencję, która rewelacyjnie rozprowadza się na skórze. Baza ma jasnobeżowy kolor, jednak po nałożeniu na skórę, dostosowuje się do niej, więc nie musicie mieć obaw, jeśli chodzi o odcień bazy. Produkt jest wydajny, wystarczy mała ilość do pokrycia całej twarzy, większa ilość może się rolować i ścierać.


Baza pod makijaż Lirene Instant Smooth


  Producent zapewnia, że baza działa na trzech obszarach i do nich chcę się odnieść. Pierwsza rzecz to efekt wygładzenia skóry, z którym się zgadzam. Baza ładnie wygładza i wyrównuje cerę, sprawia, że staje się ona bardziej jednolita. Skóra zostaje pokryta powłoczką, która zapewnia optyczne wypełnienie zmarszczek i załamań. Nakładany podkład ma solidny „fundament”. Kolejna obietnica to działanie bazy jak serum i tutaj mam mieszane odczucia. Z jednej strony skóra wygląda naprawdę fajnie, ale jest to działanie krótkotrwałe, po zmyciu makijażu efekt zanika. Uważam, że za takie działanie mają odpowiadać inne produkty, np. serum, które stosujemy podczas pielęgnacji. Trzecia sprawa to utrwalenie makijażu do 10 godzin i z tym zgodzę się połowicznie. Serum dobrze utrwala makijaż, sprawia, że staje się on wytrzymały i oporny na ścieranie. Ale, nie jest to czas 10 godzin, chociaż tutaj może on być zależny od używanych produktów do makijażu. U mnie nieskazitelny makeup utrzymuje się ok. 6-7 godzin, następnie ściera się na strefie T. Testy bazy robiłam w upalne dni, a to także ma wpływ na trwałość makijażu. Dodatkowo podkreślę inne zalety bazy: nie zapycha porów, nie wysusza, nie podrażnia (nawet okolic oczu), nie wpływa na kosmetyki do makijażu (nie zmienia ich konsystencji).


Lirene baza pod makijaż


  Baza Instant Smooth to produkt dobry spełnia swoje główne zadanie, jakim jest dla mnie wygładzenie skóry i przygotowanie jej na nałożenie makijażu. Utrwala makijaż, zapewnia jego ładny wygląd i nie szkodzi cerze. Twarz wizualnie zostaje upiększona i „poprawiona”. Jestem na tak!



Używacie bazy pod makijaż?

 

Peeling do stóp Minty Fresh Foot Care Bielenda

Peeling do stóp Minty Fresh Foot Care Bielenda

 

  W dbaniu o stopy nie jestem regularna, często o nich zapominam w codziennej pielęgnacji. Niestety odbija się to na ich stanie, są suche i popękane, co nie wygląda ładnie zwłaszcza, gdy noszę sandały. Dlatego, gdy sobie przypomnę o ich pielęgnacji, to sięgam po produkty, które w szybki sposób przywrócą ich wygląd do dobrego stanu. Jednym z takich produktów jest peeling odświeżająco wyglądający z Bielendy- Minty Fresh Foot Care.



"Kremowy PEELING do stóp o działaniu wygładzającym. Posiada formułę na bazie pumeksu, która delikatnie złuszcza martwy naskórek i przygotowuje skórę stóp do przyjęcia składników aktywnych. Wygładza skórę stóp, pozostawiając ją gładką i miękką w dotyku. Jednocześnie odświeża i wspiera regenerację skóry, zmiękcza zrogowacenia. Delikatnie, ale skutecznie złuszcza martwy naskórek, poprawia kondycję skóry stóp, nawilża ją."


  Peeling umieszczony jest w jednorazowej saszetce. Opakowanie w kształcie stopy wygląda ciekawie i zwraca na siebie uwagę. Znajdziemy na nim informacje dotyczące produktu. Saszetka mieści w sobie 10g peelingu, który jest wystarczający, aby dokładnie zadbać o nasze stopy podczas jednorazowej pielęgnacji. Konsystencja peelingu przypomina pastę do zębów, tak jak zapach, który jest orzeźwiający i miętowy- bardzo przyjemny. Kremowa struktura zawiera dużą ilość drobinek ścierających, ich wielkość i ostrość jest umiarkowana.




  Peeling do stóp Minty Fresh Foot Care jest łatwy w zastosowaniu, wystarczy na wilgotne stopy nałożyć odpowiednią ilość i wykonać masaż. Po takim zabiegu skóra zostaje oczyszczona z martwego i szorstkiego naskórka, staje się gładka i miękka. Działanie peelingujace nie jest mocne i agresywne, nie podrażnia stóp. Dodatkowo skóra staje się odświeżona i nawilżona w zadowalającym stopniu. Efekty warto "podkręcić" stosując następnie krem nawilżający, który wydłuży ładny stan stóp.


Regularnie dbacie o swoje stopy czy zapominacie o tym, jak ja?

 

Maska do włosów regenerująco-naprawcza Biokap Bellezza

Maska do włosów regenerująco-naprawcza Biokap Bellezza

 

   O marce Biokap słyszałam wiele dobrego, ale sama nie miałam z nimi styczności do momentu, kiedy w boxie ENJOY THE SUNSHINE Pure Beauty znalazłam maskę do włosów. Jest to mini wersja produktu, ale pozwoliła mi wyrobić sobie zdanie na swój temat. Co sądzę o regenerująco-naprawczej masce i jak się u mnie sprawdziła?




"Skuteczna. Intensywna. Odżywcza. Tak działa regeneracyjno-naprawcza maska BIOKAP. Przeznaczona jest głównie dla bardzo wysuszonych i zniszczonych włosów. BIOKAP. Odżywcza maska Biokap to intensywny zabieg na suche, zniszczone, łamliwe i rozszczepione włosy. Bogata w składniki roślinne sprawia, że włosy staja się jedwabiście błyszczące."


  Maska umieszczona jest w malutkim plastikowym opakowaniu o pojemności 50ml, duże pełnowymiarowe zawiera 200ml produktu. Podoba mi się szata graficzna, odcienie zieleni i biel nawiązuje do natury. Maska ma kremową konsystencję, jest gęsta, dzięki czemu nie spływa z włosów. Zaletą maski jest jej zapach, lekko słodkawy i taki przyjemny, szkoda, że nie utrzymuje się dłuższy czas na włosach.




  W składzie maski znajdziemy: sok z aloesu, olej ze słodkich migdałów, hydrolizowaną fitokeratynę z ryżu, ceramidy roślinne z oliwy z oliwek.

  Maska Biokap Bellezza przeznaczona jest do włosów suchych i zniszczonych, moje obecnie są w dobrym stanie i mogę powiedzieć, że jestem z nich zadowolona. Produkt zastosowałam trzy razy, na tyle pozwoliła mi jego pojemność. Po każdym zastosowaniu efekty były bardzo podobne, włosy zostały nawilżone, wygładzone, miękkie, dobrze się rozczesywały, nie trafiły objętości, a jednocześnie nie były spuszone.




  Producent zaleca trzymanie maski na włosach 2 minuty, a jeśli potrzebujemy intensywnej pielęgnacji to 15-20 minut. Ja wybrałam drugą opcję i zostawiałam ją na włosach ok 20 minut na czas kąpieli. Uważam, że wtedy ma ona czas, aby odpowiednio wpłynąć na stan włosów. A składniki aktywne dostać się do ich "środka".



 Znacie kosmetyki Biokap?



„Niepokorna”, Monika Cieluch

„Niepokorna”, Monika Cieluch

 

   Monika Cieluch to autorka, która sprawiła, że po przeczytaniu jednej jej książki wiedziałam, że z przyjemnością sięgnę po kolejne. „Do ostatniej kropli krwi” to historia, która zrobiła na mnie świetne wrażenie, dlatego postanowiłam przeczytać kolejną jej propozycje i trafiło na „Niepokorna”. Bardzo żałuję, że w obecnym stanie nie mam czasu na czytanie i nie mogę poznać kolejnych książek Moniki, ale myślę, że kiedyś uda mi się to zmienić. Dziś jednak chce zachęcić Was do poznania niebanalnej historii Ivy i jej postanowienia, które odmieni całe jej życie.


Niepokorna Monika Cieluch


„Czasami najbardziej szalone decyzje okazują się tymi najlepszymi.

Dla Ivy Storm ten rok nie mógł zacząć się gorzej. Właśnie rzucił ją narzeczony, a marzenie o posiadaniu dziecka stało się niemożliwą do zrealizowania mrzonką. Z pomocą najlepszej przyjaciółki odzyskuje jednak równowagę i postanawia zawalczyć o własne szczęście. Daje sobie dwanaście miesięcy, by zostać matką.
Nawet jeśli potencjalnego ojca swojego dziecka miałaby znaleźć w ekskluzywnym klubie dla swingersów… Jedna noc, jedna nieodwracalna decyzja i konsekwencje, które przerosłyby każdego. Życie Ivy dopiero teraz nabiera prędkości, a każdy kolejny wiraż jest po stokroć bardziej niebezpieczny niż poprzedni…
Ta zwariowana, romantyczna i bardzo pikantna powieść udowodni wam, że koniec zawsze jest początkiem czegoś nowego, a miłość… cóż, ona zwykle przychodzi w najmniej spodziewanym momencie.”




   Ivy to młoda kobieta, która marzy o mężu i dziecku, jednak jej narzeczony ją porzuca. Kobieta jest załamana, ale mimo wszystko postanawia spełnić swoje marzenie i w ciągu roku zostać mamą. Poszukuję dawcy i kandydata na ojca swojego dziecka w dość nietypowym miejscu- klubie dla swingersow. Ma to być tylko sex, który przyniesie jej upragnione dziecko, ale czy tak się uda? W życiu kobiety zachodzą także inne zmiany, a jedną z nich jest jej szef, który od początku wywołuje w niej skrajne emocje. Ivy musi mierzyć się z pracą u boku gbura. Ashton jest trudnym szefem, wiele wymaga i zmienia życie swoich podwładnych. Jak potoczy się jego relacja z Ivy?


„…wystarczy promyk nadziei, aby otwarło się niebo. Nigdy nie jest zbyt późno, by walczyć o szczęście, o miłość, o to, co jest nam niezbędne do życia. Trzeba tylko chcieć…”


Książka Niepokorna Monika Cieluch


  „Niepokorna” to książka, która ma wiele ukrytych przekazów. Początkowo jak zaczęłam ją czytać, pomyślałam "wow, to będzie ciekawy romans", ale z czasem przekonałam się, że to nie romans gra tutaj główną rolę, a problemy głównej bohaterki, jej rozterki, pragnienia i życie w trudnej rodzinie. Tematy, jakie porusza autorka są trudne, a jednocześnie opisane w lekki sposób, przez co czytanie książki jest przyjemne. Opisana historia chęci posiadania dziecka przez Ivy wywołała we mnie wiele skrajnych emocji, było zdziwienie, zaskoczenie, szok, radość, złość, niedowierzanie. Autorka naprawdę z wyczuciem prowadzi akcję, potrafi wywołać w czytelniku emocje, które długo nie zanikają. Głęboko poruszyła mnie historia choroby pewnego dziecka, które pojawi się w książce z opowieści. Łzy cisnęły się do oczu, naprawdę trudno się o tym czytało. Autorka w ten sposób pokazuje, że rodzicielstwo nie zawsze jest łatwe, że zdarzają się dzieci wymagające całkowitego poświęcenia. Ivy szukając ojca dla swojego dziecka, nie wzięła pod uwagę, że nieznajomy z klubu może mieć choroby genetyczne lub być nieodpowiedni na rodzica. Jej nieodpowiedzialność w tej sprawie doprowadzi do trudnych wyborów w jej życiu. Czy dokona słusznych?

  Książka „Niepokorna” to świetna lektura, którą szczerze polecam, nawet jeśli nie lubicie romansów, to znajdziecie w niej wiele innych ciekawych kwestii. Autorka stworzyła niebywałą historię, którą porusza trudne tematy, a jednocześnie zapewnia udany czas podczas czytania. Jak dla mnie 10/10.

„Nie ma miłości prostej, takiej, która nie musi się mierzyć z przeszkodami. I nie ma takiej, która nie rani i nie zawodzi. Miłość jest strachem o drugiego człowieka. Obawą o jego bezpieczeństwo. Lękiem o każdy kolejny dzień i nadzieją, że cokolwiek przyniesie przyszłość, we dwoje będziemy w stanie się z nią zmierzyć.”


Znacie twórczość Moniki Cieluch?


Pielęgnacja włosów średnioporowatych z kosmetykami Anwen: olej z nasion baobabu i olej z mango

Pielęgnacja włosów średnioporowatych z kosmetykami Anwen: olej z nasion baobabu i olej z mango

 

  Lubię pielęgnację włosów dopasowaną do ich porowatości, dobrze to wpływa na ich stan i zazwyczaj trafnie wybieram kosmetyki dla nich przeznaczone. Często są to produkty marki Anwen, które z chęcią stosuję, a moje włosy czerpią z tego same korzyści. Dziś chcę pokazać Wam dwa oleje przeznaczone do pielęgnacji włosów średnioporowatych: baobabu i mango, które stosowałam przez ostatnie kilka miesięcy.


Oleje do włosów średnio porowatych Anwen

Olej mango Anwen


  Olej mango to mieszanka trzech olejów, przeznaczonych do pielęgnacji włosów o średniej porowatości: migdałowy, śliwkowy i kameliowy. Ich zadaniem jest odżywiać i poprawiać elastyczność włosów. Ja nakładam go przed myciem na podkład z wody różanej lub aloesowy, ale także na lekko zwilżone włosy wodą. Olej z łatwością rozprowadza się na włosach, a następnie w nie wnika. Pozostawiam go na włosach na co najmniej 30 minut, a następnie emulguje maską i myje włosy szamponem.  Po myciu czasem wcieram w końcówki 1-2 krople, aby zabezpieczyć pasma przed łamaniem i rozdwajaniem. Przy regularnym stosowaniu włosy wyraźnie się wzmocniły, są błyszczące, miękkie, gładkie, nie plątają się i łatwo rozczesują. Końcówki nie rozdwajają się tak szybko, ale to także zasługa stosowania produktów silikonowych.


Olej mango anwen


  Olej umieszczony jest w szklanej buteleczce z wygodną pompką. Pojemność 30ml jest wydajna i wystarcza na długi czas, oleju nakładamy malutką ilość, aby nie przeciążyć włosów. Plusem oleju jest jego zapach, słodki i owocowy.


Olej mango na włosy


Olej z nasion baobabu Anwen


  Olej z nasion baobabu to czysty produkt bez domieszek z innym olejem. Jest cięższy niż opisywany wyżej mango, dlatego stosuje go jako dodatek do masek i odżywek. Wystarczy 3-5 kropli dobrze wymieszać z produktem bazowym i nałożyć na włosy, co robię zazwyczaj po ich umyciu. Tak wzbogacona maska działa "mocniej", włosy są dociążone, wygładzone, dłużej utrzymują nawilżenie.


Olej z nasion baobabu anwen


  Olej umieszczony jest  w szklanej buteleczce z pipetą. Pojemność 30ml. Opakowanie jest ozdobione schludną etykietą, podoba mi się taka prostota. Sam olej ma średnio gęstą konsystencję, jasnożółty kolor i nieokreślony zapach.


Olej z nasion baobabu

  Jak widzicie pielęgnacji moich włosów przy użyciu kosmetyków Anwen jest udana. Cieszę się, że powstały oleje dostosowane pod konkretny rodzaj włosów. 



  Stosujecie oleje w pielęgnacji włosów?



Nowa edycja boxu Pure Beauty „Enjoy the Sunshine”

Nowa edycja boxu Pure Beauty „Enjoy the Sunshine”

 

  „Enjoy the Sunshine” (ciesz się słońcem) to nazwa sierpniowego pudełka Pure Beauty. Byłam bardzo ciekawa, co znajdzie się w boxie, zwłaszcza że nazwa bardzo mi się spodobała i myśl o słońcu była zachęcająca, aby jak najszybciej poznać zawartość. Wakacyjne pudełko zostało mega wypchane po brzegi super kosmetykami, nawet nie wszystko zmieściło się do ozdobnego pudełka. Co znalazło się w boxie „Enjoy the Sunshine”?




  Pudełko „Enjoy the Sunshine” Pure Beauty skrywało w sobie 15 produktów kosmetycznych i nie tylko. Wśród nich znalazły się produkty pełnowymiarowe, mini wersje lub próbki. Całość robi wrażenie, zwłaszcza, że wartość mojego pudełka to ponad 350zł (ceny produktów pełnowymiarowych), a przypominam, że pojedynczy box kosztuje 109zł. Zamawiając pudełko dostajemy wiele fajnych produktów w wyjątkowej cenie. Jest to bardzo zachęcające, aby zamówić pakiety lub subskrypcję.





Łagodzący krem do twarzy BB SPF 15, Vianek (50ml/39zł)



  „Lekki, wielofunkcyjny krem do pielęgnacji na dzień, zawierający tylko filtry. Chroni skórę wrażliwą i podrażnioną przed szkodliwym działaniem promieni UV. Naturalne pigmenty ujednolicają koloryt, korygują drobne niedoskonałości i rozświetlają cerę.”

 
  Kremy z Vianka lubię, miałam kilka i byłam z nich zadowolona, więc z tego kremu BB się cieszę. Sprawdzi się na co dzień, kiedy nie robię makijażu, a chcę, aby moja skóra zyskała odrobinkę rozświetlenia, a koloryt został wyrównany.

Balsam nawilżający do ciała, Physiogel (400ml/60zł)



  „Już od pierwszego zastosowania przynosi ulgę skórze suchej i napiętej oraz pomaga przywrócić jej odpowiednią gładkość, elastyczność i zdrowy wygląd. Dzięki zaawansowanej formule BioMimicTM wspiera naturalne procesy regeneracyjne skóry oraz wzmacnia i odbudowuje jej barierę ochronną.”

 
  Mam kilka balsamów w swoich kosmetycznych zapasach, ale jestem zadowolona z tego produktu w boxie. Już go sprawdziłam i fajnie nawilża suchą skórę, przynosi ulgę. Zużyję go z moją córką, która jest miłośnikiem balsamowania i mogłaby to robić na okrągło.

Marine Gommage peeling do twarzy z kwasami AHA, Floslek (75ml/15,49zł)



  „Peeling z kwasami AHA do codziennej pielęgnacji twarzy dla osób w każdym wieku. Delikatnie, a jednocześnie dokładnie i głęboko oczyszcza skórę twarzy, szyi i dekoltu z zanieczyszczeń, resztek zrogowaciałego naskórka oraz nadmiar serum”.
 

  Gumkowych peelingów nie miałam okazji jeszcze poznać, więc to dla mnie nowość, którą chętnie sprawdzę. Jestem ciekawa takiego sposobu peelingowania skóry, jestem zwolennikiem produktów enzymatycznych, ale jednocześnie otwarta na nowe sposoby oczyszczania skóry.

Peeling do stóp odświeżająco- wygładzający, Bielenda (10g/4,99zł, 3 sztuki w boxie)



  „Peeling do stóp o działaniu wygładzającym. Formuła na bazie pumeksu delikatnie złuszcza martwy naskórek i przygotowuje skórę stóp do przyjęcia składników aktywnych.”
 

  Lubię takie jednorazowe opakowania kosmetyków, fajna wygodna saszetka, która zadba o nasze stopy. W boxie zamiennie były peelingi pełnowymiarowe do ciała (350g/19,99zł). Losowo dwa cytrynowiec + mięta lub imbir + dzięgiel.

Brązująca pianka do ciała, So!Flow (170ml/51,99zł)



  „Z pianką brązującą Twoje ciało pokryje się cudownym kolorem skóry muśniętej słońcem. Efekty zobaczysz już po kilku godzinach, a dodatkowo skóra będzie miękka, nawilżona i elastyczna- to wszystko bez nieestetycznych smug! Całość uzupełnia piękny, wakacyjny zapach kokosa z mango.”
 

  W ostatnim boxie także znalazł się produkt brązujący i teraz mam dwa, które sprawdzę. Nie jestem zwolennikiem jednak kosmetyków brązujących, nie zawsze dobrze je rozprowadzam i potem opalenizna nie jest równomierna. W pudełku zamiennie była rozświetlająca mgiełka do ciała i szkoda, że to nie ona znalazła się u mnie.

Lakier do paznokci Professional, Pierre Rene (11ml/12,99zł)



  „Żelowa formuła zapobiega odpryskiwaniu i ścieraniu zapewniając perfekcyjny wygląd paznokci przez wiele dni. Łatwy w użyciu, nowy pędzelek „double touch” gwarantuje szybki I estetyczny manicure.”


  Mało maluję teraz paznokcie, ale czasem sięgam po lakiery tradycyjne, więc ten się nie zmarnuje. W boxie były losowe kolory, u mnie znalazł się delikatny jasny różowy. Podoba mi się ten odcień.

Serum do twarzy adaptogenne rozświetlające, OnlyBio (30ml/37,99zł)



  „Serum natychmiastowo poprawia kondycję skóry oraz daje efekt naturalnego glow. Wzmacnia i widocznie odżywia cerę, dzięki czemu jest ona pełna blasku i energii. Serum niweluje oznaki zmęczenia i pierwsze zmarszczki oraz wyrównuje koloryt skóry.”
 

  Kosmetyki OnlyBio bardzo lubię i obecność tego serum w pudełku bardzo mnie ucieszyła. Na pewno będę go używać i na blogu znajdzie się jego recenzja. Zauważyłam, że kosmetyki tej marki często się pojawiają i to mnie cieszy.

Kojący olejek do oczyszczania skóry wrażliwej i naczyniowej, Redblocker (145ml/24zł)



  „Specjalistyczny dermokosmetyk do mycia twarzy. Usuwa zanieczyszczenia i makijaż, a także dostarcza skórze cennych składników odżywczych. Dodatkowo zawarte w nim składniki aktywne wzmacniają naczynka krwionośne, redukują zaczerwienienia, poprawiają funkcje barierowe skóry, koją i nawilżają.”


  Olejki do demakijażu lubię i głównie to je stosuję do oczyszczania twarzy, dlatego jest to kolejny produkt, który pozytywnie wpłynął na mój odbiór całego pudełka. Nie mam styczności z marką Redblocker, więc kolejny plus jest taki, że mogę poznać coś nowego.

Maska do włosów regenerująco-naprawcza, Biokap Bellezza (200ml/67,90zł, w boxie pojemność 50ml)



  „Skuteczna. Intensywna. Odżywcza. To intensywny zabieg na suche, zniszczone, łamliwe włosy i rozdwojone końcówki. Zawarte w niej bogactwo składników roślinnych sprawia, że włosy po jej zastosowaniu stają się zdrowe, nawilżone, jedwabiście gładkie i błyszczące.”
 

  Zaciekawiła mnie ta maska, użyłam jej już raz i efekty były całkiem fajne. Szkoda, że opakowanie to mini wersja, ponieważ na swoje włosy zużyję ją już w trzech zastosowaniach. Maska ma całkiem fajny skład.

Mgiełka do ciała, Biolaven (200ml/25zł)



  „Zapachowa mgiełka do ciała urzekająca aromatem winogron z lawendowym akcentem. Idealna do stosowania w ciepłe dni, w podróży oraz na urlopie. Nawilża, lekko chłodzi i pozostawia wspaniały aromat na skórze.”


  Zapachowe mgiełki do ciała latem lubię i chętniej po nie sięgam niż po perfumy. Ta przyjemnie pachnie, moja córka stwierdziła, że zapach do niej pasuje, bo jest ładny i używa jej wraz ze mną. Dla mnie to aromat lata, świeży, a jednocześnie z nutą delikatnej owocowej słodyczy.

Suchy szampon do włosów Pure Fresh, Syoss (200ml/16,99zł)



  „Zapewni Ci długotrwałe odświeżenie bez mycia włosów i bez widocznych śladów po ich rozczesaniu. W kilka sekund zyskaj jeden dodatkowy dzień świeżości dla Twoich włosów.”


  Na co dzień nie używam suchych szamponów, ale w sytuacjach podbramkowych, kiedy muszę wyjść, a moje włosy wymagają odświeżenia,to po nie sięgam. Uważam, że to produkt, który warto mieć wśród swoich kosmetyków.

Suplementy diety: Zdrowe i piękne włosy ze skrzypem (1 op/ 25,99zł) i Zdrowe i piękne włosy z biotyną (1op/ 20,99zł), Artishoq



  „Zdrowe i piękne włosy ze skrzypem- Zawiera wyciąg ze skrzypu polnego, który wspiera utrzymanie właściwej kondycji włosów, skóry i paznokci. Ponadto pomaga w ochronie komórek przed stresem oksydacyjnym, wspomaga produkcję kolagenu i prawidłowe funkcjonowanie skóry.”
  „Zdrowe i piękne włosy z biotyną- Suplement diety, którego składniki wspierają od wewnątrz prawidłową kondycję włosów), skóry i paznokci. Zawiera biotynę i cynk pomagające zachować zdrowe włosy oraz skórę, a także selen, który wpływa pozytywnie na paznokcie.” 


  Suplementy diety to fajny sposób na wzmocnienie włosów, ale jeśli są dobrze dobrane na podstawie badań. Sama aktualnie nie stosuję takich produktów, ale myślę, że po urodzeniu dziecka, jeśli w moim organizmie będą braki składników, które zawierają te kapsułki, to je zastosuję.

Wine Elixir przeciwzmarszczkowy krem pod oczy i do ust, Apivita (15ml/174,99zł, w boxie dwie saszetki po 1,5ml)



  „Przywraca młodość skórze w najbardziej efektywny sposób, dzięki polifenolom-cząsteczkomosilnym działaniu przeciwstarzeniowym. Zmniejsza widoczność zmarszczek, jednocześnie zapewniając efekt liftingujący.” 


  Czytałam dobre opinie o tej marce i jej produktach, więc chętnie sprawdzę działanie tego kremu, na ile pozwoli mi zawartość dwóch próbek. Szkoda, że nie ma ich więcej, ale w sumie 3ml, powinno wystarczyć na kilka użyć.

Krem do twarzy Fotoultra Age Repair SPF50, Isdin (50ml/119zł, w boxie dwie saszetki po 2ml)



„Krem przeciwsłoneczny o potrójnym działaniu przeciw fotostarzeniu skóry o lekkiej, szybko wchłaniającej się konsystencji.”
 

  Kremy z filtrem stosuję na co dzień i chętnie ten poznałabym bliżej, szkoda, że w boxie nie znalazł się pełnowymiarowy produkt lub miniaturka. Próbki pozwolą mi na dwa użycia, a to wystarczy, aby stwierdzić czy krem nie wywołuje efektów ubocznych na mojej skórze.





  Pudełko Pure Beauty „Enjoy the Sunshine”, a raczej jego zawartość pozytywnie mnie zaskoczyła. Znalazły się w nim produkty dla mnie hitowe: olejek do demakijażu, kremu BB, serum rozświetlające. Na drugim miejscu na podium mojego zadowolenia znajduje się; peeling do twarzy i mgiełka zapachowe. Najmniej na ten moment ucieszyły mnie suplementy diety. Ogólnie oceniając całą zawartość pudełka, jest to 8,5/10. Podoba mi się ten wynik i mam nadzieję, że kolejny box będzie równie udany.


Jak podoba się Wam zawartość pudełka Pure Beauty?

 

 

Copyright © Anszpi blog , Blogger