„Rewanż”, Katarzyna Nowakowska

„Rewanż”, Katarzyna Nowakowska

 

   „Rewanż” to kontynuacja „Zagrywki”, a jednocześnie zakończenie serii o pięknej pani prezes klubu piłkarskiego. Musieliśmy czekać na niego prawie 1,5 roku, ale musicie wiedzieć, że było warto. Autorka zapewnia niezłą rozrywkę w trakcie czytania i szczerze mówiąc, trochę żałuję, że ta seria ma tylko dwa tomy.



„Jacob kolejny raz złamał Abi serce, a wszystko zepsuło się w najmniej odpowiedniej chwili. Jednak wspólna przeszłość tych dwojga nie daje o sobie zapomnieć. Łączy ich zbyt wiele wspomnień. Wiąże też świat NBA, który oboje mocno kochają, ale którego też nienawidzą. Abigail musi iść naprzód. Zraniona kobieta postanawia się odegrać. Jacob tonie we własnych błędach i zgubnym ego, a to wszystko ściąga go coraz bardziej w dół. Czy pojawienie się w grze nowego mężczyzny sprawi, że Jacob zawalczy o Abi? A może romans, który zaczął się od oszustwa, okaże się czymś więcej? Czy w świecie, w którym wszyscy grają nieczysto, jest szansa na prawdziwą miłość?

To będzie naprawdę mocny rewanż.”



  Abi zaczyna nowe życie, wprowadza się do niej jej brat Daniel. Ona próbuje wyleczyć złamane serce. Nie jest to jednak łatwe, kiedy musi pracować razem z Jacobsem, dlatego postanawia zmienić pracę i odchodzi z klubu. Świat NBA jest dla niej bardzo ważny, ale jednocześnie utrudnia jej życie. Czy uda się jej z niego zniknąć? Jacobs upada, jego los znajduje się na dnie, mężczyzna nie potrafi poradzić sobie z utratą Abi, na co sam zapracował. Nie umie zapanować nad swoim życiem i swoim zachowaniem ciągnie kobietę ze sobą w przepaść. Czy Abi uwolni się od toksycznej znajomości? Czy każda miłość kończy się happy endem?

  „Rewanż” to książka, która rozwala emocjonalnie. Autorka z pierwszej części, gdzie pokazywała młodzieńczą miłość przeszła do miłości toksycznej, która więcej zabiera, niż daje. Bohaterowie przechodzą przemianę, Abi staje się silniejsza i bardziej odporna na manipulacje Jacobsa. Mężczyzna jednak idzie w drugą stronę, jego słabości i uzależnienia odbierają mu wszystko. Ich związek nie jest „zdrowy”, dlatego Abi nie chce go ciągnąć. Czy jej się to uda? Pojawia się nowy bohater- Conrad. Przyznaję, że początkowo nie mogłam go rozgryźć, to idealny mężczyzna, w co trudno uwierzyć. Czy aby na pewno, o tym przekonajcie się sami, nie chce zbyt wiele zdradzać. Zakończenie bardzo mnie zaskoczyło, ale pokazało, że nie zawsze musi być schematycznie w miłości i związkach. To nie jest łatwa historia dwóch zakochanych osób, porusza inne tematy jak uzależnienie, problemy z emocjami, zemsta, nieprzepracowane trudne dzieciństwo. Fabuła z prostej (początkowo) staje się rozbudowana, wywołuje liczne emocje, budzi coraz większą chęć czytania dalej, a koniec miażdży. Brawa dla autorki za całą historię i wielkie podziękowania.



„Patrzę na niego i widzę miłość.
Prawdziwą miłość.
Nie taką, jaką widzą inni.
To nasza miłość, która zawsze była odmienna.
To nasza miłość, dla której niby nie było happy endu, a jednak teraz oboje jesteśmy szczęśliwi. Można kogoś kochać, ale nie być razem. Można kogoś kochać, a być szczęśliwym z kimś innym. Bo miłość to wybór. Bo jeśli kogoś kochasz, to czasami musisz pozwolić mu odejść.”


Czytaliście „Zagrywkę” i „Rewanż”? Jakie są Wasze wrażenia po tej historii?


3x serum do twarzy Nature Queen

3x serum do twarzy Nature Queen

 

  Myślę, że nikomu nie trzeba przedstawiać naszej polskiej naturalnej marki kosmetyków Nature Queen. Na blogu prezentowałam kilka ich produktów i szczerze przyznaję, że jest to jedna z moich ulubionych firm, które dbają o moją pielęgnację. Dziś po wielu tygodniach testów mam dla Was recenzje trzech serum do twarzy, które pojawiły się w ofercie marki wiosną.



  Nature Queen zaskakuje często nowościami i tak też było, kiedy na rynek trafiły serum do pielęgnacji twarzy. Trzy rodzaje, o różnych zastosowaniach i dające różne efekty. Każdy może wybrać odpowiedni produkt do swojej skóry, potrzeb i upodobań. Do wyboru mamy serum: nawilżająco-witaminowe, regulujące i liftingujące.

  Każde z serum umieszczone jest w szklanej buteleczce o pojemności 30ml. Opakowanie wyposażone jest w pipetkę, która umożliwia aplikację produktu. Teraz przyzwyczaiłam się do takiego „dozownika”, ale na początku zdecydowanie bardziej ucieszyłabym się z pompki. Szata graficzna serum jest typowa dla marki, prosta i utrzymana w stonowanych kolorach. Podobają mi się opakowania tych kosmetyków, zwracają na siebie uwagę.

Serum nawilżająco-witaminowe Nature Queen


  Serum najbardziej zaciekawiło mnie z całej trójki, jest wprost stworzone do pielęgnacji mojej cery. Zaczynając jednak od początku, to wspomnę o jego aspektach technicznych: ma gęstą delikatną konsystencję, jest lepkie o białym zabarwieniu. Bardzo przyjemnie pachnie, zapach nie pozostaje zbyt długo na skórze. Serum przyjemnie się rozprowadza, dość szybko wchłania, ale pozostawia lepką warstwę. Warto odczekać chwilkę z dalszą pielęgnacją, aby serum dobrze wchłonęło się w skórę, a efekt lepkości zanikł.


Serum nawilżająco witaminowe Naturę Queen


  Serum nawilżająco-witaminowe przeznaczone jest do pielęgnacji skóry suchej, czyli takiej jak moja. Po nałożeniu produktu na skórę od razu wyczuwa się efekt nawilżenia, wygładzenia, ukojenia i widać delikatne rozświetlenie. Stosując ten produkt dłuższy czas, skóra staje się zdecydowanie jaśniejsza, wygląda na zdrowszą, jej barwa jest równomierna. Widać odżywienie, czuć zwiększoną elastyczność skóry. Produkt nadaje się pod makijaż, nie wpływa jednak na jego trwałość.




  W składzie serum znajdziemy: wysokocząsteczkowy hialuronian sodu, niskocząsteczkowy hialuronian sodu, ekstrakt z kopru morskiego, bio polimer o silnym działaniu nawilżającym, olej winogronowy, witamina E, Vitamin D3-like, pochodna witaminy C (tetraizopalmitynian askorbylu), ekstrakt z prawoślazu, ekstrakt z miodunki plamistej, D-pantenol.

Serum intensywnie liftingujące Nature Queen


  Serum liftingujące jako drugie w kolejności testowałam i także jestem z niego zadowolona. Jego konsystencja jest rzadsza od wersji witaminowej, bardziej płynna. Szybko się wchłania, na skórze pozostawia delikatną powłokę. Wystarczy 2-3 krople, aby pokryć całą twarz produktem, które jest bardzo wydajne. Zapach bardzo delikatny i subtelny, lekko kremowy.




  Serum liftingujące przeznaczone jest do każdego rodzaju skóry, jego zadaniem jest lifting skóry, napięcie, spłycenie zmarszczek, ujędrnienie. Podczas początkowego stosowania można zauważyć dobre nawilżenie skóry i wygładzenie. Po kilku dniach i z upływem czasu przy regularnym stosowaniu skóra przechodzi przemianę i naprawdę wygląda na młodszą, przede wszystkim jest bardziej napięta i elastyczna, ale nie ściągnięta. Zmarszczki nie zostają w całości spłycone, ale optycznie wydają się mniejsze. Najwięcej zmian zauważyłam w okolicach oczu, gdzie kurze łapki goszczą od dawna. Cera jest wyrównana kolorystycznie, znikają nierówności kolorytu.




  W składzie serum znajdziemy: ekstrakt z maku polnego, Inst’Tight, Detoskin, Biopolimer o silnym działaniu nawilżającym, Witamina E, Olej z rzeżuchy łąkowej.

Serum regulujące Nature Queen


  Serum regulujące bardzo krótko stosowałam, ze względu na zawartość szałwii w składzie. Niestety, ale powoduje ona u mnie uczulenie, dlatego już pierwsze stosowanie było ostrożne. Serum ma rzadką strukturę, bardzo szybko się wchłania i jest praktycznie niewyczuwalne na skórze. Różni się od swoich poprzedników kolorem, tutaj mamy kremowy odcień i słabo wyczuwalny zapach.




  Serum regulujące u mnie dało efekt delikatnego nawilżenia, jest „słabe” dla mojej skóry. Wygładza, zmniejsza produkcję serum, wycisza efekt świecenia się. Na szczęście nie zauważyłam u siebie efektu wysuszenia i pieczenia, którego się spodziewałam, skóra była zaczerwieniona, ale tutaj wiem, że winę za to ponosi szałwia. Z obawy o niechciane skutki uboczne, nie stosowałam tego serum i co do jego działania regulującego nie mogę się wypowiedzieć.




  W składzie znajdziemy: Inacalm, hydrolat z kwiatów gorzkiej pomarańczy (neroli), ekstrakt z szałwii, ekstrakt z kawioru limonkowego, ekstrakt z chinowca, olej z ogórecznika, ekstrakt z kurkumy, olejowy ekstrakt z rozmarynu, wysokocząsteczkowy hialuronian sodu, naturalny biopolimer o działaniu silnie nawilżającym, mleczan sodu, porowata mikrosfera krzemionkowa.


  Serum Nature Queen to produkty bardzo fajne i godne zainteresowania. Bardzo polubiłam się z wersją witaminową i to ona jako pierwsza dobiła dna, zaraz po niej stawiam liftingującą, która także świetnie się sprawdziła. Te dwa serum szczerze polecam i sama chętnie do nich wrócę. Serum regulującego nie oceniam, myślę jednak, że posiadaczki cery problematycznej mogą je polubić.

 

  Znacie któryś z tych serum? Używacie kosmetyków? Nature Queen?



„Zobowiązana”, Patrycja Strzałkowska

„Zobowiązana”, Patrycja Strzałkowska

 

  Seria Dark Book od Patrycji Strzałkowskiej doczekała się kontynuacji i jednocześnie zakończenia, które zamyka „Zobowiązana”. Trylogia o kryminalnym świecie, do którego nie każdy wszedł z własnej woli, to ciekawa propozycja warta uwagi.


Zobowiązana Patrycja Strzałkowska


„Pobyt w olbrzymiej luksusowej willi może na pierwszy rzut oka wydać się spełnieniem marzeń…, chyba że jest się w niej więźniem. Przekonała się o tym Agata Sonik, po tym, jak została razem z córką prezydenta, Ewą, porwana z celebryckiej imprezy na barce. Kiedy okazuje się, że za całą sprawą stoi partner Ewy, sytuacja jeszcze bardziej się komplikuje... I choć Agacie udaje się uciec z pułapki, wydaje się, że znalazła się w sytuacji bez wyjścia. Musi się bowiem zmierzyć z przeszłością i nierozwiązaną sprawą zabójstwa swojej siostry, ale też czuje się zobowiązana do tego, by pomóc Ewie, którą zostawiła na pewną śmierć. Od tej chwili pętla na jej szyi coraz bardziej się zaciska. Czy może komukolwiek zaufać? Czy profilerka Iwona Kwiecień, komisarz Wójcik i Burza jej pomogą? Czy uda jej się ocalić córkę prezydenta? I kim tak naprawdę jest Agata?”



  Agata Sonik dostaje zlecenie od Czerwińskiego, które wydaje się łatwe do wykonania. Niestety zostaje porwana wraz z córką prezydenta Ewą i obie są przetrzymywane w zamknięciu. Za uprowadzeniem kobiet stoi Mrozow. Agacie udaje się uciec, jednak Ewa pozostaje w rękach swojego oprawcy. Sonik nie wie co robić i szuka pomocy, tam gdzie nie powinna i ponownie wpada w problemy. Kobieta chce pomóc Ewie, ale czy jej się to uda? Komisarz Wójcik we współpracy z Iwoną Kwiecień próbują dowieźć prawdy, kto stoi za zabójstwem Maji Sonik, odbić Ewę z rąk porywaczy i pomóc córce Czerwińskiego. Czy przestępcy zostaną ukarani?

  „Zobowiązana” to zakończenie serii, więc mamy tutaj sporo wyjaśnień. Bohaterowie zmagają się z przeszłością, która nie była łatwa i próbują uniknąć kary za swoje zbrodnie. Nie wszyscy stróże prawa ukrywają prawdę, a wręcz chcą ją pokazać światu i o to walczą. Walka kłamstwa i tajemnic z prawdą, dobra ze złem trwa i nie jest równa, więc kto wygra? Zostaniecie zaskoczeni obrotem niektórych spraw. Historia do końca budzi ciekawość, a uknute intrygi napędzają akcje.




  Cała seria Dark Book jest udana, warto poświęcić jej czas i przeczytać. Nie jest to jednak lekka i relaksująca historia, podczas czytania trzeba się skupić, aby nie zaginąć w pętli kłamstw i intryg kryminalnego świata, w którym znajdują się bohaterowie. Dla fanów thrillerów jest to pozycja do nadrobienia. Ja dla siebie poszukuje nowych nietypowych książek w dziale nowości na tania książka.

Znacie książki Patrycji Strzałkowskiej?

Odbudowująca maska-serum z olejkiem kokosowym i probiotykami, MBeauty

Odbudowująca maska-serum z olejkiem kokosowym i probiotykami, MBeauty

 

   Maseczki do twarzy bardzo lubię, mogę nawet powiedzieć, że jestem od nich uzależniona. Staram się nakładać je na skórę 2-3 razy w tygodniu. Sięgam po różne maski: zmywalne, nocne, w płacie. Stanowią one stały punkt mojej pielęgnacji twarzy, przyznam, że zdarza mi się po oczyszczaniu pominąć serum i krem, więc wtedy wybieram odżywczą maseczkę, która zaopiekuje się moją skórą. Dziś mam dla Was recenzję maski, która nazwana jest przez producenta także serum, mowa tutaj o masce odbudowującej z MBeauty.

Odbudowująca maska do twarzy mbeauty


  Maseczka zapakowana jest w foliowe opakowanie, na którym znajdziemy informacje na jej temat. Szata graficzna ładna, przyjemna dla okna, od razu, gdy na nią spojrzymy wiemy, że mamy styczność z produktem kokosowym. Maska wykonana jest z włókna celulozowego, które zostało mocno nasączone serum. W opakowaniu to serum pozostaje i ja takie „resztki” wykorzystuje do nasmarowania szyi, a jak jest go więcej to także dłoni i łokci. Płat maski jest sporej wielkości, dobrze przylega do twarzy. Mam taki swój sposób nakładania maseczek w płacie, gdzie przecinam łączenie między otworami na oczy, aby lepiej ona przylegała i tutaj także je zastosowałam. Wtedy mam pewność, że dokładnie moje okolice oczu zostaną pokryte serum.




  W składzie maski, a raczej serum, którym jest ona nasączona, znajdziemy: glicerynę, pantenol, betainę (aminokwas roślinny), olej kokosowy, ekstrakt z zielonej herbaty, wyciąg z liści oczaru wirginijskiego, wodę z kwiatów róży, wyciąg z szałwii lekarskiej, wyciąg z portulaki pospolitej. Skład jest wegański.

  Maska odbudowująca MBeauty na mojej skórze sprawdziła się dobrze, jej stosowanie było przyjemne. Nałożyłam ją na skórę na czas 20 minut, następnie ściągłam i pozostałości serum wklepałam do całkowitego wchłonięcia. Skóra po maseczce była miękka, gładka, nawilżona, odżywiona, czuć było ukojenie, taki stan relaksu i rozluźnienia na twarzy. Jestem zadowolona z efektów i chętnie poznam inne warianty marek tej marki.

 

  Znacie maski MBeauty?

 

 

***

   Sytuacja ekonomiczna w naszym kraju jest ciężka, co doprowadziło wiele osób do długów. Niestety nie każdy jest w stanie je spłacić, a wierzyciele czekają na swoje pieniądze. Na ich szczęście mogą domagać się oddania długu przez windykację, są to prawne działania mające na celu wyegzekwować  spłatę długu. Jeśli znajdujesz się w takiej sytuacji i chcesz odzyskać swoje pieniądze zapoznaj się ze stroną www.aif.com.pl/windykacja/ i poproś prawnika o pomoc. 


„Miłość arystokraty”, Alicja Skirgajłło

„Miłość arystokraty”, Alicja Skirgajłło

 

  Alicja Skirgajłło sprawiła, że wróciłam do regularnego czytania. Tak właśnie ona, a raczej jej książka „Sposób na francuza”, sprawiła mi wielką frajdę podczas czytania i wtedy postanowiłam czytać więcej niż wcześniej. Trzymając się tego postanowienia, w ciągu 2,5 roku przeczytałam kilkaset książek. „Miłość arystokraty” to wiosenna nowość od autorki, którą udało mi się dopiero teraz przeczytać i już teraz Was do niej zachęcam.


Miłość arystokraty Alicja Skirgajłło

  „Snob i lekkoduch. Tak James Truman mówi sam o sobie. I wiecie co? Ma rację. Milioner, arystokrata, dziecko szczęścia, któremu życie podsuwa wszystko pod nos, przewiązane wstążeczką i podane na złotej tacy. Pieniądze, dziewczyny, interesy, hazard... James nie wie, co to porażka ani odmowa. W miłości też nie... Stop. Miłości nie ma. Tak w każdym razie uważa nasz bohater i powtarza to sobie nawet w dniu własnych zaręczyn. Zaręczyn, jak to bywa w arystokratycznych kręgach, zaaranżowanych przez rodziny państwa młodych w celu pomnożenia fortun. James nie ma nic przeciwko temu ... w miłość przecież nie wierzy, a po ślubie wcale nie zamierza przestać czerpać pełnymi garściami z uroków życia.
Czy to możliwe, by ktoś do tego stopnia namieszał w perfekcyjnie poukładanym życiu Jamesa Trumana, że młody milioner dostrzeże coś więcej niż tylko czubek własnego arystokratycznego nosa? I żeby tym kimś nie była dama dorównująca Trumanowi majątkiem i pozycją, a zwykła pokojówka, jedna z tych, których się prawie nie zauważa, a jeśli nawet, to i tak traktuje się jak zabawkę?”



  James urodził się w arystokratycznej rodzinie i od zawsze z tego korzystał. Bawił się, wydawał pieniądze, spędzał czas z różnymi kobietami. Nie uznaje miłości i planuje ślub dla pieniędzy. Pewnego dnia w jego domu pojawia się nowa służąca, która rozwala jego poukładane życie. Clara to specyficzna młoda dziewczyna, która pod ubraniem wieśniaczki skrywa swoje piękno. James wraz z kuzynem Aronem postanawiają się nią zabawić, tak jak z innymi swoimi pokojówkami. Aron szybko odkrywa pięknego łabędzia pod przykryciem brzydkiego kaczątka i się zakochuje, chce walczyć o dziewczynę. Czy James także dostrzeże to, co ma do zaoferowania Clara?


Miłość arystokraty recenzja książki


  „Miłość arystokraty” to zabawna i pozytywna historia, która pokazuje przemianą „brzyduli” w piękną dziewczynę, która oczarowuje mężczyzn wokół. Clara to zaskakująca dziewczyna, ma cięty język i nie boi się mówić tego, co myśli. Wpada ciągle w tarapaty, robi głupstwa i tym samym doprowadza czytelnika do salw śmiechu. James i Aron to zarozumiali arystokraci, którzy myślą tylko o zabawie i przyjemnościach. Patrzą na wszystkich z góry i oceniają po wyglądzie, nie patrząc, co kto ma do zaoferowania. Źle ocenili Clarę, która pokaże im na co ją stać i to z przytupem. Dziewczyna otworzy im oczy, ale czy nie będzie za późno? Jak pojawienie się Clary w domu arystokraty odmieni jego domowników?

  Książka jest fantastyczna, chodź dość gruba z małą czcionką czytałam ją z zapałem. Znając niecodzienny styl autorki wiedziałam, że poświęcony czas będzie udany i wcale się nie pomyliłam. Pośmiałam się do łez i oderwałam od rzeczywistości. Alicja nie boi się w swoich historiach dawać czytelnikowi burzliwych relacji wśród bohaterów, wyśmiewać ich zachowanie, drwić i rozbawiać. Ta książka to komedia romantyczna, która pokazuje różnice kulturalne i często niesprawiedliwe traktowanie biedniejszych. Ja jednak skupiłam się na humorze autorki i romansie, jaki rozegrał się w arystokratycznym domu. Chętnie obejrzałabym film na podstawie tej książki, jestem pewna, że szybko stałbym się hitem kinowym.


  Znacie książki Alicji Skirgajłło?

 


***

  Do końca wakacji został miesiąc, wolny czas szybko ucieka. Powoli przygotowujemy się do nowego roku szkolnego, gdzie Milenka idzie do zerówki. Natłok zakupów wyprawki powoduje u niej stres, więc aby go zniwelować chcemy zając jej myśli zabawą. Uważam, że idealne odstresowujące zabawki to klocki lego, które zajmują czas na długie godziny. Na stronie klocki-2.pl znajdują się naprawdę fantastyczne zestawy, które przydadzą się także na długi zimowe wieczory. 



Co warto zwiedzić w Wałbrzychu?

Co warto zwiedzić w Wałbrzychu?

 

   Wałbrzych to miasto leżące na Dolnym Śląsku jest znane z legendy o „Złotym Pociągu”. Jest to miejsce licznie odwiedzane przez turystów, a także poszukiwaczy zaginionego skarbu. Będąc na wycieczce w Wałbrzychu, warto odwiedzić kilka urokliwych i ciekawych miejsc.

 



  Ciekawe miejsca Wałbrzychu:

  • Rynek- każde miasto za punkt główny ma rynek, nie inaczej jest w Wałbrzychu. W centrum znajduje się ozdobna fontanna, a wokół coraz ładniejsze odnowione budynki i zagospodarowanie terenu. Warto zwrócić uwagę na kamienice: pod Kotwicą, z trzema różami, pod czterema Altanami.
  • Zamek Książ- jest to trzeci co do wielkości zamek w Polsce i zalicza się do szlaku zamków piastowych.
  • Książański Park Krajobrazowy- otacza Zamek Książ, nadaje się na spacer i podziwianie okolicy z punktu widokowego.
  • Sanktuarium Matki Bożej Bolesnej- znajduje się na starym mieście, przy placu kościelnym. Jest to najstarszy zabytek Wałbrzycha.
  • Muzeum porcelany- miejsce, gdzie można podziwiać dużą i piękną kolekcję porcelany nie tylko z Wałbrzycha, ale także całej Polski i Europy.
  • Stara kopalnia- dziś znajduje się tam centrum nauki i sztuki, które powstało na terenie kopalni. Muzeum przedstawia dawne czasy kopalni, pokazuje jak ona funkcjonowała. Na terenie kopalni znajduje się wieża widokowa i galeria sztuki współczesnej.
  • Borowa- najwyższy szczyt Gór Wałbrzystkich (853 m n.p.m.), gdzie znajduje się wieża widokowa, z której można podziwiać daleką panoramę.
  • Palmiarnia- miejsce, gdzie można podziwiać setki różnej roślinności z całego świata, a także liczne zwierzęta. Palmiarnia została wybudowana przez władcę Jana Henryka XV dla swojej żony Daisy. To dla niej do stworzenia unikalnej aranżacji ściągnął zastygłą lawę z wulkanu Etna.


  Wałbrzych to idealne miejsce do krótkiej 1-2 dniowej wycieczki, gdzie można poznać jego historię, spędzić czas na poznawaniu zabytków i krajobrazów, czy też odpocząć pod palmami. Chcąc zwiedzić i zobaczyć jak najwięcej w trakcie swojego pobytu w mieście, warto skorzystać z taxi Wałbrzych.


Wpis reklamowy


„Znikające nadzieje”, Justyna Chrobak

„Znikające nadzieje”, Justyna Chrobak

 

   Lubię czytać romanse, ale kiedy czuję przestyt, robię przerwę i wtedy sięgam po inny gatunek literacki. Ostatnią moją odskocznią od romansów był kryminał od Justyny Chrobak Znikające nadzieje.



„Co zrobisz, kiedy twoje poukładane, szczęśliwe życie nagle zamieni się w koszmar?
Hania jest szczęśliwą mężatką, marzy o dziecku i prowadzi Fundację „Nadzieja” dla kobiet w trudnej sytuacji. Wydawałoby się, że w jej życiu wszystko jest poukładane i trwałe. W jednej chwili jednak, z niezrozumiałego dla niej powodu, wszystko zaczyna się zmieniać.
Szymon musi spłacić dług wdzięczności, dlatego niechętnie, ale zgadza się wykonać ostatnie już powierzone mu zadanie. Ma zostać wolontariuszem, by pomóc Fundacji dotrzeć do większej liczby potrzebujących.
Nagle, w tajemniczych okolicznościach, zaczynają znikać podopieczne Nadziei. Hania nie potrafi przejść obok tego obojętnie. Nie otrzymuje pomocy tam, gdzie się jej spodziewała i musi rozpocząć poszukiwania na własną rękę. Czy będzie w tym całkiem sama?”



  Hania jest szczęśliwą mężatką, prowadzi fundację „Nadzieja”, która zajmuje się osobami z problemami w domu: przemoc, alkoholizm, bieda. W fundacji pojawia się kobieta, która chce pomóc i rozreklamować fundację, aby pomagała większej ilości kobiet. Katarzyna oddaje Hannie swojego pracownika na miesiąc, aby zadbał o marketing „Nadziei”. Wkrótce pracę zaczyna Szymon i jego efekty są szybko widoczne, do fundacji zgłaszają się nowe kobiety i spływają datki od darczyńców oraz różnych instytucji. W tym samym czasie znikają podopieczne fundacji, które z dnia na dzień przestają się w niej pokazywać i ślad po nich zaginął. W domu Hanny także nie dzieje się dobrze jej mąż dostaje ataków szału, sięga po alkohol i staje się nieprzewidywalny. Co łączy te wszystkie zdarzenia?




  „Znikające nadzieje” to historia pokazująca problemy społeczne: alkoholizm, zachowania patologiczne, przemoc, sprzedaż kobiet, przekupstwo. Autorka w prosty sposób wszystkie te problemy pokazuje i jednocześnie daje tajemniczą historię, która śledzi się z zainteresowaniem. Rozwiązanie zagadek i zakończenie jest przewidywalne, ale w akcji znajdują się zaskakujące sytuację, które podkręcają atmosferę. Książka pokazuje, jak ważne jest w życiu poczucie bezpieczeństwa, spokój, domowa harmonia, miłość i rodzina. Niestety nie każdy może tego zaznać, wtedy trzeba reagować i pomagać osobom, które znajdują się w trudnej sytuacji. Czasem ciężko wyrwać się z takich sytuacji wierząc, że coś się zmieni. Jeśli chodzi o samą książkę, jest ona napisana prostym językiem, przez co czyta się ją szybko i przyjemnie. Przedstawiane problemy są odczuwalne przez czytelnika, dają do myślenia.

 

Czytaliście tę książkę? 

 

 

 

***

Dziś ponownie chcę poruszyć temat, który nie wydaje się powiązany z ochroną środowiska, a jest i to bardzo. Mieszkam na wsi i bardzo często spotykam się z ogłoszeniami, które wieszane są na drzewach. Niestety takie działania wpływają na stan drzew, niszczą je. Ważne jest to, abyśmy zwracali na to uwagę i wykorzystywali gabloty na ogłoszenia. Uważam, że władze powinny w każdej miejscowości postawić takie gabloty, które będą skupiać w jednym miejscu różne informacje, a drzewa pozostaną "czyste". 



Hair in Balance by OnlyBio odżywka bez spłukiwania

Hair in Balance by OnlyBio odżywka bez spłukiwania

 

   Pielęgnacja włosów nie musi być trudna i czasochłonna, wystarczy dobrać odpowiednie kosmetyki. Sama się o tym przekonałam i teraz łatwiej dbać mi o swoje pasma. Chętnie stosuje produkty bez spłukiwania, które wystarczy nałożyć, a one sobie działają, kiedy my o tym nie myślimy. Takim produktem jest nowość na rynku, czyli Hair in Balance by marki OnlyBio odżywka bez spłukiwania.


OnlyBio odżywka bez spłukiwania

„Ekspresowy sposób na bad hair day
Odżywka bez spłukiwania z linii Hair in Balance powstała z myślą o szorstkich, plączących się włosach. Sprawia, że pasma stają się gładkie, lśniące i łatwo się rozczesują. Jednocześnie zostają zabezpieczone przed łamaniem i kruszeniem się. Dzięki temu produktowi szybko okiełznasz swoje włosy nawet w bad hair day.”

Hair in Balance OnlyBio

  Odżywka umieszczona jest w plastikowym opakowaniu, które wyposażone jest w wygodną pompkę. Kolorowa szata graficzna przyciąga uwagę jak większość produktów marki. Podoba mi się taki look kosmetyków. Konsystencja odżywki jest aksamitna i kremowa, średnio gęsta o ładnym owocowym zapachu.


Odżywka bez spłukiwania OnlyBio


  Hair in Balance to odżywka do stosowania jako ostatnie element pielęgnacji włosów, należy nałożyć ją na umyte i wilgotne włosy. Rozprowadza się przyjemnie, szybko wchłania we włosy i ekspresowo na nie wpływa. Pierwsza zauważalna rzecz to wygładzenie włosów, które łatwiej się rozczesują, stają lejące i miłe w dotyku. Włosy zostają nawilżone, nabłyszczone, a ich końcówki zabezpieczone przed zniszczeniami. Lekka chodź delikatnie oleista formuła, nie odciąża włosów, nie sprawia, że wyglądają na tłuste czy nieświeże, a zdrowo i ładnie. Na własną rękę odżywkę stosuje także na suche włosy na same końcówki, aby je zabezpieczyć na co dzień.


Recenzja odżywki bez spłukiwania OnlyBio


  Marka OnlyBio należy do moich ulubionych, jeśli chodzi o pielęgnację włosów i ponownie mnie nie zawiodła. Odżywka dobrze spisuje się na moich włosach, lubię jej używać i mam zamiar wprowadzić ją na stałe do pielęgnacji swoich włosów. Cieszę się, że znalazła się ona w pudełku Pure Beauty Wyspa Skarbów.


Znacie kosmetyki OnlyBio?


Copyright © Anszpi blog , Blogger