Naturalne maski do włosów Garnier Fructis Hair Food

Naturalne maski do włosów Garnier Fructis Hair Food

 

 

  Od kilku miesięcy staram się dbać o swoje włosy najlepiej jak potrafię. Rozbudowana pielęgnacja przy każdym myciu, zabezpieczanie codziennie produktem silikonowym i ochrona przed uszkodzeniami mechanicznymi. Nie jest mi łatwo ogarnąć swoje włosy. Ostatnie rozjaśnianie dało mi skutecznie popalić, nawet w dosłownym znaczeniu. Włosy stały zniszczone, suche, łamią się, rozdwajają, plączą, puszą i zdecydowanie wymagane jest cięcie. Maski Garnier Fructis Hair Food postanowiłam poznać jeszcze przed rozjaśnianiem, kiedy pasma były w całkiem dobrej formie. Zdecydowałam się na wersje banana i papaya, ale mam jeszcze ochotę na goja.

 

Naturalne maski do włosów Garnier Fructis Hair Food

  Maski Garnier Fructis Hair Food umieszczone są w plastikowych słoikach o pojemności 390ml. Szata graficzna ciekawa, nawiązująca do nazwy poszczególnej maski. Do wyboru jest pięć wariantów, ja zdecydowałam się sprawdzić dwie: odżywczą banana i regenerującą papaya. Obie mają gęste kremowe konsystencje, dzięki czemu są wydajne. Opakowanie wystarcza na długi czas. Zapach wersji bananowej jest ciekawy, to lekka woń z nuta bananową zmieszana z wanilią. Wersja papya zdecydowanie bardziej spodobała mi się pod względem zapachu, tutaj jest on owocowo-cytrusowy. Zapachy utrzymują się na włosach.

 

Naturalne maski do włosów Garnier Fructis Hair Food

Garnier Fructis Banana Hair Food

  Wersja z bananem przeznaczona jest do włosów, które potrzebują odżywienia i są bardzo suche. Samo przeznaczenie maski mnie skusiło do jej sprawdzenia. Nakładam ją po umyciu włosów na czas co najmniej 20 minut. Nigdy nie żałuję produktu i dokładnie pokrywam nią całe włosy i związuje w kok. Pasma po tym czasie podczas płukania są lejące i śliskie, następnie dobrze się rozczesują. Ostatnio czeszę włosy na pół mokre, dziwnie się falują i podkręcają, więc po myciu najłatwiej w tym momencie je rozczesać. Włosy po tej masce są gładkie, miękkie, dociążone, nawilżone, fajnie się układają. Niestety końcówki aktualnie są w złym stanie i maska za mało je dyscyplinuje, są lekki i trudne do ogarnięcia. Zanim takie były, to fajnie się prezentowały po tej masce. Wybierając tę maskę trochę ryzykowałam, jest bardziej odpowiednia do niższej porowatości włosów, a moje są wysokoporowate.

Garnier Fructis Banana Hair Food

  W jej składzie znajdziemy: masło shea, oliwę z oliwek, ekstrakt z banana, olej sojowy, olej z nasion słonecznika, wyciąg z rozmarynu, olej kokosowy, olej avocado, gliceryna. Skład humektantowo-emolientowy, ale banan zawiera proteiny, więc można uznać, że jest lekko proteinowa.

Garnier Fructis Papaya Hair Food

  Wersja z papają to maska regeneracyjna do włosów zniszczonych. Nakładam ją tak jak wersje bananową, po myciu i na kilkadziesiąt minut. Działanie ma podobne, włosy są lejące i łatwo je rozczesać. Musze jednak dodać, że nakładam na nie odrobinkę serum silikonowego lub krem Garnier Fructis Sos Repair. Włosy po tej masce są super wygładzone, dociążone, lekko wyprostowane (to mi się podoba bardzo), nawilżone i takie odżywione. Efekty bardzo fajne, ale i krótkotrwałe. W obecnym czasie na długości maska spisuje się fajnie, ale z końcówkami sobie już tak dobrze nie radzi. Planuję cięcie i wtedy będę już całkowicie zadowolona po jej zastosowaniu. Ta wersja zdecydowanie bardziej mi się spodobała, dyscyplinuje włosy i regeneruje je. Zapach także ma bardziej przyjemny.

 

Garnier Fructis Papaya Hair Food
 
  W składzie znajdziemy: ekstrakt z papya, wyciąg z amli, olej sojowy, olej z nasion słonecznika, olej kokosowy, gliceryna. Skład jest humektantowo-emolientowy.

  Maski Garnier Frutic Hair Food to produkty z naturalnym składem, wegańskie, bez parabenów, sztucznych barwników, silikonów. Fajne w nich jest to, że można je stosować na trzy sposoby: jako odżywkę na kilka chwil po myciu, jako maskę na kilkanaście minut i na sucho w minimalnej ilości. Sama bardzo je polubiłam. Jako produkt naturalny naprawdę daje fajne efekty na włosach, a moje ulubione silikony mogę sobie i tak dołożyć. Kiedyś mało chętnie sięgałam po pielęgnację bezsilikonową i nadal tak jest, ale nie boję się takich kosmetyków. Maski nadają się do pielęgnacji kręconych pasm, są zgodne z zasadami curly girl. Skład sprawia, że maski nadają się do mycia. Sama tego nie sprawdziłam, ponieważ nie lubię tej metody, ale kręconowłose mogą spróbować.

 

 
  Dostępność jest bardzo dobra, można je znaleźć w większości w drogerii i często w fajnych promocjach. Normalnie cena maski to ok. 25zł, ale można kupić je już od 16-18zł. 



Znacie maski Garnier Fructis Hair Food? 

 

 


 

 


 

„Zimna S”, Justyna Chrobak

„Zimna S”, Justyna Chrobak

 

 

   Zimna S to książka, którą chcąc ocenić, musiałam dobrze przemyśleć. Mam lekki przesyt, podobnych historii, które nie wywołują podczas czytania wybuchowych emocji. Mam bardzo mieszane odczucia wobec niej. Poznajcie historię Malwiny.

 

„Zimna S”, Justyna Chrobak

  „Życie nauczyło ją, że nie może sobie pozwolić na słabość. Jednak gdy rodzi się namiętność, złamanie zasad staje się cholernie kuszące.
Malwina jest typem silnej kobiety, która wie, czego chce i jak ma to osiągnąć. Prowadzi własną firmę, jest wyrachowana i skuteczna. Nie ma czasu i ochoty na miłosne dramaty. Wie, że nikt nie zadba o nią tak dobrze, jak ona sama.
  Za namową współpracownika zatrudnia Sebastiana, który szybko zaczyna działać jej na nerwy. Dodatkowo zbliżają się święta, których kobieta nie cierpi. Gdy więc na horyzoncie pojawia się przystojny Adam, Malwina pozwala sobie na niezobowiązujący romans. Ma przecież swoje potrzeby.
  Pewnego dnia dzwoni do niej ojciec. Dostaje groźby, ktoś chce się na nim zemścić, a Malwina stała się celem. To burzy jej cały porządek. Tym bardziej że związek z Adamem się rozwija, ale i Sebastian coraz częściej zajmuje jej myśli.”

 

„Zimna S”, Justyna Chrobak

  Malwina to młoda ambitna kobieta, prowadzi firmę, która wyszukuje rzeczy, jakich pragną ludzie, ale sami nie są w stanie ich znaleźć. Jej życie jest perfekcyjne i z góry zaplanowane, żyje według schematu. Nie wiąże się z mężczyznami, interesują ją jednorazowe przygody sexualne. Związki traktuje z pogardą, nie odwzajemnia uczuć. Jej ułożone życie burzy powrót ojca, który informuje ją, że jest w niebezpieczeństwie. Malwina nie chce pomocy i ochrony ojca, ma do niego żal z przeszłości. Poznaje Adama, który staje się kimś więcej niż mężczyzną do sexu. Pojawia się także Sebastian, informatyk (ochroniarz), który drażni kobietę, ale wywołuje też inne emocje. Czy kobieta odnajdzie spokój? Czy zagraża jej śmiertelne niebezpieczeństwo? Czy Sebastian ją ochroni? 


  Zimna S to książka, która daje złudzenie, że to romans. Okładka i tytuł daje wyobrażenie romansu w roli głównej z zimną suką. To książka pokazująca relacje międzyludzkie, brak porozumienia i brak odwagi w mówieniu prawdy. Historia trochę  podobna do wielu innych, jednak z drugim dnem, które trzeba wyłapać. Bohaterowie bez wyrazu, nie wzbudziły we mnie żadnych emocji, trudno było mi „wejść” w ich życie. Akcja przewidywalna, brakuje zaskoczenia i efektów wow. Książkę czytałam kilka dni, trudno było mi przez nią przebrnąć. Nie lubię takich historii pisanych w narracji trzecioosobowej, trudniej jest zrozumieć emocje i odczucia bohaterów, jeśli nie są opisywane przez nich samych. Książka będzie mieć kontynuacje, mam nadzieję, że w dalsze losy Malwiny będą ciekawsze.

 

„Zimna S”, Justyna Chrobak
 
  Informacje techniczne:
Tytuł: Zimna S
Autor: Justyna Chrobak
Wydawnictwo: Kobiece
Ilość stron: 312


  Znacie książki Justyny Chrobak?

 

 


 

 



Jak usprawnić pracę w magazynie?

Jak usprawnić pracę w magazynie?

 

   Magazyn w każdej firmie to jedno z ważniejszych miejsc, które ma bezpośredni wpływ na pracę i funkcjonowanie danej firmy. Sprawne działania magazynu pozwala na rozwój, dobre działanie firmy, zadowolenie klientów i samego właściciela. Należy zadbać o jak najlepsze działanie magazynu, dlatego podpowiadam na, co zwrócić uwagę jak usprawnić taką pracę.

 

jak usprawnić pracę w magazynie


  1. System zarządzania WMS- dobry program magazynowy pozwala odpowiednio zarządzać pracą i monitorować efekty. System wms analizuje wszystkie wydarzenia magazynowe (przyjęcie towaru, składowanie, kompletację, weryfikację i wydanie) co usprawnia wszelkie działania. System pomaga w efektywnym kontrolowaniu zapasów, skróceniu czasu kompletowania przesyłki, eliminuje pomyłki, zmniejsza koszty magazynowania, ogranicza utratę pieniędzy i kontrole na bieżąco stan magazynu. System wms nazywany jest mózgiem magazynu.


  2. Plan zagospodarowania magazynu-
dobry układ i rozplanowane ułożenia półek i miejsc do przechowywania towaru jest ważne. Rzeczy często wydawane powinny znajdować się na pierwszym planie, rzeczy rzadziej wydawane mogą znajdować się dalej. Ulokowanie produktów dużej rotacji blisko strefy odbioru ułatwia pracę i pozwala zaoszczędzić czas na przewożenie. 


  3. Wydawanie produktów- przemyślane i dobrze opracowane wydawanie produktów ma wpływ na przepływ produktów przez magazyn. Metod wydawanie towarów jest kilka:
- towar, który jako pierwszy został przyjęty do magazynu, jako pierwszy go opuszcza
- według daty ważności, produkty z krótszą data wydawane są w pierwszej kolejności
- według numerów seryjnych


  4. Pracownicy- za każdą pracą stoi człowiek, który odpowiada za działanie magazynu. Warto inwestować w pracownika, dlatego ważna jest odpowiednia ilość osób na danym stanowisku. Pracownik nie może być obciążony nadmiarem pracy, powinien przechodzić szkolenia i się rozwijać. Dodatkowym wabikiem dla pracownika są nagrody i bonusy za dobrze wykonaną pracę.


  Mój mąż pracował ponad rok na magazynie. Czas ten był dla niego męczący i trudny. Można powiedzieć, że praca magazyniera jest łatwa i przyjemna. Większość czasu przed biurkiem, składanie zamówień i wydawanie materiału. W rzeczywistości nie było tak kolorowo i mąż zrezygnował z tego stanowiska. Powodem utrudnionej pracy był źle dobrany system zarządzania i proces pracy narzucony przez „górę”. Tak, więc z doświadczenia wiem jak ważna jest dobra organizacja pracy na magazynie.

 

 

 


 

 

Nawilżane płatki do demakijażu Bel

Nawilżane płatki do demakijażu Bel


  Makijaż zazwyczaj zmywam przy użyciu olejków lub pianek. Ta metoda najlepiej się u mnie sprawdza, dodatkowo olejki pielęgnują skórę. W okresie wyjazdów postanowiłam poszukać szybszego rozwiązania i trafiłam na nawilżane płatki Bel. Zastępują one zwykły płatek kosmetyczny oraz produkt do demakijażu. A jak się sprawdzają?

 

Nawilżane płatki do demakijażu Bel


  Płatki do demakijażu Bel umieszczone są w plastikowym pudełeczku. Opakowanie zabezpieczone jest sreberkiem, aby płatki nie wysychały. W środku mieści się 30 sztuk płatków, które są wilgotne. Zaskoczeniem dla mnie było, brak płynu w pudełeczku. Po wyjęciu płatków należy je szybko zamknąć, ponieważ wysychają.

 

Nawilżane płatki do demakijażu Bel


  Płatki radzą sobie średnio przy usuwaniu makijażu. Kolorówkę z oczu, aby usunąć trzeba czasu. Zawsze przytrzymuję płatek na oku i czekam, aż makijaż się rozpuści, tutaj trzeba długo trzymać, a potem dobrze pocierać. Produkty do twarzy usuwa lepiej, wystarczy przemyć wacikiem skórę i gotowe. Po demakijażu myję buzię i nie pozostaje na niej dużo kolorówki, ale nie jest też całkowicie czysta. Uważam, że płatki mogą pomóc w demakijażu, ale nie zastąpią takiego dobrego  olejku, który bezproblemowo radzi sobie z usuwaniem makijażu. Plusem jest brak podrażnienia czy uczulenia. Aktualnie sięgam po te płatki podczas zdjęć na bloga, kiedy wykonuję swatche na ręce. Dzięki nim nie muszę biegać co chwilę do łazienki.

 

Nawilżane płatki do demakijażu Bel


  Do wyboru są trzy warianty: z aloesem, z minerałami i z efektem peelingu. Sprawdziłam dwie pierwsze wersje i nie odczułam żadnej różnicy w działaniu. Za opakowanie zapłacimy ok. 12zł.

Sięgacie po nawilżane płatki do demakijażu?

 


***

  Mamy dopiero październik, jednak już teraz zaczynam planować prezenty na grudzień. Mikołaj i święta to czas kiedy lubię obdarowywać swoich bliskich upominkami. Ostatnio mam problem z prezentem dla męża, chyba ma już wszystko i nie mówi nic, co by chciał nowego. Przeglądając propozycje trafiłam na  bransoletki męskie ze stali chirurgicznej. Myślicie, że to dobry pomysł? Osobiście lubię męską biżuterię, potrafi ona dodać stylizacji pazura. 

 

 

 


 

 



„Walcz o mnie”, Patrycja Różańska

„Walcz o mnie”, Patrycja Różańska

 

   W ostatnim czasie książki, które czytałam to w większości debiuty. Lubię poznawać nowych autorów, świeża „krew” to zawsze coś ekscytującego. Walcz o mnie Patrycji Różańskiej to nowość na literackim rynku. Sam tytuł daje ogromne  wyobrażenie, czego może dotyczyć treść, ale z opisem ciekawość wzrasta. Jakie mam wrażenia po przeczytaniu?

 

Walcz o mnie Patrycja Różańska


  „Co się dzieje, gdy spokojne i monotonne życie zmienia się nie do poznania?

  Emily jest młodą, zamkniętą w sobie kobietą, która cały czas próbuje uporać się z koszmarną przeszłością. Zmiany zachodzące w życiu dziewczyny nie należą do jej ulubionych, a nagła propozycja nowej pracy powoduje niezłe zamieszanie. A kiedy do świata Emily wkracza niedostępny Alex, zaczyna się prawdziwe tornado. Alex to mężczyzna niedostępny, otoczony murem nie do przebicia.
Jest niewzruszony, szczególnie dla kobiet. Nigdy niczego nie obiecuje i nie bierze odpowiedzialności za uczucia innych. Kiedy w jego życiu pojawia się piękna Emily, pojawiają się uczucia, które kompletnie go zaskakują.

  Czy tych dwoje poradzi sobie z uczuciem, które ich połączy?
Wszystko może się zdarzyć, kiedy demony przeszłości wychodzą w ukrycia.”


  Emily ma 24 lat. Zaczyna pracę w wydawnictwie i tym samym zmienia się całe jej życie. Dziewczyna zmaga się z ciężką przeszłością, straciła rodzinę w pożarze. Nie ma nikogo bliskiego, oprócz przyjaciółki Alison i jej rodziców. Poznaje Alexa, który prowadzi własny interes, to były wojskowy. Mężczyzna jest pewny siebie, nerwowy i stanowczy, chce rządzić swoim otoczeniem. Alex także ma ciężką przeszłość, popełnił błąd, który sprowadził na niego zemstę przyjaciela. Para zaczyna się spotykać, szybko wybucha w nich namiętność i uczucia. Niestety ich szczęściu i spokoju zagraża Lucas. Mężczyzna chce zemścić się na Alexie, za cel obiera sobie Emily. Czy para poradzi sobie z zagrożeniem? Czy przeszłość odejdzie w dal i odda miejsce szczęściu?


  Walcz o mnie to książka obyczajowa z wątkiem romansu. Fabuła jest prosta, bohaterowie trochę nudni, akcja toczy się powoli i nie wywołuje emocji w czytelniku. W trakcie czytania nie czułam praktycznie nic, tak jakbym czytała nudny artykuł w gazecie. Spodziewałam się „walki” o miłość i drugą osobę, ale autorka walką nazwała inne odczucia i problemy. Do samego końca liczyłam na zmianę toku wydarzeń, na jakąś bombę, która rozkręci akcję i przyśpieszy. Całość jest średnia, nie miałam pociągu do tej książki i stosunkowo długo ją czytałam. Zdaję sobie sprawę z tego, że to debiut, więc przymykam oko na niedociągnięcia. Życzę autorce jak najlepiej i trzymam kciuki za rozwój pisarski.

  Informacje techniczne:
Tytuł: Walcz o mnie
Autor: Patrycja Różańska
Wydawnictwo: Niezwykłe
Ilość stron: 368 



Spotkaliście się z tą książką? Jak oceniacie debiuty?

 

 


 

 



Wisienka w zapachu Wild Cherry I Heart Revolution

Wisienka w zapachu Wild Cherry I Heart Revolution

 

 

   Marka I Heart Revolution stała się znana, dzięki swoim niestandardowym opakowaniom palet cieni w kształcie czekoladek. Teraz poszła o krok dalej i stworzyła linię perfum, których flakony przypominają czekoladę. W ofercie jest osiem zapachów, ja skusiłam się na Wild Cherry. Nazwa wody perfumowanej dzika wiśnia bardzo mnie zaintrygowała, a poznając nuty zapachowe czułam, że to zapach dla mnie.

 

Wild Cherry I Heart Revolution


   „Woda perfumowana I Heart Revolution Wild Cherry oddaje hołd naturalnemu pięknu, kobiecości i elegancji. Doskonale podkreślą Twój naturalny urok i niewymuszone wyrafinowanie.”

  Nuty zapachowe:
Nuty głowy: tropikalne słodkie owoce, goździk
Nuty serca: migdał, miód
Nuty dolne: jagody, piżmo

 

Wild Cherry I Heart Revolution


  Flakon jest cudny, wygląda fantastycznie i nie sposób przejść obok nie zwracając na niego uwagi. Buteleczka w kształcie prostokątna, ozdobiona imitacją  czekolady. Do tego piękny czerwony kolor, który odbija światło. Jestem zakochana w tym flakonie. Pojemność to 50ml. Cena 65zł.


  Wild Cherry to zapach obłędny. Od pierwszego psiknięciu w powietrzu unosi się słodki aromat wiśni. To wyrazisty i mocny zapach, z daleka jest wyczuwalny. Jego słodycz jest zrównoważona, nie mdli, czego lekko się obawiałam. Po chwili wypływa woń miodu, która jest otulająca i spokojna. Zapach kończy się wonią jagód w połączeniu z orientalnym piżmem.

 

Wild Cherry I Heart Revolution
 
  Wild Cherry I Heart Revolution to ciepłe pachnidło, które lubię „nosić”. Ten zapach mnie pobudza, dodaje energii, ale i otula. W jego towarzystwie czuje się bardzo dobrze. Zapach długo się utrzymuje, zostawia po sobie ślad i ma długi ogon. Po kilku godzinach natężenie słabnie, ale nadal jest wyczuwalne. Na ubraniach czuje go kolejnego dnia, na skórze utrzymuje się cały dzień. Szczerze to takiej trwałości po wodzie perfumowanej się nie spodziewałam, ciekawa jestem czy tak samo jest z innymi wariantami. Mam ochotę wkrótce się o tym przekonać. Myślę, że to zapach, który może spodobać się każdej kobiecie bez względu na wiek. Dla mnie wybór Wild Cherry na jesień, zimę czy wieczór będzie idealny.



Znacie zapachy I Heart Revolution?







Fioletowe szampony do włosów blond- jak stosować, jakie dają efekty i zestawienie

Fioletowe szampony do włosów blond- jak stosować, jakie dają efekty i zestawienie

 

   Włosy blond wymagają szczególnej pielęgnacji, zwłaszcza te rozjaśnione. Od półtora roku noszę rozjaśniane włosy i jedną z ich wad jest żółknięcie. Dzieje się tak, ponieważ wypłukuje się pigment i pozostaje żółty odcień. Kolejnym powodem może być stosowania olei do włosów, które się wchłaniają i zmieniają odcień włosów. Na szczęście można sobie z tym poradzić, w domowym zaciszu, korzystając z szamponów zawierających fioletowy barwnik.

 

porównanie fioletowych szmaponów do włosów blond

Co to jest fioletowy szampon?

  Fioletowy szampon to zwykły szampon myjący, który dodatkowo zawiera w swoim składzie pigment. Fioletowy barwnik odpowiada za eliminację żółtych odcieni na włosach oraz nadaje im chłodne tony. Taki szampon możemy używać, gdy chcemy ochłodzić blond, nadać mu platynowego odcienia, podtrzymać tonowanie zrobione w salonie fryzjerskim. 


Jak stosować fioletowy szampon?

  Szampon ten nie różni się zbyt od tradycyjnego, jednak warto inaczej go użyć, aby uzyskać najlepszy efekt. Jeśli przed myciem na włosy nakładamy olej/odżywkę lub są one brudne, należy wcześniej użyć szamponu oczyszczającego i dokładnie wypłukać po nim włosy. Następnie fioletowy szampon rozmasować w dłoniach i nałożyć na włosy, najpierw u nasady. Powstałą pianę rozciągnąć na długość włosów i pozostawić na kilka minut. Szamponu nie należy rozcieńczać z wodą. Po umyciu warto nałożyć odżywkę nawilżającą, te szampony często plątają włosy i delikatnie matowią.
 Fioletowych szamponów nie powinno używać ciągle. Najpierw warto użyć ich co mycie, aby uzyskać interesujący nas efekt, a następnie co jakiś czas, aby utrzymać kolor. Podczas mycia warto założyć rękawiczki, fioletowe szampony farbują skórę i paznokcie.

 

szampony niwelujące żółty odcień włosów

Jakie efekty daje fioletowy szampon?

  Efekty uzależnione są od samego szamponu, po jaki sięgamy, od stanu naszych włosów i ich obecnego koloru. Jeśli pasma są jasne efekty będą wyraźniejsze, kolor zostanie już po pierwszym razie stonowany i ochłodzony. Ciemniejsze i zżółknięte włosy, wymagają kilkukrotnego zastosowania szamponu lub użycia maski, która daje mocniejsze efekty. Zbyt długie trzymanie szamponu sprawia, że pasma staną się fioletowe, ale kolor ten zmyje się przy kolejnych myciach. Często końcówki włosów łapią fioletowy pigment bardziej, ponieważ są cieńsze i zazwyczaj jaśniejsze od włosów u nasady, dlatego można je zabezpieczyć delikatnie odżywką przed myciem. 


Jaki szampon fioletowy do włosów wybrać?

  Na rynku kosmetycznych jest spory wybór fioletowych szamponów. Sama poznałam sześć różnych, większość z nich nadaje się do lekkiego tonowania i ochłodzenia włosów. To jaki wybierzemy szampon zależy wyłącznie od nas. Nie kierowałam się niczym konkretnym podczas wyboru tych szamponów, chciałam poznać i porównać kilka różnych i znaleźć idealny produkt dla swoich włosów.

Szampony niwelujące żółte odcienie włosów i tonizujące:

 

Matrix Total Results Brass Off

  Szampon zawiera fioletowe i niebieskie pigmenty, nadaje się nie tylko do włosów blond, ale także brązowych i miedzianych. Przy ciemniejszych włosach efekt jest na poziomie 3/5, przy jaśniejszych pasmach jest to 4/5. Efekt dla mnie najlepszy uzyskałam po 3 użyciach, jest to średnie stonowanie i ochłodzenie koloru. Aktualnie moje włosy są jaśniejszy i mocniej rozjaśnione, dlatego już po jednym użyciu pasma zyskują odświeżenie koloru.
  Uwaga: uważać przy myciu, szczypie i podrażnia oczy.

 

Matrix Total Results Brass Off

 

John Frieda Sheer Blonde Color Renew Shampoo


  Szampon w swoim składzie ma fioletowy barwnik, w małej ilości. Sam szampon ma jasny fioletowy odcień, który jest „słaby”. Szampon nadaje się do bardzo jasnych włosów blond, delikatnie niweluje żółtą poświatę i pozostawia platynowy odcień. Szampon nadaje się do częstego stosowania. Przy ciemniejszych kolorach jak miodowy blond, efekt jest znikomy. Efekty oceniam na 2/5.

 

John Frieda Sheer Blonde Color Renew Shampoo


Londa Professional Blond and Silver


  Szampon Londa to jeden z moich ulubieńców. Ma silny fioletowy  pigment, który szybko niweluje żółte odcienie włosów, nadaje im przyjemnego chłodnego koloru, a przy tym niematowi pasm. Już po pierwszym użyciu na teraźniejszym kolorze daje satysfakujące efekty. Wystarczy stosować go raz na 2 tygodnie, przy myciu 2-3 razy tygodniowo. Na średnim blondzie dwa mycia wystarczają, aby uzyskać ładny odcień. Oceniam go na 4+/5.

 

Londa Professional Blond and Silver


L’Oréal Paris Elseve Color-Vive Purple


  Szampon zawiera fioletowy barwnik, całkiem nieźle usuwa żółte i miodowe tony z włosów. Nadaje im chłodny pastelowy odcień. Kilka miesięcy temu efekt na ciemniejszym blondzie z ciemnymi refleksami uzyskałam po 3 myciu, dziś wystarczy 2. Moja ocena to 4/5.
  Uwaga: farbuje dłonie i paznokcie, wymagane przy użyciu rękawiczki.

 

L’Oréal Paris Elseve Color-Vive Purple


Delia Cosmetics Cameleo Silver


  Szampon posiada fioletowy pigment, ma ciemny kolor. Szampon sprawia, że włosy staja się lekko siwe z platynowymi nutami, jest to dość chłodny odcień. Na moich włosach, teraz gdy są jasne jedno użycie wystarczy, aby zniwelować żółty odcień. Nie pozostawiam go dłużej niż 3 minuty na włosach, nie lubię siwego koloru, staje się mdły. Kilka miesięcy temu na ciemniejszych włosach super dawał efekty i wtedy chętniej po niego sięgałam. Na jasne włosy 3+/5, na ciemniejszy blond 4/5.

 

Delia Cosmetics Cameleo Silver


L’biotica Professional Therapy Blond


  Szampon posiada fioletowy barwnik. W działaniu bardzo podobny jest do szamponu L’Oreal Paris, praktycznie działają tak samo. Produkt eliminuje jajeczny kolor włosów, zapewnia im ochłodzenie i delikatny blond. Jaśniejsze pasma szybciej odmienia, przy ciemniejszym blondzie po 3 użyciach efekty są zadowalające. Oceniam na 4/5.

 

L’biotica Professional Therapy Blond



  Po przetestowaniu tych szamponów najlepiej oceniam produkt z Londa. Wszystkie szampony działają bardzo podobnie, ale żaden nie wywołał u mnie efektu wow. Uważam, że fioletowy szampon to fajny produkt uzupełniający pielęgnacje rozjaśnionych i jasnych włosów. Regularnie stosowany zapobiega żółknięciu pasm lub przywraca im ładny stonowany blond. Moim hitem jednak w dziedzinie eliminacji żółtych i pomarańczowych włosów jest stosowanie produktów z gencjaną. Lubię przygotowywać płukankę do włosów na bazie lnu z gencjaną lub maskę z tym dodatkiem.



  W jaki sposób tonujecie swoje blond włosy? Macie ulubiony fioletowy szampon?






„Rozkosze grzechu”, Meghan March- recenzja ostatniej części

„Rozkosze grzechu”, Meghan March- recenzja ostatniej części

 

  Seria Bogactwo i grzech Meghan March sprawiła, że polubiłam autorkę. Ma świetny styl pisania, potrafi budować napięcie, wywoływać w czytelniku ciekawość i obracać akcją, że kręci się w głowie. Po przeczytaniu trzeciego tomu serii- Rozkosze grzechu miałam mętlik w głowie, z jednej strony historia się skończyła, ale z drugiej czuje niedosyt.

 

rozkosze grzechu

  „…Oto zakończenie dramatycznej historii Whitney i Lincolna. Wiele pytań jednak pozostało bez odpowiedzi. Ile determinacji i odwagi trzeba, aby przeciwstawić się upiornemu fatum i wbrew wszystkiemu walczyć o swoje szczęście? Mimo że oba klany poniosły ofiarę, wciąż lała się krew, a mordercza walka o władzę i wpływy nie ustawała. Czy w świecie nieczystej gry i wielkich majątków jest w ogóle miejsce dla prawdziwego uczucia?
  Grzechy, kłamstwa i wszechogarniająca śmierć. Wszystko w imię miłości!”

 



  Rozkosze grzechu zaczynają się w momencie, gdy Lincoln wraca do Gable, po tym, jak w drugiej części dostał telefon, że jego matka nie żyje. Oj autorka, wie kiedy zakończyć tom, aby poziom emocji sięgał zenitu. Whitney trwa przy Lincolnie, jednak los nadal stawia im przeciwności i chce rozdzielić. Miłość tej dwójki jest jednak na tyle dojrzała i mocna, że nic nie jest w stanie ich rozdzielić. Na jaw wychodzą sekrety i tajemnice skrywane przez większość bohaterów. Akcja pędzi w przepaść, kiedy ma się wrażenie, że nic gorszego się niestanie jest kolejny wybuch. Wydarzenia z przeszłości zbierają żniwo po latach, co najbardziej odbija się na Blue, Lincolnie oraz ich bliskich. Wyjaśnienie zagadek, powiedzenie prawdy jest zaskakujące i aż nieprawdopodobne. Wychodzą na światło dziennie informacje mające odpowiedzieć na wiele pytań, które zadaje sobie czytelnik czytając już pierwszy tom. 


  Autorka stworzyła świetną serię i tutaj odsyłam Was do recenzji wcześniejszych tomów: Bogaty i grzeszny, Jej wina i grzech. Historia znienawidzonych rodzin, miłość, zagadki, tajemnice, sex, romans, dramat, kryminał to wszystko, co tworzy niesamowitą całość. Nie przypuszczałam, że ta seria wywoła we mnie tyle emocji i głęboko zakorzeni się w pamięci. Kończąc ostatni tom, czułam niedosyt, miałam wrażenie, że w trakcie zaczynają się nowe wątki, które nie zostały rozwinięte, a mogły być ciekawym pociągnięciem historii. A może w ten sposób autorka zostawiła sobie furtkę i powstanie nowa seria z nawiązaniem do tej? Rozkosze grzechu to historia pokazująca siłę prawdziwej miłości, która potrafi poświęcić wszystko dla ukochanej osoby.

 

rozkosze grzechu

  Informacje techniczne:
Tytuł: Rozkosze grzechu
Seria: Bogactwo i grzech
Autor: Meghan March
Wydawnictwo: Edito Red
Ilość stron: 256


  Polecam Bogactwo i grzech. Czytając tę historię przeniesiecie się w inny świat i będziecie z tego zadowoleni. Gwarantuję. 

 

 


 


Eveline Liquid Control- podkład ideał?

Eveline Liquid Control- podkład ideał?

 

 

   Jakiś czas temu moje zapasy podkładów się pokończyły i potrzebowałam czegoś na już. Postanowiłam sprawdzić kultowy już podkład Liquid Control Eveline i odpłynęłam. W głowie miałam wizję mega lekkiego, płynnego i super trwałego produktu, jednak nie liczyłam na mega hit. Z doświadczenia, wiem, że każda cera jest inna, każdy ma inne wymagania i inaczej ocenia dany produkt. Tutaj wszystkie obietnice zostały spełnione i zachwyty blogosfery uzasadnione.

 

Eveline Liquid Control

  Podkład umieszczony jest w szklanym opakowaniu o niestandardowej pojemności 32ml. Szkło jest matowe, zdobią je czarne napisy. Buteleczka wyposażona jest w pipetę. Początkowo sceptycznie podeszłam do takiego rozwiązania, lubię pompki. Konsystencja podkładu jest jednak bardzo płynna i lekka, więc taki sposób aplikacji się sprawdza. Podkład ma przyjemny zapach.

 

Eveline Liquid Control
 

   Aplikacja podkładu początkowo mnie zaskoczyła, szybko zasycha i się jakby wchłania. Najlepiej nakłada mi się go prosto ściętym pędzlem i to partiami. Po kolei części twarzy dokładnie pokrywam podkładem i tak najlepiej się mi to sprawdza. Przed użyciem trzeba dobrze wstrząsnąć podkładem i go wymieszać. Jest on wydajny, na jedno użycie wystarcza dwie pompki. Podkład Liquid Control  w efektach to sztos. Skóra wygląd naturalnie, nie ma efektu maski, ma delikatne matowe wykończenie, a jednocześnie zdrowy blask. Krycie ma średnie, ale dla mnie idealne, zakrywa wszelkie nierówności kolorytu, przebarwienia po trądziku i niedoskonałości. Podkład nie uwidocznia porów, nie podkreśla struktury skóry i załamań, nie wysusza. Trwałość jest dobra, wytrzymuje cały dzień i w tym czasie nie waży się, nie roluje i nie zbiera w załamaniach.

 

Eveline Liquid Control

  Podkład Liquid Control dostępny jest w 6 odcieniach. Kolorystyka jest całkiem dobrze zrównoważona. Mój odcień 01 Light Beige to najjaśniejszy kolor, jednak pół tonu ciemnieje i fajnie dostosowuje się do skóry. Mam bladą cerę i nie zawsze łatwo dopasować mi podkład, tutaj się udało i jestem zadowolona. Podkład dostępny jest w cenie 36,10zł w Notino.pl, gdzie go zamówiłam.



  Ciekawa jestem czy znacie ten podkład? A może macie godny polecenia podkład o podobnym działaniu?






Carolina Herrera 212 VIP

Carolina Herrera 212 VIP

 

   Lubię zapachy dziewczęce, świeże i lekkie. Jednak są sytuacje kiedy, chcę otaczać się aromatem dostojnym, pełnym klasy i szyku- jak dama. Podczas poszukiwania takich perfum trafiłam na propozycję Carolina Herrera 212 VIP.

 

Carolina Herrera 212 VIP

  Zapach 212 VIP umieszczony jest w ciekawym, oryginalnym i nietuzinkowym flakonie. Buteleczka ma piękny złoty kolor, wygląda luksusowo. Opakowanie przypomina walc (figurę geometryczną), wygląda w ten sposób niezwykle. Lubię takie nietypowe flakony perfum, które wyróżniają się  wśród innych i zwracają na siebie uwagę. Dodatkowo buteleczka umieszczona jest w kartoniku. Pojemność 50ml.

  Nuty zapachowe 212 VIP:
Nuty głowy: passiflora, gorzka pomarańcza
Nuty serca: rum, gardenia
Nuty bazy: piżmo, wanilia, benzoina

 

Carolina Herrera 212 VIP

  212 VIP należy do kategorii zapachów orientalno-waniliowych. Zaraz po aplikacji rozwija się zapach na bazie passiflory z domieszką cytrusowych nut. Po kilku minutach wyłania się kwiatowa moc gardenii i wyrazistość rumu. Po upływie ok. 3 godzin zapach przechodzi kolejną przemianę i tutaj wypływa woń wanilii i piżma. Ostatnia baza zapachowa utrzymuje się najdłużej. 


  Zapach jest wykwintny, elegancki, z klasą i stylem. Nie jest to propozycja dla młodych kobiet i na co dzień. 212 VIP to propozycja dla dojrzałych Pań, które lubią niestandardowe aromaty i nie boją się mocnych perfum. Jest to zapach z pazurem, zadziorny, sexowny z nutką tajemniczości. 212 VIP to trwały zapach, nuty bazy wyczuwalne są jeszcze wiele godzin po zastosowaniu. Woń jest mocna i zostawia po sobie ślad. Nasycenie i odbiór zapachu jest zmienny, uzależnione jest to od pogody. Latem, gdy temperatury były wysokie zapach, był delikatnie wyciszony. Teraz kiedy temperatury są niskie lub wieczorami zapach jest mocniejszy, bardziej dosadny. Zastanawiam się jak zapach zachowania się przy ujemnych temperaturach.

 

Carolina Herrera 212 VIP

  212 VIP oraz inne propozycje perfum Carolina Herrera dostępne są w drogerii Notino.pl. Cena mojego flakonu to 252,30zł, ale jest też dostępne mniejsze opakowanie za 163,50zł, a także większe pojemności, które są bardziej opłacane w zakupie. Mam ochotę teraz na wersje 212 VIP Rose, która zapowiada się prawdziwą petardą. Polecam Wam także perfumy do włosów Good Girl Hair Mist Carolina Herrera. 



Znacie perfumy Carolina Herrera?






Copyright © Anszpi blog , Blogger