Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Włosy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Włosy. Pokaż wszystkie posty
Odżywka do włosów Flylight Babassu Hairy Tale Cosmetics

Odżywka do włosów Flylight Babassu Hairy Tale Cosmetics

 (Wpis reklamowy)

 

  Przygotowuje swoje włosy na kolejne rozjaśnianie, wiem że ich stan się pogorszy, więc aktualnie staram się je dogłębnie nawilżać i odżywiać. Przemyślana i rozbudowana pielęgnacja, powrót typowego włosingu sprawił, że zużywam dużo więcej kosmetyków. Dziś na scenie odżywka do włosów Flylight Babassu od marki Hairy Tale Cosmetics, którą znalazłam w pudełku Pure Beauty.




  Odżywka znajduje się w miękkiej tubie, łatwo się z niej wydobywa. Szata graficzna jest ciekawa, grafika ryby ze skrzydłami zwraca uwagę. Konsystencja jest kremowa, średnio gęsta o przyjemnym zapachu. Łatwo rozprowadza się na włosach.





  Odżywka Flylight Babassu ma krótki skład, a w nim znajdziemy: olej baobabu, witaminę E, ceramidopodobną cząstkę Rep'Hair i emolienty. Produkt sam w sobie jest delikatny w działaniu na moich średnio porowatych włosach. Pasma zostają wygładzone, łatwo się rozczesują, są miękkie, optymalnie nawilżone. Po dołożeniu do odżywki np. oleju wtedy jej działanie jest mocniejsze, włosy zostają bardziej dociążone.



Maska koloryzująca nadająca beżowe tony So! Flow

Maska koloryzująca nadająca beżowe tony So! Flow


  Lubię mieć jasne refleksy na włosach, jednak rozjaśniane pasma często robią się żółte. Trudno utrzymać beżowy odcień, który będzie jednolity i wyrazisty, częściej staje się on chłodny przez stosowanie fioletowego szamponu. Kiedy spotkałam maskę do włosów nadającą beżowe tony ucieszyłam się, że znalazłam rozwiązanie, ale to co uzyskałam po jej zastosowaniu mocno mnie zaskoczyło.



  Maska znajduje się w tubie. Ładne opakowanie zwraca na siebie uwagę. W środku znajduje się gęstą, kremowa maska w kolorze ciemnego brązu. Łatwo rozprowadza się na włosach. Ma piękny waniliowo ciasteczkowy zapach.



  W składzie maski znajdziemy nie tylko substancje koloryzujący, ale i substancje pielęgnujące włosy: olej z nasion palmy babassu, proteiny roślinne, ekstrakt z owoców ami, masło shea, olej z nasion soi, witamina E.



  Maskę nakładamy na umyte odsączone z wody włosy i pozostawiamy na max 15 minut. Następnie dokładnie spłukujemy. Włosy po takim czasie zostają "zafarbowane" i u mnie efekt był bardzo zaskakujący. Naturalne pasma nie zostały pokryte żadnym kolorem, a te rozjaśnione miały poświatę w zielonym odcieniu. Nie udało mi się uzyskać beżowym tonów, a szkoła. Zielone refleksy na szczęście wypłukały się po trzech myciach. Maskę postanowiłam sprawdzić jeszcze na włosach mojej córki, które są naturalnie w ciemnym blondzie. Tutaj maska bardzo delikatnie nadała ujednolicony odcień beżu. Żałuję, że maska nie wydobyła u mnie beżowych tonów, już prędzej spodziewałabym się brązowego koloru, o którym czytałam u innych dziewczyn testujących tę maskę.

Maska do włosów Matcha Time Niuviu by So!Flow

Maska do włosów Matcha Time Niuviu by So!Flow

 (Wpis reklamowy)


  Zima jest trudna dla skóry i zazwyczaj na jej pielęgnacji się skupiamy. Często zapominamy o włosach, które także wymagają dobrej pielęgnacji, która ochroni jej przed wysuszeniem, łamaniem się i puszeniem. Minusowe temperatury, wiatr, suche powietrze sprawiają, że włosy łatwo tracą nawilżenie, puszą się i ulegają zniszczeniom mechanicznym np wycierają się od czapki czy kurtki. Należy poświęcić im uwagę i zapewnić pielęgnację, która będzie skuteczna. Przychodzę do Was z poleceniem maski, która będzie odpowiednia do zimowej pielęgnacji włosów. Poznajcie maskę Matcha Time od Niuviu by So!Flow.



  Maska znajduje się w tubie o pojemności 200ml.Opakowanie ma bardzo ładny wygląd, kremowo-zielona kolorystyka nawiązuje do wanilii i matchy, czyli zapachu maski. Konsystencja jest kremowa i lekka, należy nakładać ją małymi porcjami na włosach, ponieważ może z nich spływać. Zapach tej maski to aromatyczna uczta dla nosa. Wanilia jest tutaj bardzo mocno wyczuwalna, ciepła i otulająca.



  W składzie maski znajdziemy: sok z liści aloesu, mocznik, biotyna, masło shea, olej z nasion bawełny, olej słonecznikowy, witamina E, panthenol, ekstrakt z matcha.



  Maska Matcha Time wpływa na stan włosów bardzo szybko. Wystarczy nałożyć ją na umyte włosy na 2-3 minuty, warto zostawić dłużej dla lepszych efektów. Po spłukaniu maski pasma są lejące, gładkie i nie splątane. Łatwo się rozczesują i układają. Po wysuszeniu włosy są nawilżone, miękkie, gładkie, błyszczące i pachnące. Maska wzmacnia włosy, zapobiega łamaniu się, rozdwajaniu i kruszeniu.


Znacie tą maskę?


Serum odbudowujące do włosów artPLEX Prosalon

Serum odbudowujące do włosów artPLEX Prosalon

 (Wpis reklamowy)


  Lubię zmiany swojej fryzury, aktualnie noszę jasne pasemka, przez co stan moich włosów delikatnie ucierpiał. Rozjaśnianie sprawiło, że pasma się puszą, są bardziej suche i poddane na zniszczenia. Po takim zabiegu zawsze poświęcam im więcej uwagi w pielęgnacji, sięgam po produkty, które pozwolą mi szybko ich "naprawić". Serum odbudowujące Prosalon znalazłam w pudełku Pure Beauty i od razu postanowiłam je włączyć w zestaw pielęgnacyjny dla moich włosów.



  Serum znajduje się w plastikowym opakowaniu z pompką. Pojemność to 100ml. Szata graficzna jest prosta, ale przez kolorystykę zwraca na siebie uwagę. Konsystencja serum jest lekka, łatwo rozprowadza się na włosach. Zapach bardzo delikatny.

  W składzie serum znajdę się wiele aminokwasów, które wnikają głęboko w strukturę włosa, wspierając regenerację uszkodzonych wiązań dwusiarczkowych. Do tego mamy hydrolizowane białka roślin, które tworzą ochronną warstwę na powierzchni włosa, zabezpieczając je przed uszkodzeniam. Kolejne składniki to węglowodany, których zadaniem jest przywrócić włosom wilgoć.



  Serum odbudowujące należy nakładać na włosy skupiając się głównie na ich końcach, omijając okolice skóry głowy. Serum z łatwością rozprowadza się na pasmach, wystarczy pompkę produktu rozetrzeć w dłoniach i przejechać po włosach, które staje się od razu gładsze, miększe i błyszczące. Serum sprawia, że włosy łatwiej się rozczesuje zwłaszcza po myciu, mniej się plączą i łatwiej układają. Na sucho sprawiają, że mniej się puszą i elektryzują. Po kilku dniach codziennego stosowania widać zmiany w stanie włosów, które wyglądają na zdrowsze. Pasma są nawilżone, odżywione, otoczone powłoką która je chroni przed uszkodzeniami. Można jednak przesadzić z ilością produktu, a wtedy pasma są ciężkie, przyklepane i bez objętości. Serum odbudowuje włosy, zapewnia im naprawę, więc warto je stosować regularnie i ograniczyć działania wpływające negatywnie na ich stan. 

  Serum odbudowujące to kolejny produkt z Prosalon, który mnie nie zawiódł. Miałam okazję poznać kilka ich kosmetyków i zawsze jestem zadowolona z działania.


Znacie kosmetyki marki Prosalon?

Booster regenerujący do włosów suchych i zniszczonych So!Flow

Booster regenerujący do włosów suchych i zniszczonych So!Flow

 (Wpis reklamowy)

 

 Kilka tygodni temu ścięłam włosy do ramion, dzięki czemu ich pielęgnacja mocno się zmieniła. Dbam o nie szybciej, łatwiej i z mniejszą ilością kosmetyków mam do czynienia. Uzyskanie „Good hair day” nie sprawia mi większych problemów, wystarczy jeden dobry produkt i mogę cieszyć się pięknym wyglądem włosów. A jaki to produkt? Booster regenerujący do włosów suchych i zniszczonych marki So!Flow, który stał się jednym z ulubieńców pudełka Pure Beauty Sunset Dreams.




  Booster umieszczony jest w miękkiej tubce o pojemności  75ml. Opakowanie jest wygodne, łatwo wydobyć z niego zawartość. Konsystencja produktu jest kremowa, gładka o średniej gęstości, łatwo rozprowadza się na włosach i nie spływa z nich. Booster ma ładny zapach, czuć w nim delikatnie wanilię i nuty owocowe.



  W składzie boostera znajdziemy: keratyna, olej kokosowy, aminokwasy, adaptogeny, wyciąg z korzenia roślny Astragalus membranaceus, witamina E.


  Booster nakładam na umyte odciśnięte włosy w ilości orzecha laskowego, dokładnie je wmasowuje i zostawiam na kilka minut. Po danym czasie spłukuje i tutaj już czuje, że włosy są lejące, a to znak, że łatwo będzie je rozczesać. Pasma po myciu są gładkie, miękkie, ładnie się układają, są sypkie, a jednocześnie nie spuszone.  Włosy zyskują ładny blask, są nawilżone i odżywione.  Podoba mi się jak wpływa ten produkt na włosy i chętnie po niego sięgam.

 

Znacie boostery marki So!Flow?

 Intensywnie nawilżający olejek do włosów Food For Soft Matrix

Intensywnie nawilżający olejek do włosów Food For Soft Matrix

 (Wpis reklamowy)

 

   Kocham olejki do włosów. Dzięki nim moje włosy z wyglądu starej szczotki zmieniły się na ujarzmione, gładkie i błyszczące pasma. Od kilku lat mniej lub bardziej regularnie je stosuję przed myciem lub po i staram się utrzymać dobre efekty. Po znalezieniu nawilżającego olejku Food For Soft w pudełku Pure Beauty, od razu zaczęłam go stosować.




  Olejek umieszczony został w szklanej małej buteleczce o pojemności 50ml. Bardzo podoba mi się wygląd olejku, ta zieleń i różowe napisy trafiły w mój gust. Opakowanie posiada pipetkę, która wydobywa olejek ze środka. Konsystencja olejku jest średnio gęsta i dość lekka, nie jest to typowy ciężki olej. Zawartość niepełnej pipety pozwala pokryć ¾ długości moich włosów, więc jest to produkt wydajny. Na uwagę zasługuje zapach, który jest bardzo przyjemny, lekko słodki.



  W składzie olejku znajdziemy: olej z avocado, olej z nasion słonecznika, ekstrakt z liści rozmarynu, witaminę E, kwas hialuronowy. 

  Olejek Food For Soft można nakładać na włosy suche lub mokre. Dzięki niemu łatwiej je rozczesać i ułożyć. Produkt natychmiast ujarzmia pasma, sprawia że są gładkie, miękkie i błyszczące. Włosy zostają nawilżone i odżywione, ich wygląd poprawia się w momencie aplikacji. Dodatkowo można stosować go przy suszeniu lub prostowaniu, ponieważ zapewnia termo ochronę do 230’. 

 

Znacie ten olejek?

 Mgiełka do włosów z filtrami UV Summer Protect Anwen

Mgiełka do włosów z filtrami UV Summer Protect Anwen

(Wpis reklamowy)

 

   Kosmetyki Anwen jako włosomaniaczka znam dobrze. Miałam okazję stosować kilkanaście z nich, stawiam, że większość dostępnych gościła na moich włosach. Tego lata sprawdziłam mgiełkę do włosów z filtrami UV Summer Protect.




  Mgiełka znajduje się w plastikowej butelce o pojemności 100ml. Opakowanie zawiera atomizer, który wytwarza delikatną mgiełkę. Posiada przyjemny zapach. Szata graficzna typowo letnia, wakacyjna za sprawą grafiki arbuzów.




  Lato tego roku mamy kapryśne, jednak znalazło się kilka naprawdę upalnych dni, kiedy to mgiełka chroniła moje włosy. Produkt działa ochronnie, zawiera fotostabilne filtry UVA i UVB, zapewniające włosom ochronę przed słońcem. Dodatkowo pielęgnuje włosy, dzięki zawartości takich składników jak: olej z pestek malin, olej z kiełków pszenicy, sok z aloesu, pantenol, Hyaloveil-P® (głęboko nawilża). Nie zawiera alkoholu. Mgiełkę należy wstrząsnąć i równomiernie rozprowadzić na włosach, rozczesać i nie spłukiwać. U mnie wystarczy minimalna ilość, większa niestety obciąża włosy i delikatnie tłuści. Kilka psiknięć wystarczy, włosy od razu lepiej się rozczesują, układają i nie puszą. Co do ochronny przeciwsłonecznej, nie umie tego potwierdzić, jednak wierzę, że taka jest dzięki filtrom UV. Myślę, że dobrze się sprawdzi na wyjeździe wakacyjnym, gdzie mamy kontakt z piaskiem czy słoną wodą, która negatywnie wpływa na stan włosów. Struktura mgiełki otacza włosy powłoką, która zapobiega zniszczeniom.


Ps. Nie jest to produkt termo ochronny.


Stosujecie mgiełki ochronne na włosy?

Serum aktywowane ciepłem Sleek & Stay Garnier

Serum aktywowane ciepłem Sleek & Stay Garnier

 (Wpis reklamowy)

 

  Kocham wszelkie produkt do włosów, które w krótkim czasie i przy minimalnym wysiłku dają spektakularne efekty. Serum aktywowane ciepłem to kosmetyk, który po pierwszym użyciu zrobił z moimi włosami takie „wow”, że dziś nie wyobrażam sobie pielęgnacji bez jego udziału. To mój hit, który polecam każdemu i wszędzie.




  Serum zamknięte jest w małym opakowaniu o pojemności 50ml. Szata graficzna bardzo przyjemna dla oka, podoba mi się połączenie bieli i zieleni. Pompka dozuje nam zawartość, która jest płynna, ale ma tłustawą strukturę. Trudno mi nazwać konsystencję, jest to jakby oleista woda. Produkt ma przyjemny zapach, wyczuwam w nim owocowe nuty.



  Serum nakładamy na umyte wilgotne włosy, ja robię to od wysokości ucha. Następnie włosy należy wysuszyć i wyprostować, aby utrwalić efekty. Produkt jest wydajny, na moje gęste włosy za ramiona daję jedną pompkę.




  Przypomnę, że mam włosy z rozjaśnianymi pasemkami, więc te pasma są bardziej suche, puszące i falowane. Włosy po zastosowaniu serum, wyglądają jak po wizycie u fryzjera. Pasma są niesamowicie wygładzone, miękkie i przyjemne w dotyku, błyszczące, łatwo się rozczesują, są podatne na układanie i stylizację. Włosy wyglądają świetnie, na zdrowe i zadbane. Podoba mi się efekt braku puszenia, plątania i zbijania w strąki. Efekty utrzymują się u mnie do 3 kolejnych myć. Produkt ich nie obciąża, mimo swojej struktury włosy nie są tłuste, nie przetłuszczają się szybciej niż normalnie. Sprawdziłam działanie serum bez użycia prostownicy, czyli wysuszone ciepłym nawiewem suszarki i tutaj efekty również świetne, tylko włosy nie były proste. Produkt polecam!

  Znacie to serum? Używacie takich produktów w pielęgnacji swoich włosów? 


Wpis reklamowy, produkt z pudełka Pure Beauty

 

Sztyft przeciw puszeniu włosów Anti Frizz Stick  Blossity

Sztyft przeciw puszeniu włosów Anti Frizz Stick Blossity

 

   Pomysł na serię wpisów „Kosmetyki z Action” spodobał się Wam, więc dziś kolejna recenzja. Tym razem nie kolorówka, a coś do stylizacji niesfornych włosów. Tusz do układania włosów- Anti Frizz Stick marki Blossity.




  Sztyft przeciw puszeniu i odstawaniu włosów wygląda jak tusz do rzęs. Ładne pastelowo różowe opakowanie, umieszczone jest w kartoniku, na którym znajdują się informacje na temat produktu. Tusz ma wygodną silikonową szczoteczkę, która z jednej strony ma dłuższe igiełki, a z drugiej krótsze. Produkt ma lekko żelową formułę, która jest bezbarwna. Zapach alkoholowy, szybko się ulatnia.




  Anti Frizz Stick w łatwy sposób pozwala wygładzić odstające włosy np. baby hair lub te, które nie chcą się ułożyć. Wystarczy szczoteczką delikatnie po nich przejechać, a one same „przykleją” się do innych włosów, które są ułożone. Żel w miarę szybko wysycha, nie zostawia tłustej czy lepiej warstwy. Włosy są lekko usztywnione, jest to efekt troszkę podobny do lakieru. Włosy wyglądają naturalnie, nie widać, że zostały potraktowane produktem do stylizacji. Trwałość jest dobra, przez kilka godzin włosy się trzymają, tak jak zostały ułożone. Sprawdza się głównie przy spiętych włosach w kucyk czy kok lub na grzywce. Dzięki sztyfcie fryzura zyskuje nienaganny wygląd.




  Sztyf Anti Frizz Stick to produkt, który mnie pozytywnie zaskoczył. Fajnie sprawdza się przy układaniu i ujarzmieniu krótkich odstających włosów. Nie wpływa na nie negatywnie. Jest tani, jego cena to 4,49zł i dostępny w Action. Dla mnie hit i na pewno kolejny raz znajdzie się w koszyku zakupowym.

Używacie takich produktów do włosów?



Proteinowa kuracja odbudowująca do włosów Real Shea Rated Green

Proteinowa kuracja odbudowująca do włosów Real Shea Rated Green

 

   Zima nie jest łaskawa dla moich włosów, szybko się wysuszają, są suszone, elektryzują się i wypadają. Postanowiłam przyłożyć się do ich pielęgnacji, aby ich odżywić i zregenerować, więc w tym celu przed suszeniem stosuje kurację bez spłukiwania Real Shea marki Rated Green.




  Kuracja umieszczona jest w miękkiej tubce o pojemności 150ml. Szata graficzna jest skromna i minimalistyczna. Konsystencja produktu jest bardzo gęsta i zbita, trudno będzie ją wydobyć, gdy produkt będzie się kończył. Zapach delikatny z cytrusową nutą.




  W składzie kuracji znajduje się: gliceryna, silikony, masło shea, olejek ze skórki pomarańczy, ekstrakt z aloesu, wosk, witamina E, ekstrakt z nasion soi, wyciąg z nasion owsa.




  Kurację należy nałożyć na osuszone wilgotne włosy po myciu przed przystąpieniem do suszenia suszarką. Niewielką ilość rozetrzeć w dłoniach i nałożyć na włosy, zbyt duża ilość powoduje zatłuszczenie i efekt nieświeżych włosów. Krem jest bardzo wydajny. Produkt zapewnia ochronę przed ciepłym powietrzem, sprawia, że włosy po zabiegu suszenia nie są spuszone, łatwo się rozczesują, są miękkie, gładkie, nawilżone, ładnie błyszczą i dobrze się układają. Jestem zadowolona z tej kuracji, która na moich farbowanych średnio porowatych włosach sprawdza się bardzo dobrze. Polecam.

Używacie kuracji do włosów przed suszeniem?

 

Wpis reklamowy, produkt z pudełka Pure Beauty

Serum silikonowe Argan + filtr UV, Bioelixire

Serum silikonowe Argan + filtr UV, Bioelixire

 

   Jednym z zasad pielęgnacji włosów jest stosowanie serum silikonowego, które chroni włosy przed zniszczeniami, urazami, a także wzmacnia. Od lat stosuję takie produkty, dzięki czemu moje włosy są w dobrej kondycji, zwłaszcza końcówki, które nie rozdwajają się tak szybko. Serum silikonowe stosuję także na włosy córki, więc szybko je zużywamy i możemy poznawać kolejne. W ostatnim czasie o nasze włosy dba serum marki Bioelixire z filtrem UV, które idealnie nadaje się na lato.




  Serum znajduje się w poręcznej buteleczce o pojemności 50ml. Wygodna pompka ułatwia aplikację i nabieranie małej ilości produktu. Serum jest wydajne. Oleista konsystencja nie jest ciężka, łatwo rozprowadza się na włosach. W minimalnej ilości nie przetłuszcza i nie skleja pasm. Serum ma ładny zapach, który jest wyczuwalny kilka godzin po aplikacji.




  W składzie serum znajdziemy silikony, olej arganowy, olej jojoba, wyciąg z nasion słonecznika oraz filtr przeciwsłoneczny. Takie zestawienie nie tylko chroni włosy, ale także pielęgnuje.

  Cyclopentasiloxane, Dimethicone, Dimethiconol, Caprylic/Capric Triglyceride, Argania Spinosa Kernel Oil, Simmondsia Chinensis Seed Oil, Helianthus Annuus Seed Extract, Parfum, Ethylhexyl Methoxycinnamate, Butylene Glycol, CI 61565, CI 60725, CI 26100, CI 47000.




  Serum z olejem arganowym idealnie sprawdzi się w pielęgnacji włosów suchych, matowych, szorstkich i zniszczonych. Otula pasma ochronną powłoką, która zatrzymuje wodę i zapewnia dłuższe nawilżenie. Wygładza i nadaje blask, pomaga w rozczesywaniu i układaniu fryzur. Produkt zapewnia ochronę przed zniszczeniami, rozdwajaniem się końcówek, łamaniem, a także przed promieniowaniem UV. Serum w swoim składzie ma filtr ochronny, dlatego warto stosować go przed wyjściem na zewnątrz, dzięki czemu włosy nie zostają wysuszone. Produkt się ściera z włosów, dlatego należy stosować go w minimalnej ilości przed porannym i wieczornym czesaniem, może być nakładany na wilgotne włosy. Osobiście lubię go stosować, dobrze się sprawdza, a ładny zapach jest niczym perfumy do włosów.

Stosujecie serum ochronne do włosów?

 


Wpis reklamowy, produkt z pudełka Pure Beauty

Emolientowy olej do włosów średnioporowatych i z tendencją do puszenia, So Flow!

Emolientowy olej do włosów średnioporowatych i z tendencją do puszenia, So Flow!

 

   Olejowanie włosów to zabieg, który fantastycznie wpływa na moje włosy, dlatego staram się go wykonywać często. Aktualnie mam rozjaśniane pasemka i różną porowatość włosów, co sprawia, że ich pielęgnacja nie jest łatwa. Gdy jedne pasma świetnie reagują na dany kosmetyk, drugie się puszą lub są przeciążone. Na szczęście znalazłam produkt, który służy jednym i drugim, dzięki czemu mogę cieszyć się ładnym wyglądem swoich włosów. Tym produktem jest olej do włosów średnioporowatych marki So Flow! , który znalazłam w pudełku Pure Beauty.




  Olej umieszczony jest w plastikowej buteleczce, łatwo się go nabiera. Jego konsystencja nie jest typowo tłusta jak zwykły olej. Jest to mieszanka różnych olei, przez co struktura jest delikatniejsza. Produkt ma przyjemny owocowy zapach, wyczuwam w nim mango.

  W składzie produktu znajdziemy kilka różnych olei: słonecznikowy, ze słodkich migdałów, macadamia, arganowy, ryżowy, avocado, z pestek śliwek, sojowy, oliwa z oliwek. Dodatkowo w składzie znajduje się gliceryna, witamina E, skwalen, wyciąg z lipy szerokolistnej, wyciąg z korzenia maca.




  Olej nakładam przed myciem na ok 30 minut, taki czas jest wystarczający, aby zobaczyć pozytywne efekty działania. Olej łatwo wpija się we włosy, nie obkleja ich i daje się łatwo zmyć, nie pozostawiając tłustości. Sprawia, że moje włosy stają się gładkie, miękkie, elastyczne, sypkie, łatwiej się rozczesują i układają. Ich poziom nawilżenia jest większy, a także czuć odżywienie.


  Nakładacie oleje swoje włosy?

 

 

3x TAK- czyli trzy moje ulubione kosmetyki do pielęgnacji skóry twarzy i włosów z Garnier

3x TAK- czyli trzy moje ulubione kosmetyki do pielęgnacji skóry twarzy i włosów z Garnier

 

  Kosmetyki Garnier towarzyszą mi od pierwszych początków dbania o włosy czy skórę twarzy. Mogę powiedzieć, że z nimi zaczynałam pielęgnację, która z biegiem lat się zmieniała tak jak używane kosmetyki. Dziś na mojej toaletce znajdują się trzy kosmetyki, których zabraknąć nie może, bo dzięki nim dbanie o cerę i włosy jest łatwiejsze i efektowne.




  Moim ulubionym produktem Garnier do pielęgnacji twarzy jest Serum Vitamin C na przebarwienia i maska na tkaninie Hydra Bomb Sheet Mask.

Vitamin C Serum na przebarwienia



  Serum na przebarwienia z witaminą C to mój wielki hit, o czym nieraz wspominałam. Serum skutecznie radzi sobie z przebarwieniami na skórze, które powstały np. po wypryskach, ekspozycji na słońcu, złej pielęgnacji. Pierwsze efekty stosowania widoczne są już po kilku dniach, a regularne stosowanie serum zapewnia eliminacje nie tylko przebarwień, ale i wygładzenie skóry, rozjaśnienie, ujednolicenie koloru. Serum warto stosować codziennie na suchą skórę twarzy, jedna pipeta wystarcza na całą twarz. Po aplikacje serum można je delikatnie wklepać i odczekać kilka minut przed nałożeniem kremu nawilżającego. Serum ma przyjemną konsystencję, jest ona delikatna takie rzadsze mleczko (nie wiem do czego innego porównać), szybko się wchłania w skórę. Zapach subtelny, neutralny.

  W składzie serum znajduje się silnie skoncentrowana 3,5% formuła (witamina C* + niacynamid + kwas salicylowy).



Maska do twarzy Hydra Bomb



  Lubię maski do twarzy, mam wrażenie, że najlepiej potrafią nawilżyć moją skórę twarzy i efekt będzie dłuższy niż po kremie. Maskę na tkaninie Hydra Bomb polubiłam po pierwszym użyciu i zużyłam już kilka sztuk. Maska ma odpowiedniej wielkości rozmiar, dobrze trzyma się twarzy. Jest nasączony serum, które ma w składzie ekstrakt z granatu i kwas hialuronowy. W opakowaniu jest także eliksir, który warto wmasować w szyję i dekolt. Maskę należy trzymać na skórze ok 15-20 minut, po tym czasie ściągnąć tkaninę i wklepać serum. Ja lubię w trakcie trzymania maski zrobić masaż rollerem, efekty działania są lepsze wtedy. Skóra po takim zabiegu jest niesamowicie gładka, miękka, dogłębnie nawilżona, ukojona i wygląda zdrowo.



  Moim ulubionym produktem Garnier do pielęgnacji włosów jest Krem bez spłukiwania 10w1 Goodbye Damage

Krem do włosów Goodbye Damage




  Krem bez spłukiwania 10w1 znam od kilku lat, dobrze się sprawdza na moich włosach bez względu, w jakim są stanie. Sprawdziłam go na rozjaśnianych, suchych i wysokoporowatych włosach i wtedy gdy były w dobrym stanie. Krem Goodbye Damage regeneruje włosy, odżywia, nawilża, wygładza, wzmacnia, nabłyszcza, zapobiega łamaniu, eliminuje puszenie i elektryzowanie się, ułatwia rozczesywanie i układanie.

  W składzie znajduje się ekstrakt z zielonej herbaty, hydrolizowane proteiny z kukurydzy, hydrolizowane proteiny soi, hydrolizowane proteiny pszenicy, witamina B3, wosk syntetyczny, olej kokosowy, ekstrakt ze skórki cytryny, ekstrakt z jabłka.



  Pokazane kosmetyki bez wątpienia są hitami, które powinien poznać każdy, kto chce zadbać o swoją skórę twarzy i włosów. Jestem zadowolona z tych produktów i szczerze polecam.

Znacie te kosmetyki? Macie swoje hity z Garnier?


#garnier #skincare #haircare 

 pielęgnacja twarzy • pielęgnacja włosów • włosy • cera • serum do twarzy • szampon do włosów

Wielozadaniowy spray do włosów Total Results Miracle Creator Matrix

Wielozadaniowy spray do włosów Total Results Miracle Creator Matrix

 

  Styczeń to miesiąc, w którym postanowiłam mocno przyłożyć się do pielęgnacji włosów. Ostatnio mocno się puszą i elektryzują, trudno je uczesać, żyją swoim życiem. Na szczęście w pudełku znalazłam produkt, który okazał się skuteczny w ich ujarzmieniu i już po kilku użyciach, łatwiej mi się z nimi obchodzić. Poznajcie wielofunkcyjny spray Total Results Miracle Creator, któremu wróżę miano swojego hitu.




  Spray umieszczony jest w małej różowej buteleczce, moja wersja jest mini 30ml. Normalna wielkości ma 190ml, wygląd opakowania aktualnie został zmieniony, napisy na butelce są niebieskie. Formuła została ta sama, więc na niej się skupie. Produkt ma przyjemny zapach, owocowo-słodki, wyczuwam w nim kokosa. Utrzymuje się na włosach dłuższy czas.




  Total Results Miracle Creator to produkt, który ma przynosić włosom 20 korzyści. Obietnice producenta są ciekawe, a jak jest w rzeczywistości. Spray bardzo fajnie wpływa na włosy. Zacznę od stosowania, mimo pompki nie nakładam go bezpośrednio na włosy, tylko na dłonie i na długość. Wystarczy malutka ilość do nałożenia, nie warto przesadzić z produktem, aby nie obciążać włosów. Spray można aplikować na suche lub mokre włosy, nie spłukujemy go.
  W składzie produktu znajdziemy olej kokosowy, migdałowy, sojowy, hydrolizowane proteiny warzyw, składniki antystatyczne (zapobiegają elektryzowaniu).



  Włosy po użyciu sprayu stają się gładkie, miękkie, błyszczące, zyskują nawilżenie, są podatne na układanie, łatwiej się rozczesują, nie elektryzują się tak szybko, jak wcześniej. Produkt chroni włosy przy suszeniu i przed czynnikami zewnętrznymi, przez co włosy nie powinny się rozdwajać i kruszyć, są mocniejsze i zdrowsze.
 
  Spray Total Results Miracle Creator to produkt, który szybko i skutecznie wpływa na wygląd i stan włosów. Jest obowiązkowym punktem w mojej codziennej pielęgnacji włosów, od kiedy go otrzymałam. Myślę, że każdy, kto ma problem z elektryzowaniu się włosów, puszeniem i ogólnym wyglądem powinien go sprawdzić. Polecam.

Znacie ten spray? Jak radzicie sobie z kaprysami włosów zimą?


Współpraca reklamowa, produkt z pudełka Pure Beauty

Peeling trychologiczny do skóry głowy  WS Academy Wierzbicki & Schmid

Peeling trychologiczny do skóry głowy WS Academy Wierzbicki & Schmid

 

  Peeling trychologiczny to jeden z produktów, które znalazłam w paczuszce kalendarza adwentowego Pure Beauty. Ciekawa jego działania, jeszcze tego samego dnia zabrałam go do łazienki i wypróbowałam. Dziś jestem po trzech aplikacjach i mogę wypowiedzieć się na jego temat. Jak myślicie, polubiłam go? Sprawdźcie.



  Peeling umieszczony jest w wygodnej butelce z aplikatorem, którym łatwo nakłada się zawartość na skórę głowy. Opakowanie mieści w sobie 100ml produktu, jest on wydajny, więc wystarczy na kilkanaście użyć. Konsystencja jest nietypowa, ponieważ jest żelowa, a w niej zatopione są sporej wielkości drobinki pestek moreli. Peeling ma fajny i ładny zapach.



  Produkt należy nałożyć na suchą skórę głowy przed myciem. Najlepiej jest robić co kawałek przedziałek, na skórę głowy nałożyć produkt, a następnie wykonać masaż. Produkt zostawiamy na ok. 10-15 minut i po upływnie tego czasu myjemy skórę głowy i włosy. Peeling stosujemy 1-2 razy w tygodniu.



  Peeling trychologiczny oczyszcza skórę głowy z martwego naskórka, pozostałościach po kosmetykach do stylizacji. Odblokowuje meszki włosowe, pobudza krążenie krwi i dotlenia skórę, co przekłada się na zdrowy wzrost włosa. Produkt reguluje wydzielanie sebum, przedłuża świeżość włosów i odbija je u nasady. Za działanie peelingu odpowiada skład w którym znajdziemy: organiczne fitokompleksy roślinne: zielonej algi, bazylii azjatyckiej oraz ostropestu, pantenol, sok z aloesu, drobinki z pestek moreli. Podoba mi się działanie tego produktu i zamierzam regularnie go stosować.

  Używacie peelingów do skóry głowy?

Współpraca reklamowa Pure z Beauty

Masełko na końcówki włosów i mleczko do laminacji włosów So! Flow

Masełko na końcówki włosów i mleczko do laminacji włosów So! Flow

 

 Miałam przyjemność odliczać do świąt z kalendarzem adwentowym Pure Beauty. Znalazłam w nim wiele ciekawych kosmetyków, niektóre z nich natychmiast zaczęłam poznawać i tak było z zestawem do pielęgnacji włosów So! Flow. Masełko do zabezpieczenia końcówek i mleczko do laminacji moje włosy polubiły bardzo szybko, sprawdźcie dlaczego.



Zabezpieczające masełko do włosów So! Flow


  Masełko znajduje się w malutkim słoiczku, które dodatkowo umieszczone jest w kartonik, na którym znajdują się informacje na jego temat. Konsystencja jest delikatna, masełko jest miękkie, łatwo się nabiera i nakłada na włosy. Dla mnie jest mało wydajne, mam średnio gęste włosy i potrzebuje większej porcji do ich pokrycia. Masełko ma piękny owocowo słodki zapach, chciałabym takie perfumy.




  Skład masełka jest bogaty i dobry dla włosów średnio i wysokoporowatych, ma działanie okluzyjne (zatrzymuje nawilżenie, wygładza). Znajdziemy w nim: olej kokosowy, słoneczniki, rycynowy, ze słodkich migdałów, arganowy, babassu, macadamia, sojowy, masło shea i masło kakaowe, ekstrakt z kwiatów gardenii i ekstrakt z grzybów reishi.




  Masełko do włosów So!Flow należy nakładać w małej ilości na końcówki włosów, większa warstwa sprawi, że końcówki staną się ciężkie i oklejone. Masełko delikatnie otula włosy, sprawiając, że natychmiast stają się gładkie, miękkie i błyszczące. Powłoka włosa zostaje zabezpieczona przed utratą wilgoci, a składniki aktywne zapewniają działanie odżywcze i regeneracyjne. Masełko można stosować na mokre pasma po myciu lub suche przed czesaniem. Nadaje się także dla włosów do olejowania, ma dobry skład bez silikonów.

Mleczko do laminacji włosów So! Flow


  Mleczko znajduje się w plastikowej butelce, znajdziemy na niej informacje jak stosować produkt, działanie i skład. Konsystencja jest delikatna, dość rzadka i lejąca, podczas nakładania na włosy warto robić to małymi porcjami, aby produkt z nich nie spłyną. Zapach jak w przypadku masełka bardzo przyjemny jest to aromat owoców egzotycznych.




  Skład mleczka opiera się na proteinach roślinnych, ryżu, pszenicy, soi, mamy w nim także: glicerynę, aminokwasy (np. prolina , seryna, alanina, walina), estry z jojoby, ekstrakt z grzybów reishi, kwas mlekowy, cukier z cykorii.




  Stosowanie mleczka jest proste, wystarczy umyć włosy, odsączyć z wody i nałożyć produkt na ok. 20-30minut. Następnie całość dokładnie spłukać. Wystarczyć, stosować raz w tygodniu.

  Mleczko do laminacji ma za zadanie wypełnić ubytki włosów, nawilżyć je, odżywić, wygładzić, pogrubić i nabłyszczyć. Obietnice producenta są zachęcające do użycia tego produktu, a jakie efekty ja zauważyłam? Na początek fajny i szybki sposób aplikacji, w porównaniu do laminacji galaretką super. Efekty widoczne są już przy spłukiwaniu produkty, włosy są lejące i gładkie, mleczko wpływa na ich łatwe rozczesywanie. Po wysuszeniu włosów widać ładny blask, są one wygładzone, miękkie, nawilżone, odżywione. Brakuje mi efektu tafli, moje włosy są średnio porowate, puszące i liczyłam na efekt wow, a dostałam bardzo dobry. Ogólnie jestem zadowolona z działania mleczka laminującego, stosowanie raz w tygodniu dobrze wpływa na moje włosy, które lubią proteiny.




  Kosmetyki So! Flow do pielęgnacji włosów okazały się fajne i z przyjemnością z nich korzystam. Masełko jest super i ten zapach, no rozpływam się przy nim. Mleczko do laminacji także lubię, mimo że nie daje na moich włosów szału, ale myślę, że na mniej „zniszczonych” sprawdzi się lepiej. Duet polecam!

Znacie te produkty?


Współpraca reklamowa, kosmetyki z kalendarza Pure Beauty

Suchy szampon i puder do stylizacji 2w1, Miya

Suchy szampon i puder do stylizacji 2w1, Miya

 

 Nie jestem fanem suchych szamponów na co dzień, ale gdy wymaga tego sytuacja, to ratuje się takimi produktami. Suchy szampon w błyskawiczny sposób wchłania sebum z włosów, zapewniając im świeży wygląd, dodatkowo unosi pasma u nasady i dodaje im objętości. Jest to fajny produkt, kiedy nie ma czasu na mycie włosów, a ich wygląd nie zachwyca. Od kilku miesięcy sporadycznie sięgam po suchy szampon, który jednocześnie jest produktem do stylizacji włosów marki Miya.




  Suchy szampon Miya znajduje się w plastikowym opakowaniu, wysypuje się go jak puder dla dzieci. Forma jest inna niż tradycyjnych suchych szamponów, gdzie psika się nimi po włosach. Tutaj wysypujemy odrobinę na dłoń i nanosimy na włosy u nasady, tym sposobem początkowo wysypywałam za dużo produktu w jedno miejsce, ale znalazłam rozwiązanie. Z dłoni puder nakładam na duży pędzel i nim nakładam go na włosy. Proszek jest bardzo delikatny i miałki, przypomina puder do twarzy.




  Suchy szampon Miya dobrze wchłania sebum, wyczesuje się z włosów, nie pozostawiając nalotu na nich, odbija włosy u nasady, lekko je usztywnia i sprawia, że wyglądają świeżo. Dodatkowo jest to produkt ułatwiający stylizacje, dzięki czemu szybciej można ułożyć daną fryzurę i jest ona trwalsza. Nie zauważyłam skutków ubocznych stosowania tego produktu, skóra głowy nie została podrażniona, nie wystąpił łupież. Jest to fajny produkt, który warto mieć w zapasie, nigdy nie wiadomo kiedy się przyda.

  Stosujecie suche szampony?


Współpraca reklamowa, produkt z pudełka Pure Beauty

Spa dla włosów z wodą lamelarną Bioelixire Expert

Spa dla włosów z wodą lamelarną Bioelixire Expert

 

   Kilka lat temu na blogu robiłam serię wpisów „Niedziela dla włosów” był to dzień w którym publikowałam wpis pokazujący sposób pielęgnacji włosów, użyte kosmetyki i efekty. Dziś jednorazowo wracam do tego i pokaże Wam fajny zabieg pielęgnacyjny, który zrobiłam na włosach w ciągu 20 minut, a efekty jak po wizycie u fryzjera.





  Pielęgnacja włosów z użyciem kosmetyków Bioelixire z czarnuszką i wodą lamelarną

  Włosy umyłam dwukrotnie szamponem z czarnuszką. Szampon bioelixire dość płynny, w połączeniu z wodą wytwarza gęstą i aksamitną piankę, dobrze oczyszcza skórę głowy i włosy. Po spłukaniu szamponu na długość nałożyłam maskę z czarnuszką i masowałam nią pasma ok. 3 minuty. Następnie obficie ją spłukałam, odcisnęłam włosy z nadmiaru wody i zastosowałam wodę lamelarną. Spryskałam nią włosy, następnie przez ok. 20-30 sekund masowałam długość włosów, w tym czasie odczuwałam ciepło na dłoniach. Na koniec wszystko spłukałam i odcisnęłam z wody. Włosy zabezpieczyłam przed suszeniem i rozdwajanie serum z olejkiem z czarnuszki, wysuszyłam suszarką z chłodnym nawiewem i rozczesałam.





  Efekty pielęgnacji włosów z zastosowaniem wody lamelarnej Bioelixire Expert:
- włosy łatwiej się rozczesywały
- gładkość i miękkość
- blask
- nawilżenie i odżywienie
- ujarzmienie i zmniejszenie puszenia się włosów
- pogrubienie

  Głównym bohaterem dzisiejszej pielęgnacji jest woda lamelarna, którą chciałam sprawdzić i ocenić. Na wstępie krótko przedstawię stan moich włosów, aktualnie ich porowatość jest wysoka w stronę średniej, mam zrobione rozjaśniaczem pasemka. Włosy są suche, wymagają ciągłego nawilżenia, spuszą się i elektryzują, krótsze odstają na boki, nie rozczesane się podkręcają. Po zastosowaniu wody lamelarnej, pasma stały się gładkie, miękkie, nawilżona, łatwiej było je uczesać, ładnie błyszczą, wydają się grubsze.



  Zdjęcie nr 1. przedstawiają włosy przed myciem, zdjęcie zrobione w świetle dziennym po rozczesaniu włosów. Zdjęcie nr 2 i 3 pokazują włosy po zabiegu, niestety jest już ciemno za oknem, dlatego włączone jest oświetlenie. Oba zdjęcia wykonane zostały bez lampy, aby jak najlepiej oddać prawdziwy wygląd włosów. Niestety nie widać dobrze, jak woda lamelarna wpłynęła na moje włosy. Ja jestem zadowolona.

Woda lamelarna Bioelixire Expert



  Woda lamelarna Bioelixire Expert to produkt, który w domowym zaciszu ma błyskawicznie odmienić stan włosów. Wystarczy po myciu nałożyć wodę na 15-20 sekund i spłukać. Wystarczy krótka chwila, aby produkt zadział. Jego właściwości działania to: wypełnienie ubytków włosa i stworzenie efektu tafli, wygładzenie, nadanie włosom blasku i zdrowego wyglądu, nawilżenie, odżywienie,  bez efektu obciążenia.

  W składzie wody lamelarnej Bioelixire znajdują się:
- proteiny pszenicy- uzupełniają ubytki we włosie, nadają gładkość, miękkość i blask
- aminokwasy- odżywiają, nawilżają, wzmacniają
- kwas mlekowy- nawilża, zapewnia sprężystość i połysk
- propanidol- nawilża i zapewnia ochronę przed wysuszeniem
- sodium PCA- nawilża, wygładza, zmiękcza, wpływa na eliminację elektryzowania

  Woda lamelarna Bioelixire to fajny produkt, który dobrze działa i spełnia obietnice producenta. Jestem zadowolona z wykonanej pielęgnacji przy jego użyciu i włączę go do stałych kosmetyków, które dbają o moje włosy.

  Znacie wodę lamelarną? Używacie takich kosmetyków w pielęgnacji włosów?

Współpraca reklamowa

Copyright © Anszpi blog , Blogger