Recenzja książki "Gra. Z klasyką w łóżku" Augusta Docher

Recenzja książki "Gra. Z klasyką w łóżku" Augusta Docher



   Lubię czytać romanse, są dla mnie odskocznią i oderwaniem od rzeczywistości. Lubię zatapiać się w historiach ludzi połączonych uczuciem. Przeglądając nowe premiery książek zawsze chętnie zaglądam w zakładkę „romans” i wybieram większość propozycji oferowanych przez wydawnictwa. Ostatnią książką  jaką przeczytałam to seria Z klasyką w łóżku. Gra Augusta Docher.


augusta docher

   „Pożądanie, którego nie da się powstrzymać i pokrętne intrygi w brawurowej powieści opartej na klasyce romansu!

   Sebastian, Izabela, Marianna i Cecylia. Jedyny mężczyzna w tym gronie- cyniczny, wyrachowany, bezwzględny. Kocha tylko jedną osobę na świecie- siebie samego. Trzy kobiety- różne pod niemal każdym względem: wieku, pozycji społecznej, doświadczenia. Ich losy splotą się w skomplikowany węzeł. Tę czwórkę połączy gra. Miłosna i równocześnie brutalna, pozbawiona reguł, za to pełna ostrych fauli. Zdawać by się mogło, że pierwsi odpadną z niej początkujący gracze, lecz los bywa przewrotny. Pewne jest jedno: wszyscy wezmą udział w rozgrywce na śmierć i życie.
  Kto zostanie na planszy?
  Gra to fanfic oparty na motywach znanej, wielokrotnie przenoszonej na ekran powieści Pierre’a Choderlosa de Laclos Niebezpieczne związki. Profanacja? Szaleństwo? Herezja? Ależ tak! Te słowa pasują idealnie także do bohaterów opisanych przez Augustę Docher. Czy odważysz się zagłębić w ten świat razem z nimi? Tylko uważaj- Gra, jak to gra, potrafi wciągnąć i uzależnić!”


gra z klasyką w łóżku

  Czterech głównych bohaterów połączonych grą: Sebastian rodzynek wśród trzech kobiet, bogaty uwodziciel, który ma zaciągnąć do łóżka młodą i niedoświadczoną Cecylię oraz dojrzałą mężatkę Mariannę. Nagrodą jest sex z piękną Izabellę. Nie ma żadnych zasad i reguł, nie liczą się uczucia i konsekwencje. Sebastian chce po prostu wygrać i się zabawić. Wszystko jednak się komplikuje i mężczyzna traci kontrolę nad swoimi kochankami.

  Gra to książka pokazująca jak bogaci ludzie bawią się innymi, nie mają zasad, skrupów, są w stanie zrobić wszystko, aby osiągnąć zaplanowany cel. Niszczą uczucia innych, wpędzają ich w poczucie winy, sprawiają, że tracą sens życia. Bohaterowie są niedojrzali emocjonalnie, robią rzeczy, które prowadzą ich życie do katastrofy. Najpierw uwodzenie, sex, zabawa, potem złamane serce, ciąża, samobójstwo, wyrzuty sumienia, kolejne samobójstwo, przedawkowanie. Nieodpowiedzialna Gra kończy się tragedią za tragedią. Nikt nie jest dumny ze swoich czynów.



książka Gra

  Czytając tę książkę, początkowo się męczyłam, zbyt dużo osób nazwisk i opis życia bohaterów. Wszyscy mi się mieszali i wracałam wstecz, aby dokładnie każdego poznać. Z czasem ogarnęłam każdego i wiedziałam kim są. Niestety nie polubiłam tych osób, jedynie Mariannę byłam w stanie zrozumieć i w pewien sposób usprawiedliwić z jej czynów. Pozostała trójka nie zyskała mojej sympatii. Na pewno jest to książka oryginalna i kontrowersyjna, nie czytałam wcześniej czegoś podobnego. Trudno mi określić odczucia, jakie mam po przeczytaniu tej książki, z jednej strony mi się to podobało, a z drugiej pokazało jak ludzie potrafią być bezduszni. Przykro mi, bo wiem, że w prawdziwym świecie są osoby, które też podobnie postępują, nie liczą się z konsekwencjami swoich czynów. Nie żałuję jednak czasu poświęconego na tę książkę, taka inność czasem jest potrzebna.

  Informacje techniczne:
Tytuł: Gra
Seria: Z klasyką w łóżku
Autor:  Augusta Docher
Wydawnictwo: Editio Red
Ilość stron: 320



  Znacie książkę Gra? Mieliście okazję zapoznać się z twórczością Augusty Docher? Co obecnie czytacie?











Nawilżający Krem-Opatrunek Yonelle Medesthetic- idealny krem dla mojej skóry?

Nawilżający Krem-Opatrunek Yonelle Medesthetic- idealny krem dla mojej skóry?


  Moja cera potrafi być naprawdę kapryśna. Z natury jest sucha (aktualnie w kierunku normalnej), ma cechy skóry wrażliwej, a jednocześnie jest skłonna do trądziku. Jej pielęgnacja jest jak ruletka, zdarza się trafić na super produkty, które dają fajne efekty działania, ale są też produkty, które jej nie służą. Nie zawsze udaje mi się trafić w gust mojej cery nowym kosmetykiem, co skutkuje podrażnieniem, wysuszeniem i ogólnym kiepskim stanem. Nawilżający krem-opatrunek Yonelle Medesthetic, który okazał się być lekarstwem dla mojej skóry.


krem do skóry wrażliwej
 
Nawilżający Krem-Opatrunek Yonelle Medesthetic

  „Krem-opatrunek przyspiesza proces gojenia skóry. Niczym kompres przynosi szybką ulgę podrażnionej, piekącej, zaczerwienionej skórze. Składniki preparatu regenerują naskórek, nadają skórze gładkość oraz elastyczność. Już po 20 minutach od aplikacji skóra jest ukojona, a uczucie napięcia zniesione. Krem doskonale nadaje się po inwazyjnych zabiegach gabinetowych oraz jako stały element pielęgnacji skóry z tendencją do podrażnień i reaktywnej.”


kosmetyki yonelle

  Krem został umieszczony w pięknym opakowaniu. Plastikowa buteleczka z przeźroczystej struktury i w środku białe mniejsze opakowanie, elegancka pompka i srebrna nakrętka wygląda elegancko. Dodatkowo krem zamieszczony jest w kartonik. Pompka dozuje w higieniczny sposób krem, jednak z czasem się wyrobiła i ciężko chodzi. Krem ma przyjemną gęstą konsystencję, jest solidny, a jednocześnie lekki. Zapach jest praktycznie niewyczuwalny. Pojemność 30ml.



mocno nawilżający krem do cery suchej

  Krem-opatrunek przyjemnie rozprowadza się na skórze i szybko wchłania, pozostawiając delikatną powłoczkę. Natychmiast czuć nawilżenie, wygładzenie, zmiękczenie skóry, która staje się rozluźniona. Krem początkowo stosowałam, gdy moja skóra miała gorszy czas, była podrażniona lub wysuszona, ale z czasem zaczęłam stosować go codziennie. Moja skóra stała się odżywiona i odnowiona, a poziom nawilżenia jest na wysoki. Krem sprawdził się także na poparzoną skórę słońcem, była zaczerwieniona i piekła, ale krem idealnie sobie z nią poradził, ukoił ją i wyciszył. Śmiało mogę potwierdzić, że jest to opatrunek na skórę, która potrzebuje uzdrowienia. Lubię stan skóry po użyciu tego kremu, przypomina skórę dziecka, która jest delikatna i zdrowa.




  Marka Yonelle ponownie zrobiła na mnie pozytywne wrażenie. Jestem bardzo zadowolona, że trafiłam na ten krem i chętnie kupię go ponownie, chociaż jego dostępność nie jest dobra. Krem kosztuje ok. 130zł. 




➙ Poznajcie także Enzymatyczny ultra peeling Yonelle

 

Znacie markę Yonelle? 












Słodka Dusza, Tillie Cole

Słodka Dusza, Tillie Cole



  Słodka Dusza to czwarta część serii Słodki Dom. Miałam okazję wcześniej przeczytać tylko trzecią część Słodka Nadzieja, która bardzo mi się spodobała i postanowiłam poznać kolejną historię jednego z braci Carillo. Teraz będę musiała wrócić do początku i przeczytać wcześniejsze tomy. Na szczęście książki są tak pisane, że nie ma potrzeby czytać jedna po drugiej, możemy wybrać tylko jedną historię, ale ja chce poznać wszystkie.


czwarty tom serii słodki dom


Słodka Dusza

  „…Czwarta część niezwykłej serii Słodki dom to przejmująca historia miłości, która zmienia wszystko. Kiedy wyniszczona głodem i chorobą dziewczyna zagląda śmierci w oczy, spotyka kogoś, kto ratuje jej życie. Kiedy zagubiony chłopiec zapada się we własnym świecie, uratowana dziewczyna pokazuje mu drogę ku światłu. Poranionym duszom jednak trudno kochać, bo rany w sercu goją się powoli. Czy odważą się poszukać ratunku? Czy uda im się ocalić łączące ich uczucie?...”


tillie cole seria słodki dom

  Elsie Hall mieszka na ulicy, jest samotna i zagubiona. Nie ma nic ani nikogo kto mógłby jej pomóc. Stara się przeżyć ze wszystkich sił, jednak choroba i warunki, w jakich żyje, wyniszczają jej organizm. Elsie jest młoda, ma niespełna 19 lat, ale przeszła w swoim życiu piekło. Nie słyszy na jedno ucho, a drugie bez aparatu słuchowego jest zbyt słabe, żeby mogła samodzielnie słyszeć. Dziewczyna kradnie, żeby przeżyć i tak poznaje Leviego.

  Levi Carillo to 19 latek, który zamknięty jest w swoim świecie samotności i nieśmiałości. Ma kochająca rodzinę i wsparcie, a mimo to cierpi przez swoją przeszłość. Jest świetnym uczniem i graczem w futbol. Tęskni za matką, która nie żyje od kilku lat, a jedyną pamiątką po niej jest Różanie, który kradnie mu Elsie.
 

  Elsie i Levi stają na swojej drodze, nie wiedząc, że ta znajomość jest lekarstwem na ich zranioną duszę i serce. Gdy chłopak pomaga chorej dziewczynie, czuje się jakby pomagał swojej matce, widzi w Elsie siebie. Dziewczyna jest skryta w sobie, nie mówi i ukrywa swoją historię. Oboje jednak zaczynają spędzać ze sobą czas i odkrywać swoje tajemnice. Elsie i Levi to młode osoby, ale ich życie od zawsze było trudne, a przeszłość nie pozwala żyć w spokoju. Dzięki podobnym przejściom i stracie swoich rodzicielek rozumieją się i wspierają. Ich znajomość przeradza się w uczucie, które ich łączy. Niestety demony przeszłości nie są łaskawe, ale nastolatkowie się nie poddają i walczą o odzyskanie spokoju.


słodki dom tom 4

  Słodka dusza to piękna, ale i smutna książka o historii młodych i skrzywdzonych ludzi. Pokazuje problemy współczesnego świata: nędze, biedę, głód, nałóg, choroby, cierpienie, stratę. Pokazuje jak łatwo się poddać i zatracić w swoim cierpieniu, ale pokazuje też, że warto walczyć i stawiać czoła swoim demonom. Niestety wiele osób przechodzi obojętnie obok problemów innych, a co gorsze znęca się na nimi i popycha w otchłań. Autorka książki pokazuje jak ważna, jest pomoc innym, że trzeba walczyć i być silnym. Ratunkiem okazje się być miłość, zrozumienie i bycie obok siebie. Bohaterowie są dla siebie wybawieniem, oboje leczą wzajemnie swoje rany, oczyszczają zranioną duszę i dają sobie szczęście. Są dla siebie tęczą, blaskiem i księżycem.

  Czytając Słodką duszę czułam smutek i razem z bohaterami odczuwałam ból. Książka jest napisany w bardzo realistyczny sposób, pokazuje prawdziwe ciężkie życie, które dotyka wiele osób. Na szczęścia historia tej dwójki kończy się szczęśliwie, jednak nie każdy ma tyle szczęścia. Nie pozostaje mi nic innego jak polecić Wam tę książkę.

  Informacje technicze:
Tytuł: Słodka Dusza
Seria: Słodki Dom
Autor: Tillie Cole
Wydawnictwo: Editio Red
Ilość stron: 432




“…dał mi tęczę po burzy, przyniósł mi księżyc, a  ja dałam mu blask.”



Znacie serię Słodki Dom? Lubicie twórczość Tillie Cole?











Granatowe spodnie i musztardowa bluzka- niedzielny look

Granatowe spodnie i musztardowa bluzka- niedzielny look


 


  Od dawna czekałam na ciepłą niedzielę, aby wybrać się z rodziną na spacer i lody. Od kilku tygodni pogoda nie dopisywała lub nie mieliśmy okazji gdzieś wyjść. Gdy nadarzyła się okazja postanowiliśmy nie odkładać wspólnego czasu i razem spędziliśmy cały dzień. Korzystając z okazji zrobiłam zdjęcie swojej stylizacji i chciałam Wam ją pokazać.



  Wybrałam dopasowane spodnie z jasnym wzorkiem, którego i tak nie widać na zdjęciach. Długość spodni 7/8 dobrze komponuje się z wysokimi butami, dlatego włożyłam koturny. Buty są niesamowicie wygodne, jest to moje pierwsze tego typu obuwie i na pewno kupię jeszcze kilka par. Nie mogę zbyt długo chodzić w obcasach/szpilkach przez ból kręgosłupa, ale w tych butach jest inaczej. Dobrze trzymają stopę, a sama wysokość nie jest zbyt odczuwalna mimo, że koturn tylna ma 10cm. Na górę wybrałam musztardową bluzkę, spodobała mi się ona podczas zakupów i dobrze czuje się w tym kolorze. Bluzka jest luźna, ma zapinany przód na małe guziczki. Rękawy ¾ można podwinąć i zapiąć paseczkiem. Dopełnieniem stylizacji jest brązowa torebka, pasująca kolorystycznie do butów. Moja niedzielna stylizacja jest wygodna, luźna i dobrze się w niej czułam.





Jaką stylizacje wybieracie na niedzielny spacer?








„Zaklęcia ochronne. Jak pozbyć się negatywnej energii i odzyskać swoją moc”, Arin Murphy-Hiscock

„Zaklęcia ochronne. Jak pozbyć się negatywnej energii i odzyskać swoją moc”, Arin Murphy-Hiscock



  Wierzycie w magiczne moce, energię czerpaną z natury, nieziemską siłę, amulety i zaklęcia? Ja jestem gdzieś pośrodku, z jednej strony są rzeczy, w które wierzę, a z drugiej takie rzeczy są dla mnie śmieszne i patrzę na nie przez palce. Lubię jednak o nich czytać, jest w tym coś ciekawego i zaskakującego. Poradnik „Zaklęcia ochronne. Jak pozbyć się negatywnych energii i odzyskać swoją moc” to interesująca książka, która warto przeczytać w wolnej chwili.


jak pozbyć się negatywnej energii i odzyskać swoją moc

  "Czy dopada cię czasem nieuzasadnione uczucie niepokoju lub gniewu? A może pojawia się u ciebie myśl, że z niewiadomej przyczyny masz zły dzień? Niewykluczone, że powód tkwi w zakłóceniach twoich pasm energii, która ma zaskakująco istotny wpływ na samopoczucie i efektywność działania.
  Wskazówki zawarte w tej książce pozwolą dobrać odpowiednie praktyki magiczne do indywidualnych sytuacji i potrzeb. Dowiedz się:
- jak działają zaklęcia ochronne, które pomagają chronić bliskich i dom;
- jakie rekwizyty, składniki i symbole mogą być używane w różnych intencjach ochronnych;
- jak tworzyć własne rytuały, zaklęcia i talizmany;
- jak pozbyć się negatywnej energii i oczyścić swoją życiową przestrzeń."



ksiązki o magii

  Magia jest widziana przez każdego człowieka w inny sposób, dla jednych jest to coś wielkiego i wyniosłego, dla innych to zabawa i patrzenie w karty. Jest to jednak coś niesamowitego, jeśli potrafimy prawidłowo na to patrzeć, a co najważniejsze wykonywać zaklęcia i rytuały.  Poradnik Zaklęcia ochronne pokazuje jak działają takie czary, jak je prawidłowo wykonywać, aby działały. Dowiadujemy się w jaki sposób możemy chronić siebie, swoich bliskich i miejsca dla nas ważne. Poznajemy różne akcesoria i rekwizyty, składniki i symbole, które używane są w praktykach magicznych. Autorka uczy jak zrobić własne rytuały i amulety, które będą dla nas ważne i pomocne. Dodatkowo poznajemy sposoby na oczyszczenie siebie i swojego otoczenia z negatywnej energii. Wszystko opisane jest w zrozumiały i prosty sposób, a same obrzędy są łatwe do realizacji. Książka pokazuje, jaki jest sens zaklęć i daje wiedzę na ich temat.



książk z zaklęciami

  Zaklęcia ochronne to ciekawy poradnik, ale nie zmienił mojego nastawienia do magii. Nadal jest to dla mnie coś zbędnego, trochę niezgodnego z religią i wierzeniom. Zdaje sobie jednak sprawę, że wiele osób traktuje to poważnie i wierzy w działanie magicznych rytuałów. Myślę, że efekty działania tych mocy są podobne do efektu placebo, jeśli w coś wierzymy to siłą wyobraźni potrafimy to zobaczyć i poczuć. 



  Wierzycie w zaklęcia i magię?









Mineralne cienie Eye Reflections Shadow Palette i zestaw pędzli Pixi

Mineralne cienie Eye Reflections Shadow Palette i zestaw pędzli Pixi



  Pixi to marka, która wywołuje szybsze bicie serca. Wprowadza na rynek ciągle nowe produkty do pielęgnacji i makijażu. Jestem większa fanką kosmetyków pielęgnacyjnych, ale i po kolorówkę chętnie sięgam. Dziś chcę pokazać Wam paletę cieni mineralnych Eye Reflections Shadow Palette Natural Beauty i mini zestaw trzech pędzelków.


cienie pixi

Eye Reflections Shadow Palette Natural Beauty Pixi

  Paleta wykonana jest z plastiku, ale mimo to jest solidna i trwała. Górne wieczko jest przeźroczyste, dzięki czemu od razu widzimy kolorystykę. W środku znajduje się 12 cieni w różnych kolorach. Mamy tutaj uniwersalne zestawienie kolorów, które pozwoli wykonać piękny naturalny makijaż. Wśród cieni znajdziemy beże i brązy różnej tonacji i kolorystyce. Cienie są matowe, metaliczne, połyskujące, z drobinkami. Kombinacji odcieni i wykończenia jest zaskakująca, mamy tutaj prawdziwy mix.


pixi natural beauty cienie
 
  Paleta Pixi Natural Beauty proponuje kolorystykę cieni w odcieniach bardzo neutralnych, pasujących do większości makijaży dziennych, jak i wieczorowych. Całość idealnie trafia w mój gust, bardzo lubię takie kolory, są łatwe w użytkowaniu. Matowe cienie są troszkę suche, lekko się osypują, ale nie stanowią kłopotu podczas nakładania. Metaliczne kolory są wilgotne i zbite, ładnie przyczepiają się do powieki i odbijają światło. Pigmentacja jest na dobrym poziomie, jednak brakuje im wyrazistości i mocy. Niektóre kolory mimo intensywnej barwy na powiece jaśnieją i należy się postarać, aby wyciągnąć z nich coś więcej.



pixi
 
  Poniżej przedstawiam Wam swahte całej palety. Cienie nałożyłam na suchą skórę bez bazy. Nazwy poszczególnych odcieni to: Petal, Metal Mauve, Sheer Sand, Metallic Rose, Rose Clay, Antique Rose, Soft Brown, Foiled Bronze, Deep Taupe, Bronze Gleam, Cocoa Shimmer, Chocolate Brown.





Zestaw pędzli Pixi

  Pędzelki umieszczone są w plastikowym pudełeczku, które jest bardzo solidne i trwałe. W środku znajdują się trzy pędzle do makijażu oka. Pędzle mają wygodne zielone trzonki, włosie jest miękkie i delikatne, równo przycięte i ułożone. Łatwo się nimi nakłada cienie i rozprowadza na powiece, są wygodne.


zestaw pędzli pixi


  W zestawieniu znajduje się pędzel:
- standardowy do rozcierania i blendowania cieni, jest średniej wielkości
- malutka kuleczka do nakładania cieni w mniejszej ilości i na mniejszy obszar
- płaski, który sprawdzi się do kresek, załamań i do dokładniejszych malowideł



trzy pędzle pixi

  Paleta cieni oraz zestaw pędzli to zgrany zestaw do makijaży oczu. Cienie są dobrej jakości, może spodziewałam się lepszej pigmentacji, ale mimo wszystko do codziennych makijaży są odpowiednie i nie mam zastrzeżeń. Pędzle również mnie nie zawiodły, lubię po nie sięgać, są wygodne i przyjemne w użytkowaniu. Produkty Pixi dostępne są w Sephora lub sklepie firmowych marki.


Znacie produkty Pixi? Wybieracie kolorówkę czy pielęgnację?


***

  Lato w tym roku szaleje, niestety mieszkam na terenie, gdzie niedawno wystąpiły obfite opady deszczu i burze. Moja miejscowość i okoliczne zostały zalane, a powódź przyniosła wiele strat. Chcąc zabezpieczyć się na przyszłość, zapobiec kolejnym podtopieniom i uchronić przed zalaniem domu zaczęłam szukać skutecznych sposobów na odwodnienia. Musimy wokół domu zrobić system odprowadzający wodę do kanalizacji deszczowej, który mam nadzieję, pomoże zapobiec kolejnemu zalaniu. Odwodnienie liniowe wydaje się być dobrym rozwiązaniem, jednak szukam informacji i może ktoś z Was ma takie u siebie i podzieli się opinią. 






"Po godzinach", Ludka Skrzydlewska

"Po godzinach", Ludka Skrzydlewska



   Lipiec przywitałam nową książką „Po godzinach” Ludki Skrzydlewskiej, to jedna z wielu książek, które mam przygotowane na ten miesiąc. Zdecydowałam się zacząć od tej, ponieważ jest najgrubsza i liczy grubo ponad 500 stron, przez co wiedziałam, że czytanie zajmie mi więcej czasu. Poświęciłam jej 5 dni, ale czy było warto?


po godzinach recenzja książki

  „Kiedy zakres obowiązków zaczyna wykraczać poza umowę...
  Indiana Fisher, absolwentka Harvardu i asystentka dyrektora generalnego w renomowanej bostońskiej firmie deweloperskiej, początkowo żywiła przekonanie, że jej posada będzie trampoliną do sukcesu. Niestety, po roku spędzonym na podawaniu kawy, kserowaniu dokumentów, a przede wszystkim na chronieniu szefa firmy Ryana przed konsekwencjami jego własnej nieodpowiedzialności entuzjazm Indiany nieco przygasł.
  Kiedy w Bostonie pojawia się starszy brat Ryana, Vincent - ponury, mrukliwy i zdaniem Indiany raczej podejrzany - życie zawodowe dziewczyny gwałtownie przyspiesza. Rozdarta pomiędzy mieszanymi uczuciami wobec Vincenta, a potrzebą chronienia swojego szefa młoda asystentka wkrótce przekonuje się, że ktoś chce przejąć firmę Ryana. Ktoś, kto nie zawaha się przed żadną podłością, by osiągnąć cel. Indiana, coraz mocniej uwikłana w niejasne układy biznesowe, nie przypuszcza, że i jej może grozić niebezpieczeństwo...
  Ludka Skrzydlewska funduje swoim bohaterom przejażdżkę emocjonalnym rollercoasterem. Przejażdżkę, której finału nie da się przewidzieć, aż do samego końca. Dołączysz? Niezapomniane przeżycia gwarantowane!”




  Bohaterowie książki „Po godzinach” są bardzo różnorodni, każdy z nich ma indywidualny charakter, styl życia i podejście. Razem tworzą świetną historię, która wciąga i wprowadza w ich świat. Dzięki nim nie można się nudzić, wiele się dzieje.
  Indiana Fisher Indy to główna bohaterka książki, asystentka dyrektora dużej firma. Pracowita, wygadana i pyskata dziewczyna, która marzy o karierze, a mimo to siedzi za biurkiem i pracuje za swojego szefa. Ryan odziedziczył firmę po ojcu, dostał wszystko na tacy i nie musi się wysilać, aby coś osiągnąć. Jest niebieskim ptakiem, do wszystkiego podchodzi na luzie, lubi się bawić. Swoje obowiązki zwala na Indy, która je przyjmuje. Vincent to starszy brat Ryana prowadzi własną firmę, jest pracowity. To mężczyzna bardzo poważny, nie okazuje żadnych uczuć, a jego twarz jest jak z kamienia.




  Historia zaczyna się od przyjazdu Vincenta do Bostonu i jego działań w firmie brata. Indy próbuje chronić swojego szefa i dowiedzieć się co knuje Vincent. Nie lubi cichego i ponurego mężczyzny, ale zbliża się do niego i tak odkrywa nieprawidłowości w firmie. Dziewczyna próbuje odkryć, kto chce przejąć firmę i dlaczego. Jej działania sprowadzają na nią niebezpieczeństwo, ktoś czyha na jej życie. Pojawiają się morderstwa, tajemnice, nieoczekiwane uczucia. Sytuacja komplikuje się nie tylko w pracy Indy, ale jej prywatnym życiu. Ona jedna i dwóch mężczyzn, którzy zaczynają walczyć o jej uczucia. Kogo wybierze młoda dziewczyna i dlaczego? Kto próbuje się jej pozbyć i zawładnąć firmą?

  Książka jest tajemnicza i pełna niespodzianek. Początkowo myślałam, że to zwykły romans, a jednak z czasem okazało się, że jest to świetne połączenie sensacji, obyczajówki, kryminału i romansu. Całość jest dobrze wywarzona, czyta się ją przyjemnie i ciężko robi się przerwy. Mimo mieszanki różnych gatunków książka jest lekka. Nie żałuję poświęconego czasu tej książce, chociaż jej grubość może zniechęcać. Jest to moja pierwsza książka tej autorki i jestem zadowolona na tyle, że mam ochotę na Semtymentalną bzdurę.




  Informacje techniczne:
Tytuł: Po godzinach
Autor: Ludka Skrzydlewska
Wydawnictwo: Editio Red
Ilość stron: 568


„…nie zawsze to, co prostsze, jest lepsze. Proste rzeczy nie stawiają przed nami żadnych wyzwań. Czasami warto zaryzykować, żeby zyskać coś więcej…”



 

  Znacie twórczość Ludki Skrzydlewskiej? Jaką książkę aktualnie czytacie?










Perfumy Tiffany & Co. Sheer, Tiffany & Co

Perfumy Tiffany & Co. Sheer, Tiffany & Co


  Najlepszym przyjacielem kobiety są perfumy i diamenty. A gdy tak połączyć te dwie rzeczy? Wtedy powstaje niesamowity zapach Tiffany & Co. Sheer. Luksusowe perfumy zawsze mnie urzekają, chociaż nie schronię od tych zwykłych, ale te mają w sobie prawdziwą moc. Poznajcie  reprezentacyjny zapach luksusu i elegancji.


tiffany & co

   „Marka Tiffany & Co. słynie z luksusowej, diamentowej biżuterii. Podobnie jak poprzedni zapach, również ta subtelna woda toaletowa Tiffany & Co. Sheer ma przywoływać skojarzenia związane z dotykiem drogocennych kamieni na gołej skórze. Flakon przypomina doskonale krystaliczny diament, a ozdobny srebrny pierścień wokół szyjki odwołuje się do legendarnych pierścionków zaręczynowych tej marki. Odkryj i Ty świat wyrafinowanej klasy i elegancji z wodą toaletową Tiffany & Co. Sheer z 2019 roku.”

  Perfumy znajdują się w pięknym kartonowym opakowaniu, nie jest to zwykłe pudełeczko, a idealnie dopasowana szkatułka do perfum w kolorze błękitu. Flakon jest zamieszczony w środku w specjalnym wgłębieniu, dzięki czemu wygląda dostojnie. Buteleczka wykonana jest z grubego  przeźroczystego szkła, jedyną ozdobą jest srebrna obręcz wokół szyjki poniżej atomizera z wygrawerowaną nazwą marki. Flakon jest prosty, ale bardzo przyjemny w swojej prostocie.



tiffany co sheer


  Nuty zapachowe:
Nuty głowy: liść mandarynki, czarna porzeczka
Nuty serca: ylang-ylang, róża
Nuty bazy: piżmo, irys

  Woda toaletowa Tiffany & Co. Sherr należy do kategorii kwiatowej, jednej z moich ulubionych. Po pierwszym psiknięciu do nosa uderza mocna i silna woń czarnej porzeczki z delikatną słodką nutą mandarynki. Pierwsze chwile z zapachem są naprawdę wyraziste, ale chwilę później się wyciszają. Kolejnym poznanym zapachem staje się róża, jest to trudna woń do odzwierciedlenia, ale tutaj bardzo naturalna i dobrze ukazana. Bazą całego zapachu jest piżmo i irys, dwa wspaniałe aromaty, które idealnie się komponują z całością i wyróżniają na tle wszystkiego.




  Tiffany&Co. Sherr to zapach elegancji i klasy, to odzwierciedlenie kobiety. Siła, harmonia, równowaga i styl idealnie określają ten zapach. Jest wyważony, nuty kwiatowe nie robią z niego ogrodu, a raj zapachów. Z jednej strony jest on prosty, ale z drugiej to bogactwo aromatu. Woń jest mocna i długo się utrzymuje na skórze, jest to kilka dobrych godzin. Mi najbardziej podoba się w chłodne dni lub wieczorem, kiedy może się czysto rozchodzić i otaczać ciało. Perfumy dostępne są w sklepie notino.pl w trzech pojemnościach 30, 50 i 75ml.



  Mieliście kiedykolwiek styczność z zapachami Tiffany.Co lub biżuterią marki?

 









Olejowy syndet do mycia twarzy Oilage Anti-Ageing Dermedic

Olejowy syndet do mycia twarzy Oilage Anti-Ageing Dermedic



  Zmywanie makijażu i oczyszczanie twarzy olejami to mój hit i nie wiem, jak mogłam dawniej tego unikać. Dziś nie wyobrażam sobie pielęgnacji bez olei. Dzięki nim moja sucha skóra się zmieniła, nie brak jej nawilżenia i natłuszczenia. Chętnie poznaje i testuję nowe produkty olejowe i tak trafiłam na syndet olejowy Oilage Anti-Ageing Dermedic , który skusił mnie swoją nazwą do zakupu. Czy  było warto?


olej do demakijażu dermedic


Oilage Anti-Ageing olejwy syndet

„→ Nowoczesna olejowo-żelowa konsystencja
→ Skutecznie zmywa makijaż i wszelkie zanieczyszczenia nie powodując podrażnień
→ Nie wysusza i nie ściąga skóry
→ Regeneruje naskórek i uzupełnia niedobory składników odżywczych w skórze
→ Tworzy warstwę okluzyjną na naskórku
→ Dzięki formule Anti-Pollution stymuluje odporność naskórka i jego funkcje obronne”

  Produkt umieszczony jest w plastikowej butelce z pompką o pojemności 200ml. Wygląd opakowania jest prosty i czytelny, dzięki przeźroczystej butelce możemy kontrolować zużycie. Pompka jest wygodna w stosowaniu i bezproblemowo dozuje zawartość. Konsystencja syndetu jest żelowo-oleista, bardzo delikatna , pod wpływem kontaktu z wodą i masażu zmienia się w przyjemną pianę. Kosmetyk ma przyjemny, delikatnie kwiatowo-słodki zapach, bardzo mi się podoba.




  Syndet olejowy Oilage Anti-Ageing używam głównie od usuwania makijażu i radzi sobie z tym świetnie. Skutecznie i szybko rozpuszcza makijaż, usuwa go ze skóry, a nie rozmazuje. Radzi sobie z różnymi kosmetykami do makijażu, delikatnymi jak kremy BB, czy też mocnymi jak ciemne cienie do powiek, czy mocny podkład. Podczas użycia nie szczypie w oczy i nie powoduje zamglenia, bardzo nie lubię tego efektu i cieszę się, że go tutaj nie ma. Jest to produkt naprawdę wart zainteresowania. Jeśli chodzi o samo mycie twarzy bez makijażu, robi to delikatnie, nie wysusza i nie podrażnia. Skóra zostaje oczyszczona, gładka, miękka, bez efektu naciągnięcia. Produkt jest wydajny, na jedno użycie wystarcza jedna pompka, chyba że myjemy twarz dwukrotnie to dwie, ale nadal jest to mała ilość.

  Wyjaśniając skąd nazwa syndet, to jest to detergent synetyczny bez mydła, które narusza barierę ochroną skóry. Zawiera substancje powierzchniowo czynne (surfaktanty) typu sole izetionianu oleju kokosowego, sulfobursztyniany, alkilosiarczany i betaina. Dzięki temu jest to produkt dobrze tolerowany przez skórę suchą i wrażliwą. W składzie syndetu Oilage Anti-Ageing dodatkowo znajdziemy Kompleks TriOleum, Betaine, Gliceryne, Polyquaternium-7.



syndet do twarzy

  Oilage Anti-Ageing olejwy syndet to produkt, który szybko zyskał miano ulubieńca. Jego działanie jest bardzo dobre, nie mam żadnych zastrzeżeń i nie znalazłam w nim wad. Jako fanka kosmetyków olejowych jest 3 x na tak i na pewno do niego jeszcze wrócę. Produkt dostępny jest w sklepie notino.pl w cenie 29,70zł.

 

  Znacie kosmetyki Dermadic? Używaliście syndetu do mycia twarzy?





Copyright © Anszpi blog , Blogger