„Rewanż”, Katarzyna Nowakowska

„Rewanż”, Katarzyna Nowakowska

 

   „Rewanż” to kontynuacja „Zagrywki”, a jednocześnie zakończenie serii o pięknej pani prezes klubu piłkarskiego. Musieliśmy czekać na niego prawie 1,5 roku, ale musicie wiedzieć, że było warto. Autorka zapewnia niezłą rozrywkę w trakcie czytania i szczerze mówiąc, trochę żałuję, że ta seria ma tylko dwa tomy.



„Jacob kolejny raz złamał Abi serce, a wszystko zepsuło się w najmniej odpowiedniej chwili. Jednak wspólna przeszłość tych dwojga nie daje o sobie zapomnieć. Łączy ich zbyt wiele wspomnień. Wiąże też świat NBA, który oboje mocno kochają, ale którego też nienawidzą. Abigail musi iść naprzód. Zraniona kobieta postanawia się odegrać. Jacob tonie we własnych błędach i zgubnym ego, a to wszystko ściąga go coraz bardziej w dół. Czy pojawienie się w grze nowego mężczyzny sprawi, że Jacob zawalczy o Abi? A może romans, który zaczął się od oszustwa, okaże się czymś więcej? Czy w świecie, w którym wszyscy grają nieczysto, jest szansa na prawdziwą miłość?

To będzie naprawdę mocny rewanż.”



  Abi zaczyna nowe życie, wprowadza się do niej jej brat Daniel. Ona próbuje wyleczyć złamane serce. Nie jest to jednak łatwe, kiedy musi pracować razem z Jacobsem, dlatego postanawia zmienić pracę i odchodzi z klubu. Świat NBA jest dla niej bardzo ważny, ale jednocześnie utrudnia jej życie. Czy uda się jej z niego zniknąć? Jacobs upada, jego los znajduje się na dnie, mężczyzna nie potrafi poradzić sobie z utratą Abi, na co sam zapracował. Nie umie zapanować nad swoim życiem i swoim zachowaniem ciągnie kobietę ze sobą w przepaść. Czy Abi uwolni się od toksycznej znajomości? Czy każda miłość kończy się happy endem?

  „Rewanż” to książka, która rozwala emocjonalnie. Autorka z pierwszej części, gdzie pokazywała młodzieńczą miłość przeszła do miłości toksycznej, która więcej zabiera, niż daje. Bohaterowie przechodzą przemianę, Abi staje się silniejsza i bardziej odporna na manipulacje Jacobsa. Mężczyzna jednak idzie w drugą stronę, jego słabości i uzależnienia odbierają mu wszystko. Ich związek nie jest „zdrowy”, dlatego Abi nie chce go ciągnąć. Czy jej się to uda? Pojawia się nowy bohater- Conrad. Przyznaję, że początkowo nie mogłam go rozgryźć, to idealny mężczyzna, w co trudno uwierzyć. Czy aby na pewno, o tym przekonajcie się sami, nie chce zbyt wiele zdradzać. Zakończenie bardzo mnie zaskoczyło, ale pokazało, że nie zawsze musi być schematycznie w miłości i związkach. To nie jest łatwa historia dwóch zakochanych osób, porusza inne tematy jak uzależnienie, problemy z emocjami, zemsta, nieprzepracowane trudne dzieciństwo. Fabuła z prostej (początkowo) staje się rozbudowana, wywołuje liczne emocje, budzi coraz większą chęć czytania dalej, a koniec miażdży. Brawa dla autorki za całą historię i wielkie podziękowania.



„Patrzę na niego i widzę miłość.
Prawdziwą miłość.
Nie taką, jaką widzą inni.
To nasza miłość, która zawsze była odmienna.
To nasza miłość, dla której niby nie było happy endu, a jednak teraz oboje jesteśmy szczęśliwi. Można kogoś kochać, ale nie być razem. Można kogoś kochać, a być szczęśliwym z kimś innym. Bo miłość to wybór. Bo jeśli kogoś kochasz, to czasami musisz pozwolić mu odejść.”


Czytaliście „Zagrywkę” i „Rewanż”? Jakie są Wasze wrażenia po tej historii?


3x serum do twarzy Nature Queen

3x serum do twarzy Nature Queen

 

  Myślę, że nikomu nie trzeba przedstawiać naszej polskiej naturalnej marki kosmetyków Nature Queen. Na blogu prezentowałam kilka ich produktów i szczerze przyznaję, że jest to jedna z moich ulubionych firm, które dbają o moją pielęgnację. Dziś po wielu tygodniach testów mam dla Was recenzje trzech serum do twarzy, które pojawiły się w ofercie marki wiosną.



  Nature Queen zaskakuje często nowościami i tak też było, kiedy na rynek trafiły serum do pielęgnacji twarzy. Trzy rodzaje, o różnych zastosowaniach i dające różne efekty. Każdy może wybrać odpowiedni produkt do swojej skóry, potrzeb i upodobań. Do wyboru mamy serum: nawilżająco-witaminowe, regulujące i liftingujące.

  Każde z serum umieszczone jest w szklanej buteleczce o pojemności 30ml. Opakowanie wyposażone jest w pipetkę, która umożliwia aplikację produktu. Teraz przyzwyczaiłam się do takiego „dozownika”, ale na początku zdecydowanie bardziej ucieszyłabym się z pompki. Szata graficzna serum jest typowa dla marki, prosta i utrzymana w stonowanych kolorach. Podobają mi się opakowania tych kosmetyków, zwracają na siebie uwagę.

Serum nawilżająco-witaminowe Nature Queen


  Serum najbardziej zaciekawiło mnie z całej trójki, jest wprost stworzone do pielęgnacji mojej cery. Zaczynając jednak od początku, to wspomnę o jego aspektach technicznych: ma gęstą delikatną konsystencję, jest lepkie o białym zabarwieniu. Bardzo przyjemnie pachnie, zapach nie pozostaje zbyt długo na skórze. Serum przyjemnie się rozprowadza, dość szybko wchłania, ale pozostawia lepką warstwę. Warto odczekać chwilkę z dalszą pielęgnacją, aby serum dobrze wchłonęło się w skórę, a efekt lepkości zanikł.


Serum nawilżająco witaminowe Naturę Queen


  Serum nawilżająco-witaminowe przeznaczone jest do pielęgnacji skóry suchej, czyli takiej jak moja. Po nałożeniu produktu na skórę od razu wyczuwa się efekt nawilżenia, wygładzenia, ukojenia i widać delikatne rozświetlenie. Stosując ten produkt dłuższy czas, skóra staje się zdecydowanie jaśniejsza, wygląda na zdrowszą, jej barwa jest równomierna. Widać odżywienie, czuć zwiększoną elastyczność skóry. Produkt nadaje się pod makijaż, nie wpływa jednak na jego trwałość.




  W składzie serum znajdziemy: wysokocząsteczkowy hialuronian sodu, niskocząsteczkowy hialuronian sodu, ekstrakt z kopru morskiego, bio polimer o silnym działaniu nawilżającym, olej winogronowy, witamina E, Vitamin D3-like, pochodna witaminy C (tetraizopalmitynian askorbylu), ekstrakt z prawoślazu, ekstrakt z miodunki plamistej, D-pantenol.

Serum intensywnie liftingujące Nature Queen


  Serum liftingujące jako drugie w kolejności testowałam i także jestem z niego zadowolona. Jego konsystencja jest rzadsza od wersji witaminowej, bardziej płynna. Szybko się wchłania, na skórze pozostawia delikatną powłokę. Wystarczy 2-3 krople, aby pokryć całą twarz produktem, które jest bardzo wydajne. Zapach bardzo delikatny i subtelny, lekko kremowy.




  Serum liftingujące przeznaczone jest do każdego rodzaju skóry, jego zadaniem jest lifting skóry, napięcie, spłycenie zmarszczek, ujędrnienie. Podczas początkowego stosowania można zauważyć dobre nawilżenie skóry i wygładzenie. Po kilku dniach i z upływem czasu przy regularnym stosowaniu skóra przechodzi przemianę i naprawdę wygląda na młodszą, przede wszystkim jest bardziej napięta i elastyczna, ale nie ściągnięta. Zmarszczki nie zostają w całości spłycone, ale optycznie wydają się mniejsze. Najwięcej zmian zauważyłam w okolicach oczu, gdzie kurze łapki goszczą od dawna. Cera jest wyrównana kolorystycznie, znikają nierówności kolorytu.




  W składzie serum znajdziemy: ekstrakt z maku polnego, Inst’Tight, Detoskin, Biopolimer o silnym działaniu nawilżającym, Witamina E, Olej z rzeżuchy łąkowej.

Serum regulujące Nature Queen


  Serum regulujące bardzo krótko stosowałam, ze względu na zawartość szałwii w składzie. Niestety, ale powoduje ona u mnie uczulenie, dlatego już pierwsze stosowanie było ostrożne. Serum ma rzadką strukturę, bardzo szybko się wchłania i jest praktycznie niewyczuwalne na skórze. Różni się od swoich poprzedników kolorem, tutaj mamy kremowy odcień i słabo wyczuwalny zapach.




  Serum regulujące u mnie dało efekt delikatnego nawilżenia, jest „słabe” dla mojej skóry. Wygładza, zmniejsza produkcję serum, wycisza efekt świecenia się. Na szczęście nie zauważyłam u siebie efektu wysuszenia i pieczenia, którego się spodziewałam, skóra była zaczerwieniona, ale tutaj wiem, że winę za to ponosi szałwia. Z obawy o niechciane skutki uboczne, nie stosowałam tego serum i co do jego działania regulującego nie mogę się wypowiedzieć.




  W składzie znajdziemy: Inacalm, hydrolat z kwiatów gorzkiej pomarańczy (neroli), ekstrakt z szałwii, ekstrakt z kawioru limonkowego, ekstrakt z chinowca, olej z ogórecznika, ekstrakt z kurkumy, olejowy ekstrakt z rozmarynu, wysokocząsteczkowy hialuronian sodu, naturalny biopolimer o działaniu silnie nawilżającym, mleczan sodu, porowata mikrosfera krzemionkowa.


  Serum Nature Queen to produkty bardzo fajne i godne zainteresowania. Bardzo polubiłam się z wersją witaminową i to ona jako pierwsza dobiła dna, zaraz po niej stawiam liftingującą, która także świetnie się sprawdziła. Te dwa serum szczerze polecam i sama chętnie do nich wrócę. Serum regulującego nie oceniam, myślę jednak, że posiadaczki cery problematycznej mogą je polubić.

 

  Znacie któryś z tych serum? Używacie kosmetyków? Nature Queen?



„Zobowiązana”, Patrycja Strzałkowska

„Zobowiązana”, Patrycja Strzałkowska

 

  Seria Dark Book od Patrycji Strzałkowskiej doczekała się kontynuacji i jednocześnie zakończenia, które zamyka „Zobowiązana”. Trylogia o kryminalnym świecie, do którego nie każdy wszedł z własnej woli, to ciekawa propozycja warta uwagi.


Zobowiązana Patrycja Strzałkowska


„Pobyt w olbrzymiej luksusowej willi może na pierwszy rzut oka wydać się spełnieniem marzeń…, chyba że jest się w niej więźniem. Przekonała się o tym Agata Sonik, po tym, jak została razem z córką prezydenta, Ewą, porwana z celebryckiej imprezy na barce. Kiedy okazuje się, że za całą sprawą stoi partner Ewy, sytuacja jeszcze bardziej się komplikuje... I choć Agacie udaje się uciec z pułapki, wydaje się, że znalazła się w sytuacji bez wyjścia. Musi się bowiem zmierzyć z przeszłością i nierozwiązaną sprawą zabójstwa swojej siostry, ale też czuje się zobowiązana do tego, by pomóc Ewie, którą zostawiła na pewną śmierć. Od tej chwili pętla na jej szyi coraz bardziej się zaciska. Czy może komukolwiek zaufać? Czy profilerka Iwona Kwiecień, komisarz Wójcik i Burza jej pomogą? Czy uda jej się ocalić córkę prezydenta? I kim tak naprawdę jest Agata?”



  Agata Sonik dostaje zlecenie od Czerwińskiego, które wydaje się łatwe do wykonania. Niestety zostaje porwana wraz z córką prezydenta Ewą i obie są przetrzymywane w zamknięciu. Za uprowadzeniem kobiet stoi Mrozow. Agacie udaje się uciec, jednak Ewa pozostaje w rękach swojego oprawcy. Sonik nie wie co robić i szuka pomocy, tam gdzie nie powinna i ponownie wpada w problemy. Kobieta chce pomóc Ewie, ale czy jej się to uda? Komisarz Wójcik we współpracy z Iwoną Kwiecień próbują dowieźć prawdy, kto stoi za zabójstwem Maji Sonik, odbić Ewę z rąk porywaczy i pomóc córce Czerwińskiego. Czy przestępcy zostaną ukarani?

  „Zobowiązana” to zakończenie serii, więc mamy tutaj sporo wyjaśnień. Bohaterowie zmagają się z przeszłością, która nie była łatwa i próbują uniknąć kary za swoje zbrodnie. Nie wszyscy stróże prawa ukrywają prawdę, a wręcz chcą ją pokazać światu i o to walczą. Walka kłamstwa i tajemnic z prawdą, dobra ze złem trwa i nie jest równa, więc kto wygra? Zostaniecie zaskoczeni obrotem niektórych spraw. Historia do końca budzi ciekawość, a uknute intrygi napędzają akcje.




  Cała seria Dark Book jest udana, warto poświęcić jej czas i przeczytać. Nie jest to jednak lekka i relaksująca historia, podczas czytania trzeba się skupić, aby nie zaginąć w pętli kłamstw i intryg kryminalnego świata, w którym znajdują się bohaterowie. Dla fanów thrillerów jest to pozycja do nadrobienia. Ja dla siebie poszukuje nowych nietypowych książek w dziale nowości na tania książka.

Znacie książki Patrycji Strzałkowskiej?

Odbudowująca maska-serum z olejkiem kokosowym i probiotykami, MBeauty

Odbudowująca maska-serum z olejkiem kokosowym i probiotykami, MBeauty

 

   Maseczki do twarzy bardzo lubię, mogę nawet powiedzieć, że jestem od nich uzależniona. Staram się nakładać je na skórę 2-3 razy w tygodniu. Sięgam po różne maski: zmywalne, nocne, w płacie. Stanowią one stały punkt mojej pielęgnacji twarzy, przyznam, że zdarza mi się po oczyszczaniu pominąć serum i krem, więc wtedy wybieram odżywczą maseczkę, która zaopiekuje się moją skórą. Dziś mam dla Was recenzję maski, która nazwana jest przez producenta także serum, mowa tutaj o masce odbudowującej z MBeauty.

Odbudowująca maska do twarzy mbeauty


  Maseczka zapakowana jest w foliowe opakowanie, na którym znajdziemy informacje na jej temat. Szata graficzna ładna, przyjemna dla okna, od razu, gdy na nią spojrzymy wiemy, że mamy styczność z produktem kokosowym. Maska wykonana jest z włókna celulozowego, które zostało mocno nasączone serum. W opakowaniu to serum pozostaje i ja takie „resztki” wykorzystuje do nasmarowania szyi, a jak jest go więcej to także dłoni i łokci. Płat maski jest sporej wielkości, dobrze przylega do twarzy. Mam taki swój sposób nakładania maseczek w płacie, gdzie przecinam łączenie między otworami na oczy, aby lepiej ona przylegała i tutaj także je zastosowałam. Wtedy mam pewność, że dokładnie moje okolice oczu zostaną pokryte serum.




  W składzie maski, a raczej serum, którym jest ona nasączona, znajdziemy: glicerynę, pantenol, betainę (aminokwas roślinny), olej kokosowy, ekstrakt z zielonej herbaty, wyciąg z liści oczaru wirginijskiego, wodę z kwiatów róży, wyciąg z szałwii lekarskiej, wyciąg z portulaki pospolitej. Skład jest wegański.

  Maska odbudowująca MBeauty na mojej skórze sprawdziła się dobrze, jej stosowanie było przyjemne. Nałożyłam ją na skórę na czas 20 minut, następnie ściągłam i pozostałości serum wklepałam do całkowitego wchłonięcia. Skóra po maseczce była miękka, gładka, nawilżona, odżywiona, czuć było ukojenie, taki stan relaksu i rozluźnienia na twarzy. Jestem zadowolona z efektów i chętnie poznam inne warianty marek tej marki.

 

  Znacie maski MBeauty?

 

 

***

   Sytuacja ekonomiczna w naszym kraju jest ciężka, co doprowadziło wiele osób do długów. Niestety nie każdy jest w stanie je spłacić, a wierzyciele czekają na swoje pieniądze. Na ich szczęście mogą domagać się oddania długu przez windykację, są to prawne działania mające na celu wyegzekwować  spłatę długu. Jeśli znajdujesz się w takiej sytuacji i chcesz odzyskać swoje pieniądze zapoznaj się ze stroną www.aif.com.pl/windykacja/ i poproś prawnika o pomoc. 


„Miłość arystokraty”, Alicja Skirgajłło

„Miłość arystokraty”, Alicja Skirgajłło

 

  Alicja Skirgajłło sprawiła, że wróciłam do regularnego czytania. Tak właśnie ona, a raczej jej książka „Sposób na francuza”, sprawiła mi wielką frajdę podczas czytania i wtedy postanowiłam czytać więcej niż wcześniej. Trzymając się tego postanowienia, w ciągu 2,5 roku przeczytałam kilkaset książek. „Miłość arystokraty” to wiosenna nowość od autorki, którą udało mi się dopiero teraz przeczytać i już teraz Was do niej zachęcam.


Miłość arystokraty Alicja Skirgajłło

  „Snob i lekkoduch. Tak James Truman mówi sam o sobie. I wiecie co? Ma rację. Milioner, arystokrata, dziecko szczęścia, któremu życie podsuwa wszystko pod nos, przewiązane wstążeczką i podane na złotej tacy. Pieniądze, dziewczyny, interesy, hazard... James nie wie, co to porażka ani odmowa. W miłości też nie... Stop. Miłości nie ma. Tak w każdym razie uważa nasz bohater i powtarza to sobie nawet w dniu własnych zaręczyn. Zaręczyn, jak to bywa w arystokratycznych kręgach, zaaranżowanych przez rodziny państwa młodych w celu pomnożenia fortun. James nie ma nic przeciwko temu ... w miłość przecież nie wierzy, a po ślubie wcale nie zamierza przestać czerpać pełnymi garściami z uroków życia.
Czy to możliwe, by ktoś do tego stopnia namieszał w perfekcyjnie poukładanym życiu Jamesa Trumana, że młody milioner dostrzeże coś więcej niż tylko czubek własnego arystokratycznego nosa? I żeby tym kimś nie była dama dorównująca Trumanowi majątkiem i pozycją, a zwykła pokojówka, jedna z tych, których się prawie nie zauważa, a jeśli nawet, to i tak traktuje się jak zabawkę?”



  James urodził się w arystokratycznej rodzinie i od zawsze z tego korzystał. Bawił się, wydawał pieniądze, spędzał czas z różnymi kobietami. Nie uznaje miłości i planuje ślub dla pieniędzy. Pewnego dnia w jego domu pojawia się nowa służąca, która rozwala jego poukładane życie. Clara to specyficzna młoda dziewczyna, która pod ubraniem wieśniaczki skrywa swoje piękno. James wraz z kuzynem Aronem postanawiają się nią zabawić, tak jak z innymi swoimi pokojówkami. Aron szybko odkrywa pięknego łabędzia pod przykryciem brzydkiego kaczątka i się zakochuje, chce walczyć o dziewczynę. Czy James także dostrzeże to, co ma do zaoferowania Clara?


Miłość arystokraty recenzja książki


  „Miłość arystokraty” to zabawna i pozytywna historia, która pokazuje przemianą „brzyduli” w piękną dziewczynę, która oczarowuje mężczyzn wokół. Clara to zaskakująca dziewczyna, ma cięty język i nie boi się mówić tego, co myśli. Wpada ciągle w tarapaty, robi głupstwa i tym samym doprowadza czytelnika do salw śmiechu. James i Aron to zarozumiali arystokraci, którzy myślą tylko o zabawie i przyjemnościach. Patrzą na wszystkich z góry i oceniają po wyglądzie, nie patrząc, co kto ma do zaoferowania. Źle ocenili Clarę, która pokaże im na co ją stać i to z przytupem. Dziewczyna otworzy im oczy, ale czy nie będzie za późno? Jak pojawienie się Clary w domu arystokraty odmieni jego domowników?

  Książka jest fantastyczna, chodź dość gruba z małą czcionką czytałam ją z zapałem. Znając niecodzienny styl autorki wiedziałam, że poświęcony czas będzie udany i wcale się nie pomyliłam. Pośmiałam się do łez i oderwałam od rzeczywistości. Alicja nie boi się w swoich historiach dawać czytelnikowi burzliwych relacji wśród bohaterów, wyśmiewać ich zachowanie, drwić i rozbawiać. Ta książka to komedia romantyczna, która pokazuje różnice kulturalne i często niesprawiedliwe traktowanie biedniejszych. Ja jednak skupiłam się na humorze autorki i romansie, jaki rozegrał się w arystokratycznym domu. Chętnie obejrzałabym film na podstawie tej książki, jestem pewna, że szybko stałbym się hitem kinowym.


  Znacie książki Alicji Skirgajłło?

 


***

  Do końca wakacji został miesiąc, wolny czas szybko ucieka. Powoli przygotowujemy się do nowego roku szkolnego, gdzie Milenka idzie do zerówki. Natłok zakupów wyprawki powoduje u niej stres, więc aby go zniwelować chcemy zając jej myśli zabawą. Uważam, że idealne odstresowujące zabawki to klocki lego, które zajmują czas na długie godziny. Na stronie klocki-2.pl znajdują się naprawdę fantastyczne zestawy, które przydadzą się także na długi zimowe wieczory. 








Co warto zwiedzić w Wałbrzychu?

Co warto zwiedzić w Wałbrzychu?

 

   Wałbrzych to miasto leżące na Dolnym Śląsku jest znane z legendy o „Złotym Pociągu”. Jest to miejsce licznie odwiedzane przez turystów, a także poszukiwaczy zaginionego skarbu. Będąc na wycieczce w Wałbrzychu, warto odwiedzić kilka urokliwych i ciekawych miejsc.

 



  Ciekawe miejsca Wałbrzychu:

  • Rynek- każde miasto za punkt główny ma rynek, nie inaczej jest w Wałbrzychu. W centrum znajduje się ozdobna fontanna, a wokół coraz ładniejsze odnowione budynki i zagospodarowanie terenu. Warto zwrócić uwagę na kamienice: pod Kotwicą, z trzema różami, pod czterema Altanami.
  • Zamek Książ- jest to trzeci co do wielkości zamek w Polsce i zalicza się do szlaku zamków piastowych.
  • Książański Park Krajobrazowy- otacza Zamek Książ, nadaje się na spacer i podziwianie okolicy z punktu widokowego.
  • Sanktuarium Matki Bożej Bolesnej- znajduje się na starym mieście, przy placu kościelnym. Jest to najstarszy zabytek Wałbrzycha.
  • Muzeum porcelany- miejsce, gdzie można podziwiać dużą i piękną kolekcję porcelany nie tylko z Wałbrzycha, ale także całej Polski i Europy.
  • Stara kopalnia- dziś znajduje się tam centrum nauki i sztuki, które powstało na terenie kopalni. Muzeum przedstawia dawne czasy kopalni, pokazuje jak ona funkcjonowała. Na terenie kopalni znajduje się wieża widokowa i galeria sztuki współczesnej.
  • Borowa- najwyższy szczyt Gór Wałbrzystkich (853 m n.p.m.), gdzie znajduje się wieża widokowa, z której można podziwiać daleką panoramę.
  • Palmiarnia- miejsce, gdzie można podziwiać setki różnej roślinności z całego świata, a także liczne zwierzęta. Palmiarnia została wybudowana przez władcę Jana Henryka XV dla swojej żony Daisy. To dla niej do stworzenia unikalnej aranżacji ściągnął zastygłą lawę z wulkanu Etna.


  Wałbrzych to idealne miejsce do krótkiej 1-2 dniowej wycieczki, gdzie można poznać jego historię, spędzić czas na poznawaniu zabytków i krajobrazów, czy też odpocząć pod palmami. Chcąc zwiedzić i zobaczyć jak najwięcej w trakcie swojego pobytu w mieście, warto skorzystać z taxi Wałbrzych.


Wpis reklamowy


„Znikające nadzieje”, Justyna Chrobak

„Znikające nadzieje”, Justyna Chrobak

 

   Lubię czytać romanse, ale kiedy czuję przestyt, robię przerwę i wtedy sięgam po inny gatunek literacki. Ostatnią moją odskocznią od romansów był kryminał od Justyny Chrobak Znikające nadzieje.



„Co zrobisz, kiedy twoje poukładane, szczęśliwe życie nagle zamieni się w koszmar?
Hania jest szczęśliwą mężatką, marzy o dziecku i prowadzi Fundację „Nadzieja” dla kobiet w trudnej sytuacji. Wydawałoby się, że w jej życiu wszystko jest poukładane i trwałe. W jednej chwili jednak, z niezrozumiałego dla niej powodu, wszystko zaczyna się zmieniać.
Szymon musi spłacić dług wdzięczności, dlatego niechętnie, ale zgadza się wykonać ostatnie już powierzone mu zadanie. Ma zostać wolontariuszem, by pomóc Fundacji dotrzeć do większej liczby potrzebujących.
Nagle, w tajemniczych okolicznościach, zaczynają znikać podopieczne Nadziei. Hania nie potrafi przejść obok tego obojętnie. Nie otrzymuje pomocy tam, gdzie się jej spodziewała i musi rozpocząć poszukiwania na własną rękę. Czy będzie w tym całkiem sama?”



  Hania jest szczęśliwą mężatką, prowadzi fundację „Nadzieja”, która zajmuje się osobami z problemami w domu: przemoc, alkoholizm, bieda. W fundacji pojawia się kobieta, która chce pomóc i rozreklamować fundację, aby pomagała większej ilości kobiet. Katarzyna oddaje Hannie swojego pracownika na miesiąc, aby zadbał o marketing „Nadziei”. Wkrótce pracę zaczyna Szymon i jego efekty są szybko widoczne, do fundacji zgłaszają się nowe kobiety i spływają datki od darczyńców oraz różnych instytucji. W tym samym czasie znikają podopieczne fundacji, które z dnia na dzień przestają się w niej pokazywać i ślad po nich zaginął. W domu Hanny także nie dzieje się dobrze jej mąż dostaje ataków szału, sięga po alkohol i staje się nieprzewidywalny. Co łączy te wszystkie zdarzenia?




  „Znikające nadzieje” to historia pokazująca problemy społeczne: alkoholizm, zachowania patologiczne, przemoc, sprzedaż kobiet, przekupstwo. Autorka w prosty sposób wszystkie te problemy pokazuje i jednocześnie daje tajemniczą historię, która śledzi się z zainteresowaniem. Rozwiązanie zagadek i zakończenie jest przewidywalne, ale w akcji znajdują się zaskakujące sytuację, które podkręcają atmosferę. Książka pokazuje, jak ważne jest w życiu poczucie bezpieczeństwa, spokój, domowa harmonia, miłość i rodzina. Niestety nie każdy może tego zaznać, wtedy trzeba reagować i pomagać osobom, które znajdują się w trudnej sytuacji. Czasem ciężko wyrwać się z takich sytuacji wierząc, że coś się zmieni. Jeśli chodzi o samą książkę, jest ona napisana prostym językiem, przez co czyta się ją szybko i przyjemnie. Przedstawiane problemy są odczuwalne przez czytelnika, dają do myślenia.

 

Czytaliście tę książkę? 

 

 

 

***

Dziś ponownie chcę poruszyć temat, który nie wydaje się powiązany z ochroną środowiska, a jest i to bardzo. Mieszkam na wsi i bardzo często spotykam się z ogłoszeniami, które wieszane są na drzewach. Niestety takie działania wpływają na stan drzew, niszczą je. Ważne jest to, abyśmy zwracali na to uwagę i wykorzystywali gabloty na ogłoszenia. Uważam, że władze powinny w każdej miejscowości postawić takie gabloty, które będą skupiać w jednym miejscu różne informacje, a drzewa pozostaną "czyste". 



Hair in Balance by OnlyBio odżywka bez spłukiwania

Hair in Balance by OnlyBio odżywka bez spłukiwania

 

   Pielęgnacja włosów nie musi być trudna i czasochłonna, wystarczy dobrać odpowiednie kosmetyki. Sama się o tym przekonałam i teraz łatwiej dbać mi o swoje pasma. Chętnie stosuje produkty bez spłukiwania, które wystarczy nałożyć, a one sobie działają, kiedy my o tym nie myślimy. Takim produktem jest nowość na rynku, czyli Hair in Balance by marki OnlyBio odżywka bez spłukiwania.


OnlyBio odżywka bez spłukiwania

„Ekspresowy sposób na bad hair day
Odżywka bez spłukiwania z linii Hair in Balance powstała z myślą o szorstkich, plączących się włosach. Sprawia, że pasma stają się gładkie, lśniące i łatwo się rozczesują. Jednocześnie zostają zabezpieczone przed łamaniem i kruszeniem się. Dzięki temu produktowi szybko okiełznasz swoje włosy nawet w bad hair day.”

Hair in Balance OnlyBio

  Odżywka umieszczona jest w plastikowym opakowaniu, które wyposażone jest w wygodną pompkę. Kolorowa szata graficzna przyciąga uwagę jak większość produktów marki. Podoba mi się taki look kosmetyków. Konsystencja odżywki jest aksamitna i kremowa, średnio gęsta o ładnym owocowym zapachu.


Odżywka bez spłukiwania OnlyBio


  Hair in Balance to odżywka do stosowania jako ostatnie element pielęgnacji włosów, należy nałożyć ją na umyte i wilgotne włosy. Rozprowadza się przyjemnie, szybko wchłania we włosy i ekspresowo na nie wpływa. Pierwsza zauważalna rzecz to wygładzenie włosów, które łatwiej się rozczesują, stają lejące i miłe w dotyku. Włosy zostają nawilżone, nabłyszczone, a ich końcówki zabezpieczone przed zniszczeniami. Lekka chodź delikatnie oleista formuła, nie odciąża włosów, nie sprawia, że wyglądają na tłuste czy nieświeże, a zdrowo i ładnie. Na własną rękę odżywkę stosuje także na suche włosy na same końcówki, aby je zabezpieczyć na co dzień.


Recenzja odżywki bez spłukiwania OnlyBio


  Marka OnlyBio należy do moich ulubionych, jeśli chodzi o pielęgnację włosów i ponownie mnie nie zawiodła. Odżywka dobrze spisuje się na moich włosach, lubię jej używać i mam zamiar wprowadzić ją na stałe do pielęgnacji swoich włosów. Cieszę się, że znalazła się ona w pudełku Pure Beauty Wyspa Skarbów.


Znacie kosmetyki OnlyBio?


Płyn micelarny FEEDSKIN Simple Makeup Remover

Płyn micelarny FEEDSKIN Simple Makeup Remover

 

   Feedskin to nowa marka Sylveco, firmy która często u mnie gości. Jako fanka naturalnej pielęgnacji nie mogę oprzeć się kosmetykom Sylveco i jej ofercie. Płyn micelarny Simple Makeup Remover znalazłam w ostatnim pudełku Wyspa Skarbów Pure Beauty.


Feedskin płyn micelarny


  Płyn micelarny FEEDSKIN Simple Makeup Remover umieszczony jest w szklanej buteleczce z pompką. Pojemność 190ml. Szata graficzna jest minimalistyczna i prosta, na butelce znajduje się tylko etykieta mówiąca, z jakim produktem mamy do czynienia.

  Jestem fanem olejków do demakijażu, przekonałam się, że jako posiadaczka suchej i wrażliwej skóry to one są najskuteczniejsze, a jednocześnie najdelikatniejsze dla mojej cery. Jednocześnie lubię poznawać nowe produkty, jestem otwarta na eksperymenty i tak z ciekawością postanowiłam przetestować płyn micelarny FEEDSKIN Simple Makeup Remover, który poleca Hushaaabye. Jak wygląda nasza znajomość? Zaskoczona efektami płynu muszę przyznać, że jestem pod wrażeniem i jest to produkt, który jest godny zastąpienia używanych przez mnie olejków do demakijażu.


Simple Makeup Remover Feedskin

 
  Po pierwsze na uwagę zasługuje skład, który jest prosty i zawiera tylko niezbędne substancje, nie ma barwników i składników zapachowych. Jego formuła jest delikatna, a efekty zadowalające. Wystarczy namoczyć wacik płynem, a następnie przetrzeć twarz usuwając z niej makijaż. Przy zmywaniu oczy, dobrze jest chwilkę przytrzymać wacik na powiece, aby makijaż się rozpuścił, a następnie go zetrzeć. Bardzo ważne jest po usunięciu makijażu umycie twarzy kolejnym produktem, aby nie uszkodzić bariery hydrolipidowej. Wracając do działania płynu, to bez zastrzeżeń usuwa on pełny makijaż, nie trzeba mocno pocierać twarzy. Jest skuteczny, a jednocześnie delikatny, nie podrażnia skóry i oczu, nie mogli ich. Zostałam mile zaskoczona tym płynem, obawiałam się uczucia ściągnięcia skóry, jakie towarzyszy mi często przy płynach micelarnych, a tutaj tego nie było, skóra nie została też wysuszona, więc to dla mnie duży plus.



  Znacie ten płyn micelarny? Czego używacie do zmywania makijażu?


Jak zapewnić bezpieczeństwo pracownikom podczas prac budowlanych wysokościowych?

Jak zapewnić bezpieczeństwo pracownikom podczas prac budowlanych wysokościowych?

 

   W trakcie prac budowlanych przy stawianiu wysokich budynków lub konstrukcji bardzo ważne jest bezpieczeństwo pracowników. Środki bezpieczeństwa przed upadkiem z wysokości są niezbędne i powinny być egzekwowane przez pracowników odpowiedzialnych za BHP pracy. Jakie zabezpieczenia i urządzenia powinny znajdować się na placu budowy na wysokościach?

 


  Podczas prac na wysokościach pracownicy powinni zostać zabezpieczeni przed ewentualnymi upadkami lub innymi niebezpiecznymi wydarzeniami, jakie mogą mieć miejsce w czasie pracy. Takie zabezpieczenia dają poczucie bezpieczeństwa w trakcie pracy, co poprawia jej jakość i komfort. Wymienione poniżej elementy bezpieczeństwa dostępne są na stronie strumin.pl

  Konstrukcje, urządzenia i zabezpieczenia, jakie powinny znajdować się na budowie to:
- liny asekuracyjne (życia)- chroni pracownika przed upadkiem z wysokości i zapobiega tworzeniu się wahadła podczas upadku.
- szubienica- zapobiega upadkom z wysokości podczas prac montażowych.
- siatki zabezpieczające- chronią osoby znajdujące się na niższych poziomach lub ziemi, „łapią” spadające elementy z góry i uniemożliwiają im upadek na kogoś.
- systemy zabezpieczeń otworów windowych- specjalne „kratownice” i bramki, które chronią otwory wind, które stwarzają niebezpieczeństwo upadku z wysokości.
- zabezpieczenia krawędziowe- specjalne bariery stosowane na krawędziach budynków, oddzielające stanowisko pracy od „przepaści”.
- tymczasowe schody- umożliwiają łatwe i bezpieczne przemieszczanie się pomiędzy piętrami.

 

Wpis reklamowy

„Występne pragnienia. Nieczyste zagrania”, K. C. Hiddenstorm

„Występne pragnienia. Nieczyste zagrania”, K. C. Hiddenstorm

 

  Trylogia „Nieczyste zagrania” kończy się tomem Występne pragnienia. Autorka żegna się z naszymi bohaterami na dobre, a jednocześnie daje nam ciekawą historię, która w głównej mierze dotyczy Thomasa i Alyssy. Co połączyło tę dwójkę?


Występne pragnienia książka


„Po przyjeździe do Kalifornii, Thomas Hopewell poznaje w barze charyzmatyczną blondynkę Alyssę i spędza z nią noc. Kiedy po jakimś czasie ich drogi znowu się krzyżują, namiętność wybucha ze zdwojoną siłą. Mężczyznę intryguje nie tylko oryginalna uroda kobiety, ale również jej osobliwe szaleństwo. Thomas szybko przekonuje się, że Alyssa z nieprawdopodobną łatwością przyciąga kłopoty. Jest jednak w niej coś, co każe mu ją z nich ratować. Nawet wtedy, kiedy kłopoty są znacznie większe, niż ktokolwiek mógłby przypuszczać, stawka przewyższa wszystko, o co do tej pory grał w życiu, a czasu jest tyle, co na lekarstwo…”


  

 Thomas po ostatniej akcji, która miała miejsce w drugim tomie Grzeszne intencje przebywa na wakacjach. W barze poznaje szalona Alysse i spędza z nią noc. Kiedy wydaje się, że mają więcej się nie spotkać, mężczyzna dostaje zlecenie od „firmy”. Jego celem jest Alyssa, która sama na siebie go złożyła. Thomas zaskoczony zachowaniem kobiety postanawia jej pomóc i tym samym naraża się na niebezpieczeństwo. Wkrótce oboje muszą uciekać i stawić czoła śmierci. Czy uda im się uciec?


Recenzja książki Występne pragnienia


  Alisse i Thomasa poznaliśmy w poprzednich tomach, jednak uważam, że ich historię można czytać bez znajomości wcześniejszych części serii. Ona piękna, bogata i nieszczęśliwa, szuka "śmierci". On przystojny zabójca na zlecenie, odważny i ryzykowny. Oboje są do siebie podobni, lubią adrenalinę i dobrą zabawę, a szaleństwo to ich drugie imię. Taka para nie może przynieść nic dobrego. Ich znajomość jest wybuchowa, pełna emocji, pożądania i niebezpieczeństwa. Jedna nic nieznaczącą noc zmienia się w „przyjaźń”, która ciągnie ich ku zagładzie. Książka pokazuje szaloną historię, która pobudzi Wasze zmysły i zapewni udaną rozrywkę na czas czytania. Wiele scen erotycznych urozmaica akcje z niebezpiecznym wątkiem, który dla mnie mogłaby być bardziej rozbudowana, brakowało mi „walki dobra ze złem”, która powodowałaby gęsią skórkę. Całość czyta się szybko, ciekawość przyspiesza chęć poznania dalszych losów bohaterów, którzy są bardzo charakterystyczni.

  Znacie serię „Nieczyste zagrania”?

 

 Maska Sleeping Beauty do wysokiej porowatości włosów, Anwen

Maska Sleeping Beauty do wysokiej porowatości włosów, Anwen

 

   Kosmetyki Anwen lubię, co mogliście zauważyć po recenzjach na blogu. Specjalnie opracowane receptury produktów przeznaczonych do porowatości włosów, przypadły mi do gustu i w większości dobrze sprawdziły na moich pasmach. Maska nocna należy do moich hitów, jest to kolejne opakowanie, jakie znalazło się w moich rękach.


Maska Sleeping Beauty anwen


  Maska umieszczona jest w miękkiej tubie o pojemności 200ml. Szata graficzna przypomina gwieździste niebo, jest naprawdę ładna i przyciąga uwagę. Konsystencja maski jest gęsta i treściwa, co pozytywnie wpływa na jej wydajność. Na moje włosy lekko za ramiona wystarczy wielkość średniego orzecha włoskiego, aby dokładnie je pokryć. Maska ma przyjemny, delikatny zapach, który nie utrzymuje się zbyt długo.


Sleeping Beauty anwen


  Sleeping Beauty to maska, którą można stosować na trzy sposoby:
- jako maska nocna, czyli nakładamy ją na suche włosy i pozostawiamy do rana, po czym myjemy włosy. Jeśli wybieramy tę opcję, warto włosy upiąć na czubku głowy, aby miały jak najmniejszy kontakt z poduszką i jej nie pobrudziły.
- jako pierwsze O w metodzie mycia włosów OMO, czyli nakładamy maskę na ok 30 minut przed myciem.
- jako tradycyjna maska po myciu.


Anwen Sleeping Beauty


  Sprawdziłam wszystkie trzy sposoby nakładania maski, ale moje włosy najbardziej polubiły opcję drugą, a następnie trzecią. Nakładam maskę na włosy przed myciem, dobrze wchłania się na aloesowy podkład lub na kilka minut po mycia. Wielogodzinne maskowanie powoduje obciążenie, więc tej opcji unikam. Myślę, że wersja do średnio porowatych włosów byłaby delikatniejsza i tutaj nie byłoby tego obciążenia. Po zastosowaniu maski moje włosy są dobrze nawilżone, odżywione, sprężyste, błyszczące, dobrze się rozczesują. Przy dłuższym stosowaniu włosy zyskują ładny i zdrowy wygląd. Aktualnie nie mam większych problemów z włosami, co dodatkowo przekłada się na ich stan, więc teraz maska nie musi się "zbyt starać". Wcześniej, kiedy ją stosowałam, a moje włosy były bardziej zniszczone efekty, były bardziej spektakularne.

 

  Używacie kosmetyków przeznaczonych do porowatości włosów?



Pianka oczyszczająca Green Grape Frudia

Pianka oczyszczająca Green Grape Frudia

 

  Mając suchą i wrażliwą skórę twarzy, wybieram delikatne produkty oczyszczające, które nie będą jej wysuszać. Lubię wszelkiego rodzaju pianki, moim zdaniem są najdelikatniejsze, a jednocześnie skuteczne. Przez ostatnie kilka tygodni do codziennej pielęgnacji służyła mi oczyszczająco-złyszczająca pianka zwężająca pory Green Grape Frudia.

Pianka oczyszczająca Green Grape Frudia

  Pianka zamknięta jest w miękkiej wygodnej tubie, która mieści w sobie 145ml produktu. Jest to dość niestandardowa pojemność, która wystarcza na bardzo długo. Pianka jest mega wydajna, wystarczy niewielka ilość do umycia twarzy. Konsystencja jest kremowa z widocznymi zmielonymi ziarnami winogrona. W kontakcie z wodą delikatnie się pieni. Dużym plusem pianki jest jej świeży i orzeźwiający zapach, przypomina on aromat winogron.


Pianka Frudia Green Grape



  Pianka do mycia twarzy Green Grape przeznaczona jest do skóry mieszanej i z problemami, moja taka nie jest, ale mimo to sprawdza się dobrze. Po pierwsze jest łatwa w stosowaniu, niewielką ilość należy połączyć z wodą i rozmasować w dłoniach, a następnie nałożyć na skórę i ją umyć kulistymi ruchami. Tutaj uważajcie na oczy, jeśli się do nich dostanie mocno szczypie. Podczas mycia czuć delikatnie drobinki, ale nie są one mocne, więc efekt złuszczania jest znikomy. Efektem użycia pianki jest oczyszczona i rozjaśniona skóra twarzy, delikatnie zmatowiona, pory zostają zwężone. Zaletą pianki jest brak wysuszenia i uczucia naciągnięcia skóry, czego się obawiałam początkowo.


Pianka do twarzy Frudia

  Pianka Green Grape to mój pierwszy produkt marki Frudia, jaki kupiłam, ale na pewno nie ostatni. Zadowolona z efektów mam ochotę poznać kolejne kosmetyki i na oku mam krem nawilżający.

  Znacie kosmetyki Frudia?


***

  Czas wakacyjny sprzyja do wycieczek, na które często zabieramy ze sobą swojego pupila. Warto w czasie jazdy samochodem zadbać o jego bezpieczeństwo, a także swoje np. pies nie może w trakcie jazdy przeszkadzać nam w prowadzeniu samochodu. Smycz do samochodu dla psa to idealne rozwiązanie, które utrzyma naszego zwierzaka w odpowiedniej pozycji, która nie będzie stwarzać niebezpieczeństwa. 



Bracia di Caro (tom 2), Kinga Litkowiec

Bracia di Caro (tom 2), Kinga Litkowiec

 

   Mam spore zaległości w czytaniu, moja kilkutygodniowa niedyspozycja sprawiła, że stos zamawianych książek rósł do niespodziewanych rozmiarów. Staram się teraz poświęcać wolny czas na czytanie i powoli zmniejszać ilość czekających książek. Na szczęście ostatnio trafiam na takie, które czytam praktycznie za jednym zamachem i tak właśnie było z drugim tomem serii Bracia di Caro od Kingi Litkowiec.


Bracia di Caro tom2

„Była pewna, że jej życie to jedno niekończące się pasmo nieszczęść. Została zabrana z domu wbrew swojej woli. Stała się narzeczoną przyszłego Dona, choć wcale tego nie chciała. Kiedy już myślała, że jest zamknięta w złotej klatce, spowitej mrokiem i cierpieniem, jej przyszły mąż okazał jej serce. Czy jednak jego intencje były prawdziwe? A może wszystko było zwykłą iluzją, która miała tylko uśpić jej czujność?”


Książka bracia di Caro 2

  Kylie musi podporządkować się Braciom di Carlo, jej życie jest z góry zaplanowane, a ona sama nie ma nic do powiedzenia. Ma zostać żoną Cristiano, mimo że jej uczucia skierowane są w stronę Marco. Wyjeżdża na Sycylię i tam zaczyna nowe życie niczym ptak w złotej klatce. Musi podporządkować się zasadom panującym w domu dona i przygotować do ślubu. Czy Kylie uda się przywyknąć do życia w mafijnej rodzinie? Czy jej życie u boku Cristiano będzie udane, a może zastąpi go ktoś inny?


Recenzja książki bracia di Caro 2


  Bracia di Caro w tej części dostarczają nam znacznie więcej emocji, pojawiają się kolejne tajemnice i zagadki, których rozwiązania dostajemy w zaskakujących momentach. Bohaterzy przechodzą przemianę, najwięcej zmienia się u Kylie, która z przestraszonej młodej kobiety staje się odważniejsza i chce mimo wszystko mieć wpływ na swoje życie. Cristiano i Marco także pokazują swoją drugą twarz i gdy w pierwszej części stałam za Marco, to tutaj zdecydowanie wygrał Cristiano. Bracia rywalizują ze sobą, obaj chcą Kylie i zemsty na swoim ojcu. Akcja jest dynamiczna i trzyma w napięciu, wydarzenia, jakie pojawiają się w życiu bohaterów, niejednokrotnie były zaskakujące, nie ma mowy o nudzie podczas czytania. Zakończenie niespodziewane, myślałam, że to przewidywalna historia, ale wcale taka nie jest. Autorka do samego końca trzyma czytelnia w niepewności, a na koniec spuszcza bombę emocji. Wątek miłosny i mafijny jest fajnie zrównoważony, historia jest obyczajowa. Żałuję, że tak późno zabrałam się za czytanie tej historii i Wam polecam nie czekać dłużej tylko od razu sięgnąć po obie części.

"Miłość można pomylić z wieloma innymi uczuciami. Ale teraz jestem pewna, że tym razem się nie pomyliłam."

 

Znacie książki Kingii Litkowiec?

Gadżety fotograficzne, które powinien posiadać każdy bloger

Gadżety fotograficzne, które powinien posiadać każdy bloger

 

    Zdjęcia są drugą z rzędu najważniejszą rzeczą na blogu zaraz po samej treści. To one przyciągają uwagę odbiorcy, są pierwszą rzeczą, na jaką zwracamy uwagę po wejściu na daną stronę. Ładne i estetyczne fotografie często zachęcają do odwiedzin stron internetowych, są ich wabikiem. Z tego postu dowiecie się jakie gadżety fotograficzne warto posiadać, aby robienie zdjęć było łatwiejsze, a efekt zadowalający.

 



Tła fotograficzne

  Każde zdjęcie ma tło, nieważne czy robimy flatlay, czy zdjęcia od przodu. Tłem może być tak naprawdę wszystko: przestrzeń pomieszczenia, obrus, plakat, dywan, koc lub specjalistyczne tła fotograficzne. Aktualnie moim tłem do większości zdjęć jest biała kartka brystolu i stały dodatek w postaci kolorowego materiału. Przymierzam się do zmiany stylu zdjęć, dlatego planuję zakup typowych teł fotograficznych. Ich zaletą jest matowe wykończenie, które nie odbija światła, trwałość, łatwość w czyszczeniu, odporność na zagięcia. Takie tła dostępne są na stronie bingoland.pl

Blenda

  Pozwala doświetlić fotografowaną rzecz za pomocą odbicia światła. Ustawia się ją naprzeciwko światła dziennego, które może odbić i „przenieść” na nasz kadr zdjęciowy. Dzięki blendzie zdjęcia wychodzą jaśniejsze, ważny jest jednak odcień blendy, który może być srebrny, złoty lub biały. Do zdjęć małych przedmiotów wystarczy blenda o średnicy 70-80cm. Blendę można zrobić także w domu niskim kosztem i sprawdzić jej efektywność, wystarczy folię spożywczą nałożyć na karton.

Lampa

  Robiąc zdjęcia wieczorem lub nocą bez światła dziennego (słonecznego), warto wykorzystać lampę, która doświetli kompozycję. Najlepiej, aby miała regulację światła, dzięki czemu samodzielnie możemy zmienić jego odcień i intensywność, dopasowując do swoich fotografii.

Statyw

  Wiele osób robi zdjęcia z ręki, trzymając aparat i dowolnie go ustawiając. Statyw jest jednak wygodniejszy, zwłaszcza że robimy jednorazowo dużo zdjęć i męczy nas ciężar aparatu. Statyw pozwala na zrobienie wielu zdjęć w tej samej pozycji, są one ostrzejsze, zwłaszcza jeśli robimy je z dłuższym czasem naświetlania. Statyw pomocny jest także przy zdjęciach stylizacji, kiedy nie mamy pomocy drugiej osoby. Dodatkowo możemy przypiąć do niego blendę, więc nie potrzebujemy dodatkowego statywu.



Pomysły na drobny prezent ślubny

Pomysły na drobny prezent ślubny

 

   Sezon ślubny trwa w najlepsze. Wakacje to najlepszy czas na wesele, dlatego często młodzi decydują się właśnie na letnie miesiące, aby złożyć sobie przysięgę. To szczególny dzień dla pary młodej, który na pewno chętnie będą wspominać, a może im w tym pomóc ślubny prezent. Poznajcie propozycje drobnych i uniwersalnych upominków dla nowożeńców ze sklepu Murrano.

 




Kieliszki szklane do wina

  Kieliszki do wina przydają się w każdym domu i nie powinno ich brakować w gniazdku nowożeńców. Często młodzi otrzymują w prezencie wino, więc muszą mieć z czego go wypić lub mieć w czym poddać ewentualnym gościom, którzy ich odwiedzą. Komplet kieliszków z grawerowanymi inicjałami z imion młodej pary na pewno ucieszy młodą parę i będzie miłą pamiątką.

Zestaw akcesoriów do wina

  Młodzi często zamiast kwiatów proszą o butelkę wina, warto podarować taką w pięknej oprawie. Elegancka drewniana skrzyneczka z winem i przydatne do niego akcesoria zrobią miłe wrażenie na obdarowanych. Dodatkowa personalizacja będzie wspaniałą pamiątką na długie lata.

Stolik śniadaniowy

  Śniadanie do łóżka cieszy każdego, a gdy zostanie podane w elegancki sposób, np. na stoliku smakuje lepiej. Młodzi na pewno zechcą robić sobie niespodzianki, a śniadanie do łóżka niewątpliwie jest jedną z nich, więc taki stolik to świetny pomysł na prezent.

Ramka na zdjęcie

  Nowożeńcy w dniu swojego ślubu robią sobie bardzo dużo zdjęć, które mają im przypominać o tym ważnym wydarzeniu. Wiele z nich umieszczają w ramkach i ustawiają w swoim domu, dlatego personalizowana ramka będzie praktycznym upominkiem.

Kryształowe łabędzie

  Para pięknych kryształowych łabędzi jest idealną ozdobą pamiątkowej półeczki ślubnej, którą robi większość młodych małżeństw. Łabędzie są symbolem miłości, dlatego nadają się na prezent jak najbardziej. Będą stanowić pamiątkę na długi czas.

 

   Prezenty ślubne nie muszą być nudne i oklepane jak kwiaty, warto zdecydować się na inne rzeczy, które będą dodatkowo pamiątką dla nowożeńców. Przedstawione propozycje są uniwersalne, sprawdzą się jako upominek dla kogoś bliskiego, tak jak dla osób mało nam znanych, jeśli idziemy na wesele, jako osoba towarzysząca. Młodzi na pewno docenią taki upominek jako dodatek do tradycyjnej koperty.


Otwieramy Box "Wyspa Skarbów" od Pure Beauty

Otwieramy Box "Wyspa Skarbów" od Pure Beauty

 

  Jakiś czas temu otrzymałam pudełko Pure Beauty o pięknej nazwie "Wyspa Skarbów". Zawartość jest w wakacyjnym klimacie, produkty można zabrać ze sobą na urlop i je poznawać. W boxie znalazło się 16 produktów, więc pudełko wypchane było nimi po brzegi. Jakie skarby znalazły się w pudełeczku?



  Box "Wyspa Skarbów" jak wspomniałam zawierał 16 produktów. Jedne z nich to pełnowymiarowe opakowania, inne mini wersje, próbki, a także karta podarunkowa. Zawartość jest bardzo różnorodna, kosmetyki fajnie dobrane, można stworzyć z nich swoją wakacyjną kosmetyczkę. Pokrótce przedstawię każdy produkt, nie będą to recenzje, na to jeszcze za wcześnie. Wspomnę jeszcze ze samo pudełko jest bardzo ładne i posłuży ono mojej córce do przechowywania jej skarbów.




Balsam po goleniu Women Original After Shave, Dr. Severin (30ml/ 55zł)



  „Oryginalna, delikatna formuła balsamu wspaniale łagodzi i koi  skórę po goleniu, depilacji woskiem oraz IPL. Doskonale pielęgnuje delikatną skórę pod pachami, na nogach i okolic intymnych.”
  

  Marka Dr. Severin to dla mnie nowość, więc już na samym starcie się cieszę, że mogę poznać coś nowego. Często pojawiają się u mnie podrażnienia po tradycyjnym goleniu, dlatego takie produkty lubię i używam, więc ten chętnie wykorzystam.


Lekki krem aktywnie nawilżający Eau Thermale, Uriage (50ml/94,99zł, w boxie 15ml)



  „Odżywczy ultralekki krem nawilżający zapewnia skórze miękkość i blask. Orzeźwiająca, nietłusta formuła błyskawicznie się wchłania.

  Komsetyki Uriage znam i miło wspomniam te, które stosowałam. Tutaj mamy miniaturkę kremu nawilżającego, więc super. Moja skóra jest sucha i wymaga ciągłego nawilżania, dlatego krem trafi do mojej torebki i będzie do stosowania podczas wyjść z domu. W boxie można było znaleźć zamiennie nawilżająca maseczkę na noc.


Odżywka do włosów bez spłukiwania Hair In Balance, OnlyBio (150ml/22,99zł)



  „Powstała z myślą o szorstkich, plączących się włosach. Sprawia, że pasma stają się gładkie, lśniące i łatwo rozczesują. Jednocześnie zostają zabezpieczone przed łamaniem i kruszeniem się. Dzięki temu produktowi szybko okiełznasz swoje włosy nawet w Bad hair Day.”

  W pielęgnacji moich włosów kosmetyki OnlyBio stanowią sporą ilość, bardzo je lubię i chętnie stosuję. Ta odżywka to nowość i cieszę się, że mogę ją poznać. Od pierwszego dnia, kiedy box do mnie trafił zaczęłam jej używać, wkrótce pojawi się na blogu jej recenzja. Dziś mogę Wam zdradzić, że zostanie ze mną na dłużej.


Krem ochronny SPF 50+ UV + IR + VL, Dermedic (50ml/57,66zł)


  „Krem zawiera 4 RAYS SPECTRUM PROTECT- szerokopasmowy system ochronny przed promieniowaniem UVA, UVB, UV I RL. Zapewnia jednocześnie optymalne nawilżenie skóry. Jest w pełni fotostabilny, wodoodporny i hipoalergiczny.”

  Produktów ochronnych z filtrem latem nigdy za wiele, więc to kolejny produkt, który mnie ucieszył, tym bardziej że go znam i lubię. Staram się regularnie nakładać takie kremy na skórę. Myślę, że pojawi się jego recenzja, jest to produkt wart polecanie.


Maska na tkaninie Roślinne ukojenie, Soraya (8,99zł)



  „Łagodzi i koi. Zawarte w niej siemię lniane tworzy przyjemny filtr, który pozostawia skórę elastyczną i nawilżoną, jednocześnie chroniąc przed utratą wilgoci. Ekstrakt z rumianku o subtelnym zapachu wpływa kojąco na skórę.”

  Maski do twarzy to mój stały punkt pielęgnacyjny, stosuję je 2-3 razy w tygodniu. Mam nadzieję, że maska dobrze się u mnie sprawdzi. Produkt trafny i na pewno wkrótce zostanie użyty.


Płyn micelarny Simple Makeup Remover, Feedskin (190ml/35zł)



  „Bazowy płyn micelarny pozwala usunąć makijaż twarzy i oczu. Do stosowania w przypadku nawet najbardziej wrażliwej cery. Pozostawia skórę oczyszczoną bez uczucia ściągnięcia i przesuszenia.”

  Moimi ulubieńcami do demakijażu są olejki, ale chętnie przetestuję także ten płyn. Jest on rekomendowany przez Hushaaabye, a często jej polecenia się u mnie sprawdzają, więc myślę, że tutaj może być podobnie.


Mgiełka samoopalająca Tinted Tanning Mist, Vita Liberata (200ml/119zł, w boxie pojemność 50ml)



  „Nadaje skórze naturalnie wyglądającą opaleniznę i błyskawicznie wysycha. Od promiennego blasku aż po głęboki, plażowy brąz. Sama decydujesz o głębokości efektu opalenizny. Nałóż jedną warstwę, aby uzyskać subtelny blask lub dołóż drugą, aby pogłębić efekt.”

  Produktów samoopalających używam bardzo rzadko, często nieumiejętne nakładanie powoduje u mnie powstanie plam i zacieków. Ten produkt sprawdzę na nogach, z ciekawości, aby poznać jego działanie brązujące skórę.


Pianka do mycia twarzy z kwasem fitowym Healthy Look Pure Trends, Tołpa (150ml/19,99zł)



  „Działa 2w1: jako pianka do codziennego oczyszczania oraz delikatny peeling do odnowy skóry dzień po dniu. Łagodnie oczyszcza i odświeża oraz usuwa makijaż w tym ten wodoodporny. Dzięki zawartości kwasu fitowego delikatnie złuszcza i stymuluje odnowę skóry, aby wydobyć jej naturalny blask.”

  Pianki do mycia twarzy bardzo lubię, najlepiej się sprawdzają do oczyszczania mojej suchej i wrażliwej skóry twarzy. Ten produkt to strzał w 10. akuratnie mam na wykończeniu inną piankę, więc szybko będę mogła poznać działanie tej.


Baza wypełniająca zmarszczki Instant Smooth, Lirene (30ml/29,99zł)



  „Baza 3w1 zadba o młody wygląd i kondycję Twojej skóry. Sprawi, że będziesz cieszyć się nieskazitelnym makijażem nawet do 10h! Baza połączona z peptydowo-ceramidowym serum przeciwzmarszczkowym, które zapewnia młody wygląd i ogranicza oznaki starzenia się skóry.”

  Latem maluję się od święta, stawiam teraz na naturalność i odpowiednią pielęgnację. Bazę na pewno sprawdzę, ale jej testy będą rozciągnięte w czasie. Kosmetyki Lirene do makijażu znam, miałam ich wiele, dlatego obecność tego produktu oceniam na plus.


Odbudowująca maska-serum z olejkiem kokosowym i probiotykami na tkaninie, Mbeauty (9,99zł)



  „Probiotyki oraz olej kokosowy zostały połączone w jedno serum w celu odżywienia i przywrócenia skórze zbalansowanej równowagi. Maska dobrze przylega do konturów twarzy, co pomaga w pełni absorbować skórze cenne składniki.”

  Maski jak już wspomniałam bardzo lubię, a ta jest druga w boxie, co mnie cieszy. Na pewno ją sprawdzę podczas najbliższego Spa dla twarzy i podzielę się z Wami swoją opinią na jej temat. Ciekawa jestem zapachu maski, czy będzie on kokosowy i przyjemny, czy mdlący.


Lakier do paznokci pełen blasku, Vipera (7ml/9,99zł)



  „Lakier do paznokci z kolekcji hitów marki Vipera. Dobre nasycenie pigmentami i zróżnicowany blask gwarantuje ładne krycie już po pierwszej warstwie. Druga warstwa dodaje paznokciom głębi i odporności na ścieranie.”

  Teraz w trakcie ciąży nie maluję paznokci tradycyjnymi lakierami, tak jak nie robię hybryd. Lakier będzie musiał musiał poczekać do jesieni, aż zawita na moich paznokciach. W boxie znajdował się wybrany losowo kolor, ja dostałam słonecznie żółty.


Krem na odciski, Silcatil (10ml,19,90zł)



  „Pomaga usunąć odciski i modzele praz pielęgnuje skórę, chroniąc przed powstawaniem nowych zmian. Wygodna tubka pozwala na precyzyjną aplikację, bez konieczności kontaktu preparatu ze zdrową skórą.”

  Na co dzień nie mam problemu z odciskami, ale teraz w trakcie upałów, kiedy puchną mi nogi, a mam dopasowane buty się to zdarza. Produkt na pewno sprawdzę i wykorzystam.


Rozświetlający balsam do ciała ze złotą perłą Magic Bronze, Bielenda (250ml/23,99zł)



  „Rozświetlający balsam do ciała, pozwala jednym muśnięciem ręki podkreślić efekt naturalnej opalenizny, przy jednoczesnej pielęgnacji skóry i jej rozświetleniu. Aksamitna formuła balsamu idealnie się rozprowadza, pozwalając na dokładną i równomierną aplikację.”

  Fanem opalania się nie jestem, ale rozświetlający balsam i na jasnej karnacji potrafi ładnie się prezentować, dlatego zamierzam z tego korzystać. Nie wiem, czy nada się do wieczornej pielęgnacji, nie chcę, aby pościel się błyszczała, ale na wyjścia poza domem na pewno się sprawdzi.


Pasta do zębów Gum Expert Sparkly White, Himalaya (75ml/13,99zł)



  „Przełomowa ziołowa formuła oparta na technologii enzymów) roślinnych z papai i ananasa, które delikatnie usuwają przebarwienia z powierzchni zębów. Sprawia, że żeby stają się wyraźnie bielsze już w 2 tygodnie.”

  Używam past przeznaczonych do dziąseł i zębów z problemem paradontozy, dlatego ta trafi do mojego męża. Jest to produkt, który każdy używa i kolejny na pewno się nie zmarnuje.


Saszetka preparatu na infekcje układu moczowego, Femannose



  „Femannose to skuteczność i bezpieczeństwo w profilaktyce i leczeniu wspomagającym nawrotowych infekcji układu moczowego.”

  Bardzo fajny pomysł z taką saszetką, wyjeżdżając na wakacje łatwo złapać różne infekcje i warto mieć ze sobą w „razie w” produkt, który zastosujemy, kiedy spotka nas niemiła niespodzianka.

Karta podarunkowa do parku trampolin w JumpWorldWarszawa



  Super sprawa taka karta podarunkowa, można z niej skorzystać, kiedy pada deszcz i wyskoczyć poskakać np. z dzieckiem. Żałuję, że obowiązuje ona tylko w parku w Warszawie, a tam w najbliższym czasie się nie wybieram.

 

  Pudełko "Wyspa Skarbów" prezentuje się zacnie. Znalazłam w nim wiele fajnych produktów, które chętnie będę stosować. Myślę, że kilka z nich znajdzie się na blogu jako recenzja. Jestem zadowolona i liczę, że kolejny wakacyjny box będzie tak samo udany.

 

  Jak podoba się Wam zawartość pudełka?


Copyright © Anszpi blog , Blogger