26.11.2018

Brokatowe maseczki Selfie Project: nawilżająca, oczyszczająca, rozświetlająca i wygładzająca



  Bardzo lubię maseczki do twarzy i chętnie wykorzystuję ten sposób pielęgnacji. Po maseczki sięgam średnio 1-2 razy w tygodniu, tym sposobem poznając różne ich rodzaje. Postanowiłam na blogu robić raz na jakiś czas recenzję maseczek, przedstawiając je seriami. Na pierwszy rzut zapraszam na moją opinię na temat maseczek Selfie Project. Poznajcie cztery maseczki do twarzy: nawilżającą, oczyszczającą, rozświetlającą i wygładzającą.



  Maseczki, choć są różne mają wspólne cechy: gęsta kleista konsystencja, mocny drażniący alkoholowy zapach, opakowanie wystarcza na jedno użycie, pojemność 12ml, czas zasychania ok. 30minut, każda maseczka ma zatopiony w sobie brokat plus kształt odpowiadający kolorowi maseczki: czarna- gwiazdki, niebieska-kwiatuszki, zielona- serduszka, różowa- kółeczka. Cena 4,99zł. 



  Oczyszczająca maseczka peel-off Shine like a Star Selfie Project

 


  Maseczka zawiera węgiel bioaktywny i black Quinna, ma czarny kolor, choć na twarzy staje się bardziej szary. Po nałożeniu jej na skórę mocno czuć alkoholową woń, co drażni oczy, zapach utrzymuje się kilka minut. Maseczka dobrze się ściąga. Skóra po zastosowaniu Shine like a Star jest oczyszczona, jaśniejsza, ale niestety wysuszona, dodatkowo pory były mniej widoczne. Moja sucha cera po spotkaniu z tą maseczką, wymagała mocnego peelingu i dużej dawki nawilżenia. 



Rozświetlająca maseczka peel-of Shine like a Pearl Selfie Project

 


  Maseczka zawiera wyciąg z perły i pink pomelo. Jest jasno różowa na twarzy mało widoczna, jedynie brokat się świeci. Jej zapach również drażni oczy. Maseczka równomiernie zasycha i z łatwością się ściąga. Cera po zastosowaniu Shine like a Pearl jest rozświetlona, wygląda zdrowo, jest jaśniejsza. Niestety nie nawilża, a pozytywne efekty krótko się utrzymują.



Wygładzająca maseczka peel-of Shine like a Princess Selfie Project

 


  Maseczka z zieloną herbatą i aloe juice. Ma przyjemną zieloną konsystencję. Wersja ta najmniej pachnie alkoholem i szybciej zastyga niż pozostałe warianty. Skóra po Shine like a Princess była w złym stanie, wysuszona, podrażniona i czerwona. Jest to najgorsza maseczka z całej czwórki.




Nawilżająca maseczka peel-of Shine like a Diamond Selfie Project

 


  Głównymi składnikami maseczki są kwas hialurynowy i marine alage. Niebieska maż zawierała najmniej brokatu i ozdobnych elementów. Ta wersja okazała się być najlepszą dla mojej suchej skóry. Cera po zastosowaniu Shine like a Diamond była nawilżona, choć nie jakoś wyjątkowo, gładka i miękka. Efekty utrzymywały się do następnego dnia.



  Spotkanie z maseczkami peel-of Selfie Project ogólnie oceniam słabo, tylko wersja niebieska się sprawdziła. Moja cera przez pozostałe warianty została wysuszona i wymagała specjalnego traktowania. Maseczki ładnie wyglądają, kusza brokatem, ale to wszystko. 



  Poznajcie inne testowane przez mnie produkty marki Selfie Project:
Żel do mycia twarzy, Selfie Project (klik)
Jagodowy olejek do ust, Selfie Project (klik)
Bibułki matujące #MattMeNow, Selfie Project (klik)




Znacie te maseczki? Jak się u Was sprawdziły?





***

  Kochani przed nami Mikołaj i święta, czas kiedy banki zachęcają nas do brania pożyczek, przed czym chcę Was ostrzec. Pamiętajcie, że nie warto podejmować pochopnych decyzji o zadłużaniu się, aby np kupić całej rodzinie prezenty. Każdą pożyczkę trzeba oddać, a w życiu może być różnie. Brak możliwości spłaty wiąże się nawet z wizytą komornika. Windykacja to nie jest przyjemna sprawa i nie należy się na nią narażać. Zanim skusicie się na ofertę jakiegoś banku dwa razy przemyślcie sprawę.


 

27 komentarzy:

  1. Miałam tylko pierwszą maseczkę, i oprócz pięknego opakowania oraz brokatu który strasznie przyciąga nic ta maseczka nam nie oferuje. Zawiodłam sie na niej.

    OdpowiedzUsuń
  2. O nie, nie dla mnie takie wynalazki.

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie miałam okazji ich poznać, ale może i lepiej...

    OdpowiedzUsuń
  4. Zostanę chyba przy swoich sprawdzonych. Edyta

    OdpowiedzUsuń
  5. Wygląda fajnie, ale trochę nie rozumiem jakie zadanie spełnia tam brokat

    OdpowiedzUsuń
  6. brokat do maseczki? pewnie ciężko się zmywa?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To jest peel-of i się ściąga ale całkiem dobrze tak jak pisalam

      Usuń
  7. Wszystkie wyglądają wspaniale.kiedy jednak przychodzi do testowania?okazuje się,że nasze domowe,babcine ,sa najlepsze

    OdpowiedzUsuń
  8. Wygląd maseczek kusi, ale skoro tak wysuszają to pewnie mają wysoko w składzie alkohol (tzn. każda peel-off go ma, ale te widocznie wyjątkowo dużo)

    OdpowiedzUsuń
  9. Dla mnie te maseczki są po prostu do zdjęć i tyle ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. Nie znam ich, ale ogólnie z maseczek w saszetkach korzystam rzadko.

    OdpowiedzUsuń
  11. Maseczek tej firmy nie uzywalam, ale chwale sobie ich bibulki matujace i puder :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Słyszałam już o tych maseczkach, ale nie dla mnie chyba ten brokat :P

    OdpowiedzUsuń
  13. szkoda, że nie sprawdziły się lepiej te maseczki, wizualnie wyglądają ciekawie, szczególnie dlatego, że się fajnie mienią.

    OdpowiedzUsuń
  14. Uwielbiam takie ściągane maski.

    OdpowiedzUsuń
  15. Trochę już o nich czytałam, ale jakoś żadna nie skusiła mnie na tyle, aby wypróbować. I dalej nie kusi.

    OdpowiedzUsuń
  16. To jest prawdziwy glam. Super te maseczki!

    OdpowiedzUsuń
  17. Takich brokatowych maseczek jeszcze nigdzie nie spotkałam - ale są super! Można być glamorous nawet w trakcie domowego SPA ;)

    OdpowiedzUsuń
  18. Czytała troszkę o tych maseczkach i nie jestem zachęcona. Fajny bajer, ale nie powalają.

    OdpowiedzUsuń
  19. Nie znam tych maseczek, szkoda, że się nie sprawdziły do końca :(

    OdpowiedzUsuń
  20. Ale bym sobie zrobiła takie na jakimś babskim wieczorku :D

    OdpowiedzUsuń
  21. Miałam ochotę na te maseczki, ale widzę, że nic specjalnego. Bardziej wyglądają niż działają :)

    OdpowiedzUsuń
  22. Miałam maseczkę wygładzającą,zachęciło mnie ładne opakowanie jednak maseczka to dla mnie nic specjalnego.

    OdpowiedzUsuń
  23. Tego to jeszcze nie słyszałam. Maseczki z brokatem, to musi być coś :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy komentarz, czas nie pozwala mi na każdy odpowiedzieć, ale wszystkie czytam i cieszę się, że zostawiasz po sobie ślad.

Wypowiadając się na blogu zgadzasz się na przetwarzanie Twoich danych osobowych.