Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Krem do twarzy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Krem do twarzy. Pokaż wszystkie posty
Naprawczy krem-balsam Repair Simple Nature Clochee

Naprawczy krem-balsam Repair Simple Nature Clochee

 

  Moja skóra potrafi w jednej chwili ulec „zniszczeniu”, wystarczy nieodpowiedni kosmetyk, choroba, pogoda czy cokolwiek innego, aby stała się podrażniona, wysuszona, swędząca. Jakiś czas temu po testach peelingu kwasowego, stanęłam przed lustrem czerwona jakby poparzona, z piekącym bólem. To był moment, w którym nie widziałam, co zrobić i szybko zaczęłam przeszukiwać swoje kosmetyczne zapasy. Trafiłam na krem naprawczy Repair i to był moment, kiedy pomyślałam „masz okazje, pokazać na co cię stać, gorzej już mi nie zrobisz”.




  Krem-balsam umieszczony jest w plastikowym słoiczku, a ładnej szacie graficznej. W środku mieści się 50ml delikatnego jak mus kremu, którego konsystencja jest przyjemna, lekka, a jednocześnie odżywcza. Produkt jest bardzo wydajny, z łatwością rozprowadza się na skórze, nie zostawia tłustej warstwy. Zapach stonowany, bardzo delikatny i neutralny.




  Skład kremu jest zacny, mamy w nim sporo składników naturalnych. Produkt bogaty w samo dobro: emolient z nasion ostropestu plamistego, olej ze słodkich migdałów, gliceryna, hydrolizowana skrobia kukurydziana, olej sojowy, ceramidy, prebiotyki i cynk.




  Repair Simple Nature to produkt, który od pierwszego użycia mnie bardzo pozytywnie zaskoczył. Po pierwsze ukoił piekącą skórę, zapewnił odpowiednie nawilżenie i odżywienie, cera stała się wyciszona. Wow, to było jedyne co wtedy pomyślałam. Kolejnego dnia rano i wieczorem, znowu efekt wow i dlatego krem dołączył do codziennej pielęgnacji. Wystarczyło kilka dnia, abym zapomniała to feralnym teście peelingu i znalazła swojego ulubieńca. Krem naprawczy to produkt, który wspaniale działa na moją skórę: nawilża, odżywia, koi, wygładza, zapewnia zdrowy wygląd i blask. Sprawdza się pod makijaż. Jestem w nim zakochana!


Krem-fluid do twarzy Wonder Tint Vitamin C Garnier

Krem-fluid do twarzy Wonder Tint Vitamin C Garnier


  Lato równa się z bezwzględnym stosowaniem filtrów UV, które chronią skórę przed niebezpiecznym promieniowaniem słonecznym, które w nadmiarze może powodować przebarwienia, oparzenia, przyśpiesza starzenie się skóry lub może prowadzić do nowotworów. Staram się dokładnie każdego dnia chronić skórę, a kiedy dodatkowo chcę delikatnie nadać jej koloru i blasku sięgam po krem- fluid z pigmentem i filtrem UV 50SPF Wonder Tint od Garnier.



  Produkt umieszczony jest w małym plastikowym opakowaniu, które mieści 40ml kremu. Poręczne opakowanie jest wygodne w stosowaniu, łatwo wydobywa się z niego produkt. Konsystencja jest płynna, dość rzadka o jasnym beżowym kolorze. Jest to lekki, delikatny produkt, który otula skórę bez zostawienia tłustej, lepkiej warstwy.



  Wonder Tint to produkt, który nakładam jako ostatni etap porannej pielęgnacji. Łatwo się rozprowadza na skórze, jasny barwnik wyrównuje koloryt skóry, zakrywa małe przebarwienia. Skóra zostaje pokryta ochronną warstwą, ma ładny blask i zdrowy wygląd. Miejsca suche czy przesuszone zostają podkreślone, dlatego wymagany jest wcześniej dobry krem nawilżający, ponieważ produkt sam w sobie nie zapewnia suchej skórze nawilżenia.



Nawilżający krem-sorbet Vitamin C Garnier- mój hit!

Nawilżający krem-sorbet Vitamin C Garnier- mój hit!

 

  Chciałabym Wam coś kazać, ale nie mogę, więc poproszę. Wypróbujcie nawilżający krem-sorbet z witaminą C od marki Garnier. Ten produkt to sztos, który rozgości się na Waszej toaletce i nie zechcecie go wymienić na inny. Mamy prawie połowę roku i dla mnie to już jest hit do pielęgnacji twarzy tego roku.




  Krem znajduje się w małym słoiczku. Opakowanie swoim kolorem zwraca uwagę i sprawia, że chce się poznać ten produkt. W środku nasz sorbet, który ma konsystencję podobną do kisielu, lekko żelowa, bardzo aksamitna i lekka. Produkt jest bardzo nietypowy, otulający, ale nie tłusty; lekki, ale solidnie działający. Do tego piękny świeży zapach.





  Krem-sorbet Vitamin C stosuje się z przyjemnością. Wspaniale się rozprowadza na skórze jak żel, otula ją jak aksamitny płaszcz. Produkt szybko się wchłania, pozostawia po sobie miękkość i zdrowy blask. Skóra zostaje nawilżona, odświeżona, ukojona i gotowa do działania. Produkt ma za zadanie rozjaśniać przebarwienia, ja na ten moment nie mam z tym problemu, więc tutaj się nie będę wypowiadać. Mój zachwyt skłania się ku jego lekkości, nawilżeniu, wygładzeniu i ogólnej prezentacji. Lubię go po prostu nakładać, sprawia mi to radość, a efekty cieszą. Nie spodziewałam się, że moja sucha skóra go polubi, obawiałam się, że będzie za słaby, a okazał się idealny do codziennej pielęgnacji porannej.

 

 

 Balm Cica+ wielofunkcyjny krem regenerujący, który musisz znać

Balm Cica+ wielofunkcyjny krem regenerujący, który musisz znać


  Skóra potrafi dokuczać, zwłaszcza kiedy jest kapryśna, sucha, podrażniona i potrzebuje pomocy. W mojej rodzinie często mamy problem z podrażnioną skórą, a krem Balm Cica+ to nasz ratunek, który sprawdza się w wielu sytuacjach.



  Krem znajduje się w małej tubce o pojemności 50ml. Produkt jest wydajny. Ma gęstą, kremową konsystencję. Nie jest tłusty. Zapach bardzo delikatny.

  W składzie kremu mamy: panthenol, glicerynę, skwalan, masło shea.



  Krem Balm Cica+ Mixa to kosmetyk wielofunkcyjny, można go stosować u niemowlaków, dzieci i osób dorosłych. To produkt dla całej rodziny, który można nakładać na twarz, ciało, usta czy miejsca podrażnione po depilacji. Po nałożeniu tworzy na skórze delikatny filtr ochronny, który głęboko nawilża i zapobiega utracie wody z naskórka, daje natychmiastową ulgę skórze podrażnionej, wspiera regenerację, odżywia i koi. Krem działa jak SOS na wszelkie problemy skórne. U nas wspaniale się sprawdził również, kiedy dzieci miały podrażnioną skórę pod nosem od kataru. To skuteczny produkt, który warto mieć i stosować kiedy skóra woła o pomoc.





 Krem nawilżający Daily Defense Moisturiser SPF30 Bare Addiction

Krem nawilżający Daily Defense Moisturiser SPF30 Bare Addiction

 

   Mam cerę suchą, wrażliwą i podatną na podrażnienia. Z reguły dobieram do jej pielęgnacji kosmetyki typowo przeznaczone dla takiego rodzaju skóry, ale czasem eksperymentuje i sięgam po coś, co z założenia nie jest dla mnie. Tak było z kremem, o którym dziś chcę napisać. Krem nawilżający Daily Defense Moisturiser marki Bare Addiction rekomendowany skórze tłustej dobrze podpasował mojej suchej.




  Krem został umieszczony w fajnym opakowaniu z wygodną pompką. Łada szata graficzna, połączenie bieli i koloru niebieskiego podoba mi się. Krem ma kremową lekko oleistą konsystencję, która z łatwością rozprowadza się na skórze. Początkowo troszkę się lepi, ale po chwili to uczucie zanika. Na skórze pozostaje wyczuwalny filtr ochronny. Ma bardzo delikatny, ledwo wyczuwalny neutralny zapach.



  W kompozycji kremu kluczowe składniki to: niacynamid, wyciąg z korzenia żeń-szenia indyjskiego i specjalnie opracowana formuła połączenia filtrów UV z naturalnym proszkiem celulozowym. Dodatkowo w kremie znajdziemy: masło shea, glicerynę, olej nasion słonecznika. Nie zawiera SLS, lanoliny, silikonów, olejów mineralnych, parabenów. Cały skład to 77,3% składników pochodzenia naturalnego.

  Daily Defense Moisturiser SPF30 to krem, który ma konkretne zadania do wykonania, które mnie skusiły, aby go sprawdzić. Po pierwsze filtr UV i tutaj mamy SPF30, więc stwierdziłam, że na okres zimowo-wiosenny wystarczy i sprawdził się ok. Po drugie wpływa na bakterie i plamy na skórze, a u mnie lubią się takowe pojawiać. Podczas stosowania kremy nic nowego się nie pojawiło, istniejące przebarwienia się rozjaśniły, a koloryt skóry ujednolicił. Dodatkowo ograniczył pojawianie się wyprysków. Krem ma kontrolować błyszczenie się skóry, jednak nie zostawia matowego wykończenia. Skóra wygląda u mnie normalnie, ma swój naturalny blask. Kolejna rzecz to wpływ kremu na skórze i oddziaływania światła niebieskiego, tutaj nie potrafię tego stwierdzić jednak wierze producentowi, że takie działanie krem ma. Skóra po nałożeniu kremu jest dobrze nawilżona, gładka i miękka. Produkt nadaje się pod makijaż. 


Nawilżający sorbet do twarzy borówka + kwas hialuronowy Bandi

Nawilżający sorbet do twarzy borówka + kwas hialuronowy Bandi

 (Wpis reklamowy)

 

   Sorbet do pielęgnacji twarzy? Zaskoczenie kosmetykiem i działaniem przeszło moje oczekiwania. Poznajcie nawilżający sorbet borówka + kwas hialuronowy marki Bandi, który znalazłam w jednym z pudełek Pure Beauty.





  Produkt umieszczony jest w miękkiej tubce, w której mieści się 40ml. Opakowanie jest wygodne w stosowaniu, na końcu warto go rozciąć, zostało trochę produktu w środku, a ciężko było go wycisnąć. Tytułowy sorbet to lekki krem, który przypomina konsystencją żel. Jest bardzo delikatny. Produkt ma przyjemny i aromatyczny zapach borówek, nie utrzymuje się on zbyt długo.




  W składzie znajduje się: kwas hialuronowy, kompleks AquaBoost, ekstrakt z borówek.




  Nawilżający sorbet do twarzy fantastycznie się rozprowadza na skórze. Przyjemna konsystencja sprawia, że produkt szybko się wchłania, otula skórę delikatną warstwą. Zaraz po aplikacji czuć efekt delikatnego chłodzenia skóry.  Cera po jego zastosowaniu zostaje dogłębnie nawilżona na wielu poziomach, wygładzona, w dotyku jest jak jedwab. Produkt świetnie sprawdza się pod makijaż.


Znacie ten sorbet?

Nawilżająco-odżywczy krem do twarzy z masłem mango myWONDERBALM Miya

Nawilżająco-odżywczy krem do twarzy z masłem mango myWONDERBALM Miya

 

 Kosmetyki marki Miya bardzo często znajdują się w pudełkach Pure Beauty. Cieszy mnie ten fakt, ponieważ lubię samą markę za ich podejście do produktów i pielęgnacji, a także wiele ich kosmetyków to moje hity. W ostatnim boxie znalazłam krem odżywczo- nawilżający z masłem mango, który okazał się pielęgnacyjną petardą w mojej kosmetyczce.




  Krem znajduje się w miękkiej tubce, pojemność to 75ml. Opakowanie jest przyjemne, żółty i czarne napisy wyglądają fajnie. W takim samym stylu jest pudełeczko, w którym znajduje się krem. Konsystencja kremu jest lekka, aksamitna, wyczuwalna jest oleistość, a mimo to produkt nie jest tłusty. Produkt jest gęsty i treściwy. Zapach kremu jest owocowy, delikatnie słodki, wyczuwalny jest aromat soczystego mango. Bardzo przypadł mi do gustu ten zapach i umila on pielęgnacje.




  Krem nawilżająco-odżywczy myWONDERBALM ma fajny skład który w 92,8% jest naturalny i wegański. Wśród składników znajduje się: masło mango, olejek z pestek winogron, witamina E, prowitamina B5.




  Krem do twarzy Miya z masłem mango polecany jest do pielęgnacji porannej i wieczornej, a u mnie sprawdza się bardziej na dzień. Po oczyszczaniu i serum nakładam grubszą warstwę, która szybko się wchłania i nie pozostawia tłustej powłoki. Skóra zostaje nawilżona, wygładzona, miękka, odżywiona i rozświetlona. Krem sprawdza się pod makijaż, podkład dobrze na nim leży, nic się nie warzy i nie roluje. Zaletą kremu jest brak zapychania, odciążenia skóry. Moja cera jest sucha i wrażliwa, więc z początku nie liczyłam na duże nawilżenie, a mimo to jest wystarczające i służy mojej skórze.

Lubicie kosmetyki Miya? Znacie ten krem?



Współpraca reklamowa z Pure Beauty

Złota pielęgnacja twarzy kosmetykami z opuncją figową, Eliksir Maroka

Złota pielęgnacja twarzy kosmetykami z opuncją figową, Eliksir Maroka

 

 Olej z pestek opuncji figowej słynie w kosmetyce jako eliksir młodości, który pomaga zachować młody wygląd skóry. Jest to ceniony składnik marokańskich kosmetyków, stosowanych na całym świecie przez kobiety chcące jak najlepiej zadbać o swoją skórę. Miałam okazję w ostatnich tygodniach poznać kosmetyczne trio do pielęgnacji twarzy oparte na oleju z opuncji figowej i dziś przedstawiam Wam serie „Złota pielęgnacja” Eliksir Maroka, w której skład wchodzi: olej, serum przeciwzmarszczkowe i krem nawilżający.



  "Eliksir Maroka to linia kosmetyków marokańskich tworzonych z naturalnych ekologicznych surowców, bez GMO, silikonów, sztucznych dodatków. Eliksir Maroka pokazuje, że kobiety są wyjątkowe i piękne w każdym wieku, wymagają tylko odpowiedniej pielęgnacji.

  Seria ZŁOTA PIELĘGNACJA została stworzona z myślą o kobietach, dla których nawilżenie, dbanie o skórę i dostarczanie jej niezbędnych składników odżywczych naturalnego pochodzenia jest niezwykle ważne. Szczególnie po 30 r.ż. prawidłowa pielęgnacja jest kluczowa, by zapobiegać przedwczesnemu starzeniu się skóry.

  Złota Pielęgnacja to produkty do twarzy, których głównym składnikiem jest olej z pestek opuncji figowej, czyli jeden z najbardziej luksusowych olei na świecie. Olej z pestek opuncji figowej jest znany jako naturalny botoks. Zawiera antyoksydanty, nienasycone kwasy tłuszczowe Omega 6 i 9 (ok. 80%) oraz wysoko skoncentrowaną witaminę E, które odpowiednio nawilżają skórę, stymulują produkcję kolagenu i regenerację komórek."


Serum przeciwzmarszczkowe z opuncją figową Eliksir Maroka



  Serum zostało umieszczone w szklanej buteleczce wyposażonej w pipetę. Opakowanie zawiera 30 ml produkty, jest on wydajny. Po miesiącu stosowania zostało ok 1/3 opakowania, gdzie zazwyczaj taki produkt kończę w miesiąc. Serum konsystencja przypomina olejek, jest tłustawy o żółtym zabarwieniu. Pięknie pachnie, jest to aromat cytrusowy i rześki.




  W składzie serum znajduje się mieszanka olei: arganowy, z pestek winogron, ze słodkich migdałów, jojoba, z pestek opuncji figowej, z orzechów laskowych, z nasion ogórecznika, z nasion marchwi, z kwiatów gorzkiej pomarańczy oraz witamina E, pantenol.




  Serum przeciwzmarszczkowe z opuncją figową jest jak opatrunek dla suche i wrażliwej skóry. Przywraca równowagę w nawilżeniu, natłuszcza, regeneruje, otula ochronną warstwą, przywraca jędrności i blask skórze. Serum należy nakładać w minimalnej ilości na oczyszczoną skórę, nałożenie większej dawki zostawia tłustą warstwę. Kilka kropel wystarcza, aby pokryć twarz i szyję, a wtedy wchłanianie jest całkiem dobre. Serum nakładam przed lub po kremie, jako mieszanka olei lepiej sprawdza się po kremie, aby domknąć pielęgnację, ale rano wolę nałożyć je chwilę przed kremem. Efekty mimo zmiennej kolejności są dobre.

Nawilżający krem z opuncji figowej 

Eliksir Maroka



  Krem umieszczony jest w szklanym słoiczku o pojemności 50g. Opakowanie jest proste i czytelne dzięki przejrzystej szacie graficznej. Krem ma gęstą aksamitną konsystencję, która pod wpływem ciepła dłoni staje się delikatniejsza i z łatwością rozprowadza się na skórze. Zapach kremu jest delikatny, spokojny.




  W składzie kremu znajduje się: olej z pestek opuncji figowej, masło shea, olejek z mięty pieprzowej, witamina C.




  Krem nawilżający z opuncji figowej stosuje rano i wieczorem po wcześniejszym zastosowaniu serum lub zaraz po myciu. Skóra po jego zastosowaniu jest gładka, miękka, nawilżona, nabiera jędrności i zdrowego blasku. Krem dobrze się wchłania, pozostawia wyczuwalną delikatną ochronną powłoczkę na skórze.

Olej z pestek opuncji figowej Eliksir Maroka



  Olej znajduje się w małej szklanej buteleczce o pojemności 15ml. Opakowanie ma pipetę, ktora ułatwia aplikację. Konsystencja olejowa, koloru żółtego. Zapach oleju jest specyficzny, nie potrafię go porównać, chyba tak pachnie opuncja figowa. Nie utrzymuje się na twarzy, więc mi nie przeszkadza.



  Olej z pestek opuncji figowej dla mnie nie dodatkiem do pielęgnacji, który stosowałam doraźnie. Kiedy moja skóra wymagała większej dawki nawilżenia, ukojenia i odżywienia olej nakładałam na krem na noc. Stosując serum, krem i olej miałam wrażenie, że mojej skórze nic więcej już nie trzeba, takie trio dostatecznie o nią dbało. Olej w małej ilości dobrze się "wtapia" w krem, nie zostawia tłustej warstwy.




  Zestaw z olejem z pestek opuncji figowej Złota pielęgnacja sprawił, że moja skóra zdecydowanie poprawiła swój stan. Produkty stosowałam razem i działanie zawdzięczam całości, dlatego wspólnie przedstawię jeszcze raz efekty. Skóra po miesiącu stosowania tych trzech produktów jest dobrze nawilżona, odżywiona, zregenerowana, w tym czasie nie pojawiły się na niej wypryski (nawet w trakcie okresu), koloryt jest ładnie wyrównany. Zestaw sprawił, że skóra jest jędrna, bardziej napięta przez co drobne załamania skóry są mniej widoczne , dodatkowo naturalny blask skóry pokazuje, że jest ona "zdrowa" i zadbana. Kosmetyki są naprawdę bardzo fajne, a jedną wadę, jaką zaobserwowałam to zwiększona konieczność stosowania produktów oczyszczających. Kosmetyki te powodują drobne zaskórniki na nosie, nie wiem który dokładnie za to odpowiada bo stosuje je razem. Mimo tej małej wady jestem bardzo zadowolona z tego zestawu i pocieszę się jeszcze ok dwa tygodnie nim, na tyle mi zostało serum i kremu. Kosmetyki marokańskie dobrze się u mnie sprawdziły, polubiłam je i mam nadzieję, że jeśli się na nie zdecydujecie poprzecie moje zdanie na temat ich działania i efektów. Polecam!

  Znacie produkty Eliksir Maroka? Używacie kosmetyków z olejem z pestek opuncji figowej?


 

Współpraca reklamowa, barter

Krem przeciwsłoneczny SPF50 Isdin Fotoultra Age Repair

Krem przeciwsłoneczny SPF50 Isdin Fotoultra Age Repair

 
  Wiosna jest dla mnie początkiem regularnego stosowania kremów z filtrem zwłaszcza na twarzy. Moja cera jest jasna i mam sporo pieprzyków, dlatego muszę chronić skórę przed niebezpiecznym promieniowaniem, dlatego krem z filtrem staje się obowiązkowym elementem porannej pielęgnacji twarzy. Aktualnie stosuję fajny produkt, który działa także przeciwstarzeniowo- krem Fotoultra Age Repair SPF50 Isdin.




  Krem umieszczony został w plastikowym opakowaniu z pompką. Opakowanie jest wygodne w stosowaniu, szata graficzna czytelna. Dodatkowo produkt znajduje się w kartoniku, na którym mamy informacje na jego temat. Krem ma przyjemną aksamitną konsystencję, jest lekki, ale czuć w nim „moc”. Produkt nie posiada zapachu.



  W składzie kremu znajdziemy nie tylko ochronne filtry, ale także: kwas hialuronowy, witaminę E, glicerynę, sól sodową kwasu mlekowego (nawilża), lecytyne, pochodną witaminy C, kwas askorbinowy i cytrynowy.




  Krem Fotoultra Age Repair ma potrójne działanie, które zapewnia ochronę i pielęgnację na najwyższym poziomie. Chroni skórę przed promieniowaniem UV, wspomaga naprawę skóry, działa nawilżająco i przeciwstarzeniowo. Po jego zastosowaniu skóra jest gładka, miękka i dobrze nawilżona. Krem pozostawia ochroną powłokę, która jest dobrą bazą pod makijaż. Aplikacja kremu jest łatwa i przyjemna, rozprowadza się jak mleczko na skórze, w kilka minut dobrze wchłania i nie pozostawia świecącej, lepkiej i kleistej warstwy. Jego zaletą jest także brak bielenia skóry, co jest częste przy stosowaniu kremów z filtrem. Wysoki filtr SPF50 daje ochronę na długi czas, co mogę potwierdzić. Spędzam dużo czas na zewnątrz, przebywam w słońcu i moja skóra nie staje się czerwona (taka jest często od naczynek), nie jest opalona, nie piecze, nie wysusza się tak szybko. Jestem bardzo zadowolona z działania tego kremu.

 

  Pamiętacie o stosowaniu kremów z filtrem?



CICA krem intensywnie regenerujący po zabiegach dermatologicznych Bioliq

CICA krem intensywnie regenerujący po zabiegach dermatologicznych Bioliq

 

  Moja skóra twarzy bardzo lubi produkty odżywcze, regenerujące i mocno nawilżające. Jest sucha, wrażliwa w ostatnich tygodniach łatwo ją podrażnić, dlatego każdego dnia „funduję” jej odżywczą dawkę pielęgnacyjną. Krem CICA znalazłam w ostatnim boxie Pure Beauty i po zapoznaniu się z opisem poczułam, że to produkt idealny dla mnie. Czy tak jest?




  Krem znajduje się w miękkiej tubce o pojemności 30ml. Dodatkowo został umieszczony w kartoniku, gdzie znajdziemy informacje na jego temat. Krem ma przyjemną kremową i lekką konsystencję, nie jest tłusty mimo odżywczej formuły. Łatwo się rozprowadza na skórze i szybko wchłania. Krem nie posiada zapachu.




  Działanie kremu zostało oparte o skład, który zawiera bioaktywną centellę azjatycką, minerały cynku, miedzy i magnezu, ekstrakt z aceroli. Dodatkowo znajdziemy w nim masło shea, ekstrakt z wąkroty azjatyckiej, ekstrakt z liści popłocha, witaminę E, kwas mlekowy.




  CICA to krem przeznaczony dla skóry po zabiegach dermatologicznych i medycyny estetycznej, ja nie przeprowadzałam takich zabiegów w ostatnim czasie, więc moje wrażenia opisujące efekty są na skórze „normalnej”, która na co dzień wymaga specjalistycznej pielęgnacji. Krem jak już wspomniałam, łatwo się aplikuje, jego działanie jest natychmiastowe. W pierwszej chwili czuć ulgę, jeśli skóra jest podrażniona, zostaje ukojona i wyciszona. Staje się ona gładka i miękka, nawilżenie jest na odpowiednim poziomie dla cery suchej. Dobrze radzi sobie z przesuszeniem i szorstkimi miejscami. Efekty regeneracji naskórka np. po niedoskonałościach są widoczne, te miejsca szybciej wracają do normalnego wyglądu. Krem działa bardzo fajnie jestem z niego zadowolona, jest wydajny więc to dodatkowy plus. Przyjemna i atrakcyjna jest także cena, ponieważ można go kupić już za 15zł.

  Znacie ten krem? Stosujecie w swojej pielęgnacji produkty po zabiegach dermatologicznych?

 

Współpraca reklamowa, produkt z pudełka Pure Beauty

HYDRA-HYAL krem nawilżająco-wypełniający, Filorga

HYDRA-HYAL krem nawilżająco-wypełniający, Filorga

 

  Poznając nowe marki i ich produkty często czuję się jak dziecko. Z zaciekawieniem sprawdzam działanie danego produktu, cieszę się jak mi odpowiada i mam ochotę poznać kolejne kosmetyki danej marki. Tak jest z francuską marką Filorga, którą miałam przyjemność poznać dzięki Pure Beauty. W boxie ROYALty#4 znalazłam krem nawilżająco-wygładzający HYDRA-HYAL.




  Krem HYDRA-HYAL umieszczony jest w malutkiej tubce o pojemności 15ml. Moje opakowanie to mini wersja, pełnowymiarowy produkt mieści się w słoiczku o pojemności 50ml. Opakowanie jest poręczne i wygodne. Niebieska szata graficzna na myśl przywodzi lekkość i taki też jest sam produkt. Krem ma przyjemną leciutką strukturę, jest podobny do emulsji. Podczas aplikacji staje się płynny jakby żelowy, szybko się wchłania. Zapach jest przyjemny, świeży.




  Działanie nawilżające i wypełniające zapewnia wyjątkowy skład, który zawiera 5 różnych rodzajów kwasu hialuronowego: usieciowanego, kapsułkowanego, o niskiej, średniej i wysokiej masie cząsteczkowej. Ponadto w kremie mamy substancje odżywiające (Levulinic acid, Sodium levulinate, Biosaccharide gum-1, Adenosine), kwas cytrynowy, olej ze słodkich migdałów, glukozę, witaminę E i B3, kwas askorbinowy, aminokwasy (alanine, waline, leucyne, treonine, tyrozyne, seryne, proline), biotyne.




  Krem nawilżająco-wypełniający Filorga to jeden z lepszych produktów, jakie ostatnio stosowałam. Naprawdę hit, mam ochotę kupić pełnowymiarowe opakowanie i dłużej cieszyć się efektami, jakie daje. Fajnie się rozprowadza i szybko wnika w skórę. Moja sucha cera wpija ten krem jak gąbka wodę, natychmiastowo znika i dokładam drugą warstwę, nie jestem w tym oszczędna. Skóra staje się gładka, miękka, dogłębnie nawilżona i ten efekt utrzymuje się cały dzień. Skóra jest ukojona, odżywiona, świeża i ma ładny wygląd. Nie wiem jak to możliwe, ale już po pierwszej aplikacji skóra wydaje się bardziej jędrna, sprężysta.

  Znacie kosmetyki marki Filorga?



Współpraca reklamowa, produkt z pudełka Pure Beauty

Kosmetyki do pielęgnacji twarzy o zapachu gumy balonowej- Woof Fluff Set Soppo Cosmetics

Kosmetyki do pielęgnacji twarzy o zapachu gumy balonowej- Woof Fluff Set Soppo Cosmetics

 [Współpraca reklamowa]


   Jak wiecie bardzo lubię kosmetyki naturalne i aktualnie stanowią one większość produktów, jakie używam. Czerpanie dobra i korzyści z natury jest najlepsze dla naszej skóry. Tak więc, kiedy marka Soppo Cosmetics zaproponowała mi swoje produkty do testów chętnie się skusiłam. Poznałam trzy produkty w zestawie Woof Fluff Set w uroczych opakowaniach z pieskami.


Soppo Cosmetics


  Marka Soppo Cosmetics oferuje naturalne kosmetyki do pielęgnacji twarzy. Mam nadzieję, że z czasem ich oferta się powiększy, a produkty pokochają wszystkie kobiety. Zestaw, który ja poznałam uważam za świetny. Znalazł się w nim olejek do demakijażu, nawilżająco-łagodzący żel do mycia twarzy i krem do twarzy na noc. Od razu powiem, że nie stosuję tych kosmetyków długo, ale wystarczająco, aby wyrobić sobie opinię na temat każdego z produktów.




  Każdy z tych trzech produktów umieszczony jest w ciekawym kartoniku, który zdobi psiak. Urocza dziewczęca szata graficzna kosmetyków zwraca na siebie uwagę i uważam, że pomysł na takie opakowania i sam ich wygląd to strzał w 10. Moja 6-letnia córka od razu się nimi zainteresowała, a co dopiero dorosła kobieta. Dla mnie ich znakiem rozpoznawczym jest także zapach, który przypomina mi dzieciństwo- guma balonowa. Te produkty obłędnie pachną aromatem gumy balonowej.

  Zapraszam na dokładną prezentację zestawu!



Żel do mycia twarzy nawilżająco-łagodzący Woof It Off



  Żel umieszczony jest w białej buteleczce z pompką, pojemność 100ml. Produkt ma fajną konsystencję, jest ona lekko kremowa nie za gęsta i nie za rzadka. Piękny perłowo-złoty kolor i multum mieniących się drobinek wygląda bajecznie. Jego struktura w połączeniu z wodą zmienia się w piankę.




  Żel do mycia twarzy Woof It Off spełnia w pełni swoje zadanie. Jest delikatny, ale skuteczny. Podczas masażu skóry oczyszcza ją, odświeża i zapewnia pielęgnację. Pory zostają oczyszczone i odblokowane. Żel nie podrażnia oczu, jeśli się do nich dostanie. Łatwo się zmywa, za co duży plus. Nie lubię, kiedy trudno mi usunąć produkt myjący z twarzy. Po umyciu twarzy żelem jest ona nie tylko czysta i świeża, ale i miękka, gładka i ukojona. Fajny produkt do codziennego stosowania.




  Skład żelu: nawilżający glikol roślinny, gliceryna, betaina z buraka cukrowego, betaina kokosowa, woda morska z francuskiego wybrzeża Atlantyku, olej z nasion bawełny, ekstrakt z prawoślazu, saponozydy z owoców Aritha, olejowy ekstrakt z rozmarynu, postbiotyczny ferment bakteryjny, inulina roślinna, glukoza, fruktoza, biała glinka kaolin, d-panthenol, olej słonecznikowy, celuloza, hydromanil z drzewa, mika naturalna.





Olejek do demakijażu nawilżająco-rozświetlający Paw Paw Makeup



  Olejek podobnie jak żel znajduje się w plastikowej buteleczce o pojemności 100ml. Opakowanie wygodne i higieniczne w stosowaniu, dzięki pompce, która wydobywa produkt. Konsystencja jak nazwa wskazuje oleista, delikatna i przyjemna. Obłędny zapach gumy balonowej.




  Uwielbiam olejki, dla mnie nie ma lepszego produktu do usuwania makijażu. Olejek Paw Paw Makeup mogę zaliczyć do grona ulubieńców w tej kategorii. Łatwo i skutecznie działa, oczyszczając skórę z makijażu. Wystarczy odrobinę rozsmarować w dłoniach i nałożyć na suchą skórę masując, a następnie zmoczyć dłonie i dalej masować. Olejek rozpuszcza makijaż, usuwa wszelkie zanieczyszczenia i zabrudzenia. Po jego zastosowaniu skóra jest na tyle oczyszczona, że nie wymaga kolejnego mycia innym produktem. Po zmyciu nie pozostawia na skórze tłustej oleistej warstwy, cera jest gładka i miękka. Jak dla mnie produkt bez wad.




  Skład olejku do demakijażu: olej słonecznikowy, delikatny emulgator, olej ze słodkich migdałów, olej winogronowy, olej z nasion pianki łąkowej, olej sacha inchi, ekstrakt olejowy CO2 z nasion owsa, olej z ogórecznika lekarskiego, ekstrakt olejowy z nagietka, olej z dzikiej róży.





Krem nawilżająco-łagodzący na noc Bow Wow Effect



  Krem umieszczono w plastikowym opakowaniu o pojemności 50ml. Szata graficzna spójna z innymi produktami marki- biel, różowe napisy i grafika pieska. Opakowanie posiada wygodny atomizer, który aplikuje krem. Jego konsystencja jest lekka, aksamitna, kremowa i bardzo przyjemna. Wygląda jak różowy delikatny mus.




  Krem Bow Wow Effect to dla mnie najmocniejszy produkt z całej trójki. Producent zaleca wmasowywać go w skórę na noc, ale ja stosowałam go także rano, dzięki czemu mogę lepiej określić działanie. Krem dobrze się rozprowadza i szybko wchłania. Po nałożeniu na skórę koi ją, uspokaja, nawilża i otula przyjemną powłoczką. Cera staje się przyjemna w dotyku i promienna. Skóra po tym kremie jest zregenerowana, wygląda młodo i zdrowo.




  Skład kremu: glikol roślinny, gliceryna roślinna, emolient z kokosa, skwalan z trzciny cukrowej, olej z nasion ogórecznika, witamina E, woda morska z francuskiego wybrzeża Atlantyku, prebiotyk Bioecolia, ekstrakt z korzenia różańca górskiego, ekstrakt z prawoślazu, wyciąg z liści czarnej morwy, ekstrakt z pąków kwiatowych kaparów, ekstrakt z jagód pieprzu tasmańskiego, ekstrakt z kłosowca meksykańskiego, fukożel z soi i kukurydzy, olej słonecznikowy, mieszanka roślinnych emulgatorów, guma ksantanowa, antyoksydant o właściwościach chelatujących, mika.





  Zestaw Woof Fluff Set marki Soppo Cosmetics zrobił na mnie bardzo pozytywne wrażenie. Fajne, skuteczne kosmetyki, które z przyjemnością stosuje i jak na razie nie widzę wad. Mam nadzieję, że dalsza pielęgnacja z tym trio nadal będzie przynosić same dobre efekty. Jeśli w trakcie dalszego stosowania, moje zdanie na ich temat się zmieni, to zrobię dopisek, jednak myślę, że czas, jaki je stosuje jest wystarczający, abym mogła sprawdzić działanie.




  Znacie produkty Soppo Cosmetics? Kusi Was pielęgnacja w towarzystwie słodkich piesków i zapachy gumy balonowej?

 

Współpraca reklamowa z Soppo Cosmetics

Copyright © Anszpi blog , Blogger