Żelowa maseczka łagodząca Buna



  Bardzo lubię maseczki do twarzy, najczęściej sięgam po te nawilżające. Dzięki nim mogę dodatkowo zadbać o swoją cerę i dostarczyć jej potrzebnego nawodnienia. Wyborem maseczek często kierują się czytając opinie innych osób i tak trafiłam na żelową maseczkę łagodzącą z aloesem Buna. Czy wybór był właściwy?



  Maseczka znajduje się w miękkiej tubce o pojemności 70g. Wygląda opakowania jest bardzo ładny, zieleń i białe napisy zwracają na siebie uwagę. Przyznaję, że lubię zielony kolor i tutaj był dodatkową zachętą do kupna tej maseczki. Na tubce znajdują się wszelkie informacje o produkcie.


  Konsystencja maseczki jak sama nazwa wskazuje, jest żelowa o przeźroczystej strukturze. Maseczka jest lepka, ale dobrze rozprowadza się na twarzy. Jest bardzo wydajna. Produkt ma delikatny i świeży zapach, liczyłam na aromat aloesu, który jest głównym składnikiem maseczki. 

  W składzie maseczki mamy aloes, ekstrakt z babki lancetowatej, kwas hialuronowy, pantenol, mocznik, wyciąg z zioła bacopa, guma z drzewa tara, wyciąg z kiełków pszenicy, wyciąg z drożdży, gliceryna, alantoina.


  Maseczka ma za zadanie nawilżać, regenerować, koić i łagodzić podrażnienia. Zacznę jednak od tego, że łatwo nanosi się ją na twarz, w którą wsiąka w czasie ok. 15 minut. Pozostałości należy usunąć wacikiem, jednak ja po tym czasie ją zmywam ciepłą wodą. Pozostawiona maseczka jest lepka i klejąca, warstwa, która pozostaje na skórze, jest drażniąca, więc ją zmywam. Skóra po zastosowaniu maseczki jest nawilżona, ale słabo, nie ma efektu wow. Widać delikatne zmiękczenie, wygładzenie i rozjaśnienie. Regeneracji nie zauważyłam, podrażnień nie miałam w czasie jej stosowania, więc nie wiem jak na nie wpływa. Maseczkę można stosować pod makijaż, lepka warstwa, jaka po niej zostaje, dobrze stapia się z podkładem, dzięki czemu jest trwalszy. Szczerze liczyłam na coś więcej po tej maseczce, zwłaszcza, że miałam mydło w płynie i było świetne, nie tylko oczyszczało dłonie, ale i nawilżało.


                                                                                                                                                               
Znacie produkty marki Buna, co o nich sądzicie?



***
  Temat odszkodowań wraca do mnie jak bumerang, ciągle nie mogę zrozumieć postępowań ubezpieczycieli, którzy wypłacają zaniżone odszkodowania. Cieszę się jednak, że jest coś takiego jak dopłata doodszkodowań oc i można się o nią ubiegać do 3 lat od wypłacenia pierwotnego odszkodowania. Korzystaliście kiedykolwiek ze swoich praw w tym temacie?



39 komentarzy:

  1. Czytałam wiele dobrego o maskach tej firmy. Mam ochotę się skusić, ale pewnie miałabym tak duże oczekiwania, że mogłyby mnie rozczarować. Często się tak u mnie dzieje.

    OdpowiedzUsuń
  2. Uwielbiam takie żelowe maski, tej nie miałam okazji próbować 😉

    OdpowiedzUsuń
  3. Myślę, że by się sprawdziła u mnie! Jestem uzależniona od maseczek ;p

    OdpowiedzUsuń
  4. fajnie, że pozytywnie działa , ja pewnie stosowałabym ją na noc

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie słyszałam o tej firmie, no ale ja kosmetykoholiczką nie jestem więc nic dziwnego :D Dodaję Twój blog do obserwowanych i zapraszam na mój, pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Długo ciekawiły mnie maski tej firmy, ale swoją przygodę z nimi rozpoczęłam od oczyszczającej, bo takie maski lubię najbardziej. Jest fajna, ale jeszcze to nie 'to', aloesową wypróbuję :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Rzuciły mi się w oczy ostatnio kosmetyki tej firmy ( przy wizycie w Naturze ), ale że były mi kompletnie nieznane, więc nie sięgnęłam po nic. Myślę, że doczytam co nie co i wybiorę jakiś z kosmetyków Buna by wyrobić sobie jakąś opinie.

    OdpowiedzUsuń
  8. Ich produkty znam jedynie z blogów, szkoda, że nie okazała się lepsza w działaniu :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Szkoda, że okazała się takim średniakiem :( Obserwuję :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Nie miałam nic z tych kosmetyków Buna, ale ciekawią mnie.

    www.natalia-i-jej-świat.pl

    OdpowiedzUsuń
  11. Z tej marki aktualnie używam olejek peelingujący do twarzy i jestem zadowolona :) Widziałam w Naturze tą i inne maseczki i nawet miałam ochotę kupić, jednak stwierdziłam, że najpierw zużyje to co mam :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Marki nie znam. Chęcią poznam ponieważ zainteresował mnie ten żel.. Może i ja go przetestuję..

    OdpowiedzUsuń
  13. Rzuciła mi się w oczy, chyba w Hebe ostatnio - muszę ją wypróbować!

    OdpowiedzUsuń
  14. Super sprawa na pewno sprawdzę :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Chyba wolę po prostu żel z aloesem czysty 100 procent :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Dużo słyszałam tej firmie, ale nie miałam okazji używać.

    OdpowiedzUsuń
  17. Czasami trafi się produkt niezupełnie taki jaki chcielibyśmy mieć ...

    OdpowiedzUsuń
  18. Nie znam tej firmy, nie stosuję maseczek, wiec sie nie wypowiem :) Ale zdjecia do posta są ok

    OdpowiedzUsuń
  19. Jakoś nie przepadam za takimi maseczkami. Wybieram te w płachcie

    OdpowiedzUsuń
  20. Nie znam produktów Buna, jedynie o nich słyszałam, za to cenię sobie mocznik w produktach.

    OdpowiedzUsuń
  21. Z maseczkę wybieram głównie te oczyszczające. Lubię glinki i maseczki w plachcie. Żelowej maseczki jeszcze nie miałam 😁

    OdpowiedzUsuń
  22. Ja jakoś jeszcze nie miałam okazji poznać tej marki muszę to zmienić.

    OdpowiedzUsuń
  23. słyszałam o tej firmie, ale niestety nie miałam okazji nic testować.

    OdpowiedzUsuń
  24. Ja nie znam jeszcze tych produktów, nie miałam okazji testować :)

    OdpowiedzUsuń
  25. Jak napisałaś, że to łagodząca maseczka, to już byłam pewna, że w składzie znajdziemy aloes. Uwielbiam kosmetyki z tym składnikiem :)

    OdpowiedzUsuń
  26. U mnie są do kupienia w Polo :) nie miałam okazji testować

    OdpowiedzUsuń
  27. obawiam się, że na mojej suchej skórze ta maska nie spisałaby się

    OdpowiedzUsuń
  28. Ja również uwielbiam maseczki. Ostatnio stawiam przede wszystkim na te w plachcie. Tego produktu niestety nie znam.

    OdpowiedzUsuń
  29. A właśnie miałam szukać jakiejś ciekawej maseczki, bo mi się wszystkie pokończyły.

    OdpowiedzUsuń
  30. O tej marce słyszę pierwszy raz, więc niczego od nich nie wypróbowałam. Po twojej recenzji myślę, że akurat po tę konkretną maseczkę nie sięgnę ;P

    OdpowiedzUsuń
  31. Wszystkie maseczki, które pozostawiają lepką warstwę również zmywam ;p

    OdpowiedzUsuń
  32. Lubię taka konsystencje maseczek wiec na pewno będę testować :)

    OdpowiedzUsuń
  33. Słyszałam o tych produktach wiele pozytywnych opinii, choć sama nigdy nie używałam :)

    OdpowiedzUsuń
  34. Słyszałam, że ten kosmetyk jest świetny. Ale jeszcze go nie używałam.

    OdpowiedzUsuń
  35. Przyznam szczerze ta firma to dla mnie totalna nowość. Nigdy nie używałam maseczek żelowych, zazwyczaj są to maski w płachcie lub w bardziej kremowej formule. Aloes w składzie to dla mnie duży plus!

    OdpowiedzUsuń
  36. Uwielbiam żelowe maseczki, zwłaszcza teraz zimą kiedy moja skóra jest odwodniona.

    OdpowiedzUsuń
  37. Miałam tę maseczkę i dla mojej nie wymagającej skóry była całkiem okej w tamtym czasie. Szkoda, ze u Ciebie gorzej się sprawdziła :(

    OdpowiedzUsuń
  38. Lubie aloesowe produkty, jak np. ten znany wszystkim zel aloesowy. Maski w tej formie jeszcze nigdy nie testowałam, chyba trzeba zatem sprawdzic :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy komentarz, czas nie pozwala mi na każdy odpowiedzieć, ale wszystkie czytam i cieszę się, że zostawiasz po sobie ślad.

Wypowiadając się na blogu zgadzasz się na przetwarzanie Twoich danych osobowych.

Copyright © Anszpi , Blogger