3 interesujące perfumy w drogerii Notino

3 interesujące perfumy w drogerii Notino

 

  Lubię perfumy, mam kolekcję liczącą kilkanaście flakonów. Wiele z nich to moi ulubieńcy, ale są także takie zapachy, które używam bardzo rzadko. Perfumy dopasowuje do pory roku, nastroju, na dzień i na wieczór. Zdarzają się wyjątki, gdzie dany zapach kocham i mogę stosować zawsze i wszędzie. Z chęcią poznaje nowe perfumy, jestem zdania, że ich nigdy za wiele i warto mieć wybór. Przeglądając ofertę zapachów w drogerii Notino.pl moją uwagę przykuły trzy perfumy.

Chloé Naturelle

  Perfumy zaliczają się do kwiatowej i drzewnej kategorii, które lubię. Najchętniej wybieram warianty kwiatowych zapachów, a tutaj mamy odpowiedniki zapachu róży. Perfumy opisywane są jako luksusowe, nowoczesne, eleganckie i zmysłowe. Myślę, że kompozycja nut aromatycznych przypadłaby mi do gustu. Prosty i piękny flakon ozdobiony kokardką, wygląda klasycznie, ale gustownie.

Nuty zapachowe:
Nuty głowy: czarna porzeczka, cedrat
Nuty serca róża, neroli
Nuty podstawy: cedr, mimoza


Armani My Way Intense

  Kwiatowe perfumy Armani kuszą swoją mieszanką nut zapachowych, gdzie znajdziemy woń gorzkiej pomarańczy kwiatów pomarańczy, tuberozy, wanilii i drzewa sandałowego. Połączenie aromatu cytrusowego z kwiatowym i doprawienie tego wanilią, kojarzy mi się trochę ze świętami. Mam wrażenie, że perfumy mogą być  jednocześnie pobudzające i otulające. Chętnie to sprawdzę. Na uwagę zasługuje także buteleczka, która przykuwa uwagę połączeniem koloru niebieskiego z brzoskwiniowym, a także oryginalnym korkiem.

Nuty zapachowe:
Nuty głowy: gorzka pomarańcza, kwiat pomarańczy
Nuty serca: indyjska tuberoza, tuberoza
Nuty podstawy: drzewo sandałowe, wanilia madagaskarska


Gucci Flora Gorgeous Gardenia

  Trzeci zapach, który z ciekawością chcę poznać należy do kategorii kwiatowo-owocowej, czyli idealnej dla mnie na co dzień. Połączenie nut kwiatów z owocami jest zawsze zaskakujące, nie wiadomo do końca czego się można spodziewać, a ja lubię ten moment zaskoczenia. Podoba mi się flakon tej perfumy, kolorowa kwiecista etykieta przywodzi na myśli ogród.

Nuty zapachowe:
Nuty głowy: kwiat gruszy, mandarynka, czerwone owoce
Nuty serca: gardenia, plumeria
Nuty bazy: brązowy cukier, paczuli


Lubicie poznawać nowe perfumy? Znacie któryś z tych zapachów?

Wpis powstał w ramach współpracy z Notino

Tusz do rzęs Pupa Vamp!

Tusz do rzęs Pupa Vamp!

 

 Odpisując dla Was kolorówkę, najczęściej mówię o tuszach do rzęs. Bardzo lubię mieć pomalowane rzęsy, więc zużywam spore ilości tego produktu. Wiem, powtarzam się, ale uważam, że pomalowane oczy i podkreślone rzęsy całkowicie potrafią odmienić wygląd. Mam kilka swoich hitów wśród tuszy do rzęs, ale nie przeszkadza mi to w poznawaniu kolejnych. Kilka tygodni temu zamówiłam tusz, o którym usłyszałam od koleżanki, która go zachwalała i tak tusz Pupa Vamp! trafił w moje ręce i stał się ulubieńcem.


Tusz do rzęs Vamp Pupa


  Tusz Vamp! umieszczony jest w srebrnym błyszczącym opakowaniu, które zdobi nazwa tuszu. Dodatkowo zapakowany jest w tekturowe pudełeczko. Tusz ma ciekawie wyprofilowaną szczoteczkę, która na środku jest zwężona. Włoski zostały osadzone blisko siebie, są gęste i krótkie. Konsystencja tuszu początkowo była bardziej lejąca, ale z czasem zgęstniała, stała się bardziej kremowa, bez grudek. Szczoteczka dość dużo nabiera tuszu, więc warto nadmiar, usunąć obcierając włoski o opakowanie.


Vamp tusz do rzęs


  Vamp! to tusz, który od pierwszego użycia zrobił na mnie pozytywne wrażenie. Szczoteczka dobrze pokrywa rzęsy, rozdziela je i pogrubia, delikatnie podkręca do góry. Tusz fajnie podkreśla rzęsy, nadając im ciemnego czarnego wyrazistego koloru. Jest trwały, wytrzymuje na rzęsach cały dzień ok. 12 godzin i w tym czasie nic się nie kruszy i nie rozmazuje. Ja nakładam jedną warstwę i jest ona wystarczająca, aby odmienić wygląd rzęs. Kiedy chcę nadać większej wyrazistości, nakładam dwie warstwy z czego ta druga bardziej skupia się na dolnej części rzęs. Nie lubię mocnego, przesadzonego efektu, kiedy rzęsy są pokryte grubą warstwą tuszu, przez co stają się ciężkie i nie wyglądają elegancko. Nakładając dwie warstwy tego tuszu nie mamy sztucznego efektu, jednak jest on znacznie mocniejszy. Na pewno zależne jest to również od ilości, jaką nakładamy na rzęsy, ja daję cienkie warstwy tuszu, ale można od razu nałożyć grubszą, ale wtedy wymaga to lepszej precyzji w malowaniu.


Vamp! Tusz do rzes


  Tusz Vamp! Milano stał się moim ulubieńcem. Podoba mi się, sposób, w jaki pokrywa rzęsy, podkreśla je, pogrubia i podkręca. Efekt wachlarza, jaki uzyskuje malując rzęsy tym tuszem jest świetny. Nie mam wobec niego żadnych zastrzeżeń. Cena nie jest wygórowana, patrząc na to, co otrzymujemy od tego produktu. Kupimy go za 41,20zł w sklepie Notino.pl

 

 Znacie ten tusz? Jaki tusz do rzęs jest Waszym ulubieńcem?

Wpis powstał w ramach współpracy z Notino.

Intensywnie nawilżająca maska do skóry suchej Melting Moisture Masque Dermalogica

Intensywnie nawilżająca maska do skóry suchej Melting Moisture Masque Dermalogica

 

  W pielęgnacji suchej cery nawilżające maski są stałym elementem, który szybko i skutecznie potrafi odmienić stan skóry. Przekonałam się niejednokrotnie, że jako posiadaczka suchej cery muszę sięgać po maski, dlatego 2-3 razy w tygodniu je nakładam. Lubię wszystkie rodzaje masek, ale najczęściej wybieram te, których się nie zmywa i mogą w dłuższym okresie wpływać na skórę. Taka właśnie jest maska Melting Moisture Masque marki Dermalogica.


Melting Moisture Masque


  Maska została umieszczona w plastikowym opakowaniu, które w środku skrywa 50ml produktu. Zawartość wydobywa się przez specyficzny atomizer, początkowo myślałam, że mój jest zepsuty, ponieważ nie ważne, jak i ile razy naciskałam, nic się nie działo. Po wielu próbach udało mi się go opanować, ale to nie atomizer był uszkodzony, a na wydobycie maski miała wpływ konsystencja. Maska ma mieć kremową gęstą strukturę o żółtym zabarwieniu, która pod wpływem ciepła skóry staje się płynna i przyjmuje postać olejku. Ja maskę trzymałam w chłodnym miejscu i jej konsystencja się rozdwoiła, miała na to wpływ niska temperatura, która sprawiła, że zawarte w składzie masło shea przyjęło zbitą postać. W łazience, gdzie temperatura jest wyższa, maska przyjęła odpowiednią strukturę i jej wydobycie nie stanowiło już problemu. Ta sytuacja pokazuje, jak ważne jest miejsce, gdzie przetrzymujemy kosmetyki, ponieważ temperatura ma wpływ na ich stan. Maska ma przyjemny zapach, jest lekko ziołowy, wyczuwalny dłuższą chwilę po nałożeniu maski.


Melting Moisture Masque maska do twarzy


  Maska Melting Moisture Masque to produkt, który na wstępnie mogę polecić posiadaczkom cery suchej. Po pierwsze ma bogatą konsystencję i skład. Łatwo rozprowadza się na skórze, jednak należy pamiętać o nakładaniu niewielkiej ilości. Maska z gęstej zmienia swoją strukturę na przyjemny olejek, który otula skórę i powoli się wchłania. Nie zmywamy jej. Nałożenie większej porcji sprawi, że produkt się nie wchłonie i na skórze pozostanie tłusta powłoka. Wystarczy zaaplikować porcję wielkości 5 groszówki. Maska ma za zadanie odżywić skórę, zapewnić jej nawilżenie i natłuszczenie, ukojenie i wygładzenie. U mnie zostają spełnione wszystkie obietnice producenta, więc polubiłam ten produkt. Po aplikacji czuję ulgę, kiedy moja skóra jest wysuszona i ściągnięta, otulenie oleistą powłoką jest przyjemne. Tutaj jeszcze wspomnę, że maski nie należy nakładać przed samym snem, ponieważ może pobrudzić poduszkę. Wracając do działania, maska dogłębnie nawilża skórę i pozostawia na niej warstwę ochronną, która zapewnia utrzymanie nawilżenia na dłuższy czas. Odżywienie skóry, jakie daje maska, jest naprawdę bardzo fajne, efekt niczym po drogim zabiegu w salonie kosmetycznym. Pokuszę się o określenie, że ta maska to takie pogotowie ratunkowe dla suchej, podrażnionej i zaniedbanej skóry, które szybko i skutecznie przywraca jej „zdrowie”. Podczas stosowania maski nie doświadczyłam efektów ubocznych, np. zapychania.




  Melting Moisture Masque to mój pierwszy kosmetyk od Dermalogica i mam nadzieję, że nie ostatni. Polubiłam tę maskę i mimo trudniejszych początków naszej znajomości teraz chętnie po nią sięgam. Jestem zadowolona z efektów, jakie zapewnia mojej skórze i cieszę się, że jest wydajna, a po otwarciu można używać jej przez 2 lata(!). Taki długi termin przydatności sprawia, że mogę spokojnie ją zużyć, zanim się zepsuje. Maskę, jak i inne produkty Dermalogica możecie zamówić w internetowym sklepie topestetic.pl.

  Znacie markę Dermalogica? Lubicie takie niezmywalne maski do twarzy?

 

Wpis powstał w ramach współpracy z Topestetic.

"Koszmar Morfeusza", K. N. Haner

"Koszmar Morfeusza", K. N. Haner

 

   "Koszmar Morfeusza" to drugi tom serii "Mafijna miłość" od K. N. Haner. To jedna z pierwszych serii autorki, dzięki której zdobyła grono fanów. Ja dopiero teraz po kilku latach od wydania książki mam okazję ją przeczytać.


Koszmar Morfeusza K N Haner

„Mroczny koszmar, z którego nie będziesz chciała się wybudzić.

Wszystkie drogi Cassandry Givens prowadzą do Adama McKeya — tej prostej prawdzie nie da się zaprzeczyć. Od chwili przypadkowego spotkania w nocnym klubie namiętny i wybuchowy związek Cass i Adama przeżywa różne fazy, ale pozostaje nierozerwalny jak samo życie. Choć oboje są świadomi zagrożeń, jakie niosą ze sobą potajemne spotkania, choć codziennie przekonują się, że niebezpieczeństwo czai się wszędzie, nie potrafią wyrzec się swoich uczuć. Słowa to za mało, gdy nawet gesty nie potrafią ukoić rozpalonych ciał.

McKey zaczyna naginać twarde zasady obowiązujące w jego świecie, a Cassandra coraz częściej mysli nad bardziej radykalnymi krokami uwolnienia ukochanego z sideł złowrogiej organizacji. Jednak życie w ciągłym strachu odbija się na ich relacji i niemal ją niszczy. Namiętna miłość potrafi być bardzo destrukcyjna…”


Koszmar Morfeusza książka


  Cassandra i Adam nadal razem pracują, nie jest to łatwa sytuacja dla nich. Zakochana dziewczyna pragnie związać się ze swoim szefem, a on z obawy o jej bezpieczeństwo odrzuca ją. Praca w klubie jest dla niego piętnem, musi postępować według ustalonych zasad, a tym samym zrezygnować ze stworzenia rodziny. Cassandra szuka sposobu na wyrwanie Adama z rąk jego szefów, jednak nie jest to łatwe. Oboje znajdują się na celowniku niebezpiecznych ludzi, igrają z ogniem. Ich nieostrożne zachowanie odbija się na Adamie, Cassandra także pada ofiarą działaczy klubu Mirrors. Przyjaciele Cassandry Tommy, Anthony i Val pomagają jej przejść przez trudny okres. Jak potoczą się losy bohaterów? Czy Adam uwolni się od pracy w klubie?

"Coś komplikuje się tylko wtedy, gdy sami to komplikujemy."


Koszmar Morfeusza recenzja książki

  "Koszmar Morfeusza" zdecydowanie bardziej mi się podobał niż pierwszy tom "Sny Morfeusza". Akcja się rozkręciła, poznajemy sposób funkcjonowania klubu, który jest kontrowersyjny. To, czym zajmują się szefowie i ich pracownicy w klubie jest zaskakujące. Poboczne wątki fajnie przeplatają losy Cassandry i Adama. Historia Tommy'ego jest poruszająca, to dobry chłopak i bardzo go polubiłam. Podeszłam do jego losów emocjonalnie i to, co go spotkało, mnie poruszyło. Val i Anthony to także ciekawi bohaterowie, którzy wprowadzają ciekawą atmosferę i rozluźniają życie Cass. Najciekawszy był epilog, wywołuje zaskoczenie i chęć poznania dalszych losów bohaterów. Przedstawienie historii z perspektywy Adama jest bardzo fajne i żałuję, że tak mało jest tego i to na końcu. Ogólnie historia jest ciekawa, ale moim zdaniem można byłoby ją trochę skrócić i usunąć dokładne opisy przemyśleń czy czynów bohaterów. Lubię, gdy w książkach dużo się dzieje, akcja jest zwarta i buzują w niej emocje. Mam nadzieję, że w kolejnej części znajdę to, co lubię najbardziej w książkach i mocniej wciągnie mnie ta historia. Kibicuje Cassandrze i chce, aby odnalazła swoje szczęście. Nie wiem, czy Adam to idealny partner dla niej, ale jeśli mają być razem bez niebezpieczeństwa, to trzymam za nie kciuki.

"Bliskość emocjonalna dla każdego jest ogromnie ważna, ale nie można okazywać jej przypadkowej osobie. To więź, której nie da się wypracować. Rodzi się ona od pierwszej chwili, pierwszego spojrzenia, dotyku, pocałunku. Czasami w ogóle. Tym różnią się te wszystkie jednorazowe numerki od seksu z osobą, którą się kocha. Bliskość fizyczna nie zawsze idzie w parze z tą emocjonalną. I nawet jeśli wiesz, że to uczucie nie ma przyszłości, to boleśnie zdajesz sobie sprawę, że takiej bliskości nie poczujesz już z nikim innym."


  Znacie historię Cassandry i Adama?


Za książkę dziękuję autorce i wydawnictwu Editio Red.


Żel do mycia twarzy 3 enzymy Sebio, Tołpa

Żel do mycia twarzy 3 enzymy Sebio, Tołpa

 

  Kilka miesięcy temu pokazywałam Wam peeling enzymatyczny Tołpa i szczerze go polecałam. Dzisiejszy wpis natomiast należy do żelu do mycia twarzy z tej samej linii, co wspomniany peeling. Zadowolona z peelingu i zachęcona pozytywną opinią na temat żelu jaką przedstawiła Maxineczka na swoim kanale, postanowiłam go sprawdzić.


Żel do mycia twarzy Tołpa


  Żel znajduje się w miękkiej tubie, która mieści w sobie 150ml produktu. Opakowanie jest wygodne, łatwo wylew się z niego żel. Konsystencja jest gęsta, żel jest treściwy o delikatnym herbacianym kolorze. Zapach jest przyjemny, owocowy lekko słodki. Podoba mi się, tak samo pachnie peeling.


Żel do mycia twarzy Tołpa

  W składzie żelu znajduje się:
- papaina- ma działanie złuszczające, wygładzające, poprawia koloryt skóry
- bromelaina- złuszcza zrogowaciały naskórek, odnawia naskórek
- keratolina- usuwa martwy naskórek, wygładza, wyrównuje koloryt
- pantenol- łagodzi i goi podrażnienia, działa przeciwzapalnie, nawilża i wygładza.


Żel 3 enzymy do mycia twarzy Tołpa


  Żel Sebio łatwo rozprowadza się na skórze, w połączeniu z wodą zaczyna się pienić. Myje skórę i oczyszcza je z zanieczyszczeń. Nie szczypie w oczy, ale po dostaniu się do nich stają się zaczerwienione.  Po użyciu żelu moja skóra jest delikatnie ściągnięta, ale mija to uczucie po nałożeniu serum i kremu. Pierwsze efekty stosowania żalu zauważalne były po ok. tygodniu, kiedy pory zostały oczyszczona z zaskórników, stały się mniej widoczne i zwężone. Po kolejnych dniach na skórze w mniejszej ilości pojawiały się niedoskonałości, szybciej znikały, cera zrobiła się jaśniejsza. Ogólnie efekty są zadowalające, jednak nie jest to produkt, który będę stosować regularnie codziennie, myślę, że średnio 2-3 dni będzie najlepiej. Lubię produkty, które dodatkowo nawilżają skórę i są delikatniejsze. 



Znacie ten żel?

 

  Mam dla was małą ciekawostkę, jeśli chcecie wprowadzić na rynek nowy produkt i potrzebujecie zbadać rynek potencjalnych klientów to możecie zrobić badania cawi. Badania te pozwalają na zbadanie dowolnej grupy osób za pomocą Internetu. Badania online są wygodne i komfortowe dla osób biorących w nich udział. (Informacja reklamowa)

Depilator SkinLovers Beam- depilacja IPL bez bólu

Depilator SkinLovers Beam- depilacja IPL bez bólu

 

    Moim marzeniem od dawna jest gładka i miękka bez włosków. Niestety natura tak nas stworzyła, że „obrastamy” włoskami na poszczególnych częściach ciała. W celach higienicznych i wizualnych usuwam te włoski, czego nie lubię robić. Przez lata stosowałam maszynkę, która nie jest idealnym rozwiązaniem do pozbycia się niechcianego owłosienia. Na szczęście na mój problem z goleniem i włoskami przyszedł depilator SkinLovers Beam. Dziś chcę Wam przedstawić to urządzenie i o nim opowiedzieć, dlatego jeśli marzycie tak jak ja o skórze bez włosków, poznajcie SkinLovers Beam.


Depilator Skin Lovers Beam

Co to jest depilator SkinLovers Beam i jak wygląda?

  Depilator SkinLovers Beam to urządzenie, które za pomocą impulsów światła usypia cebulki włosów. Urządzenie jest małe i poręczne, wygodny kształt pozwala dobrze trzymać je w dłoni. Depilator jest lekki, łatwo się nim posługiwać. Wykonanie jest na najwyższym poziomie. Na urządzeniu znajduje się pasek z diodami, który informuje nas o trybie, na jakim pracuje depilator. Urządznie działa na pięciu poziomach intensywności światła. W zestawie z depilatorem znajduje się zasilacz, jednorazowa maszynka do golenia, karta gwarancji i instrukcja.


Depilator IPL Skinlovers

Jak działa zabieg IPL?

  Zabieg IPL polega na naświetleniu skóry błyskami światła, które dostają się w głąb skóry i wpływają na stan cebulek. Uszkodzona, uśpiona cebulka włosa zatrzymuje jego wzrost. Regularne powtarzanie zabiegu zmniejsza całkowicie wzrost włosków lub je osłabia. Efekty widoczne są po kilku zabiegach naświetlających.

Jak przygotować się do zabiegu?

  Przed przystąpieniem do użycia depilatora, należy ogolić miejsca, gdzie chcemy zastosować urządzenie. Skóra powinna być oczyszczona i sucha. Pierwsze użycie depilatora powinno być testowe, czyli wybrany fragment ciała naświetlamy błyskami i obserwujemy skórę. Jeśli w przeciągu 24godzin nic się nie dzieje, możemy użyć depilatora na pozostałe części ciała.


Depilator IPL

Jak stosować depilator IPL?

  Stosowanie depilatora jest proste i szybkie. Podłączamy urządzeni do gniazdka, wybieramy odpowiedni tryb naświetlania i przykładamy depilator do skóry. W momencie kontaktu urządzenia z ciałem wysyłana ono wiązki światła. Urządzenie posiada czujnik, który zapobiega wysyłaniu wiązki światła w przestrzeń, chroniąc tym nasze oczy. Depilator działa tylko wtedy, gdy jest przyłożony do powierzchni skóry. Należy przykładać go do miejsc, z których chcemy pozbyć się owłosienia. Można delikatnie przesuwać nim po skórze. Podczas zabiegu należy chronić oczy, zakładając specjalne okulary.


Zalety stosowania depilatora SkinLovers Beam

  Depilator SkinLovers Beam to urządzenie, które odmienia podejście do depilacji. Dzięki niemu możemy zapomnieć o innych metodach, które sprawiały ból np. wyrywając włoski, dawały krótkotrwałe efekty, były niedokładne. Urządzenie jest wygodne i łatwe w stosowaniu. Zabieg jest bezbolesny, ale światło wytwarza ciepło, które może wywołać uczucie pieczenia, dlatego należy dostosować odpowiedni tryb do swojej karnacji. Depilator można stosować do wszystkich części ciała, dobierając intensywność światła. Efekty widoczne po kilku użyciach.


Depilator IPL Skinlovers Beam

Moje wrażenia po stosowaniu depilatora

   Depilator SkinLovers Beam zrobił na mnie dobre wrażenie. Po pierwsze urządzenie jest dobrze wykonane, ładne i poręczne. Podoba mi się jego desing. Po drugie łatwo się go używa, jest prosty w obsłudze i wystarczy kilka minut, aby przeprowadzić zabieg na wybranej części ciała. Jak na razie efektów u siebie nie widzę, ponieważ dopiero niedawno zaczęłam swoją przygodę z tym urządzeniem. Podczas pierwszego zabiegu wybrałam 4 poziom intensywności światła i okazał się on dla mnie za mocny. Moja skóra jest jasna, wrażliwa i po zabiegu odczuwałam pieczenie. Światło nagrzewa skórę i trzeba uważać, aby się nie poparzyć, polecam zaczynać od mniejszej intensywności, a w razie potrzeby ją zwiększyć. Kolejne zabiegi będę przeprowadzać na mniejszej mocy, a o efektach po kilkunastu użyciach Wam jeszcze poinformuję.

   Po więcej informacji na temat urządzenia zapraszam na stronę SkinLovers, gdzie możecie również zamówić taki depilator. Marka w swojej ofercie ma także inne urządzenia pomocne w pielęgnacji, np szczoteczkę soniczną do mycia twarzy, peeling kawitacyjny.


Używacie depilatora w domowym zaciszu?


Post powstał we współpracy z marką SkinLovers


„Naturalna odporność. Radzi Matka Aptekarka”, Ana Krysiewicz

„Naturalna odporność. Radzi Matka Aptekarka”, Ana Krysiewicz

 

   Wrzesień to czas, kiedy odporność w moim domu zostaje wystawiona na próbę. Córka idzie do przedszkola, ma kontakt z dziećmi, często z chorymi dziećmi i przynosi do domu różne infekcje. Od trzech lat schemat się powtarza, początek jesieni równa się u nas początkiem chorób. Staram się dbać o siebie i swoją rodzinę, wzmacniać naszą odporność, ale nie zawsze jest to skuteczne. Zainteresowałam się książką „Naturalna odporność. Radzi Matka Aptekarka”, która zmieniła moje spojrzenie na odporność.


Naturalna odporność Matka Aptekarka radzi

  „Naturalna odporność. Radzi Matka Aptekarka” to książka, która jednocześnie jest poradnikiem dla rodziców i nie tylko. Jak wskazuje tytuł książka, została napisana przez farmaceutkę, która zna temat odporności, leków i całej otoczki chorobowej na wylot. Autorka uczy dbać o siebie, swoją odporność, tłumaczy, w jaki sposób ją wzmocnić ją na nowoczesny sposób, a także wykorzystując stare i tradycyjne babcine metody. Jej rady pomagają odnaleźć się w dziedzinie odporności, poznać suplementy i produkty, które naprawdę wspierają naszą odporność.




  Książka podzielona jest na osiem rozdziałów, a każdy z nich jest rozbudowany i dokładnie przedstawiony. Autorka w prosty i przystępny sposób przekazuje informacje, czytając książkę można się poczuć jak w trakcie rozmowy z koleżanką. Tematy, jakie porusza aptekarka to: jak zbudować odporność przed sezonem infekcyjnym?, apteczka dla dzieci i dorosłego, suplementy poprawiające odporność, co robić, kiedy dziecko zachorowało? Bardzo podoba mi się podział informacji ich przedstawienie i wyjaśnienie wszystkiego. Nie ukrywam, że wiele informacji mnie zaskoczyło, niektóre były sprzeczne z moimi przekonaniami. Jednak wiele rzeczy także mnie zachwyciło, podoba mi się, że w książce są przepisy na naturalne leki, które można zrobić w domowej kuchni.


Naturalna odporność recenzja książki


  Porady Matki Aptekarki to pierwszy krok do zachowania odporności i zdrowia. Ana zwraca uwagę na wiele aspektów mających wpływ na naszą odporność, warto je sprawdzić na sobie i przekonać się, czy działają. Ja jestem pozytywnie nastawiona do kilku zmian, jakie chcę wprowadzić w swoim domu po przeczytaniu tej książki. Myślę, że będąc rodzicem, ale także chcąc naprawdę o siebie zadbać, warto zainteresować się tym poradnikiem i go przeczytać.

  W jaki sposób dbacie o swoją odporność? Korzystacie z dobrodziejstw natury, aby o siebie dbać?

 

Za książkę dziękuję wydawnictwu Muza.


„Club Sensual Desire”, K. A. Zysk

„Club Sensual Desire”, K. A. Zysk

 

   K. A. Zysk to autorka, która zrobiła na mnie ogromne wrażenie swoją książką „Toksyczna miłość”. Historia, jaką przeczytałam, wywołała u mnie wiele emocji, była trudna i została w mojej pamięci. Niedawno pojawiła się nowa książka autorki- „Club Sensual Desire”, zaciekawiona opisem postanowiłam ją poznać. Po jej przeczytaniu utwierdziłam się w przekonaniu, że twórczość Kasi to coś dla mnie.


Club Sensual Desire

„Pożądanie. Bogactwo. Tajemnica. Seks. Miłość.

Julianne i Austin padają ofiarami spisku rodziców, którzy chcą zaaranżować ich małżeństwo. Kobieta jest zrozpaczona, bo zawsze marzyła o prawdziwej miłości. Jej przyszły mąż – Austin, w przeszłości zraniony przez narzeczoną, traktuje kobiety przedmiotowo. Wolny czas spędza w nocnym klubie Sensual Desire, gdzie potajemnie spotyka się ze swoją uległą – Sabriną, która chętnie spełnia jego erotyczne fantazje.

Początkowo zarówno Austin, jak i Julianne podchodzą do pomysłu rodziców z niechęcią, jednak już podczas pierwszego spotkania zaczyna między nimi iskrzyć. Narastające pożądanie powoduje, że mężczyzna proponuje Julianne po ślubie seks bez uczuć.

Czy ten niebezpieczny układ skończy się dla nich szczęśliwie? Czy Austin zdoła znowu zaufać kobiecie? Czy Julianne będzie gotowa, aby wkroczyć w mroczny świat Sensual Desire, pełny rozkoszy i bólu?”


Książka Club Sensual Desire

  Julianne i Austin zostali zeswatani przez swoich rodziców, którzy chcą połączyć swoje firmy i zbudować potężne imperium. Młodzi nie mają nic do powiedzenia, mają zostać małżeństwem i w przyszłości odziedziczyć spadek. Julianne nie podoba się ten pomysł, nie chce wiązać się z kimś, kogo nie zna, a przede wszystkim nie kocha. Austin traktuje całą sprawę jak farsę, nie zamierza dopuścić do siebie żony, ma tylko ładnie wyglądać przy jego boku, kiedy trzeba i to wszystko. Podczas ich pierwszego spotkania rodzi się pożądanie, ale i niechęć do siebie. Oboje mają mocne charaktery i podchodzą do swojej wspólnej przyszłości z planem, który dla drugiej strony się nie liczy. Dochodzi do ślubu, jednak nie jest to szczęśliwy dzień dla młodych. Julianne liczy, że mąż z nią będzie, a on w noc poślubną idzie do swojej podwładnej i spędza z nią czas w Klubie Sensual Desire. Po czasie Austin proponuje Julianne układ, gdzie będzie ich łączył tylko sex, bez uczuć, kwiatków i serduszek. Czy uda im się utrzymać małżeństwo na sexie? Co kryje w sobie Sensual Desire i dlaczego Austin tam chodzi?

  Club Sensual Desire to książka, która może dawać złudzenie zwykłego romansu, a tak naprawdę skrywa w sobie trudne tematy. Bohaterowie nie mają łatwego życia, mimo iż są młodzi, piękni i bogaci. Julianne jest trzymana pod kloszem ojca, a Austin skrywa w sobie rany, które zadała mu kobieta. Julianne marzy o prawdziwej miłości, a Austin nie zamierza nigdy pokochać kobiety, nie chce bawić się w czułości i rodzinę. Ich zaaranżowane małżeństwo dla obojga jest trudne, oboje mają inną wizję trwania w związku. Niestety nic nie po ich myśli. Autorka pokazuje, że miłość nie jest łatwa, że potrafi ranić, ale nie można się na nią zamykać. Nie wszystkie kobiety są takie same, nie ocenia się każdej na podstawie jednej. Nie należy zamykać serca, ale też nie można zmuszać kogoś do kochania. Miłość bohaterów nie jest łatwa, oboje muszą przejść przed wyboistą drogę, aby zrozumieć, co czują i jak chcą żyć. Drugą ważną rzeczą jest władza rodziców nad dziećmi, nie może tak być, że w dzisiejszym świeci dorośli ludzie zmuszani są do małżeństwa w imię pieniędzy. W książce mamy do czynienia z upodobaniami BDSM, czyli jeden z partnerów jest osobą dominującą, a drugi uległym. Para „w łóżku” traktuje się nie równo, ale wszystko, co się dzieje jest za zgodą dwóch stron. Ktoś rządzi, a ktoś się temu poddaje, są kary i nagrody, kontrolowana przemoc.


Club Sensual Desire recenzja książki

  Książka jest erotykiem, ale napisana ze smakiem i wyczuciem. Sceny sexu i opisy zabaw BDSM są przedstawione w akceptowalny sposób, nie ma tutaj odrzucających czy oburzających opisów. Podoba mi się prostota, w jaki sposób autorka przedstawia świat BDSM. Cała historia jest fajnie napisana, chce się po prostu ją poznawać, a czytanie sprawia przyjemność. Intrygi, układy, namiętność, sex, kłamstwa, zdrada i emocje, z jakimi spotykają się bohaterowie, są rzeczywiste. Odczuwa się, to, co oni przechodzą. Ta historia mogłaby naprawdę się wydarzyć, jest dość realna i prawdziwa. Fabuła jak najbardziej mi się podobała i zachęcam do przeczytania tej książki.

„Miłość nie zna barier, przeskakuje płoty, penetruje ściany, by dotrzeć do miejsca pełnego nadziei.”


  Lubicie książki z motywem DBSM? Jak postrzegacie takie historie?


Za książkę dziękuję autorce i wydawnictwu Pascal

Copyright © Anszpi blog , Blogger